Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 14 paź 2013, 00:39
wieslawpas, ale to napiecie to jest bardziej taki lęk, zdenerwowanie, czy niepokoj?
Ja w sumie tak - w domu czuje sie calkiem spokojnie. W pracy tez (chociaz zdarzaja sie ataki, ale rzadko bardzo).
Nie tak dawno podczas drogi do pracy mialam takie ciagle napiecie. Nie byly to ataki, ale cały czas tkai lęk, jakby w kazdej chwili moglo sie pogorszyc. Ale ostatnio w sumie czesto mam calkowity spokoj po drodze, nieraz lekkie napięcie.
A z kolei jak mialam taki najgorszy czas, jakis 1-2mies temu, to nawet w domu czulam taki niepokoj, lęk, napięcie itd. Chociaz nie wiem czy to takie jakie Ty masz.

A co do miejsca w samolocie, ja do tej pory zawsze bralam na srodku (jakos tak sie bałam, bo kiedys slyszalam, ze na tyle bardziej sie odczuwa te zmiany wysokości itd.) Ale teraz planuje wziąć wlasnie tył raczej :) Wtedy łazienka blisko (chociaz dla mnie to zadne pocieszenie, bo nigdy nie bylam - boje sie wstawac z miejsca podczas lotu).
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3984
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 14 paź 2013, 02:25
to napięcie to taki stan jak ten który miałaś w czasie drogii do pracy, każdej emocji towarzyszy jakieś napięcie u mnie przypomina to sytuacje kiedy nie koncentrujesz sie na emocji tylko na napieciu, które je wyzwołuje.

Przykładowo stoisz w długiej kolejce, pani przy kasie sie guzdrze, kolejka na 10 osób. Odczuwasz zdenerwowanie. Zdrowy człowiek wkurza sie że to wszytko tak długo twa, chce pieprzność koszyk i wyjść. A ja koncertuje sie na tym, że odczuwam to zdenerwowanie z pominięciem emocji. Na przykład dziś byłem w knajpce i przede mną ktos zamawial 3 piwa i żelądkową gorzką, wszytko to trwało długo, a ja skoncentrowalem się na tym że jestem spięty. I na tym spięciu się właśnie skoncentrowalem uważając, że coś jest nie tak, że to w ogole czuję. Dopiero jak wracalem sporotem to uświadomiłem sobie, że przecież moglem być zdenerwowany ponieważ stanie w kolejce jest denerwujące. Czyli to jest takie koncertowanie sie na samym napięciu bez powiązania emocjami i sytuacja, ktora je wywołuje. (w sumie ten wniosek jest dla mnie odkrywczy).

Drugi przykład - siedźmy z kolegą w pubie rozmawiamy, jest lekkie spięcie zależne od tematów, później wychodzimy z kanapki szukać kasztanów, jest wieczór, slońce zachodzi, ludzie sobie spacerują. Nastepuje całkowity relaks, po prostu zanik nerwicy do zera i mega poztywne emocje. Bardzo mi sie taki stan podoba. Twa to 10 minut. Pozniej idziemy w strone tego jeziorka na Polu Mokotowskim i momencie gdy je widze, wychodze na te przestrzeń odczuwam napiecie. Im dluzej tam jesteśmy tam mocniejsze sie staje. Nie jestem w stanie tego z niczym powiązać, z żadnymi emocjami no bo co za emocje mogę tam czuć? Lęku przestrzeni nie mam, może wstyd że się chodzi z kolega po parku... może jakieś wspomnienia... może pamięć że ostatnio bylem tam spięty to teraz też bede spięty... Bladego pojęcia nie mam dlaczego chodząc miedzy drzewami i szukając kasztanów czuje sie super a wychodząc na to jeziorko od razu jest taki skok napiec. Moze to dlatego cze czuje się taki odkryty a jak sie chodzi miedzy drzewami to ludzie nie zwracają uwagi?

No i widzisz tak to właśnie wygląda, Z tym ze to napięcie towarzyszy mi praktycznie cały czas. Mniejsze albo większe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7887
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 14 paź 2013, 08:39
dusznomi, Moze tylko na chwile , kurde kiedy to się skończy..

-- 14 paź 2013, 08:40 --

wieslawpas, Ja to napięcie czuje caly czas , tylko ja sie boje , ze będę miec atak paniki..i sobie wkręcam :roll:

-- 14 paź 2013, 08:43 --

Wczoraj np. bylam 2 godziny na festynie , już sie zaczynało zawroty głowy , muzyka mnie drażniła...jakieś mdłości , ale wytrzymałam.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez buszujacywtrawie 14 paź 2013, 09:55
Ja atak staram się przeczekać, nie mam innego wyjścia
Posty
388
Dołączył(a)
07 maja 2013, 21:45

