Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rafal vel Nerw 06 cze 2013, 20:57
PS.Poznałem faceta która ma napady nerwicy kiedy dostaje orgazmu ,po wszystkim 10 min telepie się jak trusia i prawie mdleje. Śmieszne to czy nie -szczerz mu współczuje...
[/quote]


ja jak to przeczytałam to wybuchłam smiechem..ale tak szczerze...też mu współczuję i to bardzo..ale kurde z drugiej strony ma orgazmy bo, że tak powiem nerwica często to uniemożliwia -,-[/quote]
:D -powiedział że ma ale myślę że na samą myśl o ,,finale'' chyba mu jakby tu powiedzieć zaczyna mu wszystko wisieć

-- 06 cze 2013, 20:58 --

julkaapril napisał(a):
PS.Poznałem faceta która ma napady nerwicy kiedy dostaje orgazmu ,po wszystkim 10 min telepie się jak trusia i prawie mdleje. Śmieszne to czy nie -szczerz mu współczuje...



ja jak to przeczytałam to wybuchłam smiechem..ale tak szczerze...też mu współczuję i to bardzo..ale kurde z drugiej strony ma orgazmy bo, że tak powiem nerwica często to uniemożliwia -,-

:D

-- 06 cze 2013, 21:00 --

Saska napisał(a):
julkaapril napisał(a):
PS.Poznałem faceta która ma napady nerwicy kiedy dostaje orgazmu ,po wszystkim 10 min telepie się jak trusia i prawie mdleje. Śmieszne to czy nie -szczerz mu współczuje...



ja jak to przeczytałam to wybuchłam smiechem..ale tak szczerze...też mu współczuję i to bardzo..ale kurde z drugiej strony ma orgazmy bo, że tak powiem nerwica często to uniemożliwia -,-



Ah ta nerwica... nawet pobz.ykać nie da w spokoju :P

no widzisz jaka to wredna raszpla.Jak już facet chce się zrelaksować po całym dniu pracy i ,,dać coś od siebie'' to go wtedy nerwica kosi.....eh życie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
19 kwi 2013, 17:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez buka 06 cze 2013, 21:15
a ja jestem ciekawy-bo chyba wszyscy mieli kiedyś fazy typu:zawał serca,udar mózgu-czy ktoś miał jakieś fiksacje na temat swojej,swojego,eckhemm...naprzykład że może się złamać,czy coś..;P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez julkaapril 06 cze 2013, 21:33
a ja jestem ciekawy-bo chyba wszyscy mieli kiedyś fazy typu:zawał serca,udar mózgu-czy ktoś miał jakieś fiksacje na temat swojej,swojego,eckhemm...naprzykład że może się złamać,czy coś..;P





znam takich co mieli taką faze bez nerwicy ;p
,,..Tak, na to wygląda. Odbiło Ci, zbzikowałaś, dostałaś fioła. Ale coś Ci powiem w sekrecie. Tylko wariaci są coś warci.." :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:12
Lokalizacja
Pomorze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez buka 06 cze 2013, 21:41
ciekawe czy z autopsji :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez julkaapril 06 cze 2013, 21:44
hahahah xD niee na ogół jestem dobrym kumplem a nie dziewczyną więc dużo opowiadań mnie zaszczyca xD ale mój byly też kiedyś odpalil z takim przerażeniem..ale nie aż tak poważnie bo potem się w sumie śmieliśmy z tego ;p
,,..Tak, na to wygląda. Odbiło Ci, zbzikowałaś, dostałaś fioła. Ale coś Ci powiem w sekrecie. Tylko wariaci są coś warci.." :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:12
Lokalizacja
Pomorze

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Miro 06 cze 2013, 21:45
Saska napisał(a):
julkaapril napisał(a):
PS.Poznałem faceta która ma napady nerwicy kiedy dostaje orgazmu ,po wszystkim 10 min telepie się jak trusia i prawie mdleje. Śmieszne to czy nie -szczerz mu współczuje...



