Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 17:01
Zgadzam się z Anią. Może nie zaczynajmy się punktowac kto ma gorzej, a kto lepiej. Dla każdego z nas najgorsze jest to co sam przeżywa. Najlepiej byłoby w ogóle nie mieć nerwicy ani żadnego z jej objawów.

Maki też to zauważyłam, że gdy coś odwróci naszą uwagę to atak mija. Zaobserwowałam też jednak u siebie jeszcze coś. Taki skok adrenaliny rzeczywiście chwilowo ratuje sytuację, ale potem i tak muszę swoje odcierpieć.
Ja niestey mam tak, że niemiłe sytuacje, stresy nie powodują ataku od razu tylko po jakimś czasie. Kiedyś miałam pracowity i stresujący weekend (delegacja, nowi ludzie, wyjazd na drugi koniec Polski, odpowiedzialne zadania od szefa). I co? Pierdyknęło mnie gdzieś ok. wtorku.
Taki spóźniony zapłon, ale może to i lepiej, bo przynajmniej trochę rzeczy mogę zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

przez Maki 03 mar 2007, 17:27
czytam i jestem ciekawa czemu wiekszosc kobiet to ma?takie nerwice.Rzadziej mezczyzni.Tak seri to chyba nikt nawet najlepszy psycholog nie jest w stanie nas zdiagnozowac i niewiem jaki psychiatra poniewaz oni wszyscy zyja w jakims innym swiecie dla nas niezrozumialym wiec tymbardziej dziwnym i nie wiemy czy wchodzac do lekarza jestesmy normalni czy moze wychodzac.Bo np idac raz opowiadasz cuda wianki ble ble ble i opinia jest np no nerwica lekowa nastepnym razem idziesz i znow ble bl ble i jakas inna moze nerwica raz sie czujesz dobrze raz zle.Jak pojdziesz w miare spokojna to wyrok jest lagodniejszy jak ogarnie cie panika i histeria to o malo cie w kaftany nie zapna.Wiec czym jest to cal leczenie psychologiczne nawet na terapi myslisz to co chcesz myslec wiec dlaczego samemu sobie nie pomoc moze sami powinnismy byc dla siebie psychologami nawet jezeli ktos nas pokieruje na wlasciwy tok myslenia dalej to bedziesz Ty,Ja dalej nasze mysli slowa nic sie nie zmienia tylko tyle ze obok jest ktos kto cos mowi a moze my nie chcemy byc zdrowi bo to wszystko wskazuje na to ze to nie jest zadna choroba przeciez przewaznie nic nowego nie slyszymy tylko tyle ile sami wiemy.To sa moje przemyslenia ale jestem za poradami u psychologa pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 mar 2007, 00:30

przez nataliaggr1 03 mar 2007, 22:00
Do anais

anais napisał(a):Było coraz gorzej i kiedy byłam już pewna, ze nie ma ratunku, trafiłam do wspaniałego terapeuty. Chodzę na terapię prawie rok, od pół roku nie miałam ataku!!!

Czy możesz podać namiary na tego terapeytę?
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Niespodziewane ataki

przez sylwusia-78 07 mar 2007, 11:09
Witajcie dawno nic nie pisałam bo jakoś było ok.Ale teraz kiedy pogoda pięknieje i cały świat budzi się do życia ze mną dzieje się znowu coś niedobrego.Powinnam się cieszyć a ja cały czas jestem smutna.Znów boję się wyjść z domu,kiedy budzę się rano i pomyślę że o 11 muszę wyjść po córkę robi mi się gorąco mam takie udeżenia a jak zbliża się ta godzina zaczynają mięknąć mi nogi i strasznie mnie bolą,serce wywija koziołki,robi mi się gorąco i słabo mimo że staram się nie myśleć żle tylko dobże.Do sklepu już wogule na zakupy nie chodzę bo jak tylko wchodzę do sklepu robi mi się gorąco.Ja to już zaczynam myśleć że to jakaś straszna choroba.Czy nerwica może aż tak dawac w kość??????Może to się wyda śmieszne ale wczoraj połknełam gumę do żucia i tak się zdenerwowałam że zrobiło mi się gorąco potem spociły mi się ręce i po całym organizmie chodziły mi takie prądy jak bym w żyłach miała kwas.Czasem też robi mi się takie coś dziwnego z nogami że nie mogę ich utrzymać w jednym miejscu muszę nimi stale ruszać.Błagam napszcie mi czy to są normalne objawy nerwicowe czy Wy też tak macie?Zażywam Tranxene.
Nerwica to wróg Którego trzeba pokonać.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 11:49
Lokalizacja
Kraków

