Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez lubuszanka 11 lut 2007, 13:21
leki pomagaja w ciezkich depresjach i stanach lekowych, bo wiadomo ze depresja sie poglebia. mi pomogl seroxat, przez 10 lat nie odczuwalam lekow, ani depresji. bylam wolna 10 lat, bylam szczesliwa. a teraz znowu to samo jutro ide do lekarza, po lekarstwa. wezme chyba taryfe bo nie jestem wstanie dotrzec autobusem.juz sie martwie...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

przez madziarka81 11 lut 2007, 15:50
Ja tez mam problem z uczuciem "zaraz zemdleje" ale zaczęłam brać do serca rady jak sobie z tym radzic od ludzi na forum i coraz czesciej wychodze z domu na siłę. A dzisiaj pierwszy raz od wakacji pojechaliśmy samochodem za miasto. Prawde mówiąc niedaleko bo jakies 12km ale dla mnie to duże osiągnięcie. I wiecie co? Czuję sie z tego powodu szczęsliwa. To kolejny krok w walce z tą chorobą. Gadałam jak najęta aby tylko nie myślec o tym co sie moze ze mną stać i wkoncu rozlużniłam sie. Nie biorę zadnych tabletek, kiedys brałam ale za bardzo sie uzależniłam od nich psychicznie i doszło do tego ze nie potrafiłam bez nich normalnie funkcjonowac. Teraz mam tylko ziołowe i na razie wystarczy mi swiadomosc że je mam.
Lubaszanka zgadzam sie z opinią Róży, bierzesz za dużo leków.
Pozdrawiam wszystkich...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 lut 2007, 23:54

przez anais 11 lut 2007, 17:45
Pani Adminko, my tu nie tylko o lekach, proszę o wyrozumiałość.

Wiesz co , najdłużej to ja brałam cloranxen, 10, potem zeszłam na 5, potem jeszcze łamałam na coraz mniejsze kawałki. W sumie wyszłam z tego sama, bez jakiegoś schematu, ale przez kilka tygodni było fatalnie, dreszcze, dygoty, fale zimna i gorąca, lęki, najgorzej przed snem. Ratowałam się apapem:) Potem brałam cloranxen już tylko doraźnie. A w końcu nauczyłam się opanowywać napady, nie były już zresztą tak silne. Pomagało mi oddychanie przeponowe, stawanie pod ścianą i wbijanie w nią pleców, tak zeby czuć oparcie, i jeszcze parę trików.

Teraz mam czasami kołatania serca, ale sporadycznie, w porównaniu z atakami sprzed roku czy dwóch to nawet nie ma o czym mówić. Gdyby mi ktoś powiedział przed rokiem ze będę się tak czuć bez prochów, to bym go wyśmiała, po prostu nie wierzyłam w wyzdrowienie. Nie wierzyłam oczywiście w psychoterapię, bo wcześniej miałam fatalne doświadczenia, zupełnie nie potrafiłam się dogadać z tymi pseudoterapeutami. Miałam wrażenie, ze kompletenie nie wiedzą jak sie za to zabrać i tak było faktycznie. No ale spróbowałam jeszcze raz, wiedziałam ze jak mi nie pomoże to chyba się pożegnam z tym światem, w takim już byłam stanie. Mój obecny psychoterapeuta zrobił na mnie od razu dobre wrazenie, przede wszystkim pewnością siebie, nie ględził, jak tamci, że musimy sie spotkać kilka razy zeby ocenic szanse, tylko od razu powiedział ze sie tym zajmie ale ja też muszę się przygotować na trudne chwile. Nie robił mi zadnych testów, i bez tego wiemy że mam sporo z osobowości borderline, ale on się nie wykręcał, nie udawał mądrali, były trudne sesje, które przetrzymalismy:) Dowiedziałam sie paru rzeczy o sobie, które teraz wydają mi się oczywiste. W sumie to najlepiej wydana kasa w zyciu. Tak więc radzę Ci, zebyś poszukała dobrago terapeuty, nastaw się ze to moze potrwać, ale zaufanie to podstawa.
Osobiscie nie polecam też leków, ja brałam seronil, efectin, anafranil - i po wszystkich czułam się jeszcze gorzej, miałam straszne leki i jazdy - może na szczęście bo gdyby mi pomogły pewnie dalej bym sie szprycowała.
Powodzenia!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 lut 2007, 21:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez fretka_f 11 lut 2007, 18:03
witajcie, jestem tu nowa dopiero sie zarejestrowalam - czytanie o waszych metodach z jednej strony mi pomaga, niektorych nie probowalam ale to zrobie bo wydaja mi sie logiczne i dobre na moje wrazenie omdlewania, z drugiej troche sie przestraszylam bo psychoterapeuta /a dopiero zaczynam prace nad soba zyje z nerwica od ponad roku ale nie wiedzialam ze to to wmawiali mi, ze zawroty glowy i inne niespodzianki to kwestia kregoslupa/ mi powiedziala, ze to sie calkowicie leczy, potem raz na jakis czas wymaga kontroli;
nie wiem tylko jaka terapie wybrac - czy raz w tygodniu wizyty przez jeden i pol roku z nawrotami i wycofywaniem sie tego naprzemiennie; czy 10 tygodni terapii non stop na oddziale dziennym instytutu nerwic

