Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ophelia 20 sie 2013, 22:07
lapie sie na tym, ze nieswiadomie wykonuje pewne czynnosci potegujace u mnie uczucie niepokoju. mysle, ze uzaleznilam sie od nich w pewnym sensie. staram sie przeprowadzic na sobie detoksykacje.
Ophelia
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 20 sie 2013, 22:13
Tak na chwilkę odbiegając od rego tematu. Jestem w ogromnym szoku ile ludzi choruje na nerwice,depresje. A jest to tak jakby choroba do której człowiek się nie przyznaje i dla większości ludzi zdrowych oczywiście jest to głupota i brak pracy. Na dobrą sprawę 60 ludzi na 100 choruję na jakieś zaburzenia. A po mimo to jesteśmy odpychani przez większość ludzi.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 20 sie 2013, 22:23
czy ja wiem... hmm, ja osobiscie nigdy sie nie spotkalam z jakims złym traktowaniem z tego powodu - raczej wrecz ze zrozumieniem. Ale faktycznie, strasznie duzo ludzi ma problemy teraz, a obawiam sie, ze w takim pedzie zycia jaki jest teraz - to bedzie tylko gorzej :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 20 sie 2013, 22:25
maciekpoznan a masz coś takiego co sprawia Ci przyjemność ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 20 sie 2013, 22:26
a ja wrecz przeciwnie, czuje sie odrzucana przez ludzi. Zwlaszcza jak juz powiem co naprawde mi dolega. Widze po nich niesmak i glupie usmieszki jak cos mi dolega....jest mi przykro i przez to izoluje sie od swiata! potracilam wielu pseudo przyjaciol, moze i to akurat dobra strona tej choroby! slyszalam o sobie wiele: wariatka, udaje zeby byc w centrum zainteresowania, zmysla, histeryczka. A tak naprawde atakow silnych dostalam 2 razy, raz przy mezu i raz przy mamie. Wiec co reszta moze wiedziec o mojej histerii
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 20 sie 2013, 22:31
dusznomi podziwiam Cie , że w ogóle komuś powiedziałaś , po za moją rodziną o moich zaburzeniach nie wie nikt , może dlatego , że ciężko mi zaufać komuś (szczególnie płci brzydkiej) wiele razy się przejechałam i wole nic nie mówić :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 20 sie 2013, 22:37
Wiadomo wiele osób potrafi zrozumieć i pomóc,ale i są dranie którzy krzywdzą. A najgorzej jest gdy są to najblisi. Zdarzyło mi się kiedyś,że moja własna mama. Powiedziała mi żebym wzieła się do pracy, a nie, że wymyślam jakieś dziwne rzeczy. Były to słowa wypowiedziane podczas ostrego lęku. Czułam się w tedy okropnie.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 20 sie 2013, 22:40
a powiem wam, ze o moich wiedza praktycznie wszyscy... a nawet jak sie juz wyleczylam i mi nic nie dolegalo jakis czas temu, to tez opowiadalam jakie problemy z tym mialam. I nigdy nie spotkalo mnie z tego powodu nic zlego... wrecz przeciwnie, ludzie zmartwieni raczej byli, ze tak sie meczyc musze itd.

-- 20 sie 2013, 21:41 --

najwazniejsze, ze teraz jest coraz glosniej o takich problemach i pewnie tez wieksza bedzie świadomosc spoleczenstwa

