Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 23 wrz 2013, 23:54
nerwa napisał(a):dusznomi, A Ty wiesz, ze mi sie dzisiaj tez strasznie chce spac? W sumie codziennie mi sie chce od rana, ale dzis poszlam do pracy, przesiedzialam pare godzin (w sennym marazmie) i jak wieczorem wrocilam do domu, to jestem taka zmeczona, ze az mnie troche przeraza ten stan... bo na wieczor zazwyczaj mi sie poprawia i własnie sie rozbudzam. Dodatkowo, przeciez nie robilam w tej pracy niczego męczącego...
A ja juz o 21 to mialam mega zmeczenie, oczy mi sie zamykaly a co najgorsze - takie skolowanie straszne w glowie :-/ I niby powinnam sie po prostu polozyc, ale z drugiej strony jakos sie boje, bo ten stan jest taki nienaturalny jakis... ehh :)

-- 23 wrz 2013, 21:47 --

troche tez sie zastanawiam, dlaczego jak mam takie zmeczenie, to nie taki ejak normalny czlowiek - tylko takie jakbym byla naprawde wycienczona i to tak psychicznie glownie - jakby tak w srodku glowy, ze mozg nie zdarza z przetwarzaniem informacji. Dziwne to...
I tez nie wiem czy to od nerwicy czy od tych prochow.. :-/


Ja dzisiaj podobnie, sporo spałam bo 10 godz prawie, a ja to zawsze śpioch byłam. No i potem jeszcze po południu prawie przysypiałam, ale to tak bardzo, jak nigdy! Może tez pogoda ma wpływ. to głupie, ale ja zaczęłam już sobie wmawiać, że może ja np mam chorobę serca od zawsze i nie wiem, bo np od ja śpię po 10 godzin, po 8 godzinach czuję się jak po 5, a innym wystarcza 8 godzin, wydaje mi się dziwne, że dorosłej dziewczynie nie starcza 8 godzin snu. A jako nastolatka często spałam 12 godzin, a zazwyczaj wtedy własnie te 9-10 powinno już wystarczyć. No, ale mam nadzieję, że wyolbrzymiam, bo może po prostu mam inne zapotrzebowanie niż na ogół się mówi, że dorosłemu człowiekowi tyle wystarcza. Mam nadzieję, że to nie jest żadna choroba tylko sobie wkręcam.

W ogóle jakaś niedotleniona czuję się dzisiaj, niby długo spałam, ale jaKbym niedotleniona była itp. Wiecie o co mi chodzi?

Danna83, ja lęków też teraz tak bardzo nie mam, a jak już mam, to takie właśnie, że dosyć szybko mijają, tylko, że ja biorę leki Venlectine i właśnie od wczoraj zwiększyłam dawkę jak kazała pani doktor- więc teraz tak biorę ok 110 mg dziennie no i 50 mg hydroxyzyny na noc. Bez tego mimo bycia śpiącą ciężko byłoby spać. A bez leków ja miałam codzienny strach o swoje życie, których nie mijał praktycznie na chwilę, to był koszmar. U Ciebie te lęki cały czas są, czyli co, nie ma możliwości, by całkiem lub prawie całkiem minęły, nawet jak już się nie bierze leków?No bo kurczę, nie chciałabym po odstawieniu kiedyś leku wracać do takich lęków jak miałam. Ja miałam też podobne objawy do Ciebie, z tym, że takie objawy nie męczyły mnie tak jak Ciebie 20 minut, tylko parę godzin, czasem prawie cały dzień i miałam to praktycznie codziennie, więc sama rozumiesz, że tak nie da się funkcjonować... Ja jestem z okolic Warszawy.

tzn, tak jak Wam mówię, ja praktycznie wyspana jestem dopiero po 10 godzinach, ale jak przyszła nerwica to zobaczyłam co to jest nie spać wcale albo spać po godzinie czy dwóch, często wtedy tak jechałam na uczelnię i bardzo źle się czułam. Myślę, że leki umożliwiają mi przespać noc. Wiadomo, jak byłam młodsza i nie miałam nerwicy, to wtedy z przespaniem nocy nie było problemów, teraz niestety by lepiej spać muszę brać tabletki tej Hydroxyzyny 50 mg.
nerwa napisałaś:
"troche tez sie zastanawiam, dlaczego jak mam takie zmeczenie, to nie taki ejak normalny czlowiek - tylko takie jakbym byla naprawde wycienczona i to tak psychicznie glownie - jakby tak w srodku glowy, ze mozg nie zdarza z przetwarzaniem informacji. Dziwne to..."
i wiesz co, nie wiem, ale wydaje mi się, że to jest to waśnie moje uczucie niedotlenienia. Może tak samo mamy.