wybralabym te druga bo moje zycie z zawrotami glowy mi nie odpowiada przez tak dlugi czas ale w pracy moga byc problemy przy tak dlugiej nieobecnosci

ktos probowal obu metod, jakies pomocne spostrzezenia
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 lut 2007, 17:52
Lokalizacja
wawa

przez lubuszanka 11 lut 2007, 20:06
fredka-ja bylam w zlotoryjii na psychoterapi, niestety nic mi nie pomoglo, tam ludzie byli zdrowi w porownaniu do mnie.mieli jakies problemy sami ze soba lub z rodzina. byla joga, cwiczenia,spacery. pozatym rozmowy o grupie, kto kogo polubil, jak kto kogo spostrzega, w moim przypadku to byla jedna wielka glupota. wzajemne obgadywanie sie. tworzyly sie grupki, przyjaznie inni zostawiali odstawiani ... po dwoch tygodniach zrezygnowalam. nigdy wiecej w grupie ! i w zlotoryjii, a jaka kierowniczka byla, szkoda gadac, perfidna! podawali nam tam tez lekarstwa pamietam ze bralam TRANXSENE.

[ Dodano: Nie Lut 11, 2007 7:06 pm ]
ROZA w mojej torebce znajduje sie dowod, ksiazeczka, aktualne ubezpieczenie, kilka opakowan tabletek na depresje, przeciwlekowe, tabletki na serce metokard i walidol, mala butelka wody.kiedys nosilam tez krople zoladkowe, tabletki na cisnienie. wiem ze to juz glupota:)jutro ide do lekarza, nie wiem jak zajde, chyba taryfe wezme. nie wiem czy mowic zeby przepisal mi cital czy prozac. moj lekarz ostatnio chcial mnie wziasc do szpitala.ROZO masz moze gg?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

przez fretka_f 11 lut 2007, 20:56
joga - jest super zapisalam sie ponad miesiac temu zeby sie wyciszyc i nauczyc relaksowac - myslalam ze to moze praca mnie stresuje; chodze dalej i bede chodzila zreszta tam nawet jak lekko mi sie zakreci to zaraz przechodzi

to samo silownia - tam chodze rok, dobrze mi robi fizyczne zmeczenie

katuje sie jeszcze masazami - pomagaja bardzo luzuja spiete miesnie plecow i szyi, a mam je jak kamienie nawet sama czuje jak spinam, na masazach akuratnie mi sie zawsze kreci w lebku .. ale potem jest dobrze
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 lut 2007, 17:52
Lokalizacja
wawa

przez lubuszanka 11 lut 2007, 21:02
z tego co piszesz to masz leciutka chorobe, poruszasz sie sama, chodzisz, ja niestety mam postac ciezkiej choroby. dzisiaj bardzo zle sie czulam. plakalam.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

przez fretka_f 11 lut 2007, 21:19
ja tez czasem placze, nigdzie nie chce wyjsc ale wychodze, nie chce spotkac ludzi na sama mysl mi sie kreci - ale ide bo nie mozna tak siedziec - wtedy nic na pewno sie nie zmieni

nie wiem czy lekka czy nie - dopiero od piatku powiedzieli co to jest; czasem nie moge pojsc do pracy i ide od razu po zwolnienie - ale wiem, ze jak tak bede robila to nie bede miala pracy niedlugo, wiec sie staram cos z tym zrobic ..... bo awaria bedzie znacznie szersza i wtedy naprawde bede miala powody do najgorszych mysli

