Strach przed wyjazdami

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Strach przed wyjazdami

przez Magdaa 05 cze 2010, 15:09
No to już brałaś SSRI :smile: I Seroxat i Asertin (swoją drogą to on mi na to pomógł) to są SSRI :smile:
Ja teraz też biorę SSRI- Depralin.
Magdaa
Offline

Strach przed wyjazdami

przez koszatniczka 05 cze 2010, 23:07
a no nie wiedziałam ;) mimo wszystko zapytam doktorkę co w sprawie moich wyjazdów ;p
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
12 sie 2009, 13:17

Strach przed wyjazdami

przez koszatniczka 08 cze 2010, 14:36
Mam pytanie do wszystkich którzy boją sie wyjazdów- mianowicie jak sobie z tym radzicie kiedy gdzieś wyjeżdżacie?? Jakie leki bierzecie, które Wam pomagają przetrwać podróż ale takze pobyt na miejscu??
Ja po wielu latach walki z tym lękiem doszłam do wniosku, ze tak naprawdę boję się tego, że na miejscu dostanę ataku paniki, z ktorym najlepiej radzę sobie w domu ( wiadomo swój pokój, można zamknać się w łazience itp.) Dlatego zapisało mi się w podświadomosci, że lepiej trzymać się blisko tego bezpiecznego miejsca w razie wystapienia ataku. Ot cały lęk przed wyjazdami... Cieszy mnie to że doszłam do przyczyny, bo w ten sposób łatwiej z tego wyjść, po prostu trzeba wyjeżdzać żeby nauczyć się, że nawet w miejscach odległych od domu mozemy sobie poradzic z lękiem, przejdzie tak samo jak w domu...
Piszcie też jesli pokonacie nawet jakieś drobne odległosci, których początkowo baliscie się , bo to umacnia nas w przekonaniu ze mozna z tego wyjsc!!
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
12 sie 2009, 13:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Strach przed wyjazdami

Avatar użytkownika
przez marcja 08 cze 2010, 23:27
" Ja po wielu latach walki z tym lękiem doszłam do wniosku, ze tak naprawdę boję się tego, że na miejscu dostanę ataku paniki, z ktorym najlepiej radzę sobie w domu"

No to jest przeciez oczywiste, ze o to chodzi:) Aczkolwiek u mnie wyglada to w ten sposob: Atak w autobusie/na ulicy, w moim miescie(zdarza sie to niezwykle rzadko obecnie)-miejsce bezpieczne=moje mieszkanie. Atak poza miastem np. na wycieczce rowerowej/nad jeziorem itp-miejsce bezpieczne = moje miasto. Atak za granica-miejsce bezpieczne= moj kraj.

Generalnie od lat w kraju moja nerwica jest na b. lekkim poziomie- odzywa sie z rzadka,panuje nad tym. Gorzej jest za granica-czesto miewam na wyjazdach mega ataki, choc tym razem niespodzianka-w niedziele wrocilam z zagranicznego wyjazdu bez zadnego ataku "psychozy":) Jednak tez kraj dal mi "poczucie bezpieczenstwa" mimo braku odczuwalnych przeze mnie atakow.jechalam nocnym pociagiem i nie moglam zasnac lub usypialam i spalam niespokojnie.Gdy tylko ujrzalam,ze do wyboru w komorce sa juz operatorzy polscy,zasnelam jak dziecko i podobnie jak wspoltowarzysze spalam jak zabita- musial nas wszystkich budzic pasazer z innego przedzialu;D

[Dodane po edycji:]

koszatniczka napisał(a):Mam pytanie do wszystkich którzy boją sie wyjazdów- mianowicie jak sobie z tym radzicie kiedy gdzieś wyjeżdżacie??


Tak, jak w kraju. Mimo leku jade. Na nastepnym wyjezdzie tlumacze sobie, ze poprzednim razem przezylam, wiec tym razem tez dam raczej rade;)

"Jakie leki bierzecie, które Wam pomagają przetrwać podróż ale takze pobyt na miejscu?? "

Ja biore tylko ziolowe, juz od kilku lat nie faszeruje sie chemia. Niedzownym towarzyszem sa tez krople zoladkowe,jako,ze z powodu 'psychozy" bywa mi czasem "niedobrze" a to wprawia mnie w niepokuj i gdyby nie dzielajace jak placebo krople,zapewne zaraz mialabym atak;)
Ostatnio edytowano 20 wrz 2013, 20:30 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Poprawiono cytowanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Strach przed wyjazdami

przez Roze 08 lip 2012, 14:33
Witam : > Chcialabym zapytac, jak radzic sobie z takim lękiem? Czy nalezy to łamac ? Najbardziej w porózy boje sie tego, ze cos mi sie stanie.. jakichs dziwnych zachowan, dolegliwosci ze strony układu nerwowego, ktorych nie da sie wytłumaczyc ( juz kiedys miałam w nocy tak np ze budziłam sie o północy i zaczynałam sie dusic własną sliną z odruchem wymiotnym) Czasami uginają mi sie wrkęcz nogi , nie wiem co z tym robic.. a nie sposób siedziec w domu.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lip 2012, 14:29

