Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez Atalanta 09 paź 2013, 19:57
Rzeczywiście , napięcie w najgorszych czasach nie dawało mi żyć. I raczej to z niego brały się inne problemy. U mnie dodatkowym problemem było kołatanie serca i to ono powodowało lęk, nie pozwalało zasnąć wieczorem. Najgorsze, że bardzo długo nie mogłam dojść do źródła problemu. Sądziłam, że najpierw pojawiał się np. hałas a potem napięcie, które przyczyniało się do szybkiego i nagłego bicia serca. A jak wiadomo nad już w ogóle nie szło zapanować. No bo jak zapanować nad sercem?

Jeśli chodzi o nadwrażliwość na hałas bezpośrednio nie ma na to leku. Jest to jakiś rodzaj fobii, i leczy się ją właśnie jak fobię. Czyli u psychoterapeuty.

Wspomniałeś coś o zmianie biura, w sumie to jak byś miał taką możliwość to powinieneś je przenieść. To ogólnie będzie Ci się kojarzyło z nieprzyjemnymi wspomnieniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
09 kwi 2011, 21:05

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 10 paź 2013, 23:18
Jak poradzilaś sobie z tym napięciem? Najbardziej nad tym ciężko mi zapanować. Poradziłaś sobie jakoś z tym? Jak tutaj dojść psychologicznie do źródla problemu.

Byłem dzisiaj w tym biurze w sumie nawet nie zwracałem uwagi na dźwięki, jest kolosalna różnica między poniedziałkiem a piątkiem.
Redukcja ze 100% do 10%. To biuro bedzie mi sie kojarzyć z męczącymi wspomnieniami, ale pewnie z dobrymi też.
Dziś miałem naprawde wiele fajnnych chwil i rozmow z ludzmi.

Troche też brak odwagi na taka zmiane, chociaż jakiś czas moga na zmiane, raz tutaj a raz gdzie indziej przez jakiś czas.
Ale to konkretne miejsce w ktrym siedze na pewno zmienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez Atalanta 11 paź 2013, 15:28
Jak sobie poradziłam z napięciami? W tym chyba już tylko leki mi pomogły, bo sama nie miałam na to siły. Świadomie nie potrafiłam nad tym zapanować. Leki odpowiednia dieta więcej ruchu - wszystko to razem mi jakoś pomogło i nadal pomaga - oby tak dalej, czego i Tobie życzę :papa:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
09 kwi 2011, 21:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 11 paź 2013, 19:45
Biorę teaz coaxil od 3 dni dwie tabletki dziennie. Jaki lek najbardziej pomógł Ci na te napięcia?
Moje historie z biurem znasz, ale w tę środę spotkałem się z kandydatem do pracy, co wywołało wyjątkowo duże napięcie, które mnie rozregulowało.
Dzisiaj znowu miałem awarie serwera, co też mocno mnie wyczerpało i napięło.
Czy ty miałaś też właśnie takie napięcia? Psycholog mówi, ze to napięcie o podłożu psychologicznym (bo podobno są takie wywołane chemią mózgu)

Zauważyłem, że takie nerwicowe - wynikające z nakręcenia się szybko mija, a dłużej utrzymuje się te spowodowane jakaś sytuacja, o której
się później jakiś czas myśli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez Atalanta 11 paź 2013, 20:54
Tak, nowa nieznana sytuacja potrafi przyprawić o stres - szczególnie jak zaczniesz ją sobie wyobrażać w najgorszych barwach, tracisz pewność siebie i boisz się, że sobie nie poradzisz.

Na napięcia pomogły mi alventa i propranolol - oczywiście nie od razu ale przyjmowane systematycznie przez ostatnie trzy lata.

Czy ty miałaś też właśnie takie napięcia?


Tak dokładnie. Kiedy napięcie się pojawiało często czułam się wewnętrznie roztrzęsiona i ogólnie gorzej. I to w takich momentach hałas mi najbardziej przeszkadzał, sprawiał, że napinałam się jeszcze bardziej tłumiąc je w sobie , no i to serce które zaczynało bić niemiłosiernie mocno i szybciej powodując lęk.
Dlaczego napięcie się pojawiało? Nie wiem. Nie mogłam go też czasami przewidzieć. W najgorszych dniach towarzyszyło mi ciągle od rana do wieczora więc nawet nie odczuwałam zbytniej różnicy: jest czy go nie ma.

Bardzo charakterystyczne były też te natrętne myśli, w który wyobrażałam sobie bóg wie co , wszystko w czarnych barwach nakręcając się jeszcze bardziej, najczęściej wieczorami. Dobrze jest się wtedy czymś zająć, spotkać ze znajomymi, poczytać książki, znaleźć jakieś hobby, byle nie być sam. Trudne. Próbowałam coś poczytać ale nieznośne było to, że nie mogłam się na tym skupić - po prostu nie wiedziałam o czym czytam. Dopiero kwasy omega-3 pomogły mi w skupieniu uwagi.