Ja to może wręcz tak lepiej usypiam po tym leku, że jak już usypiam, to czasem nawet śpię na plecach, a wyobraźcie sobie, że wcześniej jak nie miałam nawet jeszcze nerwicy, to nigdy nie umiałam tak spać. A widocznie po tym leku w końcu jestem już tak padnięta, że jest to obojętne.

A macie czasem tak, że chcecie powiedzieć coś jak się przebudzacie, ale jesteście jeszcze tak śpiące, że prawie ruszyć się nie możecie i jakby tchu Wam brakuje? Ja czasem mam, nie wiem czy to paraliż senny czy to po prostu dlatego, że jestem wtedy bardzo senna.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 24 wrz 2013, 01:05
mika211,
Kod: Zaznacz cały
A macie czasem tak, że chcecie powiedzieć coś jak się przebudzacie, ale jesteście jeszcze tak śpiące, że prawie ruszyć się nie możecie i jakby tchu Wam brakuje? Ja czasem mam, nie wiem czy to paraliż senny czy to po prostu dlatego, że jestem wtedy bardzo senna.


mam tak bardzo czesto, zazwyczaj od razu klade sie dalej spac!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 24 wrz 2013, 01:45
no rozumiem :D jak się teraz czujesz?
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 wrz 2013, 09:44
mika211 napisał(a):i wiesz co, nie wiem, ale wydaje mi się, że to jest to waśnie moje uczucie niedotlenienia. Może tak samo mamy.


Wiesz co.. no moze :) Ja to mam tak, ze tak czuje jakbym miała wate w tej głowie może i takie dziwne skołowanie, nie mam zawrotów głowy ale tak sie czuje jakbym miala, albo zaraz miała mieć. Tak jakby im się mózg kołował wewnątrz głowy. Oprocz tego odczuwam caly czas sennosc, i tak oczy az mi sie zamykają. I jeszcze jak patrze na cos, to takie mam wrazenie, ze tak dziwnie, że w takim nieogarnieciu patrze :) Jeszcze pol biedy jak patrze w monitor komputera, ale najgorzej jak tak noralnie na świat.

Ja to juz sie zastanawialam, ze albo do derealizacja, albo mam cos z mózgiem, albo inna chorobe, albo własnie zatoki. Co prawda kataru nie mam, ale w tych czolowych gdybym cos miala to mogloby tez takie objawy dawac...

-- 24 wrz 2013, 08:48 --

mika211, a Ty to masz jakos cyklicznie czy dlugoterminowo czy jak?
Bo ja pamietma, ze w przeszlosci juz zdarzaly mi sie takie epizody, ktore potrafily trwac 1-2tyg. Robilam wtedy rozne rzeczy, a to oklady na głowie a to cos :) ale w sumie srednio pomagalo... i jakos zawsze tak zrezygnowana zostawialam to i potem samoistnie mijalo po jakims czasie.

