Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 13 wrz 2013, 22:50
Myleen,

Tak słyszałam , babcia mi mówiła coś o tym...

-- 13 wrz 2013, 22:51 --

Myleen,

Tylko byly leki? leczono chorych?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Myleen 13 wrz 2013, 22:52
jestem tak padnieta ze chyba pojde spac. z uśmiechem na ustach bo upolowalam zakiet marzen, tzn. troche przerobie i bedzie jak ten z marzen :))
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 11:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 13 wrz 2013, 22:52
Podrażnienie mlecza, hehe, to od dziś kochani mówimy "Podrażniarko mlecza nie dam się Tobie". :D
Dusznomi, muszę powiedzieć, że po tym co napisałaś Michałowi sama się uśmiechnęłam i poprawił mi się kiepski dziś nastrój. Bardzo skutecznie umiesz podnieść na duchu, wspaniała jesteś :)

:smile:

http://www.medme.pl/zdrowie-a-z/choroby ... 8,0,1.html ---> ciekawe przeczytajcie :)
Ostatnio edytowano 13 wrz 2013, 22:53 przez mika211, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 13 wrz 2013, 22:52
mi sie najbardziej podoba: nerwoza i nerwospazmy :D
W sumie taka nazwa "nerwo spazmy" mowi nawet wiecej niż "atak lęku" :)))
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Myleen 13 wrz 2013, 22:53
hania33, nie wiem jak leczono, ale boje sie tej wiedzy :/
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 11:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 13 wrz 2013, 22:54
Wiecie..nie drażnimy mlecza.. :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 13 wrz 2013, 22:55
Heh... ja nie chce nic mowic, ale - ogladalyscie film (2011) : "Histeria. Romantyczna historia wibratora" :D :D :D

-- 13 wrz 2013, 21:56 --

to apropos leczenia... ;)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 13 wrz 2013, 22:56
hania33 napisał(a):Wiecie..nie drażnimy mlecza.. :D


haha dobre :smile: "Histerii ..." akurat nie oglądałam.
Ostatnio edytowano 13 wrz 2013, 22:57 przez mika211, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Myleen 13 wrz 2013, 22:56
zalazłam cos, ale jeszcze tego nie czytalam, moze byc ciekawe :) http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5669

-- 13 wrz 2013, 22:59 --

fuuuuuuj: Różne leki wykonywano również z odchodów zwierzęcych, świńskie łajno na przykład pomagało w czasie porodów, w przypadku krwotoków z nosa i na gorączki, wróble lub szczurze z piwem było natomiast najlepsze na zatwardzenia, owcze wspomagało proces gojenia ran po odmrożeniach. Znaczenie ekskrementów w zabiegach leczniczych wynikało z przypisywanej im nieczystości, która według ówczesnych przekonań miała odstraszać wszelkie choroby. Istotne właściwości lecznicze przypisywano także niektórym organom lisów, jeży, zajęcy, królików domowych, jak np. skórze, głowie, wątrobie, śledzionie, mózgowi, zwłaszcza zaś sercu, które stanowiło symbol życia.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 11:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 13 wrz 2013, 23:05
Gdyby mi miało pomoc np.odchody kurde..poświeciła bym się...byle być zdrowa...ale by śmierdziało..ale mlecz by zwiał :D ..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Myleen 13 wrz 2013, 23:08
gówniane pigułki zyskują na znaczeniu :))
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 wrz 2013, 11:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 14 wrz 2013, 00:14
No cóż, nie mieli innej alternatywy, więc pewnie ich to nawet nie obrzydzało :great:
Z tym, że tutaj na pewno wiele zależy od siły psychiki.. ja kiedyś myślałam, że mam silną, to raczej pomyłka... 7 miesięcy choruje, a nadal masa objawów nieprzyjemnych i złe samopoczucie, jakieś natręctwa, natłok myśli.. myślę, że wiele innych osób po 7 miesiącach leczenia było w lepszym punkcie leczenia jak ja,.. tzn czuję, że niewiele ruszyło do przodu. Wiem, niedługo ta wizyta u psychologa, ale i tak czuję, że kiepsko sobie radzę.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 14 wrz 2013, 01:43
mika211,
Dusznomi, muszę powiedzieć, że po tym co napisałaś Michałowi sama się uśmiechnęłam i poprawił mi się kiepski dziś nastrój. Bardzo skutecznie umiesz podnieść na duchu, wspaniała jesteś :)
DZIĘKUJĘ :* podbudowałaś moje znerwicowane EGO :) nie było mnie z wami kochani, ale miałam urodzinki koleżanki i się zasiedzieliśmy, wieczór zaliczam do udanych, nawet wzniosłam toaścik :) bez lęków, bez duszności, ale... spokojnie, już wróciły....tak jakbym je zostawiła w domu i po powrocie się ze mną już w drzwiach jak stęskniony pies przywitały...

byle do rana! Jutro nowy dzień walki :)

dobrej nocy moje nerwusy :)
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 14 wrz 2013, 08:22
ja juz nic z tych lęków nie rozumiem :-/
Wczoraj dzien po prostu ekstra, stan psychiczny i fizyczny super. Ale wieczorej czulam jakies napiecie w miesniach, zaczelam sobie wkrecac, że od leku (moze nawet to prawda), wieczorem chcialo mi sie spac jak nie wiem, ale oczywisice jak si epolozylam... to samo co przez ostatnie dni - bezsennosc! Jeszcze zaczelam miec niespkojne nogi itd. Potem jeszcze w srodku nocy pojawil sie lęk (nie taki atak na maksa, ale lęk na tyle, ze musialam wstac i przeczekac). Zasnelam jakos nad ranem, a o 8 musialam sie obudzic, bo czekam na dowózke zakupów... I czuje sie po prostu tragicznie, jak na jakims mega kacu :( Jeszcze mi sie az wymiotowac chce dodatkowo. Puls podchodzi pod 90 (co jeszcze moze nie jest tragedia, ale czuje sie jakby bylo gorzej).
Chyba jak przywioza te zakupy to sproboje sie przespac, chociaz wiem, ze drzemka skonczy sie na 100% atakiem paniki, jak zwykle :-/

No i jak to mozliwe, ze jeden dzien jest super,a kolejny do niczego? :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do