Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez LuC 06 lut 2007, 16:27
jak sobie radze z "zaraz zemdleje" ? ano nie radzę sobie... nie chodzę do kościoła, nie skończyłem studiów, a w pracy się męczę... w marketach nie najgorzej, ostatnio w potrzebie ratuje się alproxem...

ale wierzę, że da się to wyleczyć - nie farmakologią to terapią
"Należy doceniać to, co się posiada, nie niszczyć tego, a i korzystać z życia piersią pełną, bo nie znamy dnia ani godziny "

pozdr...
LuC
Avatar użytkownika
LuC
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
22 sty 2007, 17:22
Lokalizacja
z doskoku

przez ROJAS 06 lut 2007, 17:42
No tak tez dopada mnie to uczucie , wydaje mi sie , ze zaraz zemdleje i nikt mnie nie pozbiera bo jestem za duzy :D teraz sie z tego smieje.
Kiedys w markecie mnie to dopadlo , zostawilem wszystkie zakupy i ucieklem:) Teraz sobie jakos to tlumacze , raz jest lepiej a raz gorzej:)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
06 lut 2007, 03:41
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 lut 2007, 18:04
LuC napisał(a):jak sobie radze z "zaraz zemdleje" ? ano nie radzę sobie... nie chodzę do kościoła, nie skończyłem studiów, a w pracy się męczę... w marketach nie najgorzej, ostatnio w potrzebie ratuje się alproxem...

ale wierzę, że da się to wyleczyć - nie farmakologią to terapią


Wiecie co, to całe "zaraz zemdleję" to pic na wodę, sponsorowany przez nasze ciało. Ja już od sześciu lat żyję z tym uczucie i jeszcze nigdy nie zemdlałam :D To jest po prostu nienormalne, żeby tak się katować. Czasami naprawdę mam ochotę zemdleć i już jestem tak zdeterminowana że stoję w sklepie i czekam.. i czekam... i czekam i nic :shock: no oczywiście w tym czasie porządnie się spocę, będę się dusić, zrobią mi się zimne dłonie a nogi z waty ale do cholery, dlaczego nie mdleje!!!!!!!!!! I właśnie to mnie utwierdza w przekonaniu, że to kit. Tak naprawdę żaden z nas nigdy w takim ataku paniki nie zemdleje i to jest najśmieszniejsze. Załamać się można prawda? :cry: Ja przez te cholerne ataki ledwo skończyłam studia, dostałam a potem straciłam bardzo atrakcyjną pracę no i przede wszystkim wykańczam psychicznie rodzinę o chłopaku już nie wspominając. No i po co? Po prostu paranoja. Mam już do tego inne podejście i chociaż dolegliwości wciąż sie mnie trzymają to już się ich nie boję. Jestem tylko zmęczona tą ciągłą walką z własnym ciałem. Ale nie martwię się tym, bo już pracujemy z moim psychologiem nad porozumieniem między ciałem a duszą, szukamy odpowiedniej drogi i już samo to szukanie napawa mnie nadzieją. Bo ta droga jest gdzieś ukryta w nas, ale żeby ją znaleźć potrzeba pomocy osoby, której musimy zaufać i pozwolić wejść w najskrytsze zakamarki naszego umysłu. Ja zaufałam i wiem, że się uda ;)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez my_cha2 09 lut 2007, 02:44
Hej! Ja mam uczucie ze zaraz zemdleje, jest to beznadziejne uczucie, choruje juz drugi rok :(( przez to nei zdalam matury bo balam sie siedziec kilka godzin w jednym miejscu .. :( . Poprostu targedia , czytam wasze posty w tej sprawie ale chyba odbiegamy od tematu, bo padlo pytanie jak sie ogarnac z tego i zaczac normalnie zyc.. a odpowiedzi nei widac ;((( buuu < tylko jakis tajemniczy lek > pozdro dla wszystkich
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

przez lubuszanka 09 lut 2007, 11:22
czy sadzicie ze jak w moim przypadku brania przez 10 lat seroxatu i clonazepanu-leki te przestaly na mnie dzialac? dlatego nastapila remisja? i znowu meczarnia? ile lat dzialaja leki?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

