Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 19 wrz 2013, 15:09
Jak to na stadionie - musi być sporo wyjść ze względów bezpieczeństwa (ewentualnej ewakuacji). Co do duszności to zależy od pogody, zakrytego albo odkrytego dachu i wielu innych czynników. Jedno jest pewne - jeśli to jakiś koncert, to pewnie będzie mnóstwo ludzi, ścisk, duszno, tłocznie, ograniczona możliwość ucieczki (będziesz musiała się przeciskać przez tłum, jeśli będziesz chciała uciekać). Jednym słowem - będą panowały idealne warunki do napadu paniki i możesz śmiało zakładać, że Cię nawiedzi ;)

Miłej zabawy!



uuu dzieki :D po Twojej wypowiedzi na pewno bede sie przednio bawic ;) no nic, doceniam szczerosc. Bedzie to impreza siedzaca, nie koncert wiec moze sa jakies szanse, ze bedzie git. Nie wiem, do soboty jeszcze dwa dni.. Mam czas na decyzje.
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 19 wrz 2013, 18:00
Hey Kochani :)
Widze ze jakos sobie radzicie ;)
Ja dostalam dzis ataku paniki na pierwszej sesji terapii indywidaualnej. Nie zrezygnowalam jednak tylko zapytalam psychoterapeutke czy moge wstac i pospacerowac czy to nie bedzie przeszkadzalo a ona czy cos sie stalo , chce pani zakonczyc? a ja mowie nie nie ale musze wstac bo lapie mnie panika , niech pani kontynuuje :lol: No i skonczylam terapie chodzac po pokoju ale nie ucieklam ;)
Czy miewaliscie podobnie? Bo tak sie zastanawiam jak to bedzie tak wygladalo to chyba z terapii nici ;)

A ostatnio nawet sie czulam. Ba nawet mialam jeden dzien calkiem normalnego samopoczucia gdzie kompletnie nic mnie nie zlapalo nawet najdrobniejszy lęk ...

Pozdrawiam cieplutko :)
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez satinela 19 wrz 2013, 18:02
bylam z synem u lekarza, ...wiec musialam, łatwo nie było, ....ale pomyslalam cholera co ma byc to bedzie, padne to padne w du...ie to mam i jakos przeszło, ....teraz kłuje mnie lewe oko i znowu wkrety o raku i guzie mozgu, ....no masakra,...
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 19 wrz 2013, 18:22
platek rozy napisał(a):Hey Kochani :)
Widze ze jakos sobie radzicie ;)
Ja dostalam dzis ataku paniki na pierwszej sesji terapii indywidaualnej. Nie zrezygnowalam jednak tylko zapytalam psychoterapeutke czy moge wstac i pospacerowac czy to nie bedzie przeszkadzalo a ona czy cos sie stalo , chce pani zakonczyc? a ja mowie nie nie ale musze wstac bo lapie mnie panika , niech pani kontynuuje :lol: No i skonczylam terapie chodzac po pokoju ale nie ucieklam ;)
Czy miewaliscie podobnie? Bo tak sie zastanawiam jak to bedzie tak wygladalo to chyba z terapii nici ;)

A ostatnio nawet sie czulam. Ba nawet mialam jeden dzien calkiem normalnego samopoczucia gdzie kompletnie nic mnie nie zlapalo nawet najdrobniejszy lęk ...

Pozdrawiam cieplutko :)


Na pewno dasz radę. Ja już z pół roku chodzę do psychiatry, a nadal mnie to stresuje i na wizycie drżę ze stresu, to na pewno widać. Nie wiem jak sobie z tym radzić nie panuje nad tym, jakieś rady macie? Tyle czasu minęło, powinnam mniej się stresować, a ja nadal taki stres np przy wizycie. A nie mówię już o stresie jak np pracę mam podjąć. Mam nadzieję też, że wkrótce już psycholog coś mi na to poradzi, bo zwykłe mówienie sobie, że to nic takiego nic mi nie daje, mimo starań.

Mnie dołuje ta pogoda i brak słońca już chyba od tygodnia, nie lubię tak.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 wrz 2013, 19:44
Hejka, jak wam dzień minął? U mnie jak zwykle, jeszcze pogoda durna dołuje dodatkowo!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 19 wrz 2013, 20:08
dusznomi, jak widziałaś też dziś napisałam, że pogoda mnie dołuje.
Dodatkowo dowiedziałam się, że moja 15 letnia suczka x(kundelek) ma prawdopodobnie raka wątroby, a wyniki jej wątroby przekraczają wszelkie normy, dlatego nawet aparat ich nie uwzględnił, tzn np norma do 60, aparat do 600 wychwytuje, a ona ma jeszcze więcej :(