przez Matylda-m 07 mar 2007, 11:49
Niestety mam to samo! Odkąd przestałam pracować, a mój mąż wyjechał za granicę czuję się fatalnie! Boję się wychodzić z domu, a kładąc się spać martwię się czy nie umrę w nocy, bo co by się wtedy stało z moim dzieckiem. Nie wiem ile jeszcze dam radę wytrzymać. Cały czas wsłuchuję się w swoje serce i wymyślam coraz nowe schorzenia!
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 mar 2006, 20:30

Avatar użytkownika
przez Justynka 07 mar 2007, 18:48
sylwusia-78 napisał(a):Czy nerwica może aż tak dawac w kość??????

Oj, może, może i to jeszcze bardziej....Zależy jeszcze jak się podchodzi do objawów, gdy już się pojawiają. Jeśli za dużo się myśli i analizuje rożne symptomy pod względem ich rodzaju, częstotliwości, nasilenia itp. wtedy nerwica daje jeszcze bardziej w kość. Takie błędne koło właśnie w tej nerwicy.

sylwusia-78 napisał(a):le teraz kiedy pogoda pięknieje i cały świat budzi się do życia ze mną dzieje się znowu coś niedobrego.Powinnam się cieszyć a ja cały czas jestem smutna.Znów boję się wyjść z domu,kiedy budzę się rano i pomyślę że o 11 muszę wyjść po córkę robi mi się gorąco mam takie udeżenia a jak zbliża się ta godzina zaczynają mięknąć mi nogi i strasznie mnie bolą,serce wywija koziołki,robi mi się gorąco i słabo mimo że staram się nie myśleć żle tylko dobże.

To co napisałaś kojarzy mi się ze mną samą sprzed kilku lat, kiedy nie wychodzilam za często z domu z powodu różnych dolegliwości, na wakacje ne wyjeżdżałam bo dostawałam dziwnych bólów kręgosłupa, nie mogłam chodzić itp.
Dopiero razem z terapeutą rozpracowaliśmy po części przyczynę tych dolegliwości. Okazało się, że dolegliwości te zmuszają mnie do tego, żebym nigdzie nie wychodził, nie podejmowała żadnych działań, siedziałam w domu, bo tam jest bezpiecznie i nie muszę spotykać się z obcymi ludźmi i nie narażam się na ryzyko zranienia.Właśnie tego rodzaju rzeczy związane z kontaktem z ludźmi i światem wywoływały u mnie duży lęk, z którym nie mogłam sobie poradzić.Gdy sobie z czymś nie radzi nasza psychika, spycha to do podświadomości, ale gdy za dużo rzeczy jest wypartych, nieświadomych, to wtedy one się zaczynają niespodziewanie objawiać w ten sposób,że mamy ataki lęku, jakby bez żadnej przyczyny, czy masę dolegliwości cieleśnych. Pomyś, że te dolegliwości, które masz, coś ci mówią o sobie, zwracają twoją uwagę, żebys się lepiej sobie przyjżała, żebyś przyjrzała sie swojemu życiu, ale trochę bardziej świadomie. Jak żyję, czy żyję w zgodzie z sobą, czy znam swoje potrzeby, czy dobrze się traktuję :?: :?: Czasem takie dolegliwości są sygnałem alarmowym, żę coś w naszej psychice nie dzieje się dobrze, a jeśli w psychice nie dzieje się dobrze, to i ciało choruje-takie sprzężenie. Dlatego warto sobie uświadomić i przypominać za każdym razem, że to nie straszna choroba śmiertelna nas atakuje, tylko nasz organizm stara się nam coś powiedzieć o nas samych. ;)
pozdrawiam i życzę wytrwałości i cierpliwości wobec nerwicy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Atkaa 07 mar 2007, 20:35
sylwusia-78 napisał(a):teraz kiedy pogoda pięknieje i cały świat budzi się do życia ze mną dzieje się znowu coś niedobrego.Powinnam się cieszyć a ja cały czas jestem smutna.

