Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 22 sie 2013, 09:25
Ja tez to przeżyłam , najgorzej mi było , gdy znajomi przyjechali,wiesz ja przez godzinę z nim siedziałam , rozmawiałam , po czym nadszedł atak , siedziałam w pokoiku sama 3 godziny, tak mi lepiej , oddychałam by tylko nabrać tego powietrza , by nie wyjść na kretynkę .Maz ich zagadywał a ja się męczyłam w tym pokoiku i było mi strasznie wstyd później wyjść :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez vitaminac 22 sie 2013, 09:41
nerwa napisał(a):Wlasnie dzisiaj tez sobie pomyslalam, ze to nasze cierpienie jest niewyobrazalne dla "normalnego" czlowieka. Przeciez taki moment przezywania lęku jest najgorszy chyba ze wszystkich odczuc... ? A my praktycznie przezywamy to dzien w dzien... :(
Ja dzisiaj postanowilam skupic sie na czym innym od rana, i w sumie calkiem dobry dzien (co prawda w domu, ale ostatnio i w domu bylo kiepsko). Poszlam nawet do sklepu, lekki lęk ale ok. A teraz wieczorem tez poszlam w okolice sklepu (w ramach treningu), chyba bylo troche gorzej, i ze dwa razy zaczynal mnie juz łapać niezły lęk - wiec wrocilam troche zmęczona. Ehhh...

Najlepiej byloby to ignorowac, myslec o czym innym (w koncu wiemy przeciez, ze nie umrzemy od tego!), ale tak sie po prostu nie da :-/
Nie bardzo moge sobie przypomniec jak to bylo za pierwszym razem, kiedy ozdrowialam... ale chyba tak, ze odwazylam sie wsiasc do autobusu, jechalam w nerwach ale jechalam. I potem byly kolejne wyprawy (pewnie tez z lękiem jakimś) i chyba z czasem przeszlo do porzadku dziennego i juz potem bylo calkowicie ok.





To byla podstawa mojej terapii - wystawianie sie na sytuacje lekowe, nie unikanie ich. TO DZIALA
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
22 kwi 2011, 22:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 22 sie 2013, 09:45
vitaminac

Zacznę próbować :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez byle kto 22 sie 2013, 10:33
kupmitrumne napisał(a):vitaminac - podziwiam tak optymistyczne podejście , aż się chce brać przykład z takich osób , najlepszego na nowej drodze :)

byle kto - 2 tyg. to nie ciekawie , cóż zrobił były chłopak , aż tak cie zranił ? Moja mama zawsze mi mówiła : nie płacz , szkoda łez na faceta któremu nawet przykro nie jest :) głowa do góry !


Wolę o tym nie pisać ale pomógł mi w podjęciu złej, bardzo złej decyzji. :(
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 sie 2013, 17:21

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 22 sie 2013, 10:34
Wiecie co ja czasem mam ochotę rzucić te leki w cholerę , bo ile można je brać , ciągle są jakieś skutki uboczne , od 7 lat tak naprawdę nie czułam się normalnie , nie wiem jak się funkcjonuje bez leków i trochę mnie to martwi , bo nie chce całe życie ich brać , wiec myślę , że psychoterapia to dobry rozdział w życiu , może uda sie je odstawić :)

trzeba być optymistą i walczyć cały czas i się nie poddawać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10271
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 22 sie 2013, 10:48
kupmitrumne, no wlasnie dlatego u mnie leza caly czas i nie chce zaczynac brac, bo wiem ze to nie bedzie takie ostateczne rozwiazanie... Poprzednim razem, odstawilam po 3 miesiacach, i poszlam na terapie - troche sie nameczylam, latwo nie bylo ale pomoglo naprawde super (na 10 lat!).

hania33, a ja to sie ostatnio zastanawialam (z racji pobytu za granica) nad psychoterpia na Skype - ale nie wiem, pewnie to dosc ryzykowne i podejrzane ;)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 22 sie 2013, 10:51
nerwa

Nie jest ok, taka terapia , tylko droga niestety.Pisałam z Panią psycholog , mila kobieta.
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 22 sie 2013, 11:16
Hey.
Psychoterapia online jest dobrym rozwiązaniem, gdy mieszka się za granicą,bądź nie można wyjść z domu. Niestety jest to dość drogi interes. Jeżeli chcecie mogę podać na miary na pewnego psychologa. Rozmowa odbywa się przez skeypa i koszt jest 40 zł/1h.
Hania33 Słuchałaś piosenki Anny German "Człowieczy los" ? ;)
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 22 sie 2013, 11:32
klaudek, w razie czego wezme od Ciebie - dzięki. Jeszcze musze się zastanowic co to robic :-/

Wiecie co, najgorsze, ze ja te kiepskie stany mam od kilku miesiecy, ale zawsze jakos do pracy dawalam rade jezdzic. Raz bylo beznadziejnie, innego dnia znosnie, wiec nieraz meczylam sie w autobusie bardziej, nieraz mniej. Raz mialam sytuacje, ze wrocilam z przystanku bo nie dalam rady, ale potem znowu przez 2 miesiace jakos jezdzilam. A teraz (przez ten cholerny urlop!) wkrecilam się tak, ze po prostu sie boje tam jechac i dopoki nie musze, to tego nie robie.. I nie wiem, czy mi sie juz pogorszylo na tyle, ze jest tak zle, czy po prostu przez tą przerwe mam taką obawe, i jesli znow zaczne jezdzic to bedzie tak jak przed urlopem...
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 22 sie 2013, 11:38
klaudek

Właśnie słucham i ryczę :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 22 sie 2013, 11:39
nerwa Dobrzę, jak się zdecydujesz pisz na pw. Napewno,gdy wrócisz do pracy. Wszystko się ułoży i wszystko będzie dobrze. Zobaczysz ;) Uszy do góry.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 22 sie 2013, 11:40
nerwa

Za granica jest drożej , musisz szukać pomoc psychologiczna dla Polaków za granica.

-- 22 sie 2013, 11:41 --

klaudek

Uśmiechaj się :D

-- 22 sie 2013, 11:44 --

nerwa

To przez przerwę , wrócisz do pracy i dasz rade , zobaczysz :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 22 sie 2013, 12:06
hania33 Tak Cię piosenka poruszyła? Ja też przy niej często placzę ;(
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 22 sie 2013, 12:11
Ja to pamietam, ze nawet wiecej placilam 10 lat temu w PL :)

A mnie ostatnio ta piosenka uspokoja jakos : E. Geppert, Nic nie musze:
http://www.youtube.com/watch?v=9gdTCKax7x0
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do