Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

przez Sassolina 15 paź 2013, 11:47
Hej, mam na imię Paulina i często Was tu czytam, ale odzywałam się jak na razie tylko w 1 wątku założonym przez siebie "Obawa przed alergią i uduszeniem". Pierwsze silne objawy nerwicowe (bo jak patrzę wstecz to na pewno z dnia na dzień to nie przyszło) miałam w 2011 roku podczas zajęć na uniwersytecie (byłam na japonistyce, jednak tak bardzo się przestraszyłam wtedy że zostawiłam ją w końcu). Miałam wtedy 20 lat i naprawdę się przestraszyłam tym nagłym poczuciem duszenia i mdlenia...A dodam że było ze mną tak źle że przez prawie 1,5 roku studiów jak miałam gdziekolwiek wyjść albo byłam na mieście to nic nie jadłam bo miałam lęki że zwymiotuję. Nie było to oczywiście normalne ale jakoś funkcjonowałam. Tego feralnego dnia poleciałam do domu i zaszyłam się w łóżku, prawie nie wychodząc z niego przez 2 tygodnie...Tak bardzo się nakręciłam, że nie mogłam być nawet przez chwilę sama, doszło do tego że jeździłam z mamą do pracy (jest pielęgniarką) i leżałam u niej w szpitalu gdzieś zbunkrowana, bo tam czułam się bezpiecznie :/ Z badań, przez które się przwinęłam to m.in. gastroskopia, prześwietlenie klatki piersiowej, USG jamy brzusznej, EKG, spirometria, badania krwi na tarczycę...Oczywiście wszystko w normie. W końcu trafiłam do psychiatry, który przepisał mi Parogen i doraźnie Afobam. Początki były bardzo trudne, bałam się brać leków, ta trauma że jestem "psychiczna" itd...W międzyczasie wywalczyłam urlop zdrowotny na rok, ale na japonistykę już nie wróciłam. Powiem tak: jak leki zaczęły już działać, to było jak jakieś uzdrowienie, czułam się zdrowa, pełna energii jak nigdy (nawet przed nerwicą zawsze byłam leniwa, ospała, wiecznie śpiąca, lękliwa). Wstawałam o 6 rano i miałam entuzjazm i odwagę, poszłam pierwszy raz do pracy (wcześniej bardzo długo się bałam), nawiązałam masę kontaktów, ogólnie euforia. Pierwszy nawrót miałam chyba gdzieś po roku w wakacje, kiedy wróciłam do Warszawy i nie miałam co robić...Akurat miałam zostać sama w domu i zaprosiłam do siebie kumpla na parę dni a tu rano bach, znowu na maksa spięcie i uciekłam do dziadków (mieszka z nimi też tata). Właśnie wtedy pojawiły się też lęki przed alergią czy czymkolwiek innym, co miało mnie doprowadzić do uduszenia...Potem miałam jeszcze 2-3 nawroty, nowy lek - Faxolet, teraz jestem na 3 roku studiów. Mam 23 lata, mieszkam z mamą i bratem, a ostatnio wprowadził się do nas partner mamy, jednak ja nie akceptuję tego związku. Mam możliwość mieszkania w mieszkaniu babci, które stoi puste (babcia jest w Londynie), jednak po podjęciu decyzji o wyprowadzce pojawił się właśnie nawrót i zostałam :/

Okej w sumie nie wiem czy ten opis się komukolwiek przyda, po prostu chciałam to napisać. A teraz mój zasadniczy problem: otóż jestem w trakcie kolejnego nawrotu i od tygodnia biorę leki spowrotem (odstawiłam w lipcu). Nie jest to skonsultowane z moją panią psychiatrą (wizytę mam 23.10), byłam u innej w mojej przychodni ale generalnie mnie zjechała i wypisała leki ale potraktowała mnie jakbym chciała je wymusić :/ Widziałam się też z panią psycholog, która z grubsza radzi mi, żebym sama podejmowała za siebie decyzje. Ale ja chyba nie umiem :( Z tymi lekami było tak że ja sama bardzo chciałam odstawić, bo było naprawdę spoko, ale moja mama (ona jest z tych "kontrolujących", chyba sama powinna się leczyć) chodziła za mną i mówiła, że bez leków nie dam rady i że zrobię sobie krzywdę, że to wróci...Niby się tym nie przejmowałam, tłumaczyłam jej, że odstawiam stopniowo pod okiem pani doktor, ale widocznie mój mózg jednak to chłonął...Lęki zaczęły się już w sieprniu, we wrześniu było w miarę, a teraz zaczęły się studia a ja ledwo funkcjonuję, wszystko odkładam, rano potrafię 4h przeleżeć w łóżku myśląć, miałam robić prawo jazdy ale jak biorę znowu leki to chyba nie mogę jeździć i nie wiem jak rozwiązać tę sprawę i wiele innych...Nachodzą mnie takie myśli, że wszystko, co udało mi się osiągnąć przez te 3 lata, wszystkie te fajne momenty, kiedy czułam się pewna siebie i odważna, to było tylko dzięki lekom :/ Sama nie wiem co mam myśleć, może ktoś jest w stanie rzucić dobrym słowem :(

(Przepraszam za chaotyczną wypowiedź)