ja jak to przeczytałam to wybuchłam smiechem..ale tak szczerze...też mu współczuję i to bardzo..ale kurde z drugiej strony ma orgazmy bo, że tak powiem nerwica często to uniemożliwia -,-



Ah ta nerwica... nawet pobz.ykać nie da w spokoju :P


Aż sam hehłem :lol:
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez smolar22 09 cze 2013, 20:03
Czesc,
Jestem nowuy, mam takie ataki nerwicy i ból w klatce ze wydaje mi sie ze zaraz zwariuje. mEcze sie juz od 3 miesiecy i jest okropnie
NBralem leki Tritico najpierw teraz od 3 tygodni effectin. Ja juz konam :(
Niewiem co dalej ? Czy isc do szpitala ? co robic ? Zabić się ? Sam niewiem co juz robic ?
Walcze ale nie daje rady :)
Dostalem jeszcze lek PRAMOLAN ? Jadł ktos ? Wydaje smi sie ze po nim jeszcze bardziej mnie sciska ?
Czy to mzolwie ? Czy mozna łaczyc z Effectine,m ?
Jak sie naczytalem ulotek o przeciwksazanich to o mało nie spadłem :(
Cały czas jestem nakrecony ,rece mi drzą , tak jakbym mial atak paniki 24 h:(
Okropne :( Jak przezyje, to obiecalem sobie ze zacznę pomagać ludziom . MUSZE DAC RADE>

Moze jest ktos z Wwy co ma czas i chcialby sie spotkac ?
Jak cos to pisac. Mail; usuniete na prosbe autora
Ostatnio edytowano 28 sie 2015, 22:01 przez shadow_no, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usuniete na prosbe autora
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 cze 2013, 19:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blackdog 09 cze 2013, 22:27
od ponad pół roku moje ataki urozmaiciły się o potworne odruchy wymiotne, chodzę i wymiotuję (prawie- nazywam to odruchy wymiotne na maxa maxaa) - kilkanaście razy dziennie, szczególnie przed wyjściem z domu, jak sprzątam (!) czasem w pracy.. bardzo nieprzyjemne...jak sobie radzę - nie radzę, w żaden sposób, hydro pomaga tylko.. czasem guma do żucia + oddechy ...

cudnie...
F41, ?F31.0?

help me God
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
09 cze 2013, 15:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rafal vel Nerw 16 cze 2013, 21:49
blackdog napisał(a):od ponad pół roku moje ataki urozmaiciły się o potworne odruchy wymiotne, chodzę i wymiotuję (prawie- nazywam to odruchy wymiotne na maxa maxaa) - kilkanaście razy dziennie, szczególnie przed wyjściem z domu, jak sprzątam (!) czasem w pracy.. bardzo nieprzyjemne...jak sobie radzę - nie radzę, w żaden sposób, hydro pomaga tylko.. czasem guma do żucia + oddechy ...

cudnie...

może masz jakieś problemy z gastro?!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
19 kwi 2013, 17:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 cze 2013, 23:14
Witajcie nerwusy,

ja już nie wiem co robić, mam dość. Mam dość siebie, mam dość zycia. Każdy dzien wygląda tak samo...to walka...paniczny strach, lęk... Teraz już sama zaczęłam się gubić, nie wiem już czego się boje- chyba wszystkiego :zonk: !
Zaczęło się w sumie niewinnie. Ta FRA**A mnie zaatakowała... 2 lata temu dostałam takich dziwnych duszności, poprostu miałam uczucie, że nie moge do końca nabrać oddechu, było mi słabo- wylądowałam w końcu na pogotowiu, tam zajęli się mną bardzo rzetelnie. Od razu miałam zrobione wszystkie badania, ekg, rtg, morfologia, elektrolity, gazometria... wszystko w normie, CRP mialam 15- ale nie wskazywało nic złego! To durne uczucie minelo po kilku dniach. Ale... pozniej zaczelam sie go obawiac! I mam...nieustane duszności 24h na dobe, przez 7 dni w tyg. miesiacami..... mam dość! Odbiera mi to życie! Bo się boję...że się dusze, czasem to uczucie jest tak silne, ze musze uciec...uciekam gdzieś gdzie blisko jest szpital! Bo wiem, ze tam mozga mi pomoc kiedy zaczne ...hmmm... umierac! Oczywiscie bylam z tymi napadami u dziesięciu lekarzy. Spirometrie mialam robiona w ciagu 2 miesiecy 2 razy, serce przebadane- dostalam nawet zaswiadczenie do domu ze jest zdrowe jak dzwon. Tarczyca OK, mam tylko hormony w caly swiat- ale to wina PCOS.