-- 20 sie 2013, 21:42 --

ale faktycznie klaudek, przykro, jak bliska osoba tak powie :(
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 20 sie 2013, 22:49
nerwa To bardzo przyjemne i pozytywne co piszesz,że wszyscy się martwili i Ci pomagali. Bardzo fajnie,że masz grono takich zaufanych ludzi. Nie powiem,bo są ludzie któży akceptują to i pomagają. Moja przyjaciółka zawsze pomagała mi podczas ataków w miejscach publicznych. Właśnie dobrze,że jest to rozgłaśniane. W szkołach powinny być szkolenia dla nauczycieli,ponieważ coraz więcej młodych ludzi na te przypadłości choruję. Jest to bardzo przykre,bo Ci młodzi ludzie powinni czerpać z życia ile się tylko da.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 20 sie 2013, 22:56
klaudek, mialam identycznie z moja mama, od tej pory boje sie ze znow dostane przy niej ataku. Zle to wspoimnam, strasznie po mnie jechała...czym nie poprawiała mojego samopoczucia....
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 20 sie 2013, 22:58
klaudek, dokladnie!
Ja pamietam, ze jak mialam depresje, to moja babcia sama zaczela szukac jakichs informacji, i sama przychodzila do mnie i mowila, ze w TV ogladala, o depresji mowili itd. :) Fajne to bylo, bo tacy starsi ludzie szczegolnie mysla, ze to wymyslanie...

a najfajniejsza sytuacje mialam z moim szefem. Co prawda nie stricte atakowo-lękowa, ale.. mialam mieć wystąpienie na konferencji. Tzn. ja nie chcialam oczywiscie bo panicznie sie tego balam :) A on (mimo, ze taki matematyczny umysł raczej) wzial mnie na rozmowe i powiedzial - ze po pierwsze - w kazdej chwili moge zrezygnowac i powiedziec, ze nie chce miec wystapienia - nawet na dzien przed, albo nawet godzine przed. Po drugie, on tez bedzie przygotowany i w kazdym momencie mnie moze zastapic. I ze to nie bedzie glupio ani nic, ze spoko. A po trzecie (jak dalej krecilam nosem), zapytal - kiedy mysle, ze bede na to gotowa? Ja powiedzialam, ze nie wiem, moze za rok, dwa - jak troche pocwicze i sie oswoje z takimi rzeczami :) A on powiedzial, ze nie. Ze bede sie bala dokladnie tak samo jak teraz i to bedzie tylko odkladanie wszystkiego na pozniej - ale oczywiscie to moja decyzja. Wiec takie mialam (w moim odczuciu przynajmniej) mega wsparcie, zrozumienie itd. A nie jak wiekszosc by powiedziala (w najlepszym przypadku) "eee wystapienie, wiadomo - kazdy sie stresuje, ale dasz rade!".
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3823
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kupmitrumne 20 sie 2013, 22:59
Ogólnie nasze społeczeństwo jest sto lat za murzynami , spotkałam kiedyś chłopaka który miał zespół Touretta , większość ludzi się z niego śmiała , inny pan z osiedla ma nerwice natręctw , więc ludzie traktują jego jak psychola , ludzie powinni być bardziej wyrozumiali a często osoby "zdrowe" nie mają pojęcia przez co taki człowiek przechodzi .


nerwa taki szef to złoto :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10281
Dołączył(a)
13 sie 2013, 12:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez klaudek 20 sie 2013, 23:03
dusznomi Gdy bliska osoba coś takiego powie. To człowiek czuje się dziwnie jest to coś strasznego. Niby kocha tą osobę,ale z drugiej strony jej nie nawidzi za takie słowa. I jest się w tedy w takim rozdarciu między młotem, a kowadłem. I jeszcze do tego atak. Po prostu nie wiadomo. Zostaje rozłożyć ręce i płakać.

-- 20 sie 2013, 23:13 --

nerwa Super,że masz takiego szefa. I fajnie,że wszyscy Cię wspierają ;) kupmitrumne
Dokładnie. Ludzie zdrowi powinni się cieszyć,że są zdrowi,ale również wspierać osoby cierpiące. Chodzi mi tu o wsparcię. Akceptacji człowieka takim jakim jest.
Możemy być stale szczęśliwi, jeśli nauczymy się dostrzegać w naszej powszedniości chwile szczęścia.
Anna German
Avatar użytkownika
Offline
Posty
554
Dołączył(a)
11 maja 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 20 sie 2013, 23:32
nerwa, moja babcia mnie tylko wpedza dalej w nerwy, mieszkam z nia pod jednym dachem i wiecznie slucham jaka jestem głupia, ze te moje leki itd to przez to ze sama sie do tego doprowadzam...i tak mi klepie za uszami ze nie raz mam ochote wziasc sznur i do lasu!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do