Paulina
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 sie 2011, 11:33

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 paź 2013, 12:10
No i mozesz mieć racje , że to zasługa leków. Wystarczy je odstawić i wtedy wychodza kwiatki. Nie wiem własciwie w czym widzisz problem..Odpowiedz sobie na pytanie jakie chcesz mieć życie..takie jak na lekach, czy takie jak bez nich? Nikt Ci na nie nie odpowie. Sama musisz wiedziec najlepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 19 paź 2013, 02:16
dobre momenty nigdy nie sa spowodowale dzialaniem lekow. One tylko lagodza objawy, natomiast to co dobre to nas cieszy raduje powoduje ze czujemy sie szczeslwi to sa wypracowane przez nas sytuacje, miejsaca ludzie. Tego nie dadza ci antytepresanty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

Avatar użytkownika
przez kaja123 19 paź 2013, 10:47
Sassolina, leki owszem pomagają i łagodzą objawy ale nie zmieniają myślenia. Wyczytałam że byłaś na wizycie u psychologa a próbowałaś psychoterapii? Mnie pomogła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

przez Sassolina 18 lut 2014, 12:59
Hej, przepraszam, że dopiero teraz odpisuje, może komuś będzie się chciało tu jeszcze zajrzeć :)

W międzyczasie mieszkałam jednak w tym pustym mieszkaniu przez jakiś miesiąc, ale nie czułam się do końca dobrze. Przed świętami partner mamy się wyprowadził i jakoś tak wyszło że wróciłam do domu...Sama nie wiem, mam wrażenie że gdziekolwiek i z kimkolwiek bym nie była to jest mi źle. Leków nie biorę bo nie chcę, moja pani psychiatra mówi że jestem w stanie sama sobie z tym poradzić chodząc na psychoterapię. Od września się zawzięłam i naprawdę chodzę na terapię równo co 2 tygodnie, ale...mam wrażenie że coraz mniej mi to daje. Nie umiem sobie odpowiedzieć na bardzo ważne pytania - co lubię robić, kim chciałabym być w przyszłości itd. Mam możliwość wyjechania na jakiś czas do Londynu i byłoby to super sprawą dla mojego rozwoju (studiuję nauczanie angielskiego) ale jak pomyślę że miałabym tam gdzieś iść do pracy czy do szkoły to ogarnia mnie przerażenie :/ A dodam, że wcześniej jeździłam do babci (mieszka tam od 20 lat) do szkoły i normalnie jeździłam sama autobusami, chodziłam do szkoły językowej itd. Dorosłość mnie przeraża, nie jestem prawie w ogóle asertywna, trochę boję się nadal ludzi :/ W ciągu ostatniego pół roku nie pamiętam okresu dłuższego, w którym byłabym naprawdę szczęśliwa, strasznie mnie to dołuje.

Może ktoś kiedyś był w podobnej sytuacji, miło by było usłyszeć parę słów otuchy :)

Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 sie 2011, 11:33

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

przez malina87 18 lut 2014, 14:17
Hej.
Ja jestem od niedawna na forum. Pierwszy atak lęku dostałam miesiąc temu i teraz tez biorę Faxolet. I czuję się po nim jak nowonarodzona. Boję się właśnie odstawienia leków, że wszystko się znowu zacznie. Dzis mam wizyte u psychiatry. Ile czasu bralas ten Faxolet i jaką dawkę dziennie??Dzieki temu lekowi zdołalam przejsć szkolenie bo chce zalozyc własną działalnośc, jakby nie te tabletki to bym z domu chyba nie wyszła, a teraz normalnie funkcjonuje. Wogóle to chciałam się też wziąść za siebie,w sensie zmienić trochę swoje życie: zacząć biegać,chodzić na basen,zdrowo się odżywiać bo zawsze lubilam sport i może to mi też pomoże. Ogólnie teraz jak biorę tabletki to mam motywację zeby cos zmienic w sobie w taki sposob zeby jak rzuce tabsy to zeby lęki nie wróciły...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
16 lut 2014, 21:25

Lepsze samopoczucie, pewność siebie tylko dzięki lekom...?

przez zapominalska 18 lut 2014, 22:01
Witam. Powiem, że miałam bardzo podobnie i jestem też w podobnym wieku do Ciebie. I powiem najważniejsze: WYSZŁAM Z TEGO! :)
DA SIĘ. CAŁKOWICIE Bez brania lekarstw nawet. To co opisujesz to z mojego doświadczenia wynika, że jesteś osobą lękliwą i uzależnioną (może od mamy?) Sama piszesz, że ona Cię kontroluje. Mówisz, że z nikim nie czujesz się dobrze i bezpiecznie. Ale też pisałaś, że jak byłaś w szpitalu z mamą to czułaś się przy niej dobrze. Pomyśl o tym :)

Dobrze, że chodzisz na terapię ale z tego co piszesz to rzadko , co 2 tygodnie ona jest? Ja chodziłam na grupową i to 4 razy w tygodniu! Po pół roku jestem zupełnie inną osobą. Znam teraz swoją wartość, jestem pewna siebie, odkryłam co chce robić w przyszłości, nie boję się już ludzi, pracy.Wiem teraz, że poradzę sobie sama ze wszystkim, czuję się w końcu dorosła. A miałam z tym ogromny problem taki jak Ty.

Trzymaj się i jak chcesz o coś spytać to odpowiem na wszystko jeśli będę umiała.
Gorąco pozdrawiam i jestem z Tobą :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
07 maja 2013, 20:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 42 gości

Przeskocz do