W sumie już 4 lata miała złe wyniki wątroby, ale weterynarz tamten mówił, żeby nie przejmować się i tak oto wyszłó nam to "nieprzejmowanie się" :( Teraz sobie przypomniałam jak sama boję się śmierci, na samą myśl mnie paraliżuje. Zawsze bałam się śmierci, tylko kiedyś jeszcze jak nie miałam nerwicy, to mniej o tym myślałam, a teraz nie mogę przestać, wszystko bez sensu wydaje mi się, chciałabym wynaleźć jakiś lek na długowieczność lub by śmierci nie było :( wiem to głupie, ale mam takie myśli. Czuję się taka słaba psychicznie, z niczym sobie nie radzę :( Wiem, że to niby normalny etap, także u psa, ale nie potrafię tak się nie przejmować. Cały czas się boję. Nie wiem nawet czy w tym bólu mi psycholog cokolwiek pomoże :( Nie potrafię sobie poradzić z tym, że kiedyś wszyscy odejdą, moi bliscy itp... jedna zła wieść, a ja się łamie.. a co jeśli parę takich złych wieści spadnie na mnie.. jak ja to przeżyje? Jak z jedną rzeczą sobie kompletnie nie radzę :why: A wczoraj miałam wizję, że leżę z podciętymi żyłami.
Ostatnio edytowano 19 wrz 2013, 20:13 przez mika211, łącznie edytowano 3 razy
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rella 19 wrz 2013, 20:11
platek rozy napisał(a):Hey Kochani :)
Widze ze jakos sobie radzicie ;)
Ja dostalam dzis ataku paniki na pierwszej sesji terapii indywidaualnej. Nie zrezygnowalam jednak tylko zapytalam psychoterapeutke czy moge wstac i pospacerowac czy to nie bedzie przeszkadzalo a ona czy cos sie stalo , chce pani zakonczyc? a ja mowie nie nie ale musze wstac bo lapie mnie panika , niech pani kontynuuje :lol: No i skonczylam terapie chodzac po pokoju ale nie ucieklam ;)
Czy miewaliscie podobnie? Bo tak sie zastanawiam jak to bedzie tak wygladalo to chyba z terapii nici ;)


Fajnie, że potrafiłaś o tym otwarcie powiedzieć :) Dobry punkt wyjścia :) I gratulacje, że zostałaś :great:
Offline
Posty
1067
Dołączył(a)
09 maja 2013, 12:40

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 wrz 2013, 20:16
mika211, kurde....biedna psina i tobie tez wspolczuje. Ten starch przed odejsciem to chyba cos normalnego, tez sie boje!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 19 wrz 2013, 20:21
dusznomi napisał(a):mika211, kurde....biedna psina i tobie tez wspolczuje. Ten starch przed odejsciem to chyba cos normalnego, tez sie boje!


Dzięki! Pewnie normalnego, ale taki paniczny strach jak mój nie jest normalny :( Ja się teraz cały czas boję, przez co nic nie daje radości.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 wrz 2013, 20:34
mika211, ja od zawsze bałam się śmierci. Pamietam jak lata temu po nocach drżałam cała zalana potem wyobrazajac sobie jak to jest UMIERAC... co dalej...pustka, nic...jak to się dzieje. I do dzis dnia sie boje, ale rzadziej o tym mysle gdzies.

Kurde...atakuje mnie!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez satinela 19 wrz 2013, 20:37
dusznomi .......ja cie zaraz zaatakuje zobaczysz :nono:
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 wrz 2013, 20:39
satinela, i już mi lepiej! :)
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez JKPG 19 wrz 2013, 20:45
A u mnie dzisiaj dupa. Wieczorem szykowała się spora impreza i to chyba przez to, w sensie, że się tym stresowałem. Dopadło mnie jakąś godzinę temu (serducho napieprzało, aż miło). Dziabnąłem "dziesiątkę" propranolol. No i teraz jest spoko, zwolniłem, ale czuję się niefajnie z tym, że uległem i musiałem posiłkować się lekami. Jutro będzie lepiej!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez satinela 19 wrz 2013, 20:46
:great: az tak mocno atakowac nie chciałam, grunt ze poskutkowało

-- 19 wrz 2013, 20:49 --

jkpg ale czemu czujesz sie niefajnie, po co masz byc w stresie, skoro mozna to napiecie rozładowac? obwiniac sie, ze bierzesz lek który pomaga? gdybys nie musiał, nie potrzebowałbys leku, ...pomogło i to najwazniejsze, małymi krokami, powoli, .. :great:
Introvert(11%) Sensing(12%) Feeling(38%) Judging(1%)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
253
Dołączył(a)
29 sie 2013, 15:05
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do