Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 27 sie 2013, 22:21
Ja rano miałam chory kręgosłup, o 12 raka jelit o 14 zatorowość i zbliżający się zawał, o 17 sepsę, a o 19 schizofrenię i czułam, że jestem na granicy, że nie ma już drogi dalej, że już mnie nic nie czeka, chcę uciec, a nie mogę i nie mam gdzie :/

Kurde nigdy w swojej półrocznej karierze z nerwicą nie przeżyłam czegoś takiego. Teraz będę się bała wyjść jak nigdy, a już zaczynało być trochę lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 27 sie 2013, 22:29
I teraz na przykład dobrze sie czuje, czytam Wasze posty smuce i przejmuje sie razem z Wami, ale jutro od ranca ta sama spiewka- a moze sie umowmy i obiecajmy sobie ze damy radę , nie poddamy sie, przecież nic nam tak naprawdę nie jest, no bo nie jest- to jest tylko nerwica która tak naprawdę nic nam nie moze zrobić ;)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 27 sie 2013, 22:31
Aaa ostatnio mój chłopak się mnie pyta czy nie chcę pójść sobie posiedzieć w przychodni :) Wie już kochany, że po wizycie u lekarza jest mi lepiej.
Ale to nie zawsze działa. Wczoraj byłam u lekarza i czekając wcale nie czułam się lepiej. Może dlatego, że lekarz się spóźniał, była tylko pani w recepcji, która pewnie nie umie udzielić pomocy i tłum pacjentów czekających do gabinetu, którzy tylko czekają na sensację, że zaraz się zemdleje.
Jak tak na nich patrzyłam, na ich stopy to bardzo im zazdroszczę, że potrafią tak sobie spokojnie siedzieć żeby ani drgnąć, tak się totalnie wyluzować. U mnie stopy non stop się ruszały, podsuwałam się to w górę to w dół, ruszałam głową, grałam w grę i mimo, że byłam spokojna to jednak napięta, oczekująca z niepokojem na to, co może się wydarzyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 27 sie 2013, 22:31
evvelinka, o sepsa...nie miałam jeszcze, ale np. jak było głośno o ptasiej grypie, wchodząc do sklepu otwierałam drzwi łokciem w bluzie, czy kurtce...nie gołą łapą, nie dotykałam obręczy idąc gdzieś po schodach...nosiłam żel antybakteryjny i chusteczki atybakteryjne ;D jak jakis debil, myłam raczki co minuta :)
czasem to sie z siebie śmieje już! ale to smiech przez łzy!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 27 sie 2013, 22:34
Z tym oddechem normalka, ja tak miałam i już myślałam ze nigdy w życiu nie będę oddychala normalnie.. Samo przejdzie nawet nie bedziesz wiedziała kiedy- zaufaj mi.. No a przerabianie kilku chorób dziennie to tez normalne przecież..:)) jakby inaczej przejść przez dzień bez jakiegoś udaru, zawału czy innego cholerstwa:))
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 27 sie 2013, 22:35
ja np. panicznie się boję gdzieś jechac....wczoraj z teściową jechałam do spzitala odwiedzić babcie, ponad 80 km. już na początku czułam gorąc w klatce, serce waliło, pociłam sie...ale mówię sobie " helloooo jedziemy do szpitala, tam lekarze są, pomogą..." i jakoś dojechałam :) ale...jak mam jechac gdzieś indziej...szaleje...coś okropnego!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 27 sie 2013, 22:40
A ja miałam już z 5 razy. Zawsze jak mi rośnie temperatura albo maleje mam sepsę :/ Już 2 razy byłam o krok od zrobienia posiewu krwi.
Boję się gorączki bo kiedyś trafiłam do szpitala na zapalenie dróg moczowych z gorączką ok. 40 stopni, która trwała 4 dni plus wymioty i totalne osłabienie. Leczyli mnie dożylnie antybiotykami, ale tak naprawdę nie wiadomo czy to zapalenie dróg moczowych było, bo często wspominali o gorączce nieznanego pochodzenia.

