Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 28 sie 2013, 00:01
To widzę prawie na jednym wózku jedziemy. Ja się ostatnio u endokrynologa popłakałam i coraz częściej pękam. Mój partner się jeszcze nie badał, ale nie chcę go stresować i tak się ze mną nacierpi, bo bardzo przeżywa, że jestem chora. Podejrzewam, że z jego nasieniem też mogą być problemy. Invitro to dla mnie raczej jedyna nadzieja, ale teraz z tą nerwicą nie wyobrażam sobie próbować, najpierw muszę się uporać ze sobą zanim wezmę odpowiedzialność za kogoś. Fajnie tak pogadać z kimś kto choć trochę rozumie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 28 sie 2013, 00:12
ja rozumiem doskonale, męczę się pare lat już! w sumie wyszło przypadkiem, a czasem nawet żałuję, ze poszłam się przebadać. Jeździłam ze znajomą na badania jak była w ciąży i wpadłam raz na pomysł, że też się przebadam, mimo, że nic mi nie dolegało w sumie....wolałabym czasem o tym nie wiedzieć i żyć. Tyle badań ile musiałam przejść, boże...były tyg, gdzie krew mi pobierano po kilka razy! Badania na wszystko co tylko możliwe. Czekanie na wyniki...to dopiero stres. Rok starań o dziecko i sugestia inseminacji, ale do tego badanie męża potrzebne i tu patrz...3% żywych plemników, a tym ruchliwych 18%- to dopiero był płacz...z tych naszych inseminacji nici!

Ale chyba teraz też nie dałabym rady być mamą, co to za matka, co egoistycznie patrzy tylko na siebie, kontroluje własne ciało co minute!!!
Dziś poszłam do gina i tez usłyszałam wiele ciekawostek na temat mojego zdrowia, wiec zaczynam maraton "hormonalny" od nowa!

Jakoś mnie to już nie stresuje, nie boli!!! bardziej martwie się tym, czego tak naprawdę żadne badania u mnie nie potwierdzają...zawały i te inne śmieszne stany :)
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 28 sie 2013, 10:41
No i wlasnie za pól godziny musze wyjść z domu.. Już mnie bierze nerw.. Z jakiego powodu?? Nie mam zielonego pojęcia , przeciez wychodzę do pracy która nawet lubię,nic złego mnie tam jeszcze nigdy nie spotkało, ale myśli krążą tylko wokół Ciebie moja kochana przyjaciolko nerwico,ale sorry dziś zostajesz w domu, ja wychodzę sama i dziś mi nie potowarzyszysz..Wy tez moi drodzy zostawcie ja gdziekolwiek, byle nie z Wami:)))
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 28 sie 2013, 12:14
evvelinka u mnie zbyt dlugo trwala diagnoza jesli idzie o kregoslup a mialam tak duze zawroty glowy ze nie bylam wstanie normalnie funkcjonowac , jednoczesnie bylam odsylana od lekarza do lekarza i zaden nie chcial mi dac skierowania na badania bo przeciez TK i MRi drogie a z w koncu wymoglam na jednym nrtg czynnosciowe a wszpitalu zrobiony mi tk glowy (zamiast szyjnego) :bezradny: Stad u mnie sie wziela depresja wtorna czyli wynikaca z innego schorzenia no i zaburzenia lękowe bo juz tak balam sie tych zawrotow ze zylam w ciaglym lęku. Teraz zawroty troche ucichly te od kregoslupa ale chodze na rehabilitacje i wybralam sie na pryuwatna wizyte do jednego z najlepszych neurochirurgow w krakowie i dopoero teraz od 25 czerwca jestem leczona.
Przy okazji mozemy sobie rece podac tez mam endometrioze ;) Mialam operacje w 2009 roku.

