Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 12 paź 2013, 09:32
maciekpoznan, Co się dzieje? Bylo lepiej..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 12 paź 2013, 11:26
ja nie spalam do 7 rano! (rekord chyba :) ). Potem wzielam benzo, przysnelam na te 4h (ale tez z budzeniem sie) - musialam to zrobic bo dzis do pracy musze isc :( tak bym wstala pewnie o 6 i przeczekala caly dzien. Nie wiem o co chodzi, ale dziwne, bo wieczorem jestem zmeczona, chce mi sie spac, klade sie normalnie - i nie moge. Wcale nie mysle o problemach, nie martwie sie nizczym, tylko takie po prostu rozne mysli mi sie mysla caly czas i przez to nie moge :-/

W ogole jakas dziwnosc suchosc w ustach tez mam od wczoraj i nei wiem od czego :( slyszalam, ze po lekach tak moze byc... no ale ja nie biore.
hania33, a jak tam u Ciebie zycie sie toczy?
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 12 paź 2013, 11:29
nerwa, U mnie się kula powolutku , próbuje nie myśleć o chorobach , chociaż wczoraj znów nogi latały :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 12 paź 2013, 12:48
hania33 właśnie nie wiem kurcze od tygodnia znów mam niepokoje , lęki, w niedziele miałem atak paniki :(

Do dzisiaj mam takiego "kaca" i co rano budzę się z niepokojem i lękami.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 12 paź 2013, 14:46
nerwa napisał(a):ja nie spalam do 7 rano! (rekord chyba :) ). Potem wzielam benzo, przysnelam na te 4h (ale tez z budzeniem sie) - musialam to zrobic bo dzis do pracy musze isc :( tak bym wstala pewnie o 6 i przeczekala caly dzien. Nie wiem o co chodzi, ale dziwne, bo wieczorem jestem zmeczona, chce mi sie spac, klade sie normalnie - i nie moge. Wcale nie mysle o problemach, nie martwie sie nizczym, tylko takie po prostu rozne mysli mi sie mysla caly czas i przez to nie moge :-/

Z tym spaniem mam identycznie... dziś mnie za to łeb napierdziela oczy ciężkie, i mdli mnie :/ a wyjątkowo spałem... może ta pogoda.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 12 paź 2013, 14:47
maciekpoznan, Ty bierzesz jakieś leki? może to chwilowe tylko.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 16:13
ja tez słabo dzis spałem, budziłem sie po nocy, ale w sumie przespałem 8h. Czuje sie względnie OK. Pogoda jest kiepska. Nie świeci słońce. Na pewno jakoś to na nas dziala.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 12 paź 2013, 17:19
a ja dzisiaj zaliczylam atak paniki :) Juz dawno nie mialam, ale dzisiaj byly wrecz idealne warunki...
Na totalnym niewyspaniu musialam isc do pracy, tam siedzialam i tylko odliczalam minuty i trzeslam sie z zimna. Z tego nie wyspania i niedobrze mi bylo i wogole beznadziejnie sie czulam tez fizycznie. Potem musialam jechac do domu, no i oczywiscie - zaczelo sie w metrze, juz sie gorzej czulam, ale czasem tak mam tam, a jak wyjde to przechodzi. Tym razem, jak wyszlam nie przeszlo, xanax poszedl w ruch. I jakos doczłapalam sie na autobus, potem juz ok. Ehhh Ja to mysle, ze tak jak my sie czujemy w czasie ataku paniki, to nawet nie czuje sie osoba która umiera!! to jest najgoesze uczucie ze wszystkich.

Ale co zrobic... bylo minelo i trzeba zyc dalej :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 12 paź 2013, 19:20
Pogoda pewnie też robi swoje, ale bez przesady :( To już dawno powinno minąć :( .

hania33 tak, jestem na fluoksetynie 40mg.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 20:26
nerwa, najważniejsze ze minęło, kiedyś jak jeździłem metrem to nie zdawałem sobie sprawy, że ktoś może czuć sie podobnie.
Mialem problemy z jazda metrem, ciężko byo wytrzymać od stacji do stacji. Ale kiedyś wyszedlam na lotnisko i pobylem prare godzin. Na drugi dzień jak jechelem
metrem to zauważalnym ze jest mi lżej. To pewnie miało coś wspólnego w częstym przebywaniu w pomieszczeniach. Zacząłem częciej przebywać na powietrzu

Pol roku temu mialem napday paniki, ale raz na tydzien. nie bralem leku, wręcz nawet jak go identyfikowalnym co sie cieszyłem. Nie bralem na to zadnych
benzo, bo wiedzialem że i tak minie. Jak sie skończyl to mialem spokój.

