Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:09
another_memory,

Dziękuję bardzo..

Benzo fakt dalo by mi troche spokoju , nawet gdybym miala je obok...lecz powinien przepisac dajac paro...po co sie meczylam...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 wrz 2013, 23:10
another_memory, ja ktoregos dnia poszlam do sklepu, wrocilam, patrze.... a pudeko z benzo zostalo w domu! cale szczescie, ze nie zauwazylam tego po drodze, bo atak murowany :D

dusznomi, no wlasnie, wiec to wszystko potwierdza, ze to tylko od myslenia te dusznosci.
hania33, sprzatanie za słabe! w sumie podczas sprzatania to jest duzo czasu na myslenie :)

Ja to sobie zainstalowalam takie gry, w ktorych trzeba bardzo szybko serwowac jakies jedzenia klientom :) ogolnie szybko trzeba klikac, ogarniac wszystko i nie ma czasu myslec o niczym. I czasem jak mam gorszy czas i chce zapomniec to uruchamiam takie i wtedy sie wogole nie mysli! :)

-- 04 wrz 2013, 22:12 --

dusznomi, a jeszcze co do Twojej torby z lekami :) - ja zrobilam tak, ze mam takie male metalowe pudeleczko i tam mam wsadzone po pare tabletek - benzo, aspiryna, ibuprom, nospa i tam jeszcze co mi do głowy przyjdzie to wrzucam.
(wlasnie dzieki temu, raz w nocy sie pomylilam i zamiast benzo wzielam no-spe (jak sie rano okazalo) , ktora pomogla na lęk w kilka sekund :D )
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:13
nerwa,

Ja gram..a ile nawyzywam i jakos mnie nie lapie, dopiero później...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 04 wrz 2013, 23:16
hania33, mamy to silne kobiety, moja jest dokładnie po 21 operacjach (łącznie z 4 cesarkami) - TAK PO 21, ma okropną chorobę i nie chce jej tu nawet opisywać... nie ma macicy, nie ma jajników, nie ma nerki, ma skrócone jelito o 18 cm, teraz znów się jej odnowił gad na jelicie, ma coś tez na tarczycy i na lewej piersi. O mało co nie umarła po nieudanej arteriografii, przekłuto jej tętnice i dostała krowtoku wewn. po operacji i transfuzji krwi i osocza, krew się przyjąc nie chciała...masakra... najgorsze 24h w moim życiu. Po kilku tyg. usunięto jej nerkę, zrobił się ropień, ponieważ sączki były wyciągnięte za szybko, WIELKANOC- SOR w Sosnowcu...operacja od ręki...kolejne godziny grozy...a na drugi dzien z 2 piętra schodziła zapalić o własnych nogach i schodami bo.."a co ja na wózku jestem że muszę windą"...:D

I nigdy nie zapomnę, jak 3 lata temu leżała w szpitalu w Katowicach, w czwartek miała operacje, a tydz pozniej w sobite uciekla im do kina..."bo nudno" :D

Białka w moczu ma tyle, że jakby nas tak wszystkich do kupy zebrać nie wiem czy przebilibyśmy jej wyniki....a ostatnio z morfiną w plecaczku wdrapała się na Kasprowy Wierch...i mówi mi przez telef "k*rwa na Giewont już nie dam rady"... Byłam przy każdej jej operacji w przeciągu ostatnich 10 lat ( czyli przy 11 ). Cierpi niesamowicie i wiecie co... mówi mi :"ja to tam kit, żebyś tylko ty moja córuś wyszłą z tego G*wna".

Chciałąbym miec 10% jej siły i chęci do walki...a jak ją coś zaboli pytam "mamuś co ci jest" na co ona " a coś mnie jeb*o we flakach" :D
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:19
dusznomi,

Ale masz super mamę...nie przejmuje się no kurcze ..a my tylko narzekamy...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 wrz 2013, 23:21
dusznomi, szacun dla Twojej mamy :) az sie wzruszylam jak to przeczytalam! :) Ale serio taka prawda, ja tez sie zawsze dziwie jak patrze na moja mame, skad ona tyle sily bierze? ja niby powinnam byc zdrowa, w pelni zycia, a nie jestem w stanie zrobic 1/10 tego co ona :( tylko ciagle jakies glupie, dziwne problemy...