-- 24 wrz 2013, 09:49 --

a ja wlasnie mialam atak klaustrofobii! Po prysznicu zalozylam taka bluzke, ktora jest dosyc dopasowana i ciezko ją zawsze zlozyc (taka przez glowe) ale jakos wcisnelam - jak sie okazalo, tyl na przód. Chcialam przekrecic (lub zdjac) a nie moglam!!! bo sie jakos zaklinowała, jeszcze rece mialam troche mokre wiec tym bardziej nie moglam jej ruszyc. Oczywiscie od razu zaczełam sie denerwowac, poczulam sie w takim uwiezieniu, jak w kaftanie bezpieczenstwa. Oczywiscie juz kombinowalam, ze nozyczkami musze ją szybko rozciac. Ale... jakos sie uspokoilam, wyschly mi rece i udalo sie po paru minutach sciagnac. Ale teraz az taka roztrzesiona tez jestem i zmeczona jeszcze bardziej...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez milady 24 wrz 2013, 15:51
nerwa, ja też tak mam.. kiedy zakładam obcisłą rzecz albo coś ciepłego, z wełny, jakiś sweter grubszy. Potrafię się rozbierać jak gdzieś jestem do podkoszulka nawet (a gorzej jak nie daj boże go nie mam wcale albo mam pod swetrem tylko cieniutki, krótki podkoszulek na ramiączkach..). Jak jadę komunikacją miejską, to nawet w zimie potrafię ściągnąć szalik, kurtkę.
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
03 wrz 2012, 12:31
Lokalizacja
_______

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez USE90 24 wrz 2013, 15:55
Wczorajszy dzien to porazka :(

Mialem na studiach w czasie zajec kilkunastosekundowy atak paniki (musialem wygladac jak hardcorowy alkoholik z 50 letnim stazem na kacu), atak tak jakos z niczego. Pierwszy taki w tym roku (kalendarzowym), czuje sie wiec... hmm, upokorzony (przez moja nerwice).

Ogolnie caly dzien czulem sie calkiem calkiem (znudzony i przybity bylem tylko). Potem tez bylo okej, choc momentami (siedzac w lawce) czulem sie troche niepewnie (bez zadnego powodu, bez zadnych objawow; samo uczucie). I tak czas lecial i lecial, az nagle wstalem i polazlem na poczatek klasy (pierwsza lawka) podpisac jakas liste ktorej nie podpisalem wczesniej. Nikt mi nie kazal jej podpisac, sam uznalem ze trzeba podpisac (dlaczego nie poczekalem na koniec lekcji?!).
Jak szedlem podpisac to czulem sie normalnie, choc znowu pojawilo sie to uczucie niepewnosci. W trakcie podpisywania nie mialem zadnych fizycznych objawow ataku (pocenie, trzesace rece, serce jak po 50 red bullach, nothing), ale juz mialem rosnace eksponencjalnie poczucie ze popelnilem blad, ze zaraz zacznie sie jazda. I rzeczywiscie tak bylo, droga powrotna (kilka lawek) to byla droga naznaczona atakiem paniki (alkoholik, robocop, whatever; zalosnie musialo to wygladac).

Czuje sie wiec troche zazenowany samym soba i moim problemem. Poczatek roku a ja juz wyszlem troche na czubka. Przynajmniej w oczach tych ktorzy zwrocili uwage na ten maly epizod :roll:


Ktos jeszcze tak ma, czy to ja taki nienormalny? :oops:
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
02 sty 2012, 02:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 24 wrz 2013, 21:11
hania33, nerwa, dusznomi jak u Was dzień? Po braku wpisów mam nadzieję, że ok. U mnie nie najgorzej, nawet dobry dzień. Może faktycznie pisanie tu w jakimś stopni też jest terapią dla nas :)
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 24 wrz 2013, 21:19
hej michalb, :) Ja to powiem szczerze - w domu przesiedzialam. Takie mialam otumanienie od rana (i sennosc), ze nie poszlam do pracy :) Mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej. Ale przynajmniej zadnych lęków i sensacji nerwicowych nie mialam za dnia ani teraz.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez satinela 24 wrz 2013, 21:20
rano mialam dusznosci i lezałam z mysla ze ja ma cos byc to niech bedzie, ....jakos poszło se w cholere, ale niestety nastroj sie schrzanil, ...bylam w sklepie, ...mam nawet apetyt, .....pomyslałam ze warto ulozyc fryzure, .....mysle o sobie co rzadko sie zdarzało, ....ale coz mysli ze penie zwariuje nie opuszczaja, choc zapominam o nich, ......oby...nie zapeszam, ....buziaki kochani :papa:
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 24 wrz 2013, 21:26
USE90, ja takie ataki miałam dziesiątki razy, każdy na mnie jak na czubka patrzył...olewam to bo co...ci co nie maja nerwicy i tak nie zrozumieją, wiec niech se mysla co chca!

