Ponownie z OCD

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ponownie z OCD

przez smaksmoka 14 sie 2013, 15:26
Witajcie!

Mam na imię Przemek i choruję na nerwicę natręctw (OCD).
Jakiś czas temu założyłem konto na tym forum. Przez kilka dni tu zaglądałem, po czym - uciekłem.
Wszystko przez to, że nie potrafiłem przyznać się sam przed sobą, że mam problem.
Druga przyczyna jest taka, że moja nerwica broni się, atakując wszystko, co może mi pomóc.
Na a to forum na pewno jest pomocne.

Pozwólcie, że w pokrótce opiszę moją drogę z nerwicą na głowie, a właściwie - w głowie.

Obecnie mam blisko 26 lat. Jestem prawnikiem.
Pierwsze symptomy OCD pokazały się u mnie na początku okresu dojrzewania, gdy miałem ok. 13 lat.
Związane były z przymusem bardzo dokładnego sprzątania, tak, żeby nie pominąć żadnego kawałeczka podłogi/chodnika.
Następnie przerzuciło mi się na sferę religijną. Gdy miałem 15 lat pojechałem na rekolekcje oazowe. W ich czasie zaczęły męczyć
mnie natrętne myśli zarzucające mi różne grzechy. Mimo, że tak naprawdę nic złego nie zrobiłem, nie potrafiłem sobie z tymi myślami poradzić. Następnie nerwica opanowała całe moje życie religijne. Wciąż się za coś obwiniałem, zarzucałem sobie nawet rzeczy, których nie zrobiłem. Czułem przymus odmawiania określonych modlitw. Zaczęły pojawiać się też przymusy typowe dla OCD - konieczność omijania danych płytek chodnikowych, dotykania czegoś, sprawdzania czy drzwi aby na pewno są zamknięte.
W klasie maturalnej miałem wszystkiego dość i dlatego przestałem przejmować się kwestiami religijnymi. Objawy pojawiały się u mnie tylko od czasu do czasu. Dobre samopoczucie miałem jednak tylko przez rok. Po roku ogarnął mnie straszny lęk, poczucie obcości, nierealności. Wtedy nie wiedziałem, że to objawy nerwicy. Do tego – nie miałem żadnej nadziei na poprawę i bałem się o tym mówić komukolwiek. Okres studiów, który miał być najlepszym w moim życiu, okazał się najgorszym, prawdziwym piekłem. Do psychiatry poszedłem dopiero po 2,5 roku. Leki pomogły opanować nieco gonitwy myśli, ułatwiły funkcjonowanie. Wciąż jednak bardzo cierpiałem. Bardzo też bałem się psychoterapii. Zaczynałem ją u bodajże 7 psychologów i uciekałem. Teraz wiem, że to był mechanizm obronny mojej nerwicy. Obecnie, od 8 miesięcy chodzę na indywidualną terapię psychodynamiczną.
Myślę, że jestem na dobrej drodze – coraz lepiej rozumiem rządzące mną mechanizmy, docieram do skrywanych uczuć, do przyczyn moich problemów. Jest spora szansa, że od września zintensyfikuję terapię z 1 do 2 dni w tygodniu, co powinno przyspieszyć zdrowienie. W odwodzie zostaje jeszcze stacjonarny pobyt w ośrodku leczenia nerwic.

Moje obecne życie wydaje się bardzo udane – niezła praca (mam nawet czas, by pisać na forum;), aplikacja, fajna dziewczyna. Nadal jednak nie odczuwam satysfakcji, radości. Mam w sobie lęk, napięcie, natrętne myśli, bezpodstawne wyrzuty. Wierzę jednak, że niebawem odzyskam spokój i smak. Również dzięki temu forum ;).
Ostatnio edytowano 14 sie 2013, 18:11 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiono do odpowiedniego działu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 00:36

Ponownie z OCD

Avatar użytkownika
przez Blicjo 15 sie 2013, 18:47
No to powodzenia Panie smaksmoka powodzenia .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
15 sie 2013, 16:59
Lokalizacja
Rzeszów

Ponownie z OCD

przez smaksmoka 16 sie 2013, 11:33
Dzięki, przyda się! :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 00:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ponownie z OCD

Avatar użytkownika
przez kamysto 16 sie 2013, 20:30
Ja miałem pewne symptomy podobne do Twoich, jednak nigdy tego nie leczyłem i może nie były na tyle nasilające się. Najgorsza rzecz jaką miałem to kierowanie się barwami. Kiedyś być może przesadzałem z substancjami psychoaktywnymi i wkręciłem sobie coś co mnie dręczyło parę lat. W chwilach niepewności kierowałem się.. kolorami. Może to zabrzmi dziwnie, ale jak stałem nad jakąś decyzją. Np czy powiedzieć coś czy nie... Jak widziałem barwy niebieskie to mówiłem, a jak zobaczyłem czerwone to nie... Czasem robiąc spacery potrafiłem wybierać drogi oznaczane w jakiś sposób przez kolory. Kolory znajdowałem wszędzie i mnie bardzo raziły. W moim przypadku pomogło zbudowanie większej pewności siebie.

ps. nie tak dawno temu zdarzało mi się nie deptać przecięć na płytkach chodników (ale to było niegroźne :) )
Jakiś czas temu zdiagnozowano mi schizofrenie, ale czuje się dobrze. A to mój blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
07 sie 2013, 00:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do