Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 11 mar 2013, 22:24
Mnie najbardziej męczy takie nagłe przeskakiwanie z nastroju na nastrój. Raz pełna energii i na czymś mi zależy, a chwilę późnieji rzuciłabym wszystko w piz**. O wiele częstsza i dłuższa jest ta druga opcja :roll:
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez luli2003 12 mar 2013, 20:34
czasami cały dzien jest ok a pozniej przez cały dzien kilka ataków nawet można powiedziec ze cały dzien to jeden wielki atak-ostatnio nic nie pomaga!!!!!! słucham muzyki-oddycham sobie-staram sie czymś zająć i nic-jeszcze gorzej-więc tableteczka magiczna(zomiren) i wraca wszystko do normy-ale jak długo jak ? ja juz nie mam siły-jestem zła sama na siebie mam siebie dosyć o i tak to wygląda
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ariel28 12 mar 2013, 21:38
w dupie mam nerwice nic /cenzura/ nie pomaga
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 15:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ivaP 12 mar 2013, 21:50
Ech...jak ja Was wszystkich rozumiem, bo czuję dokładnie to samo....kres wytrzymałości i bezradność.
Choć ostatnio było mi całkiem nieźle, trochę rzeczy sobie potłumaczyłam jakoś, teraz najbardziej męczą mnie somatyczne objawy.

Ariel, podpisuję się pod twoją wypowiedzią.
ivaP
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez luli2003 13 mar 2013, 17:13
Ariel28 napisał(a):w dupie mam nerwice nic /cenzura/ nie pomaga



my ją mamy w dupie a ona jakby sie z tego cieszyła?
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez amandia 15 mar 2013, 09:26
Zastanawiam się czy mój problem mogę podporządkować do tej kategorii - nerwicy lękowej, mam raczej napady paniki....Ale do rzeczy. Za każdym razem kiedy w moim rytmie dnia pojawia się jakaś 'nowość' wpadam w okropną panikę. Niebawem czeka mnie szkolenie - kilkugodzinne - na samą myśl o dniu spędzonym w obcym miejscu z obcymi ludźmi serce zaczyna mocniej walić, mam duszności, dłonie się pocą, a żołądek wariuje. Moje życie jest ustabilizowane, codziennie te same czynności, ktoś mógłby powiedzieć - nuda. Dla mnie nie nuda a poczucie bezpieczeństwa. Jednak zawsze gdy pojawiał się w moim dniu nowy element: studia, nowa praca, itd początki były bardzo trudne. Strasznie boję się nowych miejsc i tego typu wyjść 'do ludzi'. Przez pierwsze 3 miesiące pracy bardzo mocno przeżywałam każdy dzień i wyjście, potem popadłam w rutynę. Niestety od czasu do czasu MUSZĘ uczestniczyć w różnych szkoleniach i to MUSZĘ sprawia, że moja głowa wariuje. Bo gdybym nie musiała, gdybym MOGŁA to zupełnie inna historia - wtedy nikt ode mnie niczego nie oczekuje, sama decyduję czy mam danego dnia siłę i ochotę by wyjść. Wszystkie momenty kiedy coś muszę zrobić, kiedy ktoś na mnie liczy lub mnie do czegoś zobowiązuje są katorgą, bo wiem że nie mogę zawalić, myślę co będzie jak 'dam ciała'?? Szkolenie za kilka tygodni, a ja już się nakręcam, że na pewno stanie się coś że nie uda mi się dotrzeć (np. wpadnę w panikę i nie wyjdę z domu, albo dostanę rozstroju żołądka) lub że pójdę i zrobię z siebie pośmiewisko (powiem coś głupiego, zemdleję, dostanę ataku paniki etc). Przed każdym spotkaniem tak mam, ba nawet przed wizytą u teściów... Nie wiem jak sobie radzić, jak się uspokoić przed tego typu wyjściami, jak się nie nakręcać. To się dzieje jakby poza mną.
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pink_hope 15 mar 2013, 09:34
mam dokładnie to samo, jakakolwiek zmiana planów, nowe info doprowadza mnie do paniki i od razu mysli ..czy dam radę, jak to będzie, czy mi sie nic nie stanie etc....nerwica lękowa w krasie
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez amandia 15 mar 2013, 09:52
pink_hope napisał(a):mam dokładnie to samo, jakakolwiek zmiana planów, nowe info doprowadza mnie do paniki i od razu mysli ..czy dam radę, jak to będzie, czy mi sie nic nie stanie etc....nerwica lękowa w krasie


