Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Ania1987 02 mar 2007, 01:57
Zastanawiam się, czym są te ataki!? Piszecie tu, co najmniej tak jakbyście mieli śmiertelną chorobę, że bardzo boicie się kolejnego ataku, a ja czegoś takiego nie mam. Dostaję kaszlu, chwilę się pomęczę, przechodzi i idę dalej, ale nie boję się jego nawrotu (szczerze to nie przypisywałam tego nerwicy tylko przemęczeniu, ale nie jest to taka rzecz żebym musiała się jej bać), tak samo kołatanie serca czy tym podobne.

Chciałabym wiedzieć, dlaczego was te ataki tak paraliżują i czym one właściwie są!? Według mnie to nigdy takiego ataku nie miałam a jak miałam to nigdy nie traktowałam go poważnie i nie obawiałam się nawrotu, w końcu to tylko objawy fizyczne od tego się nie umiera.
Czy może jest to tak widoczne, że zauważają to inni?
Czy ataki paniki też się jakoś objawiają fizycznie czy to tylko paraliżujący lęk w głowie!?

Sorry, że zadaję tyle pytań, ale nawet miałam założyć o tym nowy temat, bardzo mnie to nurtuje, bo możliwe, że mam ataki tylko nie umiem ich nawet rozróżnić, bo wpisałam je w życie i są dla mnie na porządku dziennym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez Maki 02 mar 2007, 15:16
Tak Aniu masz racje to jest lek przed atakami lecz nie zawsze bo one polegaja na tym ze nigdy nie wiesz kiedy cie dopadnie ale boisz sie tego tak panicznie ze w koncu tak sie dzieje.Chociaz ja wiem kiedy moge sie ich spodziewac.Bo to jest lek przed ludzmi przed otwarta przestrzenia tylko ze jak idziesz to ty sie nikogo i niczego nie boisz nikt przeciez cie nie zbije ani nie zwyzywa ale zaczynasz sie zle czuc serce ci bije jak opetane malo tego masz kolatania i w efekcie myslisz ze masz zawal a do tego to dretwienie mysle ze na tym polega problem leczenia nie wezmiesz spiryny i ci przejdzie
dlatego musisz sie petac po lekarzach az ktos wyjasni przyczyne leku dlatego trzeba tylu terapi bo to co sie z nami dzieje nie jest jednoznaczne jak grypa pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 mar 2007, 00:30

Avatar użytkownika
przez Ania1987 02 mar 2007, 17:05
No tak Maki, ale skoro się wie, że kołatanie serca czy tym podobne są od nerwicy to, po co wymyślać sobie jakiś zawał. Jeśli ma się stwierdzoną nerwice to normalne, że jakieś objawy są tak jak w każdej chorobie i trzeba to zaakceptować a co najważniejsze leczyć, przecież najważniejsze, że zna się ich przyczynę NERWICA to, po co doszukiwać się śmiertelnych chorób.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez medusse 02 mar 2007, 18:28
na tym właśnie polega choroba Aniu, stąd też nazwa nerwica LĘKOWA!!!!!!, iż mimo racjonalnych umiejętności wytłumaczenia sobie, lęk jest silniejszy, bo najważniejsze jest to, co się w danej chwili z nami dzieje, i to nas paraliżuje, wtedy nie myślimy, że to nic takiego, wtedy się po prostu boimy...a to rodzie pozniej lęk przed lękiem...i prawdą też jest to, że lęk jest też przed tym, jak coś takiego dzieje się, gdy inni na nas patrzą - inni obcy, wtedy rodzi się agorafobia, stąd chętniej zostajemy w domu, wśród bliskich.
W tej chorobie brakuje w napadach paniki na racjonalne myślenie, musiałoby to wiele kosztowac (stad dobra jest psychoterapia, ktorej nie mialam jeszcze okazji doznac)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
03 sty 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 00:05
No właśnie cały pic z nerwicą polega na tym, ze "boimy się własnego cienia". Gdyby objawy, ataki i lęki, które mamy nie przerażałyby nas i dały się racjonalnie wyperswadować, to nerwica by nie istniała.
Aniu, a na czym polega Twoja nerwica?