Avatar użytkownika
przez Atkaa 09 lut 2007, 12:24
my_cha2 napisał(a):Hej! Ja mam uczucie ze zaraz zemdleje, jest to beznadziejne uczucie, choruje juz drugi rok :(( przez to nei zdalam matury bo balam sie siedziec kilka godzin w jednym miejscu .. :( . Poprostu targedia , czytam wasze posty w tej sprawie ale chyba odbiegamy od tematu, bo padlo pytanie jak sie ogarnac z tego i zaczac normalnie zyc.. a odpowiedzi nei widac ;((( buuu < tylko jakis tajemniczy lek > pozdro dla wszystkich


kochana, nie ma cudownego leku
Kiedy chorujesz na grypę bierzesz aspirynę, kiedy boli cię głowa wybierasz któryś lek z reklamy ale kiedy dopada cię nerwica nie znajdziesz na nią zwykłego leku bo to nie jest zwykła przypadłość. Nie poradzisz sobie z tym sama. A jesli uważasz, że właśnie przez to nie zdałaś matury to rzeczywiście nie powinnaś dłużej zwlekać z decyzją o psychologu. W pzryszłości będzie tylko gorzej. Ja próbowałam i męczyłam sie tak trzy lata. Znajdź w internecie poradnie psychologiczną w swoim mieście. Zadzwoń i umów się na wizytę z psychologiem od nerwicy lękowej a jesli stać cię na prywatnego to nie wahaj się tylko zadzwoń. Psycholog nie gryzie a co lepsze zna odpowiedź na twoje pytania. Wszystko ci ładnie wytłumaczy i poradzi co robić w chwilach "zaraz zemdleje". Pozdrawiam i trzymam kciuki. Daj znac czy sie zdecydowałaś.

P.S. Tymczasem kup sobie w aptece kropelki Mentowal. Kosztują jakieś 11 zł, są ziołowe i łagodnie uspokajają. Pomoga ci przed jakimś ważniejszym wyjściem z domu lub do psychologa :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez my_cha2 09 lut 2007, 14:38
ja chodzilam do psychologa ale niesety bylo co raz gorzej , chodzilam na terapie indywidualna i niesety po kazdej wizycie czulam sie gorzej bylam bardziej zdolowana , plakalam ... dlatego przestalam chodzic tam . i bylo lepiej zaczelam normalnei wychodzic<w miare> i juz w lipcu zeszlego roku moglam wsiasc do autobusu nie czuc leku i pojechac do mojej mamy do pracy. az nagle dostalam nawrotu po ataku ... i teraz tkwie w tym . proponuja mi teraz szpital ale ja tam w zyciu nie pujde .. . Nie chce znam ludzi ktorzy wchodzili z depresja i myslami samobujczymi wychodzili ze schizofremia albo bulimia..

jak narazie biore citaxin i doraznie na wyjscie afobam . a co do cudownego leku na pierwszej stronie tego tematu bylo wspoamniane przez kolezanke ..