Ale wiesz najczęściej udaje mi się to przełamać i stanąć na wysokości zadania - iść na jakieś szkolenie, do teściów. Zawsze mam przy sobie validol na wszelki wypadek a przed zdarzeniem biorę jakieś ziołowe uspokajacze. Po spotkaniach czy stresujących sytuacjach oddycham z ulgą i myślę sobie że niepotrzebnie się tak denerwowałam, bo przecież jakoś dałam radę. Mimo wszystko przed każdym kolejnym wyjściem mam to samo i boję się że faktycznie kiedyś się nie uda, że coś zawalę.
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pink_hope 15 mar 2013, 11:48
to jest totalny perfekcjonizm, ja to wyniosłam z domu i sama mysl że może byc coś nie tak, czy podołam,czy załatwię juz mnie tak nakręca jak cholera.Boje sie porażki i nieudacznictwa i stąd takie schizy(byłam bardzo krótko trzymana, zakazy,nakazy,to żle,tamto żle i weszłam z tym w dorosłe życie,ale to tylko mały dodatek do mojego mixu)
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez yummy 15 mar 2013, 12:50
Czytam wasz opisy i okazuje się , że nie jestem sama . Pierwszy atak mnie złapał w tramwaju jadąc do szkoły , duszności , wrażenie , że zaraz zemdleje , kołatanie serca . Poszłam do szkolnej pielęgniarki , która stwierdziła , że to nerwica kazała mi malować jakieś drzewka i porównywać z jej córką , która nie ma problemów ze sobą i jest bardzo pewna siebie a ja nie... W końcu rodzice przyjechali po mnie i po sprawie. Następny atak miałam idąc do pubu był najgorszy ze wszystkich , uczucie , że zaraz umrę nie mogłam oddychać itp. Lecz najgorsze były dni kiedy nie mogłam zasnąć bo się dusiłam nie mogłam zaczerpnąć oddechu. Ale krok po kroku po przez różnych lekarzy dostałam Pramolan po którym zaczęłam normalnie funkcjonować. Aktualnie nie miałam ataku od stycznia jeśli czuję się niepewnie biorę tabletkę ale staram się nie uzależnić swojego życia od nich , nie biorę ich w domu , jeśli wychodzę w "bezpieczne" miejsca no i kiedy jestem ze swoim chłopakiem w 100% mnie to uspokaja.
Rzeczy uspokajające to słuchanie nagrań relaksujących , ćwiczenie liczenia do 10 i z powrotem , a przy zasypianiu żeby zająć myśli najlepsze ćwiczenie po którym śpię jak małe dziecko , nie myślę a następny dzień jest wolny od lęku. Używam słowa klucz "moja dłoń , noga , ręką , serce" I zaczynając od dłoni "moja dłoń jest spokojna , zrelaksowania i rozluźniona" i tak dalej z każdym kawałkiem ciała kończąc przy głowie i rozluźnieniu mięśni szczęki oraz skroni. W ten sposób nie raz zasnęłam nie kończąc ćwiczenia. Teraz staram się nie brać tabletki jak idę na imprezę udało mi się tylko raz ale atak złapał mnie jadąc taksówką na pociąg a fakt , że wypiłam drinka wcale mnie nie pocieszał , czułam jak gorąco w klatce piersiowej się rozprzestrzenia , serce chce przebić żebra. Ale wiecie co zrobiłam? Uśmiechnęłam się zaśmiałam i powiedziałam sobie nie pokonasz mnie jestem silniejsza głupia K***o...(oczywiście wszystko w myślach)i się udało kupiłam bilet , wsiadłam do pociągu miałam drgawki owszem ale wytrzymałam i byłam od tego silniejsza:)(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 mar 2013, 12:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pink_hope 15 mar 2013, 13:53
yummy,daj Ci Bóg zebys tylko została na tym etapie.Żyj i ciesz się zyciem ile możesz i nigdy sie nie poddawaj :D ja 20 lat temu nie wiedziałam co ze mna jest nie tak, sama szukałam (depresja poporodowa) nie było internetu i fachowej literatury i tak przewaliłam 2 lata w męczarniach zanim sama postawiłam sobie diagnozę..o 2 lata za długo.....
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez yummy 15 mar 2013, 17:06
Ja od razu wiedziałam , że to nerwica za dużo działo się w tamtym roku u mnie no i wiem , że zawsze się wszystkim przejmowałam , gonitwy myśli itp. Ale to tez tak nie jest , że całkowicie ataki ustąpiły. Nadal kiedy wychodzę do większej ilości ludzi miewam zawroty głowy , kołatanie serca. Do lekarza psychiatry nie mogę się od miesiąca dostać bo w nowym systemie ubezpieczeń poprzekrecali moje imie i czekam na sprostowanie.dojazdy do Szczecina się skończyły więc jest lepiej ale o pracy tam mogę na razie zapomnieć. Jednak świat jest zbyt bolesny żebyśmy my musieli to wszystko brać na siebie. Dlatego jakieś przyjemne hobby małe pocieszenia i dużo optymizmu bez względu co ludzie gadają i jak potrafią zdołować głowa do góry jesteśmy od nich lepsi bo czujemy a nie tylko wegetujemy. A wierze w to , że keidys będe na tyle silna ,żeby wytłumaczyć mojej głowie by mi nie utrudniała życia :D