-- 24 wrz 2013, 21:52 --

nerwa, ja wstalam przed 11 po ciezkiej nocy ( ale nie przez nerwice tylko przez chorobe) i poszlam do rpacy, wrocilam przed 21, jestem wykonczona! oddychac wcale nie moge...cholera i wkrecam sobie najgorsze ;/
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez USE90 24 wrz 2013, 22:42
dusznomi
ja takie ataki miałam dziesiątki razy, każdy na mnie jak na czubka patrzył...olewam to bo co...ci co nie maja nerwicy i tak nie zrozumieją, wiec niech se mysla co chca!

Kurde tez tak czasami mysle zeby sie nie przejmowac, zeby olewac, ale w praktyce slabo wychodzi i sie przejmuje strasznie tym jak mnie postrzegaja :evil:
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
02 sty 2012, 02:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sunshine161 24 wrz 2013, 23:00
witam. nie wiem już co mam robić. przepraszam ze piszę to tu nie wiem czy to odpowiedni wątek ,zalozylam przed chwila konto zeby ktos mi w koncu pomogl bo w koncu cos sobie zrobie ;(
pokrotce moja historia. zawsze bylam podatna na wmawianie sobie roznych rzeczy ( np. swedziala mnie skora pol dnia i uznalam po wejsciu na forum ze mam swierzba przezywalam to caly czas chociaz tlumaczylam to sobie ze niemozliwe ale siedzialam na forum o swierzbie) i przezywanie,analizowanie,dazylam do perfekcji swojej osoby (makijaz idealny,wlosy wypielegnowane itp itd.).
W czerwcu br. dostalam pierwszego ataku paniki po imprezie alkoholowej. myslalam ze umre,zwariuje,oszaleje,umialam tylko mowic ze chce jechac na pogotowie. czulam ze umieram. dostalam zastrzyk relanium i wyszlam z poprawa ze nie tkne alkoholu.trzymalam abstynencje pare tygodni,potem zaczelam pic ale bardzo malo i po kazdym wypiciu wsluchiwalam sie w siebie czy czasem cos mi sie nie dzieje.niby nic sie nie dzialo ale zaczely sie pojawiac mysli co jak mnie dopadnie taki atak np. w pociagu.zaczelam wchodzic na forum i czytac .potem o tym zapomnialam,ale niepokoj nasilal sie nawet jak nic nie pilam. po prostu siedze przy komputerze i nagle lapie mnie jakis dziwny niepokoj,tlumacze sobie,uspokajam sie i nic. wiec zaczelam wchodzic na forum i szukac,natknelam sie na forum o nerwicy i przeczytalam wypowiedz jakiegos mezczyzny ze ma mysli ze kogos zabije.no i wtedy sie zaczelo. przypomnialo mi sie jak kiedys mialam taka mysl ,i ruszylo lawinowo.przyszedl moj wujek w tym dniu ktory ma siostre chora psychicznie i zaczely sie u mnie mysli 'ze moglabym byc chora psychicznie,widzialam sie juz w kaftanie i mysli o zabiciu ' chociaz napawalo mnie to lekiem.myslalam ze to minie,ale bylo coraz gorzej.zaglebialam sie w to foorum o nerwicy i wyczytalam ze pewien mezczyzna stwierdzil ze tez mial takie mysli i rzucil sie na pielegniarke i zaczal ja dusic. mam rozne mysli np:'zabij,chce zabic,jestes opetana,jestes taka a taka'.uspokajalam sie przewertowalam setki komentarzy. weszlam na forum o schizofrenii ,wyczytalam ze osoby z ta choroba slysza glosy ,wystraszylam sie bardzo,ale czytalam dalej ze np: slysza dialog w glowie wiec automatycznie moje mysli tak jakby chcialy ze soba porozmawiac 'Aga zwariowala,nie nie zwariowala' itp itd. czuje ze wariuje,nieraz mam tyle mysli ze czuje ze zwariuje.myslalam ze jestem opetana i zaraz mysli ;podrzyj pismo św,zlap za rozaniec'.bylam u spowiedzi,nic nie pomoglo.placze juz codziennie teraz to sie tak wkrecilam ze mam schizofrenie ze masakra. objawy podobne,tlumacze sobie ze nie zwariowalam.mysli pedza galopem,zazdroszcze innym ze sa normalni. nie moge spac musze siedziec przy wlaczonym serialu bo nie usne,caly czas je teraz ogladam zeby nic nie myslec. rozne mam mysli 'ze jestem nienormalna,a moze ja chce kogos zabic,a moze sprobuje bo to mi da ulge'a ja tych mysli nie chce! dzisiaj juz jestem na skraju zalamania,wizyte u psychiatry mam 22.wyobrazam sobie jak mnie zamykaja w lublincu,boje sie spac ze zrobie komus krzywde,kontroluje kazdy swoj ruch czy nie zachowuje sie dziwnie.czuje ze cos jest inaczej ale nie wiem co.takie dziwne odralnienie.zastanawiam sie tez np: co sprawia ze jeszcze nikogo nie zabilam skoro mam taka mysl,boje sie ze zabije w koncu kogos i bede w wiezieniu. chce zeby mi ktos w koncu pomogl bo to jest pieklo na ziemi. boje sie ze mam schizofrenie.boje sie ze naprawde chce komus coz zrobic a sobie wmowilam ze nie chce.analizuje kazda mysl.nieraz czuje ze cos mi peknie jakas blokada i zwariuje. juz nie mam sily. pisze to teraz bo mam mysli o samobojstwie i naprawde nie wiem juz do kogo mam sie zwrocic o pomoc ;((((( blagam pomozcie mi! ;(((
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2013, 22:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez satinela 24 wrz 2013, 23:19
nie zwariowałas,. osoba chora psychicznie nie ma swiadomosci swojej choroby, ...skoro boisz sie ze jestes chora, oznacza to ze masz inna swiadomosc, ....wizyta u lekarza konieczna, .....sporobuj moze jakimis ziolowymi preparatami sie wyciszyc nim dotrzesz do lekarza
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 24 wrz 2013, 23:21
sunshine161,
wyobrazam sobie jak mnie zamykaja w lublincu