Wczoraj mialam niefajny incydent w sklepie.. wybralam sie na glodniaka bo mi sie sledzika zachcialo , bylabym zemdlala po schyleniu sie poz akupy :roll: i oczywiscie wpadlam w taka panike ze nie moglam dojsc do siebie caly dzien. Dzis lęk przed wyjsciem z domu. Masakra.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 28 sie 2013, 18:02
Wiecie co mnie denerwuje? Ze sie glupio wkręcam w ten lęk przed lękiem i on prowadzi do ataku :(
Bo juz wybilam sobie z glowy, ze umre, ze zawal serca, ze zemdleje - juz takiego myslenia nie mam.
Ale wkrecam sie w myslenie "zaraz dostane ataku" - i tak sie dzieje :-/
A najgorzej, ze tego lęku nie jestem sobie w stanie racjonalnie wytlumaczyc :) bo o ile moge wyjansic sobie, ze przeciez nie zemdleje, a z moim sercem wszystko ok, to ciezko powiedziec sobie "nie bede miala ataku" - skoro go przeciez miewam.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 28 sie 2013, 18:21
U mnie wszystko zaczęło sie niedlugo przed matura ,i całe szczęście bo szkoły pewnie bym nie skończyła będąc w takim stanie , nie pytajcie jak udało mi sie zdać maturę..początek mojej przygody z nerwica był chyba najgorszy, byłam młoda dziewczyna która żyła pełnia życia aż tu nagle ciach!! Moje objawy były tak poważne , ze wyladowalam z szpitalu , byłam słaba,bolało mnie dosłownie wszystko, głowa serce, żołądek nogi ręce , chodziłam jak pijana,z autobusu zanim dojechalam do szkoły wysiadalam z 5 razy, kieszonkowe wydawalam na taksówkę jak tylko mogłam.. W szpitalu przebadali mnie cała rezonans głowy , gastoskopie i inne cuda .. Nic.. Nerwica wegetatywna wtedy tak to nazwali.. A ze mną dalej było złe, odizolowalam sie od wszystkich..wstydzilam sie powiedzieć moim rówieśnikom o moim problemie..rodzina tez sie denerwowala, po maturze jak przez mgle ja pamietam , miałam okazje iść do fajnej pracy, zrobiłam wszystko żeby tylko mnie nie przyjęli, bo przeciez ja wtedy nawet leżąc na łóżku miałam wrażenie se z niego spadne, to jak miałam iść gdziekolwiek,. Rodzice tez sie martwili, do pracy nie na studia nie.. Czułam sie z tym okropnie, siedzialam tylko w domu.. Taki nieudacznik życiowy.. Wiecznie otepiala i spiaca od melisy, neospasminy, validolu etc, wszystko na raz brałam.. No i tak przesiedzialam ze 2 lata , pózniej zaszlam w ciążę ze starszym facetem..szybki ślub, szybki rozwód.. (Nie żałuje) ale tez trochę mnie to wtedy przytloczylo.. Ale pózniej nowa miłość ,uleczyla na jakiś czas.. I znowu porażka .. Łzy,smutek i depresja,, wtedy już psychiatra mi musiał pomoc.. Miałam dziecko do wychowania.. Dostałam asertin brałam przez rok.. Pomogło.. Bez szału ale zawsze jakoś łatwiej sie funkcjonowało..zdecydowałam sie wyjechać do innego kraju i tak siedzę do dziś.. już w kilkuletnim związku , udanym.. Ale nadal z moja nerwica..z moimi bolami, rakami, smutkami.. Które nawet jak ucisza sie na jakiś czas, to i tak wrócą..i przez te wszystkie lata walki jestem chyba bardziej odporna na niektóre sytuacje..
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nortt 28 sie 2013, 18:37
moniaeire napisał(a):U mnie wszystko zaczęło sie niedlugo przed matura ,i całe szczęście bo szkoły pewnie bym nie skończyła będąc w takim stanie , nie pytajcie jak udało mi sie zdać maturę..początek mojej przygody z nerwica był chyba najgorszy, byłam młoda dziewczyna która żyła pełnia życia aż tu nagle ciach!! Moje objawy były tak poważne , ze wyladowalam z szpitalu , byłam słaba,bolało mnie dosłownie wszystko, głowa serce, żołądek nogi ręce , chodziłam jak pijana,z autobusu zanim dojechalam do szkoły wysiadalam z 5 razy, kieszonkowe wydawalam na taksówkę jak tylko mogłam.. W szpitalu przebadali mnie cała rezonans głowy , gastoskopie i inne cuda .. Nic.. Nerwica wegetatywna wtedy tak to nazwali.. A ze mną dalej było złe, odizolowalam sie od wszystkich..wstydzilam sie powiedzieć moim rówieśnikom o moim problemie..rodzina tez sie denerwowala, po maturze jak przez mgle ja pamietam , miałam okazje iść do fajnej pracy, zrobiłam wszystko żeby tylko mnie nie przyjęli, bo przeciez ja wtedy nawet leżąc na łóżku miałam wrażenie se z niego spadne, to jak miałam iść gdziekolwiek,. Rodzice tez sie martwili, do pracy nie na studia nie.. Czułam sie z tym okropnie, siedzialam tylko w domu.. Taki nieudacznik życiowy.. Wiecznie otepiala i spiaca od melisy, neospasminy, validolu etc, wszystko na raz brałam.. No i tak przesiedzialam ze 2 lata , pózniej zaszlam w ciążę ze starszym facetem..szybki ślub, szybki rozwód.. (Nie żałuje) ale tez trochę mnie to wtedy przytloczylo.. Ale pózniej nowa miłość ,uleczyla na jakiś czas.. I znowu porażka .. Łzy,smutek i depresja,, wtedy już psychiatra mi musiał pomoc.. Miałam dziecko do wychowania.. Dostałam asertin brałam przez rok.. Pomogło.. Bez szału ale zawsze jakoś łatwiej sie funkcjonowało..zdecydowałam sie wyjechać do innego kraju i tak siedzę do dziś.. już w kilkuletnim związku , udanym.. Ale nadal z moja nerwica..z moimi bolami, rakami, smutkami.. Które nawet jak ucisza sie na jakiś czas, to i tak wrócą..i przez te wszystkie lata walki jestem chyba bardziej odporna na niektóre sytuacje..