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 14 paź 2013, 10:04
wieslawpas, aha no to ja tez to mam bardzo czesto. Tzn. nie chodze za bardzo nigdzie indziej wiec trudno powiedziec - ale chyba przez to wlasnie napiecie. W domu tego nie mam aktualnie i w pracy tez nie. W sklepie, w kolejnce - prawie zawsze - chociaz teraz z troche moze mniejszym nasileniem. A w autobusach, metrze - jak tego nie ma, to zaraz sie zastanawiam - dlaczego i kiedy przyjdzie? (Chociaz tez, jak pisalam, ostatnio coraz czesciej czuje sie w miare spokojnie).
Mysle, ze jakbym wiecej wychodzila, chodzila po sklepach itd. to bym czesciej to czula :)

hania33, super! Ja to na festynach takich nie daje rady... Ostatnio u mnie w maju jakas impreza byla tego typu. Poszlam, i czulam sie beznadziejnie, za duzo tych swiatelek, goraco i takie tam - nawet potem atak paniki mialam i po prostu wrocilam do domu. Wiec, że Ty 2h wytrzymalas az, to podziwiam! :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3984
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 14 paź 2013, 16:02
też mam takie napięcie jak stoję w kolejce i już mdleję...
dusznomi musisz zauważać te małe kroczki... Ja też mam kilka dni dobrych i później jakiś incydent i już tych lepszych dni nie pamiętam a źle... przykład dwie noce weekendu super spałem i sobota z niedzielą też ok, natomiast dzisiejsza noc już koszmar i dzisiejszy dzień z incydentami mdlenia i słabości :/
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 14 paź 2013, 16:04
Mnie dziś tez dopadła małpa nerwica , duszności paskudneee.. :roll:
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 14 paź 2013, 16:07
kurna już sam nie wiem czy wolałbym męczyć się w dzień jak kiedyś ale spać czy na odwrót... ostatnio jak już wiecie dni mam dobre ale nie śpię
Offline
Posty
371
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 14 paź 2013, 16:11
ja znów śpię , lecz mam dni czasem przerąbane...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 14 paź 2013, 16:20
A ja dzisiaj calkiem dobrze - droga do pracy na calkowitym luzie, potem jeszcze zakupy po drodze. Teraz w pracy siedze, tez fajnie, bez zadnych lękow. A spac dzisiaj jakos zasnelam, pewnie kolo 2-3, choc latwo nei bylo :-/
Ale wlasnie denerwuje mnie ta ciaga udręka nocna, juz nawet nie czekam na noc z wytesknieniem, ze fajnie sie polozyc i pospac, tylko denerwuje sie, bo nie wiem jak znowu bedzie, czy zasne, czy nie zasne itd.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3984
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aniazonk 14 paź 2013, 20:44
Współczuję każdemu cierpiącemu na to cholerstwo. Ja szukałam lekarstwa 3 lata. Aż w końcu natrafiłam na Panią Sabinę, która również na to cierpiała i teraz pomaga innym. Bez leków! Tu trzeba silnej woli i pracy nad sobą. To wszystko. A nie truć się jakimiś tabletkami. Pani Sabina prowadzi NiePanikuj , ale ja dodatkowo byłam u niej na osobistych konsultacjach. Byłyśmy w markecie, bo bałam się tam chodzić. Wzieła mnie za rękę i mówiła mi co mam robić. Podziałało!!! Teraz chodzę do sklepów bez przeszkód i jest co raz lepiej z dnia na dzień.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 paź 2013, 20:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 14 paź 2013, 23:11
Ja dzisiaj lepiej. No, ale ostatnie 2 dni po śmierci psa, to masakra, nie bardzo mogłam spać, serce jeszcze bardziej kołatało niż kiedy jak kołatało i nierówno bardzo biło, teraz jestem spokojniejsza i lepiej czuję, że bije, także nerwy na pewno w dużej mierze miały wpływ, a nie żądna ciężka choroba, którą też ostatnio zaczęłam sobie wmawiać, że może jestem na coś chora poważnego.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 15 paź 2013, 00:49
michalb, mdlenia? co się dzieje? ja zauważam te dobre chwile i to mi daje siłe, a co więcej pomaga przezwyciężyć lęk. Ja na prawdę już sie tak nie boje jak kiedyś! Duzo mi pomaga to forum, ale tez obowizaki jakie sobie nakladam, wiem ze musze cos robic, zeby nie myslec i daje rade! A dzis... pochwale sie wam...zdarzylo sie cos fantastycznego... po raz pierwszy od nie pamietam kiedy :) poczulam sie zwyczajnie zmeczona, ale tak normalnie, poczulam zmeczenie i walnelam sobie drzemke... BOZE kiedy czulam sie tak ostatni raz? nie wiem !!! pomine fakt, ze przespalam chyba za długo, teraz pewnie bede sie meczyc do rana :P ale jaka radocha! Czlowiek cieszy sie z tkiej glupoty!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 15 paź 2013, 08:54
dusznomi, To Ty dziewczyno już zdrowa całkiem... :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10865
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do