Ania1987 napisał(a): skoro się wie, że kołatanie serca czy tym podobne są od nerwicy to, po co wymyślać sobie jakiś zawał


Też sobie zadaję to pytanie, ale zawsze gdy mnie łapie to jest to tak realne, tak przerażające, że mimo, że się staram nie dopuszczać do siebie czarnych myśli, to nie zawsze udaje mi się zignorować te myśli, ze to zawał.
Najgorzej jest (a właściwie tylko wtedy), gdy jestem sama. Myślę wtedy "cholera, a jeśli to ten dzień. Nie chcę tak bez sensu sama umierać."

Do Merkuryki:
Udało mi się odstawić xanax niecały rok temu. nie było to przyjemne, ale do przeżycia.
brałam przez ok 4 miesiące codziennie xanas Sr 1mg, a zaczęłam odstawiać, bo doświadczałam tego coMojePiekło-czyli-brałam leki a ataki pojawiały się znów.
Mój psychiatra przepisał mi lexapro i xanax sr 1mg co drugi dzień. Fatalnie się czułam, więc postanowiłam rzucić to g***o na dobre.

Mój program 2 miesięczny:
Przez 2 tygodnie brałam więc tylko xanax sr 1mg co drugi dzień.
Pózniej 2 tygodnie xanax sr 0.5 codziennie
Następnie tydzień x 0.5 co 2 dni
Potem 2 tygodnie 0,5 co 3 dni
A później 1 w tygodniu, ale tylko jak czułam potrzebę.

Nie było tragedii. Najgorszy był pierwszy dzień bez i wtedy czułam się dokładnie jak Ty, łącznie z tym pieczeniem - normalnie bałam się mopa, bo wydawało mi się, ze mnie prowadzi przy zmywaniu podłogi heheh :mrgreen: Potem już z górki.

A tak w ogóle to wydaje mi się, że lekarze niby chcą pomóc w odstawianiu leków, a wkręcają (rzekomo jako wsparcie przy odstawianiu) w nowy specyfik. Nie rozumiem tego.

PS.MojePiekło napisz coś jeszcze, bo się dobrze czyta
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Ania1987 03 mar 2007, 00:27
Aniu, a na czym polega Twoja nerwica?


No właśnie liczyłam, że wy tu opiszecie swoje ataki, a ja znajdę w nich coś co dotyczy także i mnie. Mam nerwice ok. 5 lat, a pewnie i dłużej, ale tyle jestem jej świadoma i właśnie wtedy zaczęły się pierwsze dolegliwości, objawy (z brzuchem). Tak naprawdę gdyby nie to, to pewnie do dziś bym nie wiedziała ze mam nerwicę. Podobno (według mojego terapeuty) u mnie w domu nie ma miejsca na rozczulanie się i trzeba być twardym, dlatego moja nerwica zaatakowała somatycznie, żeby udowodnić swoje istnienie(tak to zrozumiałam). Mi przeszkadza tylko brzuch i wszystkie sprawy z nim związane, wiem, że jestem płaczliwa, czasami agresywna, mam duszności kołatania i inne takie, ale z tym można żyć, miałam to zawsze i traktuje to jako część siebie. Nie boję się ataków, bo się nimi nie przejmuje, za to panicznie boję się dolegliwości ze strony układu pokarmowego, które są wywołane oczywiście przez myśli, natręctwa, gdyby nie te dolegliwości to bym sobie d**y nie zawracała tą całą nerwicą, tylko one uniemożliwiły mi normalne życie. Tylko, dlatego biorę leki i zawsze podkreślam to lekarzowi. Przecież każdy ma problemy, jakieś troski, stres tego nie uniknie nikt nawet my jak wyzdrowiejemy ale jak już nerwica atakuje jakiś narząd to uważam że jest to już sprawa poważniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 00:39
Ania1987 napisał(a): Nie boję się ataków, bo się nimi nie przejmuje, za to panicznie boję się dolegliwości ze strony układu pokarmowego


Sama sobie odpowiedziałaś. Ktoś ma jazdy na punkcie serca, Ty masz w kwestii układu pokarmowego. Różnica polega tylko na tym gdzie nerwica uderzy i czy nazwiesz to atakiem.

