Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 21 sie 2013, 23:02
Bardzo dziękuję. Jejku jak dawno nie rozmawiałam z osobą żyjącą w podobym świecie do mojego. Do okoła mnie żyją ludzie którzy nic o tym nie wiedzą, ile to człowiek musi przeżyć w ciągu jednego dnia. Ale cóż tami już nas los. Pięknie nas los opisuje Anna German w piosence "Człowieczy los" Może znasz?
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 21 sie 2013, 23:07
klaudek

Nie słuchałam,ostatnio mało coś słucham muzyki.Ale jutro włączę .zaraz rano i posłucham właśnie tej piosenki.Fajnie być wśród swoich,mi tez jest lepiej,chociaż chciała bym byśmy spotkali się zdrowi,nawet na forum :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 21 sie 2013, 23:15
hania333 Zapewnie każdy kto jest na tej stronie,pragnie ujrzeć siebie zdrowego. Na pewno Nam skę uda. Nie długo nadejdzie taki dzień kiedy wejdziemy na forum i napiszemy do siebie. " U mnie wszystko w porządku,doznałam ozdrowienia. I mam nadzieję,że to paskudctwo nigdy niewróci" Zobaczysz nie długo się tak stanie. Tylko musimy w to mocno uwierzyć. ;)
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 21 sie 2013, 23:15
Wlasnie dzisiaj tez sobie pomyslalam, ze to nasze cierpienie jest niewyobrazalne dla "normalnego" czlowieka. Przeciez taki moment przezywania lęku jest najgorszy chyba ze wszystkich odczuc... ? A my praktycznie przezywamy to dzien w dzien... :(
Ja dzisiaj postanowilam skupic sie na czym innym od rana, i w sumie calkiem dobry dzien (co prawda w domu, ale ostatnio i w domu bylo kiepsko). Poszlam nawet do sklepu, lekki lęk ale ok. A teraz wieczorem tez poszlam w okolice sklepu (w ramach treningu), chyba bylo troche gorzej, i ze dwa razy zaczynal mnie juz łapać niezły lęk - wiec wrocilam troche zmęczona. Ehhh...

Najlepiej byloby to ignorowac, myslec o czym innym (w koncu wiemy przeciez, ze nie umrzemy od tego!), ale tak sie po prostu nie da :-/
Nie bardzo moge sobie przypomniec jak to bylo za pierwszym razem, kiedy ozdrowialam... ale chyba tak, ze odwazylam sie wsiasc do autobusu, jechalam w nerwach ale jechalam. I potem byly kolejne wyprawy (pewnie tez z lękiem jakimś) i chyba z czasem przeszlo do porzadku dziennego i juz potem bylo calkowicie ok.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 21 sie 2013, 23:23
klaudek

Fajnie by było ,ozdrowienie w jedna noc, bo mi już zbyt długo to się ciągnie przeszło 10 lat i mam dość :twisted:
Ale wierze, cały czas ,ze to paskudztwo odejdzie,

nerwa

Gratuluje wyjścia do sklepu, ja teraz z tymi ubokami nie mogę wyjść :(
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 21 sie 2013, 23:24
nerwa To co piszesz jest całą prawdą o naszym znerwicowanym życiu. Bardzo dobrze,że próbujesz wydostać się z węzłów lęku i wychodzisz do sklepu. Mimo lekkiego lęku.Dasz sobie na pewno radę następnym razem nie będzie w ogóle lęku. Zobaczysz. Chciałabym zobaczyć zdrowych ludzi któży się śmieją z naszych probelmów. Chciaż jeden dzień z tym wszystkimi lękami,fobiami. Na pewno byłoby im do śmiechu.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 sie 2013, 23:24
hania33, samo nie odejdzie. Czasem i terapię trzeba powtórnie zacząć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 21 sie 2013, 23:27
hania333 Kto wie. Może za parę dni wstaniesz z łóżka i powiesz " Stał się cud jestem całkowicie zdrowa". ;) Trzeba wieżyć,aż nasza wiara stanie się rzeczywistością. ;)
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Ewita1 21 sie 2013, 23:29
Ja dziś jechałam autobusem, potem tramwajem i wszystko wydawało się dobrze (lekkie zdenerwowanie), za to w domu wieczorem, atak paniki zakończony płaczem. Na szczęście już przeszedł. Uff..
"Co bym robiła dzisiaj, gdybym była odważna?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
21 lip 2013, 22:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 21 sie 2013, 23:31
No własnie, oni po prostu nie są w stanie sobie tego wyobrazic, bo normalnei czlowiek takiego czegos (tak ekstremalnego) nigdy nie przezywa. Wiec moze mysla, ze to jakies tam zdenerwowanie czy cos? A my to wyolbrzymiamy.
Pozytywną rzecza jest to, ze jak pokonamy te stany, to już chyba nic nie będzie nam straszne :)

