Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez JoannaM 22 lip 2013, 17:25
Nie wiem dlaczego niektórzy tak wzbraniają się przed lekami. Ja przez jakiś czas liczyłam, że to jakimś cudem samo przejdzie, ale niestety było coraz gorzej. Poszłam do psychiatry, dostałam mozarin, 3-miesięczna kuracja. Przez pierwszych kilka dni przyznam, że było kiepsko, wszystkie objawy mojej nerwicy nasiliły się. Ale po 2-3 tygodniach było już tylko lepiej. Od zakończenia minęło już 4 miesiące. Na razie nie narzekam, jest bardzo dobrze. Pewnie bez leków dalej bym nie potrafiła normalnie żyć, dlatego przynajmniej radzę odwiedzić psychiatrę i zobaczyć co doradzi.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:03

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 18:42
JoannaM jeżeli o mnie chodzi, to na wszystko się godzę byle pomogło, moje "zaburzenia" na tyle utrudniają mi życie i moim bliskim zapewne też, że nie wzbraniam się przed prochami, mimo że czuję skutki uboczne i wiem, że nie są takie cudowne...

ladywind dzięki, liczę bardzo na to... Właśnie długo nie wiedziałem co mi jest, ale ostatnio mnie uświadomiła lekarka, że to objawy nerwicy. Kiedyś miałem pamiętam jak byłem mały i potem w wieku młodzieńczym ataki zimnego potu i biegunki tylko przed sprawdzianami, kolokwiami na studiach, często uciekałem do WC "w ostatniej chwili" przed egzaminem. To już na pewno były początki tego, co się dzieje teraz..
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 18:57
ja się nie wzbraniam, ja ich nie chce brać. Funkcjonuje na co dzień normalnie. Ataku typowo nerwicowego nie miałam dzięki bogu od początku kwietnia. Spotykam się z przyjaciółmi, jeżdze samochodem sama, nie boje sie podrozy. Nie mam takich lęków jak kiedyś. Mam zdiagnozowany częstoskurcz i to czasem mnie wystraszy. Nie potrzebuje brać leków, bo bez nich czuje się dobrze i nie narzekam, nie czuję potrzeby ich brać. Gdybym czuła takową na pewno bym sie -przed nimi nie wzbraniała. A u psychiatry byłam, a właściwie nawet u kilku.
Nie łudzę się że TO SAMO MINIE, tylko wierzę, że jestem silniejsza od jakiejś durnej nerwicy i skoro tyle miesięcy daję sobie z nią radę, to znaczy, ze sie da. I jestem zywym dowodem na to, ze mozna normalnie życ, ale to kosztuje wiele! małymi ale systematycznymi krokami da się zwojować bardzo dużo! Poza tym mam kilkoro znajomych, którzy też dają radę bez leków! Na to się nie umiera! Na jedną negatywną myśl, 3 pozytywne. Poza tym, kiedy czuje się gorzej, mam męża który szybko odwodzi mnie od natrętnych myśli, mam przyjaciół i rodzinę. Wszyscy ze mna walczą i każdy stara się mnie odgonić od tego dziadostwa! I u mnie sytuacja wygląda tak, że jest coraz lepiej! zdarzają się chwilowe załamania, ale to mija równie szybko jak się pojawia.
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 19:01
No to dusznomi szczerze Ci zazdroszczę. JA miałem już tak ostry stan 3 lata temu, że już nie ryzykuję. Ale cieszę się, że dajesz radę bez leków. U mnie niestety nie ma takiej szansy. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Te ataki są w moim przypadku zbyt ostre i za długie .
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 19:11
ja takich ostrych w życiu miałam dwa, ale nie trwały długo, drugi silniejszy trwał około 20 min. Nie miło wspominam i nie chciałabym drugi raz tego przeżyć. Walczę...bynajmniej się staram, nie zawsze jest kolorowa, ale staram się otrząsać i iść dalej.

a co ci się dzieje podczas ataku? i Ile trwa?
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 19:17
Wiesz, 3 lata temu roku moja nerwica? doprowadziła mnie to ciężkiej depresji. Leżałem jak kłoda, nie mogłem jeść , nie mogłem nic zrobić. Tzn. wcześniej miałem problem z nerwami , miałem chyba nerwicę, ale nie miałem świadomości, że ją mam. Parę wydarzeń w życiu tak ją nagle pogłębiło, że nie dałem rady i skończyło się to źle.