Bylam u psychologa - niestety nie stac mnie na terapie raz w tyg. po 100 zł, a w sumie ta Pani mówiła sama przez 50 min!
Psychiatra- dostałam leki, elicea i coś jeszcze... nie wiem, nie kupiłam, boje sie je brac.

Mam tez leki na refluks, bo przeciez moja kochana przyjaciolka juz mi go zafundowala. Sa lepsze dni, ale zazwyczaj i tak konczy sie na tym samym, w kilka tyg. zgubilam 10kg, zmuszam sie do jedzenia! Mam ataki: serce wali jak głupie, czuje jak mi sztywnieje polowa klatki, pieczenie w mostku, mdłości, zawroty głowy, OGROMNY STRACH ZE TO JUZ KONIEC!!! Takie straszne mialam 2 razy, ale mniejszych- gdzie serce zaczyna samo uszami wychodzić, gdzie robi mi sie niedobrze....nie jestem w stanie naliczyc.
To wszystko mam w nosie!
Tylko te duszności!
Ma je ktoś z was?
Jak sobie radzicie!
Trace juz wiare, że bedzie lepiej! mam dosc, czuje sie jak wrak, jak zywy trup.

Boże....a kiedyś?!? wszedzie bylo mnie pelno, uwielbialam ludzi, nie umialam usiedziec 5 min. spokojnie!
NIE NAWIDZE SAMA SIEBIE! :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why:
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 20 cze 2013, 00:54
dusznomi, przede wszystkim nie obrażaj siebie, nie bądź dla siebie zbyt sroga.
Po pierwsze zaczęłabym od znalezienia psychologa na NFZ. Po drugie, jeśli serce masz zdrowe, należy wykluczyć, że duszności mają z nim związek.
Zanim trafisz do dobrego psychologa zacznij sama pracować nad sobą.To znaczy mam na myśli próby zrelaksowania się, bo nieodreagowany stres może powodować spięcia mięśni,co może być powodem duszności, oczywiście nie musi.
Ja mam za sobą psychoterapię, na którą trafiłam zbyt późno, ale i tak mi bardzo pomogła, przede wszystkim uporządkować moje emocje, które bardzo utrudniały mi życie powodując najróżniejsze objawy somatyczne.

dusznomi, jeśli mieszkasz w Warszawie lub okolicach, pomogę Ci znaleźć dobrą placówkę pracującą w ramach NFZ.

Czy próbowałaś kiedykolwiek wyciszać się przy pomocy relaksacji??Mnie one bardzo pomagają...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 20 cze 2013, 09:10
juz próbowałam wszystkiego.... technik relaksacyjnych, czytałam książki, starałam się cały dzień zaplanować od A do Z. Zmęczyć się żebym mogła przespać całą noc...i.... i nic. Byłam też na terapii na NFZ w moim mieście, nie powiem, Panie bardzo miłe, ale niestety chyba nie rozumiały mnie kompletnie, może dlatego, że byłam ich pierwszym przypadkiem, a one dopiero co skończyły studia.

Dziś w nocy obudziłam się z uczuciem braku tchu, usiadłam na łóżku i serce biło mi jak szalone...żołądek zaczął strasznie boleć, mąż zawiózł mnie na pogotowie. Pani doktor- biedna zaspana, dała mi nospe...nie dotykając nawet! siedzielismy w aucie pod szpitalem jeszcze z 40 min. zdążyło sie zrobic jasno! Poczułam sie lepiej, ale... po drodze do domu kolejny atak! przetrzymalam go!