Strach przed wyjazdami

przez Nathalie. 05 wrz 2012, 22:34
Witam! Na forum jestem po raz pierwszy. :)

Jak każdy, kto wypowiada się pod tym postem, mam problem z wyjazdami, czasem też przed wyjściem z domu, np. ze znajomymi.
Nie wiem dokładnie, co to jest, a zaczęło się odkąd zaczęłam studia, ok 100 km od miasta rodzinnego. Co weekend wracałam do domu, czyli co tydzień przeżywałam ten koszmar. Na początku nie było tak źle. Przed wyjazdem, bolał mnie brzuch, często odwiedzałam toaletę, czułam suchość w ustach. I tak prawie przez cały czas, do momentu wejścia do autobusu. Gdy już jechałam, wszystko mijało.
W maju znacznie się pogorszyło, na samą myśl o tym, że wyjeżdżam, strasznie boli mnie brzuch. Raz miałam taką sytuację, że po prostu musiałam wysiąść z autobusu, z wiadomych powodów. Gdy rodzice po mnie przyjechali, od razu zawieźli mnie do lekarza, tam dowiedziałam się, że miałam ostry nieżyt żołądka. Mój stan, biegunki, nudności utrzymywały się przez ponad dwa tygodnie.
Teraz na dzień przed wyjazdem znowu się męczę, nie wspominając już samego wyjazdu. Dziwne jest też to, że jak jestem już na miejscu, mój stan się poprawia.

Już w sobotę wracam na studia, czeka mnie egzamin. Teraz bardzo się denerwuję, nie samym egzaminem, a podróżą.
Nie wiem, co to jest, ale może ktoś wie, jak sobie z tym poradzić?

Na razie chciałabym bez pomocy u specjalisty, bez leków.
Jestem zaskoczona, że coś takiego mnie dopadło, bo dotąd nigdy wcześniej nie bałam się żadnych wyjazdów, wręcz przeciwnie mogłam jechać prawie 15 h autobusem i nic złego mi się nie działo, żadna choroba lokomocyjna, żadne biegunki.
Czy Waszym zdaniem jest to związane z jakimś lękiem?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 wrz 2012, 21:42

Strach przed wyjazdami

przez Madziulka29 06 wrz 2012, 21:44
Niestety mnie też dopadają lęki w czasie podróży :( Bardzo często np w PKS-ie którym jeżdżę do swojego mężczyzny, ile to już razy czułam fale gorąca i niepokój, miałam ochotę poprosić kierowcę żeby zatrzymał autobus...Trasa niby nie jest długo, bo to tylko ok 70km, ale jakoś dojechać trzeba. Często mam przy sobie książkę, żeby nie myśleć o lękach albo staram się rozmawiać przez telefon - dobrze, że są darmowe minuty ;) Muszę przyznać, że ten sposób potrafi stłumić lęk
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
26 sie 2012, 21:49

Strach przed wyjazdami

przez momentintime 30 paź 2012, 18:55
Mi pomaga muzyka, niby taka błahostka, a jednak. Jeśli jest to podróż dłuższa niż 30 minut to próbuję zasnąć, oczywiście nie zawsze można się "zmusić" do spania, ale wtedy zamykam oczy i poruszam wodze wyobraźni w pozytywnym kierunku. Układanie historyjek, myślenie o czymś co chciałabym osiągnąć (w moim przypadku sport), czasem to nie działa, ale najważniejsze żeby nie nakręcać się bardziej, łatwo mówić inaczej to osiągnąć. U mnie jeszcze działa myśl: Skoro w zeszłym tygodniu jechałaś kilkadziesiąt km pojawił się jakiś lęk, a przeżyłaś to masz 90% szans, że tym razem będzie tak samo.

10% to ta niewiadoma: może akurat będę jechać 22.12 i nadciągnie apokalipsa, o której kiedyś było głośno :lol: :lol:
http://mojaprzyjaciolka-nerwica.cba.pl/
http://www.facebook.com/MojaPrzyjaciolkaNerwica
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 maja 2012, 16:14
Lokalizacja
P-ń

Strach przed wyjazdami

przez ametarwen 02 lis 2012, 12:31
Witajcie
Ja mam jechać w góry 9 listopada i panikuję!
Zawsze miałam tak, że bałam się gdzieś jechać daleko, a teraz kiedy nerwica dopadła mnie ostatecznie mam jechać w góry ;/ sama chcę, bardzo chcę i jednoczenie się boję :( Jadę w znane mi miejsce autem z ukochana osobą która wie co mi jest i najwyżej położę się tam w łóżku i nie wyjdę ;/ a z drugiej strony nie chce w łóżku przeleżeć weekendu i zepsuć wyjazd narzeczonemu :(