pozdrawiam
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

Objawy ataku paniki, napadu lęku - moja nerwica

przez merkuryka 09 lut 2007, 18:53
--------------------------------------------------------------------------------
Niestety i mnie musiała dopaść ta cholerna nerwica. Najpierw zaczęło się od
dolegliwości sercowych, ale podstawowe badania wykluczyły chorobę serca.
Jednak dolegliwości ze strony sercowej nie dawały mi spokojnie funkcjonować.
Zaczęłam się leczyć XANAXEM ( alprazolam), wiedziałam że uzależnia, ale nie
śądziłam, że mnie to spotka, jednak zanim odważyłam się na wizytę u
psychiatry, dość długo brałam xanax, noi okazuje się, że mnie uzależnił.
Obecnie lekarz zapisał mi REXITIN, przez 6 dni brałam po pół tabletki, od
wczoraj biorę całą, xanax jednak zredukowałam o pół najmniejszej dawki, bo
wczoraj poczułam się lepiej. Jednak przerwa między wczoraj łykniętym xanaxem,
a dzisiejszą dawką była chyba zbyt długa, i po zażyciu porannej dawki
REXETINU i 0,25 mg xanaxu, po ok dwóch godzinach poczułam się tragicznie.
Zaczęło się od tego, że ręce mi się trzęsły, potem nogi, w między czasie
coraz trudniej zaczęło mi się oddychać, ale najgorsze było odczucie pieczenia
w ustach, gardle i na całym podniebieniu, które to pieczenie rozeszło się za
moment niemal po całym ciele, zwłaszcza klatka piersiowa i brzuch. Myślałam,
że to już koniec ze mną, czułam, że za chwilę umrę.
Zadzwoniłam na pogotowie, poprosiłam aby przyjechali, ale odmówili i kazali
jechać do przychodni, prędko mąż mnie zawiózł do mojej Pani doktor, która
przyjęła mnie bez kolejki i uspokoiła, że to tylko atak paniki (lęku) na
skutek gwałtownego stężenia alprazolamu. Zapewniła mnie, że takie coś nie
zagraża życiu,oraz aby w takich przypadkach dmuchać w woreczki. Dziś ze
strachu zażyłam chyba e trzy dwki xanaxu i siedzę jak na szpilkach w obawie,
że taki atak może się powtórzyć.
Ale ja się zastanawiam, czy to rzeczywiście tylko atak paniki, skoro ja się
niczego nie bałam, najpierw zaczęło mi się trudno oddychać, no a potem to
potworne pieczenie całego ciała, jak bym w żyłach miała krew z pieprzem.
Dopiero te objawy spowodowały lęk.
Mieliście coś takiego, a jeśli tak to jak sobie z tym radzić.
Pozdrawiam wszystkich nerwusków:):)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2007, 18:50
Lokalizacja
małopolska

przez lubuszanka 09 lut 2007, 19:39
mnie na psychologa nie stac,a w przychodni szkoda gadac... mieszkam w malej miescinie. dzisiaj mialam zaburzenia rownowagi, omdlenia, wezme dzisiaj seroxat a w poniedzialek ide do lekarza po cipramil, moj lekarz niewiele moze mi pomoc. wypuisze tabletki i dowidzenia. w szpitalu bylam dwa razy mialam kontakt z ciezko chorymi ludzmi, faszerowali mnie antryptylina, ktora jest do niczego. wogole ta choroba jest nieuleczalna.powinni powiedziec to glosno i wyraznie, napisac afisze. nie ludzcie sie cale zycie bedziecie chorzy! uwiezieni w czteech scianach, giorzej niz dzieci. jestesmy odlamem spoleczenstwa. ja juz przegralam z choroba z zyciem.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 20:04
Witaj!
Nie znam się na tym (więc traktuj moje słowa tylko jak moją opinię i cichą radę), ale z tego co napisałaś, to po pierwsze doszedł ci nowy lek, a poza tym to całe pieczenie itp. pojawiło się po zmianie dawkowania leków, a może to i ta przerwa o której pisałaś. Nie wiem dokładnie, ale na moje oko to wszystko było spowodowane przez leki, i może to miała na myśli twoja Pani doktor. No a lęk tym spowodowany... szczerze? nie dziwię się... też byłbym tym przerażony, ale myślę, że to już się nie powinno pojawić, więc postaraj się o tym niemiłym przeżyciu zapomnieć albo jeśli dalej się boisz to pogadaj na ten temat z Twoją Panią doktor i będziesz wiedziała o co chodzi. Teraz ważne, abyś się uspokoiła i nie dręczyła się lękiem przed następnym takim atakiem.

Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Witaj Meruryko

przez MojePiekło 09 lut 2007, 20:21
Czy mieliśmy podobne doznania?
Merkuryko. Ujrzałaś dopiero fragment drogi po tej zakręconej krainie.
Ja mam nerwicę od 10 lat i przeżyłem już wszystko. Umierałem setki razy;-). Nerwica+alkoholizm+lekomania wytworzyły we mnie bombę nie do ugaszenia, a te rzeczy się pojawiają jeśli w porę nie leczysz ich właściwie.
Kiedy przeczytałem Twój post zobaczyłem siebie z przed 10 lat. Spoglądam na to z rozrzewnieniem.
U mnie też od serduszka się zaczęło. Co gorsza wykryli że mam wadę serca, tzw. wypadanie płatka zastawki mitralnej z możliwością niewielkiej fali zwrotnej. Tak naprawdę to bardzo nie groźna wada i ma ją wiele osób, jednak mojej głowie wystarczyło to wielokrotnie za zapalnik do przekonania, że to co się ze mną dzieje w momencie ataku,to być może zawał-nawet na pewno.
Kołatanie i palpitacje serca to naogół pierwszy objaw. Na początku nie koniecznie temu towarzyszy lęk-pojawia się potem,wzmaga,towarzyszy w każdym momencie-nie koniecznie w czasie napadu paniki..
Wiele, wiele mógłbym i chciałbym Ci o tym napisać. Moim zdaniem napewno masz nerwicę, ale nie bój się, bo jak się kiedyś przekonasz, teraz w to za cholerę nie uwierzysz, ale nerwica to wielki dar.
Na początek pragnę Cię uspokoić. Wiedz, że są tacy jak Ty i w tej chwili jest problem olbrzymi w skali kraju.
Rada nr 1: Póki jesteś na początku drogi rób wszystko by nie brać leków. Wszystko rozumiesz? Dziwię się, że lekarz wogóle Ci to przepisuje,bo większość tych dobrych za cholerę Ci nie da. Xanax jest bardzo miły i przyjazny. Tak fajnie gasi ten pożar. Podobne przeżycia miałem z Cloranxenem, Lorafenem, czy Hypnogenem. To uzależniacze na maksa. Należą do grupy benzodwuazepinów czyli tzw. psychotropów. Działąją podobnie jak alkohol. Szybciutko. Walą od razu w korę mózgową. Sama już się przekonałaś jak szybko uzależniają. Ja brałem Clranxen kiedyś prawie 3 lata! Załatwiałem sobie na czarnym ręku jak ćpun jakiś.Ich branie jest dobre tylko na krótki czas i nie może trwać dłużej niż 6 miesięcy. Tak naprawdę to o 6 miesięcy za długo. Z czasem bierze się coraz większe dawki,bo naturalne przecież, że zaczyna się organizm przyzwyczajać. Najgorsze jest to,że nawet jak Ci dadzą tonę Xanaxu o którym marzysz i mówisz sobie w którymś momencie,że trudno: uzależnie się,ale nie wytrzymam więcej tych stanów-zrobię wszystko by to wyeleminować, to i tak Ci na dłuższą metę nie pomogą,co więcej rozpoczną swój maraton destrukcji. Tylko do czasu są wiernymi przyjaciółmi. Zaczną działać na dwa fronty. Doraźnie-pomogą właściwie zawsze choć trzeba będzie podwajać dawkę. Z czasem zpotęgują jednak lęk do niewyobrażalnych rozmiarów. Znieczuli tak Twoje ciało, że nie będziesz już miała poczucia swego ego. Ja kiedyś myślałem,że udało mi się od nerwicy na jakiś czas oswobodzić. Ten okres trwał prawie..3 lata, czyli tyle ile brałem. Tak długo brałem, że zupełnie straciłem dystans do choroby. Przynajmniej nie mam lęków-cieszyłem się w sobie. Wiesz jakie uczucie ogarnia człowieka kiedy po 3 latach brania ciężkich psychotropów dowiaduję się, że jednak nadal go to dotyczy? W minutę przypomnisz sobie co to znaczy lęk. Jest tak niewyobrażalnie ogromny, wybudzony ze śpiączki, że nia ma no słów. Stajesz się warzywem. Leżąc nieruchomo boisz się nawet obrócić głowę by to nie wywołało lęku. Szybko przypominasz sobie ostatni atak sprzed 3 lat-tak jakby był wczoraj i nie tylko wracasz do punktu wyjścia,ale zaczynasz gehennę. Ja to przeżyłem i nadal przeżywam,choć teraz leków nie biorę..ale chętnie bym wziął;-)