Teraz mam coś innego - męczące i długo urzymujace się napięcie, taki rodzaj spięcia, które sie utrzymuje prawie cały czas. Nie wiem czy jeszcze ktoś tak ma.
To jest cos takiego jak taki stan po napadzie paniki, zanim sie człowiek całkiem uspokoi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 12 paź 2013, 21:36
A mi nadal smutno, że mama nie obudziła mnie i że dowiedziałam się po fakcie po uśpieniu psa :( Wiem, źle sypiam, bała się, że jak mnie obudzi to się bardzo źle poczuje z tego powodu i z powodu nerwicy, ale mimo wszystko powinna mnie obudzić: to był mój pierwszy pies i powinna wiedzieć, że ja przecież zasługuję na to, by dowiedzieć się wcześniej, a nie po fakcie :(


No i znów ja bardzo boję się, że umrę, wyszukuję sobie choroby :(
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 12 paź 2013, 21:55
mika211, ale moze lepiej, ze nie widzialas psa tuz przed uspieniem, bo wtedy pewnie najgorszy stan juz jest, a lepiej pamietac go w lepszym... Ale rozumiem, ze przykro jest Ci i nawet zła mozesz byc o to na mamę :(
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 12 paź 2013, 21:56
Jak najszybciej spraw sobie szczeniaczka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 12 paź 2013, 23:09
Wiesław, nie skorzystam z rady, zwłaszcza, że rodzice nie chcą psa. A oni jak mówią, że już nie chcą, to nie chcą, nie rzucają słów na wiatr. A i ja bym zdecydowanie nie była gotowa teraz. Uważam, że musi być czas na żałobę, a nie że brałabym od razu innego psa, żeby zapełnić pustkę. Dla mnie to kiepskie rozwiązanie, a pies to powinna być przemyślana decyzja, teraz nie potrafiłabym dać serca innemu. A przecież nie chodzi też o to, żeby psa zastępować, bo jej nikt nie zastąpi, nie ma drugiego takiego identycznego psa, więc nawet jakby teraz był w domu inny, to też by mi jej brakowało, była wyjątkowa :(

Nerwa, dokładnie o to chodzi, dlatego potrzebuje czasu na przetrawienie i wybaczenie tego mamie. Wiem, ona jest chora, ma raka, dlatego już nie będę jej o tym mówić, dołować jej, ale nasze stosunki nie będą takie jak przed tym serdeczne, na razie będe mniej z nią rozmawiac i chłodniej. Ona wie, że jestem na nią zła. A ja nie potrafię jeszcze z nią tak normalnie, swobodnie rozmawiać. A do tego przecież ona kazała spalić psa, a mnie nie zapytała o zdanie, innych też. Wiem, że to ona była właścicielką mojej nikusi, ona płaciła za zastrzyki na raka, ona kupowała jej karmę,bo ja jeszcze nie pracowałam, częściej wychodziła na spacery, bo przyznam, czasem dopadała mnie lenistwo i nie chciało mi się z nią wyjść ale mimo wszystko powinna to inaczej rozegrać, bo to był mój pierwszy pies, jedyny i powinnam wiedzieć przed. Wiem, jestem wrażliwa, mam nerwicę, mama wie o tym, ale zna też mnie i wiedziała, że ja wolę przed faktem wiedzieć. Dlatego mam żal i musi jeszcze trochę czasu minąć, oczy dzisiaj spuchnięte mam od łez. Mam nadzieję, że moja psina jest teraz w lepszym świecie, że jest jej tam dobrze, że ma tam dostatek jedzenia, bo zawsze była żarłoczkiem naszym kochanym i piszczała do jedzenia, teraz nawet tego porannego piszczenia do jedzenia jak tata rano je śniadanie czy mama mi brakuje. Ciągle mam wrażenie, że ona zaraz do mnie przybiegnie :( Miałam ją od 8 roku życia.


A wiecie, ona była leczona już z jakiś miesiąc, no może niecały, ale mimo wszystko nikt z nas nie spodziewał się, że już odejdzie, bo owszem, była słaba, no ale wiecie, wiek i zastrzyki, robią swoje, dlatego myśleliśmy, że jednak jeszcze parę miesięcy z nami zostanie, a jednak nie...
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Pholler i 26 gości

Przeskocz do