Teraz też trzęsą mi się ręce, serce bije jak szalone, a ja się BOJE!
:why:
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 20 cze 2013, 09:46
Moj sposob, ktorego nauczylam sie przez wiele lat terapii byl taki, ze zaczelam skupiac sie nie na objawach, tylko na przemysleniach, czy emocjach. I szczerze mowiac - pomagalo to - serio. Kiedy np. raz mialam atak w tramwaju, nagle zaczynalam myslec - ok. ale czego ja TAK naprawde sie boje. Wtedy dochodziam do wniosku - no tak, jade na spotkanie i boje sie, ze to czy tamto. Po takim znalezieniu realnej przyczyny, momentalnie konczyl mi sie atak. Za pierwszym razem bylam tak zdziwiona, ze az myslalam, ze to nie mozliwe :) No i tak skupialam sie na swoim mysleniu i przezywaniu pewnych rzeczy i przez wiele lat to wystarczylo, zeby nie miec atakow.

teraz mam znowu troche problemow, ale mysle moze, ze są jakies nowe okolicznosci, jakies nowe rzeczy powstaly ktorych sobie nie uswiadamialam i dlatego one powodują te lęki... W kazdym razie to dzialalo.

A drugi sposob wczoraj powiedziala mi kolezanka. Ze jak bede sie zle czula i bede miala atak paniki, i lęk ze umieram czy mdleje, to zebym powiedziala sobie - ok, jak mam umierac, to niech umieram :) I wiecie co, pomoglo wczoraj! CZekalam na przystanku, zaczynalam czuc sie coraz gorzej - i nagle pomyslalam, a w sumie dobra... mam mdlec to neich mdleje albo umieram, przynammniej spokoj bedzie - i momentalnie mi sie poprawilo :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Rafal vel Nerw 20 cze 2013, 13:23
dusznomi napisał(a):Witajcie nerwusy,

ja już nie wiem co robić, mam dość. Mam dość siebie, mam dość zycia. Każdy dzien wygląda tak samo...to walka...paniczny strach, lęk... Teraz już sama zaczęłam się gubić, nie wiem już czego się boje- chyba wszystkiego :zonk: !
Zaczęło się w sumie niewinnie. Ta FRA**A mnie zaatakowała... 2 lata temu dostałam takich dziwnych duszności, poprostu miałam uczucie, że nie moge do końca nabrać oddechu, było mi słabo- wylądowałam w końcu na pogotowiu, tam zajęli się mną bardzo rzetelnie. Od razu miałam zrobione wszystkie badania, ekg, rtg, morfologia, elektrolity, gazometria... wszystko w normie, CRP mialam 15- ale nie wskazywało nic złego! To durne uczucie minelo po kilku dniach. Ale... pozniej zaczelam sie go obawiac! I mam...nieustane duszności 24h na dobe, przez 7 dni w tyg. miesiacami..... mam dość! Odbiera mi to życie! Bo się boję...że się dusze, czasem to uczucie jest tak silne, ze musze uciec...uciekam gdzieś gdzie blisko jest szpital! Bo wiem, ze tam mozga mi pomoc kiedy zaczne ...hmmm... umierac! Oczywiscie bylam z tymi napadami u dziesięciu lekarzy. Spirometrie mialam robiona w ciagu 2 miesiecy 2 razy, serce przebadane- dostalam nawet zaswiadczenie do domu ze jest zdrowe jak dzwon. Tarczyca OK, mam tylko hormony w caly swiat- ale to wina PCOS.

Bylam u psychologa - niestety nie stac mnie na terapie raz w tyg. po 100 zł, a w sumie ta Pani mówiła sama przez 50 min!
Psychiatra- dostałam leki, elicea i coś jeszcze... nie wiem, nie kupiłam, boje sie je brac.

