Nerwica i z innej beczki...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica i z innej beczki...

przez Sandra1992 03 lis 2013, 02:28
Od prawie dwóch lat jestem z moim mężczyzną, mam 21 lat On 23
na początku wszystko było super, w ogóle się nie kłóciliśmy. od prawie roku mieszkamy razem...
Byłam kiedyś wyluzowaną, pełną energii dziewczyną, do czasu kiedy zmarł mój tata (na raka płuc)
dokładnie w lutym tego roku... Nabawiłam się nerwicy lękowej, ciągle jestem na syropach i tabletkach
zaczęłam się wszystkiego bać, a szczególnie śmierci mojej jakże bliskiej mi osoby, lub nawet mojego zwierzęcia. Strasznie to przeżyłam i zarazem zrobiłam się strasznie leniwa, opryskliwa, nerwowa, wszystko mi nie pasuje... non stop czepiałam się mojego faceta, że praca zła, że nie ma pieniędzy, że nie myje zębów, nie zmienia skarpetek, że jest leniem etc. U siebie nic nie widziałam... Ale nie tylko dla niego taka jestem.
Nie umiem się opanować i muszę zawsze dopiec. No i w tym sęk, że mój chłopak trzy dni temu się wyprowadził do swoich rodziców, bo już nie mógł mnie znieść. (mojego zachowania) wiem, że robię źle, robiłam źle i przepraszałam, a za chwilę było to samo, nigdy taka nie byłam i nie rozumiem też siebie , dlaczego tak się dzieję, kocham go - nad życie , mogę to tak ująć. Pojechał i stwierdził. że mam tydzień na zastanowienie się co robię źle i na naprawienie - siebie.
Jest taki dziwny, mało rozmawiamy, nie piszę prawie wcale. Nie dzwoni...
To ja wypisuje jak durna , bo nie mogę tego znieść, nie śpię już trzecią noc, ciągle jestem na syropach, non stop myślę co On robi, czy czasami nigdzie nie poszedł, np teraz , jest sobota, w sumie niedziela, ale jest weekend tak, napisał o 19 stej kilka słów i zamilkł, już mam w głowie, że poszedł na imprezę, że pozna kogoś lepszego ode mnie, Uznał, pisząc do mnie wiadomość wczoraj o 16 stej, że mnie kocha i chce ze mną być, ale boi się, że znów Go zawiodę, mamy nabrać dystansu, uznał, że tęskni i mu samemu tam źle beze mnie, no to dlaczego tak mało się odzywa? dodam , że nie jest krystaliczny , ma wady, ale mimo to kocham go tak bardzo, że pisząc to ryczę jak głupia. Nie mogę normalnie funkcjonować, chciałam nawet do niego dziś jechać (mieszka 20 km ode mnie) Ale uznałam, że skoro chce przerwy to nie będę mu zawracała głowy. Mam za tęsknić tak jak i On, wiem że to moja wina i sama do tego doprowadziłam, ale nie wiem co mam zrobić, ja nie wytrzymam bez niego do piątku-soboty , niby tak mówił, że się spotkamy... od wnet dwóch lat jesteśmy nierozłączni, a teraz z dnia nadzień jestem sama , jak palec, nawet nie mam z kim o tym porozmawiać... Co ja mam zrobić? chcę być z nim i przez te 3 dni naprawdę dużo zrozumiałam i zamierzam się zmienić, ale te głupie myśli, że mnie jednak zostawi mnie dobijają...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 00:49

Nerwica i z innej beczki...

przez Adela 09 lis 2013, 14:50
Spokojnie, tak po negatywnych doświadczeniach czujemy nerwy i lęki oraz boimy się o pozostałe nam kochane osoby. Też przez to przeszłam. Proszę Cię musisz się uspokoić wiem trudne to, ale zrób to dla niego, może zapisz się do psychiatry aby przepisał Ci leki na wyciszenie a wszystkie sprawy się ułożą. Musisz również isć na terapię aby zrozumieć i pogodzić się ze śmiercią taty. Wiem trudne ale wiedz że ja mam tylko mamę i psa a jestem od Ciebie o dużo starsza, po prostu tak życie się układa a ja muszę też dać rady dalej. Bo Ty masz jeszcze ukochaną osobę i byłabym najszczęśliwsza gdyby też mój był ze mną ..ale odszedł. Cisz się! Idż do lekarza i dawaj znać, bo warto walczyć o związek jeszcze dużo przed Tobą. Zaufaj mi. Pozdrawiam i dawaj znać :-)
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
07 lis 2013, 15:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do