Dobrzy lekarze coraz niechętniej przepisują psychotropy,ale decydują się powszechnie na inną grupę leków: tzw. antydepresanty. Mi podawano Seroxat czyli nazwa handlowa paroksetyny. Jest to selektywny inchibitor wychwytu zwrotnego serotoniny. Pozwól sobie powiedzieć, że Twój Rexetin należy nie tylko do tej grupy,ale inną nazwą handlową Seroxatu.
Te leki nie czynią takiej szkody jak psychotropy-to leki o przedłużonym działąniu. Swoje max stężenie osiągają najwcześniej po dwóch tygodniach i działąją na inne ośrodki mózgu. Każdy reaguje inaczej na leki. Mnie Seroxat akurat nie pomógł. Wyeliminował lęk,ale czułem się jak przybysz z kosmosu -innemu być może pomógł-ale napewno go nie wyleczył. Nie ma leku (chemicznego) na nerwicę-tylko terapia. Jeśli zechcesz to podpowiem Ci jakieś ośrodki lub inne porady.
Nie wiem już co pisać. Nie chciałbym Cię straszyć,ale wiedz,że nie jesteś odosobniona i niech to przynajmniej da Ci chwilowe ukojenie.

P.S. Dostałaś napadu paniki nie dlatego,że róźnica w czasie między wzięciem Xanaxu a Rexetinu była zbyt duża, nie dlatego również, że doszło do interakcji między obydwoma (zbyt małe dawki). Dostałaś napadu panki bo sama się "nakręciłaś" (to ważne słowo u nas nerwicowców)-świadomie lub nie;-) Trzymaj się
Nerwica jest jak dziura w suknie im większe są starania by ją ukryć, tym bardziej jest widoczna
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2007, 19:07
Lokalizacja
Warszawa

przez raven 09 lut 2007, 20:41
Witam. Ja mam troche inny problem, ale myśle że porównywalny. A więc nie mam uczucia ze "zaraz zemdleje" tylko "zaraz bede rzygać":P. Jest to dość uciążliwe, bo gdzie kolwiek mam wyjść np. do kumpla czy nawet w odwiedziny do babki czy ciotki zaczynam sie bać, ze może mi sie to przydażyć. Problem pogłębia się w momencie gdy mam coś zjeść np. ciotka częstuje obiadem albo kumpel zamawia pizze:). Wydaje mi sie że te problemy zeczęły sie w momencie skończenia liceum, gdy większość znajomych wyjechało na studia a ja zostałem studiując w tym samym miejscu. Kontaky ze znajomymi powoli zanikały, a tu na miejcu nie mam raczej takich znajomych jak kiedyś:( W gronie znajomych czułem sie lepiej i nie miałem czegoś takigo. Być może czasmi też to się zdażało ale nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Obecnie obiawy są gorsze. Gdy wpadam w lęk zaczynam sie strasznie pocić, wali mi serce i myśle tylko o tym aby w jakiś sposób powstrzymać to uczucie. Zwykle sie to udaje, ale czasem nie daje rady i oczywiście trzeba prędko do toalety:(
Czy to również nerwica?? Nie chce chodzić do psychologa, bo uważam że jeszcze nie jest tak źle, a w momencie gdy zaczoł bym chodzić mógłbym sie przerazić ze nie jest tak dobrze jak mi sie sie wydaje:P. Zawsze staram sie zmieżyć z problemem, czyli nie unikam sytuacji w których jestem narażony na ten stan, ale strasznie to przeszkadza w życiu.
Może coś mi poradzicie?? Czasami kupuje tabletki uspokajające ziołowe bez recepty, ale nie zbyt to pomaga. Dodam że mam 21 lat.
Pozdro.
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez Atkaa 09 lut 2007, 21:25
lubuszanka napisał(a):mnie na psychologa nie stac,a w przychodni szkoda gadac... mieszkam w malej miescinie. dzisiaj mialam zaburzenia rownowagi, omdlenia, wezme dzisiaj seroxat a w poniedzialek ide do lekarza po cipramil, moj lekarz niewiele moze mi pomoc. wypuisze tabletki i dowidzenia. w szpitalu bylam dwa razy mialam kontakt z ciezko chorymi ludzmi, faszerowali mnie antryptylina, ktora jest do niczego. wogole ta choroba jest nieuleczalna.powinni powiedziec to glosno i wyraznie, napisac afisze. nie ludzcie sie cale zycie bedziecie chorzy! uwiezieni w czteech scianach, giorzej niz dzieci. jestesmy odlamem spoleczenstwa. ja juz przegralam z choroba z zyciem.