pink_hope napisał(a):yummy,daj Ci Bóg zebys tylko została na tym etapie.Żyj i ciesz się zyciem ile możesz i nigdy sie nie poddawaj :D ja 20 lat temu nie wiedziałam co ze mna jest nie tak, sama szukałam (depresja poporodowa) nie było internetu i fachowej literatury i tak przewaliłam 2 lata w męczarniach zanim sama postawiłam sobie diagnozę..o 2 lata za długo.....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 mar 2013, 12:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pink_hope 15 mar 2013, 19:59
i tak trzymaj :D cieszę sie że w Tobie tyle optymizmu....u mnie już z tym trochę gorzej bo za długo to trwa..somatyka na maxa, jazdy jak w matrixie,gorzej z hobby bo to fotografia i podróże, więc bez komentarza..etap ksiazek i krzyżówek juz przeszłam...więc nicość....Ludźmi nigdy się nie przejmowałam jest mi to obojętne i wcale nie ukrywam swoich stanów..mogą mnie szufladkować jak chcą,dla mnie ważne jest to ze ja jestem w zgodzie sama z sobą.Moja głowa nie wiem czy kiedykolwiek i cokolwiek jeszcze zrozumie...śmieję się, że już mam styki w mózgu popalone, a gwarancji na to nie ma.... :(
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez yummy 16 mar 2013, 13:32
Jeśli matrix to całkiem fajna sprawa :) Możesz zawszę być Neo i unikać kul :D Optymizmu potrzebuje bo dopiero co skończyłam studium i szukam powoli pracy w zawodzie myślę , że możliwość siedzenia w domu też jakoś pomaga tylko nie na długo. Co do ludzi ostatnio przestałam im ufać wszyscy znajomi , chłopak są obojętni i nie rozumieją tej choroby. A co do hobby Twojego pink_hope to jest świetne moja fotografia kończy się jedynie na fotografowaniu jedzenia na bloga;) I czasem pseudo artystyczne sesje . A podróże :) Zabierz mnie ze sobą :D
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 mar 2013, 12:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 32 gości

Przeskocz do