No ale jadę postanowiłam i jadę i koniec . Najwyżej "umrę" :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
23 paź 2012, 13:24

Strach przed wyjazdami

przez loczek_94 23 cze 2013, 20:55
Witam! Mam wielki problem, ktory dotyczy tego watku.. Panicznie boje sie wyjazdow z dala od domu, bez kogos z rodziny.. Mam tak od kiedy pamietam.. Zawsze przez wyjazdem gdzies na kilka dni, a czasami nawet na jeden dzien płakalam, panikowalam, nie wiedzialam co ze soba zrobic.. Nie wyobrazalam sobie, ze moge gdzies pojechac sama, niby ze znajomymi, jednak w tej chwili wydawali mi sie oni obcy i wmawialam sobie, ze ich nie lubie.. Raz bylo tak, ze po panice dzien przed i zaraz przed wyjazdem, potem bylo OK kiedy juz dojechalam na miejsce itd, natomiast innymi razami byla panika dzien przed, zaraz przed wyjazdem i na miejscu tez wieczorami plakalam.. Jesli jest duzo czasu do jakiegos wyjazdu to ciesze sie na niego itd, jednak im jest blizej tym bardziej panikuje i chce rezygnowac.. Caly czas myslalam, ze z wiekiem cos sie zmieni, ze wyrosne z tego.. Jednak jest coraz gorzej.. Teraz przede mna zyciowe decyzje.. Wybor studiow.. Planowalam je w miescie polozym o 170km od mojego rodzinnego miasta, poniewaz tam bede mogla rozwijac swoj talent, bez ktorego nie moge zyc.. Jednak zostal mi miesiac do podjecia decyzji i wlasnie teraz zaczyna sie ta panika, lek, strach i chce rezygnowac.. Nigdy nie przypuszczalam, ze inni ludzie tez moga miec taki problem, caly czas myslalam, ze tylko ja jestem jakas `inna`.. Nie mam pojecia co mam robic.. Nie chce zaprzepascic szansy, ale to co we mnie siedzi jest silniejsze od wszystkiego.. Mam mysli, ze nic i nikt nie jest mi w stanie pomoc, ze zostane `taka` do konca zycia.. Nigdy nie rozmawialam o tym ze specjalista ani nic w tym stylu, nawet w domu rzadko o tym mowilam, bo to dla mnie ciezki temat.. Nie wiem co robic.. POMÓŻCIE........
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 cze 2013, 20:44

Strach przed wyjazdami

przez punkrocker 25 cze 2013, 20:42
Ja niby kocham podróże. Zjeździłem już pół Europy i mówię tu o krajach jak Bośnia, Rosja, Ukraina czy Serbia. Teraz lecimy do Gruzji, a ja się boję. Boję się, że zwariuje, że zamkną mnie tam w jakimś psychiatryku, z dala od domu i bliskich. Wiem, że to głupie, wiem, że pewnie będzie fajnie, ale boje się tak za każdym razem. Pociesza jedynie myśl, że zawsze można złapać samolot do domu :) Głupi ze mnie głupek, ale cóż. Teraz mi nawet trochę lepiej jak to napisałem:)
Bedzie dobrze!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 paź 2007, 20:32

Strach przed wyjazdami

przez babe2k 29 cze 2013, 18:58
Witajcie.