Właśnie to jest najgorsze to uczucie, że już koniec jakby nam nic nie dolegało, a rano to samo napędzanie się... kręci mi się już w głowie czy nie, kiedy się zakręci, będzie mnie bolał brzuch? Odwołać to spotkanie czy ryzykować i jechać? Zemdleję w sklepie czy nie? A może to nie nerwica? Nie badałam jeszcze tego, tego i tego... żyć się nie chce :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez moniaeire 27 sie 2013, 22:51
Kochani weźcie gorąca kąpiel, herbatke najlepiej z melisy, wlaczcie relaksujaca muzyczke, oddychajcie głęboko, pomyślcie o czymś miłym , i spijcie dobrze.. Jesteśmy zdrowi, tylko moze troszkę przewrazliwieni:D
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 sie 2013, 18:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 27 sie 2013, 23:02
Ja od paru dni stosuje taką metode jedną, i w sumie ostatnie 2 dni, calkiem ok :)
Przeczytalam ksiazke, o automatycznych negatywnych myslach ktore sie pojawiaja. I trzeba je wypisac, i potem wypisac fakty ktore je potwierdzaja, a potem fakty ktore zaprzeczają temu. Wtedy jakby sami sobie tlumaczymy, ze moze nie do konca jest tak jak my myslimy. I potem pisze się tzw. zbalansowane mysli - czyli takie racjonalne. I generalnie chodzi o to, zeby nie wkrecac sie w te automatyczne, tylko starac sie wtedy wkladac sobie do glowy te racjonalne.
No i (nie wiem czy od tego) ale dwa dni do pracy chodzilam i super byl stan po drodze i w pracy tez! Jak tylko przychodza mi takie mysli, ze bede miala atak po drodze czy cos, to od razu przypomina mi sie ta racjonalna mysl, i mam nadzieje, ze z czasem ona wyprze tamtą.
Chociaz latwo nie jest, bo wiadomo, te automatyczne przychodza znikąd i rozprzestrzeniają sie po całej glowie :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 27 sie 2013, 23:06
ja..to przy najbliższej okazji kupuję książkę o nerwicy i będę studiować, jak mnie franca zna na wylot to ja ją tez będę. Wszytsko fajnie...kazdy mowi uspokoj sie to nerwica, a jak nie? a jak to cos innego? moze te miliony razy to nie był zawał, ale to co bedzie milion pierwszym akurat zawalem sie okaże ?!? To tez zycie w starchu...ze oleje cos, jakis symptom, a on okaże sie czyms innym niz to cholerstwo!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 27 sie 2013, 23:07
moniaeire Ma rację. Kochani to tylko nasze sprytne mózgi wysyłają nam wiecznie jakieś pomysły,abyśmy skupiali się na naszej ulubienicy nerwicy. Wiem powiecie łatwo powiedzieć. Wiem,bo sama często jakieś dziwne choróbska sobie przypisywałam. Staram się już o tym wszystkim nie myśleć. Skupiam się tylko na pozytywnch rzeczach i pomaga. Zaczełam normalnie funkcjonować. Nie powiem czasem mnie coś zakuje jak np. w tej chwili serce,ale staram się o tym nie myśleć i tłumaczyć sobie racjonalnie,że poprostu to jest mięsień i znowu sobie go nadciągnełam,bo spędziłam dzień aktywnie. To tylko nasz mózg nic więcej.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 27 sie 2013, 23:21
no ja swoich raków się pozbyłam, wszystkie w rzece gdzie ich miejsce. Zawały mam nadal, bo z serduchem jakieś akcje, dziwnie bije, jakieś ma uskoki, raz szybko, tu znów za wolno. Ciśnienie to ja mam takie piękne, że rzadkość :D:D:D morfologia- cudo, elektrolity- bajka, próby wątrobowe - też śliczne :D echo serca, ukg- bosko- zero odchyłek, tylko częstoskurcz nadkomorowy- i tu się zaczęła lawina...jak mam duszności- a mam ciągle- zaraz się boję że to wina serducha!

jestem okazem zdrowia, tak naprawdę nie wiem co to ból, ja nawet w życiu nie miałam anginy, nie wiem jak to mieć 40 st, gorączki, wysypkę, kolkę nerkową, krwawienie z nosa, złamanie jakieś, zapalenie czegokolwiek...wiem co to przeziębienie... no i bezpłodność bo mam PCOS, ale to fizycznie nie boli wcale!

byle ukłucie, byle co...wprowadza mnie w panikę, jakieś duszności, które generalnie chyba nimi nie są tak naprawdę, skoro żyje!!! mówię, chodzę, czasem biegam, pływam..żyję, czyli oddycham...teraz mnie np. kłuje cała lewa str. klatki piersiowej, serce też jakoś durnie boje...o ile to serce, bo ponoć czuje się je w okolicy mostka, a ja czuję dokładnie na lewej piersi takie dziwne przeskoki, wtedy robi mi się na sekunde niedobrze...ale wiecie co.. nie chce mi sie juz tym martwić! naprawde, kilka tyg temu juz bym jechala na pogotowie, a teraz ...juz naprawde mi sie nie chce!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 27 sie 2013, 23:22
Ja niestety zdrowa nie jestem. Mam hashimoto, endometriozę i niedoczynność jajników... pewnie szybciej umrę w związku z tym. Pół biedy jednak gdybym chociaż czuła się lepiej i ta jakość życia rekompensowała mi ten niedostatek. Poza tym pewnie nie będę miała nigdy dzieci, a wszyscy dookoła będą pytać kiedy dzieci i pie$#@!ić, że to już czas, a ja będę jeszcze bardziej zdołowana i będę się czuła jak kompletny śmieć tak, jak czuję się teraz. Czeka mnie pewnie jeszcze jakaś operacja w przyszłości, bo leki, które biorę na niedoczynność mogą nasilać endometriozę i kolejne zrosty w brzuchu, a w związku z tym okropne bóle przy wypróżnianiu. Jestem strzępkiem nerwów i człowieka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 27 sie 2013, 23:37
evvelinka, boże...kochana...przykro mi! ja też mam z tarczycą coś nie tak, endometrioze ma moja mama, wiem jak cierpisz, bo widzę po niej! Co do jajników... no ja mam wielotorbielowate- ksiazkowy obraz PCOS ( policystyczne jajniki) na prawym mam 11, a na lewym 17 torbielątek :D jestem już po laparoskopii (mialam w lutym) elektorkauteryzacja zadziałała tak, ze teraz walcze raz na jakis czas z trbielami krwotocznymi- ale skutecznie (odpukac). Co do dzieci...moja droga, ja nie mam owulacji, a stymulując mnie tez rzadko kiedy się pojawia, moj mąż ma bardzo złe parametry nasienia, jestesmy po inseminacjach i dzis np. dostalam 2 raz w tym miesiacu okresu :D tez nie bede miala dzieci- i juz w rodzinie kilka brzuchów, znajome tez dzieciate, albo w blogoslawionym stanie i te pytania "A WY?", "ZEGAR BIOLOGICZNY TYKA"....ch*j że tyka, niech tyka...boli, oj boli to bardzo...ale co, ludzie mają wieksze problemy. Jest jeszcze in vitro, a jak nie to tyle małych serduszek do pokochania w domach dziecka!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do