Czuję się tak samo. Czekałam na wiosnę jak dziki dzik a teraz kiedy się ociepliło ja zaczęłam się czuć źle. Kurza stopa!! Ze też to zawsze się dzieje kiedy na coś bardzo czekam i nareszcie to dostaję. W każdym razie staram się, cały czas się staram... A Tobie Sylwusia życzę siły i wytrwałości, szczególnie dlatego że jesteś moją imienniczką :mrgreen: . W końcu przyzwyczaimy się do nowej aury i poczujemy się dobrze.
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez pluszak 07 mar 2007, 21:13
hej ja choruje od 8 lat i zapewniam cie ze takie objawy sa jak bardziej normalne ja ten najgorszy okres wspominam strasznie i dzis zyje o wiele lepszej formie i tobie zycze tego samego i rowniez tym ktorych dopadla ta cholerna choroba trzymaj sie cieplo
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 mar 2007, 19:16

przez malaczarna_8 07 mar 2007, 21:30
Nie wiem ile jeszcze dam radę wytrzymać. Cały czas wsłuchuję się w swoje serce i wymyślam coraz nowe schorzenia!


jakbym staneła obok i widziała siebie. na punkcie serca mam totalnego bzika. oczywiscie nie tylko serce, bo przeciez juz "chorowałam" na wiele przypadłosci, "dotknal" mnie rowniez paraliż całego ciała, itp. Czasami wydaje mi sie to smieszne, i zadaje sobie pytanie jak mozna byc tak "głupim", w koncu to nasze mysli. Wiec nie rozumiem czemu maja nad nami taka przewage?
To jest straszne ze taka nerwica wywraca zycie do gory nogami. Przychodzi taki okres ze ma sie wrazenie ze wszytsko jest ok i nagle dostajesz obuchem w twarz i uswiadamiasz sobie, ze z tym dziadostwem łatwo nie da sie wygrac.
Czy komus terapia pomogła, tak ze juz nigdy wam nie wrociła nerwica? Ja lecze sie rok i nie widze efektow, w czym problem?
Now I'm lost and I'm screaming for help
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 lut 2007, 18:27
Lokalizacja
wawa

przez MEJ 07 mar 2007, 23:03
hej! Myślę że objawy, o których piszesz są typowe dla nerwicy. Ja sama ciągle doświadczam nowych symptomów i też się zastanawiam czy to normalne. Teraz kiedy nadchodzi wiosna u mnie też się znowu zaczyna pogarszać. Boję się wychodzić na dwór bo starsznie kręci mi się w głowie i mam jakby taki ścisk w głowie i uszach. Nie wiem czy to normalne?? ale mam nadzieje że to nerwica i sobie z tym poradzę. Trzymaj się i ciesz się życiem. Pozdrawiam gorąco :D
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

przez pluszak 08 mar 2007, 10:42
witajcie! czytam te wasze historie i dolegliwosci z nimi zwiazane i moge was pocieszyc ha ha jak to mozna wogole tak nazwac ze nerwica wlasnie ma takie objawy lub nawet gorsze. mam za soba okres kiedy bywalam codziennie nawet kilka razy dziennie na pogotowiu bo umieralam i po jakims czasie doszlo do tego ze jak mnie widzieli to lekarz sie chowal.ale najgorzej wpominam lek przed wychodzeniem z domu a tak bylo ok 2 lat i ciagle lekarz dawal to inne uspokajacze ktore pozniej to prawie nie pomagaly. dzis czuje sie w porownaniu z tamtym okresem dobrze a nawet b. dobrze ale ile pracy mnie to kosztowalo wiem tylko ja.dzis mimo ze jest lepiej mam tez objawy nerwicowe uderzenia goraca,bezsennosc,ataki paniki ale je pokonuje,dlawienie w gardle ktore mam przez kilka dni 24g/dobe potem to mija i znowu wraca itd i jeszcze rozne tam objawy.dzis mam rodzine prawie trzy letnia coreczke i zamiast zyc tym moim szkrabem to czesto nie daje rady ciagle nerwy i nerwy i dre gebe tylko na wszystkich takie to posrane to zycie z nerwica.biore aurex ale nic na te moje doly nie pomaga. pozdrawiam! :lol: :D
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 mar 2007, 19:16

Kiedy nadchodzi LĘK...