Mam nadzieje ze moge przylaczyc sie do dyskusji tutaj, jestem nowym uczestnikiem tego forum dawno temu zagladalam moze kilka razy. Ale wrocilam bo rowniez nie moge sobie poradzic, u mnie pojawia sie lek chodzby z dojazdem do pracy. Ale moze od poczatku nerwice dostalam w wieku jeszcze zdaje sie gimnazjalnym zaczelo sie blacho bo od kopniecia pradem, pozniej mialam fobie nie wychodzilam przez kilka dni z domu, bojac sie takich troche nie realistycznych rzeczy typu kable, instalacje elektryczne mialam pierwsze ataki nie zdawajac sobie sprawy ze to wlasnie to zaburzenie lekowe. Pozniej na jakis czas uspokoilo sie to, zaszlam szczesliwie w ciaze niestety moj Synek zmarl nie dlugo po porodzie, i wtedy zaczelo sie. Dostalam PTSD, ktoremu towarzyszyly zaburzenia depresyjno- lekowe myslalam ze oszaleje, blakalam sie po jakis psychologach ktorzy nie potrafili mi pomoc, nie jadlam nie spalam, nie zylam -wegetowalam. Dostalam leki, neonatolog ktory opiekowal sie moim synkiem przekazal mnie swietnej psycholog nie bylo latwo malo co mowilam,mialam leki mysli samobojcze. Ale z czasem zaczelam, stawac na nogi poszlam na studia ukonczylam je w zeszlym roku. Przez bardzo dlugi okres czasu nie mialam zadnych dolegliwosci, caly czas chodzilam w miare regularnie do mojej psycholog, ale chcialam isc do pracy byc niezalezna. W tej chwili mija prawie rok jak pracuje tam, w pracy mam dobra atmosfere, jestem zadowolona, mam dobrych pracodawcow ktorzy troszcza sie o mnie, ale zaczol sie problem kiedy po ciezkim tygodniu zrobulo mi sie w autobusie slabo. To bylo jak koszmar ledwo wyszlam z niego, zaczepilam chlopaka jakiegos na przystanku zeby mi pomogl nudnosci, slabniecie, ciemno przed oczami okazalo sie ze mialam jakis spadek cukru, nie dojadlam nie dopilam, w pracy, cale cialo moje bronilo sie a ja po chwili wpadlam w taka histerie plakalam i nie moglam przestac, w pierwsze chwili myslalam ze to jakis zawal, udalo mi sie do meza dodzwonic przyjechal. I tak zaczelo sie teraz to wszystko balam sie jezdzic autobusem, to bylo jak koszmar nadal nie minelo mi to, malo tego poraz kolejny zrobilo mi sie slabo ale w pracy, i teraz zaczelo sie w ciagu tyg mialam chyba z 3 taki sytuacje z czego dwa razy musialam sie zwolnic nie bylam wstanie funkcjonowac. Czuje sie okropnie, tak bardzo chce normalnie funkcjonowac ale moja glowa robi swoje, dostalam oczywiscie skierowanie na badania dostalam wolne od srody, ale nie jestem wstanie isc do pracy z jednej strony czuje ze nie chce tego tak zostawic ale z drugiej strony czuje taka nie moc, malo tego moj maz kompletnie mnie nie wspiera czuje sie taka sama z tym wszystkim, traktuje mnie jak jakas wariatke i mowi, ze to przeze mnie wszystko sie psuje w naszym zwiazku z czym sie nie zgadzam. On unika spedzania czasu ze mna, wychodzi do pracy wczesniej, bierze tyle dyzurow nocnych zeby tylko ze mna sie nie widziec doskonale wie ze jak ma tak ulozony grafik to nie widzimy sie. Czuje sie tak okropnie chodza mi rozne mysli o tym wszystkim dzis poprostu mialam ochote biec nie zatrzymywac sie, gdzies uciec jak najdalej stad. Jestem mloda kobieta z pasjami z pomyslami na zycie chce pomagac innym i zawsze to robilam, ale teraz jestem sama z tym wszystkim dlatego tu pisze, licze ze nie wygonicie mnie a podacie reke i jakos wesprzecie bo ja juz nie mam gdzie szukac pomocy. Przepraszam jesli nie ten watek, ale sama jeszcze nie wiem gdzie powinnam to zamiescic. Jesli jest w zlym miejscu to prosze o przeniesienie.
Zoloft 50mg, Alprox 0,5mgx2
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
02 paź 2010, 20:37
Lokalizacja
Krk

Strach przed wyjazdami

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 02 lip 2013, 16:41
koszatniczka,

Witaj, powiedz mi dziewczyno co ty zrobiłaś ze ustapiła Ci nerwica?

Pozdrawiam

Wieslaw

-- 02 lip 2013, 20:38 --

Co sie tyczy lęku przed pordóżowaniem to okazuje sie że wielu nas jest. Moze nawet siedzimy w autobusie obok siebie i nic o sobie nie wiemy.

Pamietam, ze kiedys mialem taki lek przed wyazdem ze przez 3 lata nie wyjezdzalem z warszawy. Pozniej kupilem motocykl i noca wyjechalem kawalek za Warszawe. Mialem mocne lęki. Nastepnego razu kiedy znalazlem sie w tym samym miejscu zawuazalem ze leków nie mam. I tak systematycznie powiekszalem
promien. Powiekszalem strefe komformtu. Slonyczla sie ona na Cardiff w Walii :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Strach przed wyjazdami

Avatar użytkownika
przez Powietrzny Kowal 20 wrz 2013, 14:29
I kto wie Aniusia czy se nie zapiszę tego nr i nie nastukam cuś pewnego dnia, bo jakbym czytał samego siebie...
Fizycznie to Cię nie powspieram, bo jestem z okolic Jeleniej Góry/Karpacza a do Gdańska boję się jechać :D :D :D
Tylko loty dla lotuffff! xD ;) xD :* :DDDD - https://www.youtube.com/watch?v=NUgcygzQAwM
Posty
2117
Dołączył(a)
18 sie 2013, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Igiaa i 23 gości

Przeskocz do