To jest właśnie nerwica: zniszczony układ nerwowy nie działa jak powinien a na to pracuje się latami. A najgorsze , że organizm chcąc się bronić - sam się wykańcza od środka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
09 kwi 2011, 21:05

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 20:53
Z tych wsztkich ludzi którzy sa na tym forum masz najbardziej do moich zbliżone objawy. Czyli to męczące napięcie i przewrażliwienie na dźwięk.Im większe napięcie tym większe przewrażliwienie. Prawde powiedziawszy przestalem zażywać te kwasy omega 3, zawsze jest tak, że się napale a poźniej brak systematyczności. Też wiele robię, żeby nie być sam. Na przylad jeżdze porozmawać na parking z gościem w budce. Zaprzyjaźnielem się już dwoma. Jednego znam od dawna, a drugi pracueje tam 3 rok i dopiero niedawno sie z nim zaprzyjaźnilem. Po porstu wchodze do budki i rozmawiam z nimi. Kiedys myślelem, że ktoś może pomyslać że pracuje na tym parkingu ale teraż gwiżdze na to.

Czasami wieczorem jeżdżę też do Gniazda Piratów na Żoliborzu, trochę smuto tam siedzieć samemu, ale zawsze jest trzech tych samych gości.
kiedyś do nich zagadam.

Czy ty chodzisz na terapie w Warszawie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez Atalanta 13 paź 2013, 18:40
Nie, nie ja nie chodzę na terapię. Biorę jedynie leki , które zapisuje psychiatra. Resztę wiedzy czerpię z neta i analizy własnej osoby/własnego życia. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
09 kwi 2011, 21:05

Czy ktoś z Was poradzil sobie z przeważlwieniem na dzwięk?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 13 paź 2013, 20:48
Aha, powiem Ci, ze kiedyś tez tak robiłem szlo mi caklem nieźle, to znaczy bardzo dobrze. Przede wszystkim to było takie obserwowanie swoich reakcji, dlaczego w takiej sytuacji reaguje tak w innej i innaczej, chociaż sa do siebie podobne. Największym sukcesem było pokonanie panicznego lęku przed przebywaniem samemu. Pamiętam, że wtedy miałem coś w rodzaju uzależnienie towarzyskiego.

Wiecznie musiałem z kims być. Ciężko mi było nawet znaleźć się samemu na przystanku. W każdy wieczór musiałem z kimś się spotkać po pracy. Otaczała mnie cała masa ludzi. Jak nie miałem umowinego spotkania na wieczór to wpadałem w panikę.

Byl taki wieczór kiedy pojawił się ten stan, żaden znajomy nie był dostepny. No i sie zaczęło, miałem gdzieś pojechać do jakiegoś pabu gdziekolwiek.
Poszedłem do samochodu ale okazało sie, że nie odpala. Wskazówka paliwa poniżej kreski. Całkiem skończyło się paliwo. Wiec złapałem bańkę i zasuwam z buta na stacje, wieje wiatr jest mróz bo to była zima. Kupilem paliwo i spowrotem do samochodu. 15 minut pieszo. Wlałem paliwo, chciałem odpalić a tutaj sie okazuje
ze auto nie odpala, za mało jeszcze było tej benzyny, wiec znowu banka w garść dalej na stacje benzynowa i spowrotem. Był mróz i wiatr i mocno zmarzłem. Cała a akcja zajęła okolo półtorej godziny.

Zauważyłem, ze ten lęk, ten strach nie do pokonania przed przebywaniem samemu, który nie moglem pokonać przez rok albo i dłużej gdzieś sie z tym ferworze
walki całkiwcie rozpłynął, wcześniej myślałem sobie, że to jest nie do pokonania, że jedyne wyjście to spotkać się z kimś i walnać ze dwa piwa. Ale wtedy po raz pierwszy okazało sie, ze to może minąć same, że to tylko takie nakręcenie się a nie żadna tam superprawdziwa, niezakłamana i w 100% realna emocja.
Wtedy po raz pierwszy pokonałem ten lęk. Pokonanie go polegało na zdemaskowaniu, ze to jest takie nakręcanie a nie absolutna prawdziwość emocji.

Pożniej spędzilem jeden wieczór sam - założenie bylo takie, że nie musi być rewelacyjne. Udało się i później ten lęk przed przebywaniem
samemu nie byl już taki straszny. Zreszta wiele miałem takich sukcesów. Dużych i drobnych w tej swojej autoterapii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do