[ Dodano: Nie Lut 11, 2007 8:19 pm ]
poza tym lubuszanko nie mamy wyboru musisz poprostu dojsc do lekarza bo to jest twoje jedyne wyjscie

to jest to co nas najmilszego spotyka; ja jak nie moge wyjsc do lekarza to sobie wymyslam ze ide gdzies indziej i sobie to powtarzam - a odnalazlam juz mysli przyjemne, ktore mnie nie stresuja - i jak czuje plytki oddech, lekkie zawroty to zaraz na sile narzucam sobie ten mily temat i tak ze soba o nim w mysli gadam hehe wtedy nawet tramwajem umiem dojechac do lekarza
albo na krotkim dystansie potrafie prowadzic samochod - kiedys nie mialam z tym zadnego problemu lubilam samochod ale jak mi sie w nim kiedys zakrecilo to ponad pol roku nawet jako pasazer do niego nie podchodzilam
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 lut 2007, 17:52
Lokalizacja
wawa

przez lubuszanka 12 lut 2007, 16:50
dotarlam do lekarza, czulam otlumienie, oszolomienie, zawroty glowy. powiedzila ze SEROXAT po 10 latach przestal dzialac. przepisal ZOLOFT. nie wiem jak moj organizm bedzie na to reagowal. boje sie skutkow ubocznych.CIPRALEX nie jest jeszcze na rynku polskim- no tak jestesmy za murzynami:(a w usa jest juz kilka dobrych lat.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

przez fretka_f 12 lut 2007, 18:12
no to dobrze, ze dotarlas martwilam sie juz masz dzis pierwszy sukces zaliczony
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 lut 2007, 17:52
Lokalizacja
wawa

przez Madzia23 14 lut 2007, 19:52
Czesc , jestem tu nowa ale "choroba" o ktorej piszecie nie jest wcale dla mnie taka obca, cierpie na nia od 1,5 roku. Poczatki byly ciezkie, pozniej opanowalam ja sama. Balam sie wychodzic sama z domu, z czasem minelo. Powtarzalam sobie ze to tylko wytwor mojej wyobrazni, ze nie zemdleje, przeciez jestem zdrowa, nic mnie nie boli a zmiany jakie sie u mnie dzieja sa wywolane strachem i panika. Zawsze jak wychodzilam z domu sama zakladalam sluchawki na uszy i odcinalam sie od swiata, nie interesowali mnie ludzi obok, bylam ja i moje mile mysli, ktore pomagaly mi podczas jazdy autobusem itp. Jesli krecilo mi sie w glowie i czulam ze nogi sa jak z waty nie stawalam w miejscu, nie bralam oddechow, nie przyspieszalam krokow tylko szlam normalnie i powtarzalam sobie - chcesz to mdlej ale i tak idziesz dalej, padniesz to Cie podniosa, nie to podniesiesz sie sama. Z czasem nauczylam sie wszedzie chodzic sama. Choroba jakby minela. Ale na krotko - teraz znow sie zaczela a ja juz nie na nia sily z nia walczyc bo widze ze z nia nie wygram, tak czy siak znow nachodzi.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 lut 2007, 19:30
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Atkaa 14 lut 2007, 20:09
Kiedy przeczytałam pierwsza część Twojego postu, to się ucieszyłam ale pod koniec minka mi posmutniała. Bardzo dobre podejście miałaś przez cały czas a teraz co sie stało? Ja nawroty objawów miałam już chyba ze cztery razy i nie poddaję się. Nadal mam do niej stosunek olewający chociaz czasami nie jestem w stanie wyjść z domu. Nigdy sie nie poddam nawet na minute... Wiem, że to kiedyś minie, jesli tylko pozbędę się swoich kompleksów i -przestanę być taka samokrytyczna dla siebie. Wtedy skończą się problemy z moją niską samooceną i z nerwicą.
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez fretka_f 14 lut 2007, 21:43
madzia idz na psychoterapie - po co wywarzac otwarte drzwi - bedzie predzej, latwiej i skuteczniej niz samemu

nie ma sie czego bac - tak jak z bolacym zebem do dentysty a z sercem do kardiologa - tu sam nikt niczego nie probuje; po to mamy psychologow zeby z ich pomocy i wiedzy korzystac
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 lut 2007, 17:52
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez lula 14 lut 2007, 22:16
Madzia przecież Ty już byłaś tam gdzie mamy być. Nie daj się przybić nawrotami. Przecież codziennie to przerabiasz. I piszesz, że dawałaś sobie z tym radę. Potraktuj to jak kolejną próbę i wyzwanie.
Zwróciłam na Twój post uwage, bo mój sposób na życie to bycię takim twardzielem. Też mam gorszy okres. Było dobrze i wróciło. I czasem mam tego dość, ale zawsze mówię sobię, że dziekki temu twardzielstwu wiele udało mi się zrobić (nie uciekać, nie dzwonić na pogotowie, nie wysiadać z tramwaju choćbym miała wrażenie,że to ostatnie chwile mojego życia).
Atkka nie ma się o co bać- kobita jest silna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do