kochana, byłam w Lublińcu, co prawda w odwiedzinach i powiem Ci ( dla humoru) dobre mają tam obiadki :)

A teraz tak serio... przechodzisz to samo co my! Ja tez wmawiałam sobie choroby i do dnia dzisiejszego każde zaczerwienienie, każda zmiana- to czerwona lampka w mojej głowie- NA COŚ UMIERAM, tylko na co!?!

Teraz jestem przeziębiona i zamęczam najbliższych historiami że woda zbiera mi się w płucach, że ból w klatce to zapalenie mięśnia sercowego.
Opętana też już byłam...lepiej.... ja jeździłam na egzorcyzmy, na spotkania wspólnoty MiMJ w Częstochowie i polecam każdemu, coś pięknego!
O samobójstwie też miałam myśli, ale dzięki Bogu przeszły...nie myślałam nigdy, że mogę kogoś skrzywdzić fizycznie, ale do teraz męczę się myślami że MORDUJE wszystkich swoją nerwicą...

Nie wiem co ci doradzić... sama zdrowa nie jestem (psychicznie :D:D:D:D). Walcz z tym, bij się z własnymi myślami, musisz być silna! Kontroluj to co robisz... nie czytaj na necie o chorobach, dr GOOGLE to najgorszy specjalista świata! Módl się, zasypiaj z różańcem- dla jednych to czysty idiotyzm, a ja się nie wstydzę, że mam różaniec pod poduszką i że proszę Boga o ulgę!
Sama kilka razy użyłaś słowa "wkręcam"...bo tak właśnie mamy tu wszyscy, wsłuchujemy się w swoje ciała, organizmy, badamy, sprawdzamy, czytamy i szukamy to czego nasza nerwica chce.... czyli najgorszego!

Będzie dobrze! Po prostu walcz z tym ignorancją... WIERZE W CIEBIE!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 29 gości

Przeskocz do