Tak teraz sobie przypomnialam, jak jakis czas temu w samolocie mialam mega turbulencje , w burzy i deszczu podczas lądowania (rzucało samolotem na boki i w zasadzie nie wiaodmo było co się dzieje i ile nad ziemią jesteśmy), ale nie mialam wtedy paniki - bałam się oczywiscie, ale w taki normalny sposób.
Gdybym miala wybierać co chce jeszcze raz przezyc, czy to - czy spokojny lot ale z bezsensownym atakiem lęku, to i tak wybralabym jednak te turbulencje :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 21 sie 2013, 23:34
*Monika*

Oj chciała bym zacząć, tylko moja sytuacja jest gorsza , nie ma mnie w kraju,a języka nie umiem.Ciężko tutaj poszukać psychologa polskiego i tak się mecze,do Polski nie mogę jechać, ponieważ nie jestem teraz w stanie autokarem przejechać 18 godzin.

klaudek

To by było szczęście :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 21 sie 2013, 23:43
Nerwa. Zgadzam się z tobą w zupełności. Zdrowi ludzie przeżywają stres i lęk,ale jest on krótko trwały. A ludzie znerwicowani czują to cały czas. I na tym polega różnica. Czym jest lęk 10 minutowy od lęku 24 h. Ostatnio zaczełam się zastanawiać nad rozpowszechnieniem takiego zjawiska jakim jest nerwica,depresja,schizofremia i wszystkie inne zaburzenia. Chciałabym pokazać ludzią,że to nie jest coś błachego i wymyślanego przez nas, ale jest to ogromny problem, który nie pozwala normlanie funkcjonować. Ale nie mam jakiś konkretnych pomysłów. Może wy coś doradzicie?
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 21 sie 2013, 23:50
Pewnie najlepiej uświadamiają ludzi różne artykuły w gazetach czy programy w TV (a ostatnio coraz ich wiecej). Widzialam tez ostatnio fajne filmiki na youtubie (po angielsku), ktore wyjasniaja dokladnie co przezywa osoba doswiadczajaca ataku paniki w roznych sytuacjach, o czym mysli itd. Fajne.
http://www.youtube.com/watch?v=32K-rEIbBgE

Najtrudniejsze jest to, ze ktos kto tego nie przezyl (moim zdaniem) nie jest w stanie sobie wyobrazic takiego stanu.
To tak jak się mowi o depresji, wydaje się, ze osoba z depresja jest smutna, zmeczona, nic jej sie nie chce. Ale pewnie ludzie nie zdaja sobie sprawy jakie to jest cierpienie (psychiczne ale i fizyczne), ze czlowiek na prawde nie ma siły wstac, a nie, ze czuje się po prostu zmęczony (jak kazdy czasem).
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3827
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 22 sie 2013, 00:04
To prawda jeżeli ktoś nie przeżył danej sytuacji. Nie jest w stanie zrozumieć drugiego człowieka z probleme depresji czy innego zaburzenia. Nie chodzi mi tutaj, aby zdrowy człowiek popadał w takie zaburzenis, bi tutaj nie o to chodzi. Chodzi tylko o pewien mały gest zwany potocznie dobry słowem i wyrozumiałością. Ja tylko chciałbym,aby ludzie mówili o nas jak o wariatach i na nas tak nie patrzyli. Również, abybnam nie mówili taki słów jak " Inni mają gorzen","Weź się w garść", "Wszyscy mają normalne dzieci, a ja?!", " Jesteś nie robem,darmozjadem"," Wyjdź do ludzi". Można wymieniać i wymieniać. Wszystkie słowa, które nas drażnią podczas naszych gorszych dni i napadów. Chodzi o to, aby ludzie za akcpteptowali NAS I TĄ CHOROBĘ. Która jest taka jak inne.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do