Przestań siać defetyzm i poczytaj inne działy tego forum a nie tylko objawy!!!
Ludzie tutaj znaleźli przyjaciół i czują się lepiej. Poza tym nerwica to nie jest choroba!!!!!!!!!!!! Jeśli masz zamiar zamykać się w czterech ścianach i tak spędzić życie to proszę bardzo. W tej przypadłości wyzdrowienia zależy tylko i wyłącznie od twojego nastawienia! I przestań faszerować się lekami tylko znajdź porozumienie z ludźmi na tym forum. Wszyscy tu mamy takie same problemy jak ty ale jakoś nikt jeszcze nie napisał tak dołującego postu! Zastanów się czy gdybyś była zdrowa to też walczyłabyś tak marnie z innymi życiowymi problemami? Jesli chcesz możemy porozmawiać prywatnie, np na gg. Mogę spróbować ci pomóc zrozumieć czym jest ta dolegliwość bo żyję z tym już 6 lat i wiem, że będę z tym żyć prawdopodobnie do końca moich dni. Ale jeszcze nigdy się nie poddałam. To byłoby głupie, dać się pokonać jakiejś głupiej nerwicy. Całe twoje ciało jest zdrowe tylko dusza trochę szwankuje. Po prostu oceń swoją wartość i pomyśl o przyszłości. Jesteś wartościowa osobą i nie zmarnuj tego...

P.S. Rozmowa jest aktualna w każdej chwili, tylko daj znać kiedy.
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez anais 09 lut 2007, 21:40
Witaj. Ja też zmagam się z nerwicą parę łanych lat. Przerabiałam wszystko: codzienne napady paniki, "zawały', derealizację, omdlenia, nocne przejażdżki karetką, wszystkie możliwe badania. Wykryto tylko wypadanie płatka z falą zwrotną (podobno wielu ludzi z tą wadą ma napady paniki) W moim mieście znam połowę pszychiatrów, wizyty zawsze polegały na wypisaniu prochów, przetestowałam różne leki łącznie z uzależnieniem od benzodiazepin. Było coraz gorzej i kiedy byłam już pewna, ze nie ma ratunku, trafiłam do wspaniałego terapeuty. Chodzę na terapię prawie rok, od pół roku nie miałam ataku!!! najwyżej ataczki:), daję sobie sama z nimi radę, nie biorę ŻADNYCH leków, mogę wyjść z domu bez xanaxu czy relanium i nie zawracam w panice. Inaczej myślę o chorobie, o sobie, przede wszystkim nie traktuję już nerwicy jak przeciwnika, w walce z którym jestem bez szans, który nokautuje mnie co wieczór od nowa. Wiem, ze nerwica to część mnie, wiem już że możemy się dogadać. Nie jest łatwo, ale nie polecam Ci leków, nic nie dają, po odstawieniu jest jeszcze gorzej. znajdz dobrego terapeutę,któremu będziesz mogła zaufać, trzymam kciuki.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 lut 2007, 21:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do