Mam tez leki na refluks, bo przeciez moja kochana przyjaciolka juz mi go zafundowala. Sa lepsze dni, ale zazwyczaj i tak konczy sie na tym samym, w kilka tyg. zgubilam 10kg, zmuszam sie do jedzenia! Mam ataki: serce wali jak głupie, czuje jak mi sztywnieje polowa klatki, pieczenie w mostku, mdłości, zawroty głowy, OGROMNY STRACH ZE TO JUZ KONIEC!!! Takie straszne mialam 2 razy, ale mniejszych- gdzie serce zaczyna samo uszami wychodzić, gdzie robi mi sie niedobrze....nie jestem w stanie naliczyc.
To wszystko mam w nosie!
Tylko te duszności!
Ma je ktoś z was?
Jak sobie radzicie!
Trace juz wiare, że bedzie lepiej! mam dosc, czuje sie jak wrak, jak zywy trup.

Boże....a kiedyś?!? wszedzie bylo mnie pelno, uwielbialam ludzi, nie umialam usiedziec 5 min. spokojnie!
NIE NAWIDZE SAMA SIEBIE! :why: :why: :why: :why: :why: :why: :why:


Zrób sobie przede wszystkim terapię magnezem.Ja brałem nawet do 4 pigułek dziennie ok 2000 mg-przez min 4- 5 dni.
Pij dużo wody.Zero kawy.Ogranicz cukier.Robiłaś sobie kiedyś badania pod kątem Boreliozy.Powinnaś też wykluczyć grzybicę-wyjdzie to we krwi.Cóż z tą chorobą musisz poradzić sobie sama.Piguły i psychoterapia nie zadziała jeśli nie znajdziesz w sobie pierwiastka samo-motywacji do walki z tą francą.Postaraj się spotykać jak najwięcej z ludźmi ale na krótko,wycisz się-zrezygnuj z TV ,w miarę możliwości zacznij słuchać muzyki relaksacyjnej,spróbuj medytacji.Jeśli chodzi o duszności-wiem to zajebiście trudne ale musisz nauczyć się spokojnie oddychać podczas napadów.Worek papierowy i oddychaj do niego miarowo-spokojnie.

-- 20 cze 2013, 13:28 --

nerwa napisał(a):Moj sposob, ktorego nauczylam sie przez wiele lat terapii byl taki, ze zaczelam skupiac sie nie na objawach, tylko na przemysleniach, czy emocjach. I szczerze mowiac - pomagalo to - serio. Kiedy np. raz mialam atak w tramwaju, nagle zaczynalam myslec - ok. ale czego ja TAK naprawde sie boje. Wtedy dochodziam do wniosku - no tak, jade na spotkanie i boje sie, ze to czy tamto. Po takim znalezieniu realnej przyczyny, momentalnie konczyl mi sie atak. Za pierwszym razem bylam tak zdziwiona, ze az myslalam, ze to nie mozliwe :) No i tak skupialam sie na swoim mysleniu i przezywaniu pewnych rzeczy i przez wiele lat to wystarczylo, zeby nie miec atakow.

teraz mam znowu troche problemow, ale mysle moze, ze są jakies nowe okolicznosci, jakies nowe rzeczy powstaly ktorych sobie nie uswiadamialam i dlatego one powodują te lęki... W kazdym razie to dzialalo.

A drugi sposob wczoraj powiedziala mi kolezanka. Ze jak bede sie zle czula i bede miala atak paniki, i lęk ze umieram czy mdleje, to zebym powiedziala sobie - ok, jak mam umierac, to niech umieram :) I wiecie co, pomoglo wczoraj! CZekalam na przystanku, zaczynalam czuc sie coraz gorzej - i nagle pomyslalam, a w sumie dobra... mam mdlec to neich mdleje albo umieram, przynammniej spokoj bedzie - i momentalnie mi sie poprawilo :)

Dobre świadome podejście. :brawo:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
19 kwi 2013, 17:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do