Moja historia przebiega podobnie, choć ja totalnie zawaliłem przez to liceum, w szkole średniej traktowano mnie jak wariata - ciągle chodziłem ja śnięty,miałem ataki paniki i migren, do tego zero zrozumienia i pomocy. Zacząłem wagarować, straciłem wiarę w siebie i wszystko się posypało. Od tamtej pory bywało róznie, ale zawsze przy dnie, choć ostatnio pojawiło się światełko w tunelu, dostałem dobry płatny staż, skończyłem szkolę i mam odrobinę nadziei.
Nortt
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 28 sie 2013, 22:01
Nortt.. Ja pewnie tez bym miala spory problem w szkole gdyby stało sie to wczesniej, i niestety brak zrozumienia wsród rówieśników jeszcze bardziej potęguje nasze problemy.. Ale bardzo sie cieszę,ze sie nie poddajesz i walczysz z czymś co zatruwa nam codzienne funkcjonowanie, co innym wydaje sie normalne dla nas jest to wyczyn ,przykładowo jak w moim przypadku zakupy w większym supermarkecie.. I wydaje mi sie ze tacy ludzie jak my potrafimy docenić wiecej i cieszyć sie z naszych małych sukcesów:)

-- 28 sie 2013, 22:24 --

"Oba­wa przed strachem tyl­ko mo­bili­zuje do działania. Nie można dać stłam­sić się przez lęki i fo­bie, które tak nap­rawdę są wyt­wo­rem naszej niep­rze­widy­wal­nej wyob­raźni... Gwa­ran­tem jest klucz do sukcesu. "
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Ewita1 28 sie 2013, 23:29
U mnie dzisiaj od rana wkęt ostrej reakcji alergicznej na farbę do włosów. Czekam na wstrząs anafilaktyczny :) Niepokój jest duży.
"Co bym robiła dzisiaj, gdybym była odważna?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
21 lip 2013, 22:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 29 sie 2013, 20:14
Ewita1, i jak wszystko dobrze, wstrząsu nie było? a kolorek wyszedł?

jak tam dzisiejszy dzień wam minął nerwuski ???
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 29 sie 2013, 20:18
dusznomi, nerwusku :D nerwowo na szczescie jutro musi być lepiej.
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 29 sie 2013, 20:40
jasne, że będzie.... musi, dużo wiary w siebie ! ja miałam dziś chwile załamania, ale szybko się z nią uporałam :) trzeba stawiać czoła tej chorobie i walczyć. Co sprawia nas niemożliwie silnymi ludźmi bo któż "normalny" dałby rade walczyć każdego dnia, podnosić się i upadać...myślę, że jesteśmy silniejsi niż "nienerwowi" :P
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 29 sie 2013, 20:42
dusznomi napisał(a): Co sprawia nas niemożliwie silnymi ludźmi bo któż "normalny" dałby rade walczyć każdego dnia, podnosić się i upadać...myślę, że jesteśmy silniejsi niż "nienerwowi" :P


Oczywiscie, ze tak!!! :great:
A jak sie nam polepszy, to juz bedziemy mieli za sobą to co najgorszego moze byc - wiec w ogole bedzie super! :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 30 sie 2013, 20:20
u mnie póki co dobrze a nawet bardzo dobrze , wróciłam z tygodniowego urlopu .Ciekawa jestem jak będę dalej funkcjonować , czy będzie tak jak do tej pory :) od poniedziałku poszukuje psychoterapii , wiec wszystko zmierza ku dobremu :)

Życze wszystkim spokojnej nocy bez nerwów i dobrego samopoczucia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do