Avatar użytkownika
przez isena 08 mar 2007, 10:55
Moję LĘKI są ze mną od bardzo dawna i wiem, że ma to związek z moją (wyimaginowaną, czy nie) depresją. Zaczyna sie skromnie, bo czasami budzę się rano i boję sie wyjść z łóżka, pózniej boję się ubrać, następnie wyjść z pokoju. Przeważnie kończy się płaczem w samotności, ponieważ boję się wyjść z domu. Kiedy już jestem w pracy, i każdego dnia od nowa oswajam sie z tymi ludzmi, to już myślę o powrocie do domu, i znów sie boję... Boję się zasypiać, budzić się. Od jakiegoś czasu z tego powodu cierpię na bezsenność. Moje najgorsze LĘKI pojawiaja sie na końcu takich "ataków"- wtedy boję się ludzi, własnego psa, najchętniej miesiącami nie wychodziłabym z pokoju.
Na depresje znalazłam już sposób- ataki jedzenia, a co za tym idzie pojawia sie sprawa wymiotowania, środków przeczyszcających i i kolejny LĘK przed dodatkowymi kilogramami. :roll:

I nadal nie byłam u specjalisty, bo po rozmowie z zaufaną osoba straciłam nadzieję. Powiedziała, że mam sobie nie wymyślać problemów tylko wziąć sie w garść.
...ale ja nie potrafię... :(
Nie boję się pozostać przy życiu...
Nie boję się chodzić sama po tym świecie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 lut 2007, 10:42

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 mar 2007, 11:12
Wygląda to tak jakbyście się licytowali kto ma cięższe objawy :?
A prawda jest taka, że każdy z nas odczuwa to inaczej i swoje objawy traktuje jako najuciążliwsze na świecie. Robimy z siebie cierpiętników bo to najwygodniejsza droga do użalania się nad sobą. Pogłębiając się w tym tracimy czas, życie przecieka nam miedzy palcami. Zgadzam się, jest ciężko. Czasami nawet z łóżka nie chce się wstać. Każdy z nas tego doświadcza, jedni częściej, inni sporadycznie. I każdy z nas zna to uczucie bezsilności wobec swojego istnienia. Chcielibyśmy żyć inaczej ale hamuje nas choroba. Jednak życie jest jedno i trzeba przez nie przebrnąć choćby czołgając się. Ja się czołgałam przez 4 lata, teraz jestem na etapie raczkowania ;) Brzmi śmiesznie ale to prawda. Choroba zrobiła ze mnie bezradne dziecko w dorosłym ciele. Sprzeczność uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie a jednak radzę sobie jak mogę. Przewracam się, nabijam sobie guzy i nieziemsko się wysilam żeby znowu wstać. Jestem poobijana jak pijany nietoperz ale lecę dalej. Temu wszystkiemu towarzyszą łzy, krzyk i rozpacz - ale tylko chwilowo, żeby nabrać siły do dalszej drogi. Czasami dobrze jest się rozkleić, wypłakać i z takim oczyszczeniem iść dalej. O cholera, czy ten post jest na temat? :roll: No nieeee, dlaczego ja mam tendencję do pisania postów nie na temat? :shock:
Trzymajcie się cieplutko i piszcie w razie nagłego obniżenia samopoczucia ;)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez iwka73 08 mar 2007, 11:25
Cześć Sylwusia 78. Mam identyczne objawy jak ty .Ostatnio coraz gorzej. Kręci mi się w głowie , ściska mnie cała głowa , nogi mi miękną, robi mi się słabo, ostatnio miałam nawet w pracy omdlenie, zawieźli mnie na pogotowie, potem do szpitala, w szpitalu tez zemdlałam , i wszystkie badania w porządku.
Wyszłam ze szpitala i co dalej?Jestem po dwóch terapiach i co?Czasem tracę nadzieję na wyleczenie.Wczoraj pojechałam na zakupy do marketu i też przez cały czas nogi mi się uginały , było mi słabo i w głowie mi sie kreciło.
Mam czasem już dosyć, też nie wiem jak sobie z tym poradzić.
iwka73
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 18 gości

Przeskocz do