-- 04 wrz 2013, 22:22 --

ja to sie wlasnie zastanawialam tez, bo jak ktos ma np. rodzica ktory tez ma takie akcje nerwicowe to ok, mogl sie nauczyc tez takiego reagowania. Ale widze, ze np. nasze mamy to kompletne przeciwienstwo :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:24
My tylko sie dusimy i mamy ataki, ja siebie sobie nie wyobrażam w wieku mojej mamy....
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 04 wrz 2013, 23:33
najlepsze jest to, że moja mamuśka nadal pracuje :D nie ma zmiłuj! Ma dwa labradory z ADHD i codziennie ( zima nie zima ) robi z nimi ok 8km pieszo...czasem mniej, jak pogoda nie pozwoli! Mój dziadziuś (oczywiscie od strony mamy) miał miażdzycę, cukrzyce i cholera wie co jeszcze..przy ponad 300 cukru we krwi, kiedy zaniosłam mu herbatę i słodzik mówi "dziadek nie jest głupi, a to dziadostwo niech murzyn wpierd*ala ( jego pies)" i wyciąga spod poduszki skitrany cukier .... moja prababcia miała operację w wieku 82 lat na raka macicy, po 3 chemii zajezdzam do niej, a ona plewi w ogródku...

a ja...ja zdycham, bo umieram, na cos co wymyslil moj mózg!!!

nie wiem jak to działa...moja mamuśka mi powtarza, że tak naprawdę boje się bólu, bo go jeszcze nigdy nie przeżyłam tak naprawdę... przeszłam wiele, patrząc na jej cierpienie, ona się męczy fizycznie, a ja psychicznie, teraz chyba po prostu boje sie ze mogę kiedys tak sie nacierpieć...dziadziuś mój też umierał w ogromnych męczarniach, jemu brakło siły do walki, był młody kiedy zmarł, miał 61 lat, duma nie pozwoliła mu zyc dalej, po amputacji nogi czuł się ciezarem dla nas wszytskich, co pozbawiło go sił!!!
wiec nie wiem co we mnie siedzi i skad sie ulęgło, skoro dumnie moge powiedziec ze mam rodzine hardcorów. A sama jestem chyba tym wyjatkiem na potwierdzenie reguły!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:37
dusznomi,

Wlasnie masz super rodzinke , wytrzymałą ...lecz mi się wydaje czasem , ze nasz ból ten psychiczny jest gorszy ...nie wiem juz , jak go opisac..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 wrz 2013, 23:37
:D fajnie się czyta, co piszesz o swojej rodzinie! Bo to takie naprawde pozytywne na maxa! :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:39
nerwa,

Przebojowe , ile siły i optymizmu..
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 04 wrz 2013, 23:39
hania33, nasz ból jest przerażający, bym powiedziała. Ale z kolei o ile takich fizycznych - chorobywch - problemow nie da się tak łatwo wyleczyc (tzn. trzeba robic operacje czy jakies leczenie) tak te nasze dolegliwosci biora sie z naszych umysłow i glupiego myslenia tylko.
Kurde no, musimy cos z tym zrobic.. po prostu musimy! Nie widze tu innej opcji.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 04 wrz 2013, 23:41
nerwa,

Ja tez tak uważam..tylko co ? już tyle wymyślałam...nic nie pomogło...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 04 wrz 2013, 23:43
a już ręce mi opadają kiedy moja mama planuje...że nad morze z psami pojedzie, a to w tą niedziele na klubową do częstochowy, a to do Wrocławia...ma zamiar wrócić na Słowacje, bo była 2 razy i jeszcze nie wszytsko zaliczyła co chciała...ciśnienie u niej to ok. 170/110, a ona mi sie w gory wybiera, ale dla tej kobiety nie ma "NIE DA SIE", "NIEWSKAZANE", "NIE WOLNO"...choćby miała nam w nocy uciec...
planuje sobie życie...a ja...boje sie jechac autem sama, do pociagu nie wsiade!!! Przy ciśnieniu 130/90- chce wzywac pogotowie- na co moja rodzicielka..."takie to ja w przedszkolu mialam ostatni raz" :D
Jak mi strasznie dokuczały ataki w nocy, chodziła ze mna na spacery, wgl. dużo mi pomogłą...moja kochana terapeutka :)
lekarz jej przy mnie powiedział "Pani Beato musi Pani isc do szpitala z tymi jelitami", a moja mamita mi mówi : córuś pojde na zime, szkoda mi lata :D:D:D:D no i...czekamy na śnieg!

Kiedy miałam przy niej atak...słaby...co prawda..."paulinka napij sie czegos, bo zaczynasz gwiazdozyc"

Kiedy dostalam przy niej mega ataku, krzyczala, ze sama zdycha a ja sie nad soba uzalam i wgl.
MIAŁA RACJE!!! I co...to tez dobra terapia, teraz jak czuje ze cos sie zaczyna to od niej uciekam...a jak uciekam, nie mam czasu na atak :D
Podziwiam ją, za to jaka jest dzielna i podziwiam ją za to, że mimo tego co przeszła i mimo tego co jeszcze przed nią, wytrzymuje to co najgorsze, czyli moje ciagle narzekanie i mimo ze widze jak sie tym meczy, wspiera mnie i pomaga!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 24 gości

Przeskocz do