A przewrotnie zapytam: po co martwić się dolegliwościami układu pokarmowego, skoro wiesz, że to przez nerwicę i takie są objawy tej choroby?-parafrazując Twoją wcześniejszą wypowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Ania1987 03 mar 2007, 00:51
lula napisał(a):A przewrotnie zapytam: po co martwić się dolegliwościami układu pokarmowego, skoro wiesz, że to przez nerwicę i takie są objawy tej choroby?


No tak ale powiedziałam że też mam duszności i tym podobne i mogę z tym żyć, nie mogę zaakceptować układu pokarmowego bo z ciągłą biegunką chyba nie da się żyć nie uważasz!? (ja nie mówię o bólu brzucha bo ten też mi nie przeszkadza)

Ja nie chcę nikomu wmawiać, że nie powinien się bać czy coś w tym stylu (broń Boże), ja chcę w końcu się dowiedzieć czym są ataki.


lula napisał(a):Ktoś ma jazdy na punkcie serca, Ty masz w kwestii układu pokarmowego. Różnica polega tylko na tym gdzie nerwica uderzy i czy nazwiesz to atakiem.



Czyli sugerujesz, że kiedy mam atak!? I jak mi się on objawia!?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 01:07
Nie wiem kiedy masz ataki. wydaje mi się, że to jak z zakochaniem :lol: Jeśli to jest to, to nie masz wątpliwości. Więc może analogicznie, skoro nie masz pewności, to może nie masz ataków.

Na pewno nie jest fajnie żyć z biegunką. Nie da się z tym ciągle zyc-masz rację. Życie z dusznościami też nie jest fajne. Mamy po prostu odmienne objawy, ale problem podobny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Ania1987 03 mar 2007, 01:23
Wiesz ja byłam zawsze bardzo towarzyską osobą i pełną życia i dalej by tak było gdyby nie objawy somatyczne, dam radę wszystkiemu, ale nie umiem sama powstrzymać tych ataków(dolegliwości ze strony układu pokarmowego), bo może tak to trzeba nazwać tak jak to powiedziałaś mamy tą samą chorobę tylko ataki różne. (Chociaż może inaczej, przecież duszności też mam, kołatanie serca, drżenie, mroczki przed oczami, kłucia w całym ciele, ale to nic w porównaniu z układem pokarmowym), dlaczego jednym tak się objawia nerwica, innym inaczej, a jeszcze inni dostają dodatkowy bonus może tu przyda się motto NIGDY NIE JEST TAK ŻEBY NIE MOGŁO BYĆ GORZEJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 01:43
EEe ja tam wolę: NIGDY NIE JEST TAK ŻEBY NIE MOGŁO BYĆ LEPIEJ.
Każdego uderza indywidualnie. Ja mam jazdy sercowe, bo kiedyś bardzo lubiłam kawkę, red bulla i energetyzujące takie. To się serducho wzięło i zbuntowało, bo pewnie ze wszystkich wnętrzności najsłabsze było (jest).