Teraz powróciła w postaci takich "ataków" nie wiem jak to nazwać. Niestety zły dzień potrafi trwać nawet większą część dnia, podejrzewam, że część tych moich odczuć to też reakcje uboczne na lek, który w sumie od niedawna biorę.

Najgorzej jak chwyci mnie wieczorem , to mam drgawki, nie mogę sobie znaleźć miejsca w łóżku, pocę się, mam same złe "czarne " myśli, że już nic ze mnie nie będzie itd. Wstaję rano o 5 i znów lęki. W ciągu dnia nawet jak jest ok, to po chwili znów przychodzi pocenie się zimne takie, niepokój o wszystko, biegunka (szczególnie rano), drżenie rąk, brak skupienia, "osłabienie" takie.. no taka "panika" .

Wydaje mi się, że to taka pomieszana nerwica lękowa z nawrotem deprechy :/
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 19:36
kurde, faktycznie męczarnia. Ja ogólnie czuję się OK, czuję nonstop taką obręcz na gardle, ale do niej się przyzwyczaiłam, wiem, że to nerwica mi obroże wkłada :D i duszności...od kilku miesięcy uczucie duszenia się, taki niepełny oddech jakby! Walcze z tym i staram sie olewc, znajduje sobie zajecia, wychodze do ludzi, wszytsko byleby o tym nie myslec.

Najgorzej jak mam czestoskurcz, wtedy jest ciezko, ale tez panuje nad ty, narazie!

Generalnie tez jestem nerwowa i łatwo mnie jest z równowagi wyprowadzic, a teraz jakos ucze sie zyc spokojniej, z tym u mnie gorzej :D czuje ze pottzebuje oderwac sie od swojego otoczenia, niektore osoby poprostu samym wygladem doprowadzaja mnie do szału.
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 20:09
ALe jeżeli nie czujesz potrzeby brania leku i wiesz, że sobie z tym radzisz to w sumie .... ok.
Ja wiem, że nie ujadę bez ani jednego dnia. Chociaż na dzień dziejszy z lekami też nie "ujeżdżam" za bardzo.. Ale podobno trzeba poczekać , więc powinno być ok :)
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 20:24
mi psychiatra powiedział, ze sama poczuję kiedy będe musiała zacząć brać leki, mam elicea tabsy wykupione. Kiedy tylko poczuje że to już czas, to wezmę, ale poki co nie poddaje się, a tym bardziej, ze tak jak piszę, nie jest aż tak źle, walczę z tym, było dużo gorzej. Juz mialam mysli samobojcze i wgl. zyc mi sie nie chcialo. Ale pewnego dnia pomyslalam, ze mam jedno zycie i nie dam tej francy nerwicy soba rządzić i ustalać jak ma wyglądać moj byt na tym swiecie. Czasem mi doskwiera, ale jakos zyje.
Mam nadzieje, ze pozegnam ją raz na zawsze.

Jeszcze raz podaje swoje gg 825922, jakby ktos chcial pogadac czy cos!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 22 lip 2013, 20:27
maciekpoznan napisał(a):Wiesz, 3 lata temu roku moja nerwica? doprowadziła mnie to ciężkiej depresji. Leżałem jak kłoda, nie mogłem jeść , nie mogłem nic zrobić. Tzn. wcześniej miałem problem z nerwami , miałem chyba nerwicę, ale nie miałem świadomości, że ją mam. Parę wydarzeń w życiu tak ją nagle pogłębiło, że nie dałem rady i skończyło się to źle.

Teraz powróciła w postaci takich "ataków" nie wiem jak to nazwać. Niestety zły dzień potrafi trwać nawet większą część dnia, podejrzewam, że część tych moich odczuć to też reakcje uboczne na lek, który w sumie od niedawna biorę.