A u Ciebie biedaku na jelitka się głównie rzuciło. A takie rzeczy jak węgiel pomagają Ci na "rzadkie okazy"? Wybacz bezpośredniość-też jestem towarzyska i bezpośrednia. :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Ania1987 03 mar 2007, 02:12
Wiesz może trochę wyolbrzymiałam problem, ale jedyne co pomaga to leki na nerwicę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez Maki 03 mar 2007, 10:48
Wiecie co apropo dolegliwosci z zoladkiem to sto razy bym wolala zeby to byl zoladek bo to jest tylko bol a z serce odczuwasz sto razy mocniej a tymbardziej swiadomosc ze serce masz jedno i jak cos sie stanie to na wieki bo przestanie bic i tyle a z zolodkiem pojedziesz do lekarza pozwijasz sie z bolu niewiem pojdziesz do ubikacji dostaniesz sraki i tyle a serce jakie skutki niosa ze soba te dolegliwosci?mozesz zemdlec i co najgorsze nie mozna czasem oddychac przez kolatania a to tez podstawa.Przy bolach zoladka tego nie ma i zazdroszcze wszystkim ktorym tak akurat sie objawila pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:57 am ]
Moi kochani czy wiecie ze na nerwice i depresje cierpia najczesciej ludzie z brakiem problemow?Zauwazcie ze nawet niektorzy co przezyli traume czy oni maja depresje lub jakies nerwice nieee bo maja wystarczajaco duzo adrenaliny i mysle ze pod tym katem braku tego skladnika.Ja np czasem jak mam jakies ataki to przypuscmy ze nagle ktos wchodzi i mowi sluchaj cos tam sie stalo chodz szybko i wtedy nagle to mija przekonalam sie kilka razy o tym.I jeszcze cos kiedys kolatalo mi serducho lekkie zawroty glowy spocone rece i nagle moje dziecko pijac zakrztusilo sie i ja w sekundzie oprzytomnialam jak to wytlumaczyc?odwracanie uwagi skupianie sie na innych rzeczach jak i rowniez ten niedosyt emocjonalny no niewiem jak to opisac w ogole wiecie o co mi chodzi bo sama sie zaplatalam he he

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:31 am ]
kilka razy tak mialam ze w czasie ataku z sercem kolatania itp itd wiecie z reszta co dalej poprzez odwrocenie uwagi przechodzilo natychmiast>opowiem wam pewna sytuacje.Jest sobie atak nagle moje dziecko pijac sok zaksztusilo sie i tak sie przestraszylam ze momentalnie atak odszedl sobie a ja czulam taka jakby adrenaline i ukojenie zadowolenie ze malemu sie nic nie stalo.Wiecie ze na nerwice i depresje choruja ludzie ktorzy nie maja problemow i nawt nic nie lezy u zrodel moze za malo adrenaliny?czy ktos sie nad tym zastanawial?wezcie ludzi ktorzy naprawde przezyli jakas traume nawet ich to czesto nie dotyczy.Ja osobiscie nie mialam nic od czego moglam zachorowac a nawet wrecz przeciwnie troche sie zaplatalam ale czt ktos wie o co mi chodzi to jest tak ze jak nie ma problemu to my wtedy mamy problem a jak jest duuuzy problem to ja np nie mam problemu bo cos sie dzieje musze cos zalatwic czy np cos sie stalo i wtedy trzeba trzezwo myslec dodam ze moja nerwica jest silna a jednak czasem zapominam o niej
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 mar 2007, 00:30

Avatar użytkownika
przez Ania1987 03 mar 2007, 12:45
To kwestia racjonalnego wytłumaczenia sobie przyczyn problemu, nie chcę się spierać kto ma gorzej, a kto ma lepiej. Ja mam tak i muszę z tym żyć (ale nie wiem czy byś tak wolała). Mówisz, że serce masz jedno, ale na pewno się badałaś i wiesz że oprócz nerwicy to jesteś zdrowa pod względem kardiologicznym. Ja długo bagatelizowałam problem, tłumaczyłam sobie że to niestrawności, brałam leki na żołądek ale nic nie pomagało, całą 1lo spędziłam w kiblu, a nie w klasie, ile można tak żyć? rok? dwa? Nie możesz normalnie funkcjonować, wolałabym żeby moje serce przestało bić (mimo że mam je jedno) niż przeżywać to co przeżywam. Uzależnienie od toalety. Totalna izolacja od świata mimo tego że chce żyć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 29 gości

Przeskocz do