Najgorzej jak chwyci mnie wieczorem , to mam drgawki, nie mogę sobie znaleźć miejsca w łóżku, pocę się, mam same złe "czarne " myśli, że już nic ze mnie nie będzie itd. Wstaję rano o 5 i znów lęki. W ciągu dnia nawet jak jest ok, to po chwili znów przychodzi pocenie się zimne takie, niepokój o wszystko, biegunka (szczególnie rano), drżenie rąk, brak skupienia, "osłabienie" takie.. no taka "panika" .

Wydaje mi się, że to taka pomieszana nerwica lękowa z nawrotem deprechy :/


Maciek ja bez leków również nie dałabym sobie rady bo moja nerwica jest zbyt silna i czesto kończy się depresją.
Też mam lęki kiedy tylko się obudze i nie chcą odejść , najgorsze kiedy w takim stanie musimy wytrwać w pracy
Pocieszmy się jednak tym że prochy niebawem przyniosą nam ulgę i poczujemy się lepiej
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 21:01
dusznomi Z tego co piszesz wnioskuję, że sobie poradzisz bez problemu :)
ladywind mamy identycznie widzę, i właśnie w pracy jest najgorzej. Nie wiem jak się wtedy zachowywyać, a nie wiem też, jak to ukryć. Ciężko jest strasznie wytrwać, tym bardziej, że ja jestem operatorem koparki i można rabanu narobić :(

Dokładnie! Oby niebawem prochy zaczęły działać, bo ... jest cięzkawo.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 21:29
maciekpoznań mam nadzieje, ale...nie jestem tez jakimś mega przykładem, zapisałam się na terapię w środe mam 2 spotkanie, mam nadzieję, że pani psycholog jeszcze bardziej rozjaśni mi drogę. Chciałabym żeby te cholerne duszności poszly do diabła i żeby ktos nauczył mnie spokoju!!! bo byle dziadostwo mnie doprowadza do ku***cy i wtedy nie mam opamiętania! taki głupi przykład....z mężem mieszkamy razem z moją babcią, dziś zrobiłam pranie, a ona je zebrała i mnie do doprowadziło do szału...nie umiem wyjaśnić czemu, kocham ją całym sercem, a nieraz mam aż ochotę poddusić.

Mam chwile lepsze i gorsze, nie jestem jakiś wzorcem, ale sama zafundowałam sobie terapię szokową i jakoś powoli udaje mi się panować nad tymi cholernymi atakami i nad poddaniem się! walcze, każdego dnia. Nie jest to też tak, że wstaje rano radosna jak skowronek, każdego dnia się boje, że może sił zabraknie do dalszej wojny. Każdego ranka zaraz po otwarciu oczy zastanawiam się, czy kolejny dzień duszności mi beda doskiwerac! czasem mam glupie mysli w aucie, w gosciach, jak u nas sa goscie! boje sie czasem nowych sytuacji, ale staram sie isc do przodu, co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Znalazlam jakies male wyjscie i je stosuje jak jest gorzej. A przeszlam wiele, depresje, mysli o KONCU, ogromne leki, uciekalam od ludzi, a na pogotowiu bylam po kilka razy w tygodniu. Zbadalam caly organizm, a mimo to nie wierzylam nadal ze jestem zdrowa. Umieralam na wszystko! teraz czasem, tez sie usmiercam na zawał padam, na ten moj czestoskurcz, codziennie sie dusze...wynalazlam kilka rzeczy ktore mi pomagaja i ich sie trzymam!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 22 lip 2013, 21:29
maciekpoznan, to tymbardziej musisz uważać a w takim stanie jest bardzo ciężko o skupienie , ja boję się ostatnio jeździć samochodem bo koncentracja moja jest na tyle kiepska że wolę nie ryzykować .
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 21:31
Własnie wczoraj miałem słaby dzień bardzo i słabo mi się jechało . Liczę jednak, że to sie poprawi.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do