Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Berga 12 lut 2013, 12:49
Caroline dokladnie takie same mialam objawy atakow. Tyle, ze teraz zamiast kolotania serca, niemoznosci w oddychaniu, duchoty itp, wszystko zmienilo sie o 180 stopni i mam teraz atak w postaci nudnosci i odruchow wymiotnych. Uwierz mi, bardziej uciezliwe. Czasami tez zrobi mi sie slabo, ale rzadziej niz kiedys. Zaczelo sie od tego, ze sliny nie moglam przelknac, denerwowalam sie strasznie wtedy, az w koncu doszlo do etapu z nudnosciami, a nastepnie te odruchy. Na przyklad stojac w kolejce do spowiedzi, gdy nadchodzi juz moja kolej to emocje siegaja zenitu, zaczynam panikowac,biore szybko gume do zucia na 20 sekund (kupuje najmocniejsze) i biore gleboki wdech, zeby mi "przepalilo" gardlo. Uspokajam sie wtedy troche, nie czuje tej guli.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
06 lut 2013, 19:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mgielka86 12 lut 2013, 12:53
Caroline1984 napisał(a):Złapało mnie wczoraj w banku, mam takie ataki gdy zbiera sie duzo ludzi, gdy jest kolejka. Robi mi sie duszno, czuje niepokoj, drza mi rece, serce bije, nie mam czym oddychac, mam chote wyjsc natychmiast. Siedzialam jednak dalej, oddychalam, czulam ten nadchodzacy atak, ale postanowilam poddac sie mu, tzn sprawdzic czy to sie faktycznie stanie i nic, nie stalo sie nic. Wprawdzie siedzialam tam i wiecznie sie krecilam, a to noga, a to do torebki zagladalam, staralam sie czyms zajac i pomoglo...choc pewnie wygladalam jak idiotka :)


Mam tak samo. Też się wiercę o ile to możliwe, bawię się komórką, albo wykonuję szereg innych czynności, by tylko zająć swój mózg, zeby nie fiksował. A jeździsz autobusami lub pociagami? Jak się wtedy czujesz i jak sobie ewentualnie radzisz z atakami?
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Berga 12 lut 2013, 14:14
Ja ostatnio jechalam busem, bo myslalam, ze wykipruje :hide: Jak tylko ktos wsiadal na przystanku, to robilo mi sie co raz bardziej niedobrze, zaslonilam sobie buzie szalikiem i blagalam, zeby sie to juz skonczylo. Jeszcze siedzialam na samym tyle i przy kazdej dziurze moj zoladek podskakiwal razem z busem. Dramat :x Zdecydowanie wole jezdzic sama, zajme sie wtedy droga i o tym nie mysle.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
06 lut 2013, 19:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mgielka86 14 lut 2013, 20:40
Berga wypracuj sobie system podróżowania autobusami. Ja mam taki:
1. Zawsze siadam z tyłu. Wtedy mam poczucie, że to ja wszystkich obserwuję, natomiast nie jestem osobą obserwowaną.
2. Jeśli autobus zatrzymuje się na przystanku - skup się na czymś innym. Najlepiej pobaw się komórką i nie zastanawiaj się ile osób wsiadło.
3. Słuchaj muzyki na tyle głośno, by zagłuszyła ona rozmowy ludzi w autobusie. Jeśli nikogo nie będziesz słyszeć, wówczas szybciej się wyciszysz.
4. Jeśli nie chcesz nikogo oglądać - zamknij oczy. To też pozwala organizmowi się wyciszyć

Mnie pomaga jeszcze wiele innych sposobów, ale to są już hardkory, wiec nie będę o nich wspominać 8)
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 14 lut 2013, 21:50
w nocy miałam pierwszy atak od dawna. w sumie pierwszy taki duży odkąd nie biorę leków. obudziłam się w nocy z bólem na wysokości mostka. ale tak jak by w przewodzie pokarmowym i kłucie w sercu. wystraszylam się zawału, wstałam poszłam do łazienki, ból się nasilał. pomyślałam, że coś mi zaszkodziło, że za dużo leków przeciwbólowych, albo to skutek migreny, którą miałam dzień wcześniej. nagle zaczełam się telepać i miałam wrażenie że zwymiotuję. położyłam się do łóżka. jednak ból byl coraz większy, chciałam wzywać karetkę chociaż ciągle powtarzałam sobie 'to tylko atak paniki' (mimo, że byłam tego świadoma, gdzieś tam w głowie ten zawał mi krążył no i lęk przed wymiotowaniem...) tak zaczeło mnie telepać, że wsadziłam palce w gardło i zwróciłam. ból przeszedł, a ja spokojnie zasnęłam.
teraz cały czas mam obawy, że ataki wrócą i będą znowu tak często jak kiedyś, ale z drugiej strony mam zbiór myśli, ktore pomagają mi zrozumieć, że to tylko wytwór mojej wyobraźni, że nic złego się nie stanie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez stripsearch 17 lut 2013, 21:14
A teraz przyznac sie bez bicia: który z Was uprawia jakąkolwiek forme sportu? Jakie jest Wasze hobby?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lut 2013, 23:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ariel28 17 lut 2013, 22:21
biegam co dziennie 2-4 kilometry:P raczej maratończyka ze mnie nie bedzie, pale fajki a alokoholu nie tykam odkąd mam nerwice, pierwsze próby biegania kończyły sie po 100 metrach myslałem że zawału dostane:) teraz już to opanowałem , hobby mam ale tylko ciepla pora wiosna- jesien.
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 18 lut 2013, 00:05
ja codziennie nordic walking, zumba 3-5 x w tygodniu, 3 x w tygodniu siłownia, i codziennie gimnastyka itd :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 24 lut 2013, 15:59
Ostatnio coraz częściej mam taki stan napięcia i ataki płaczu. Często nawet siedzę na uczelni ze szklankami w oczach i z całych sił tylko staram się nie rozpłakać. Rodzice kupili jakąś taką super-matę do masażu w której jest też program relaksacyjny. Sceptycznie do tego podchodziłam, ale w sumie gdy w chwilach tuż przed wybuchem się na niej kładę to... to mija.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 24 lut 2013, 17:09
sleepwalker mam to samo. ostatnio mój ortopeda stwierdził, że po ocenie mojego kręgosłupa i stanu mięśni muszę pracować nad 'głową'. pytałam czy w tych stanach napięciowych masaże, maty masujące, masażery czy inne cuda coś pomogą, powiedział, że dopóki nie opanujesz tego co w głowie to masować sobie możesz.. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 25 lut 2013, 21:08
To ortopeda jest w stanie stwierdzać takie rzeczy? To jakiegoś fajniejszego masz :P Wiem, że taka mata nie "naprawi" mnie czy Ciebie. Ale to na pewno lepszy sposób na pozbycie się napięcia niż sięganie po alkohol albo cięcie się. W sumie nic z tych rzeczy nie pomaga tak naprawdę, ale przez chwilę działa. Więc na tej zasadzie, można powiedzieć, że ma to sens :)
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 25 lut 2013, 22:00
nie no pewnie, że mata lepsza niż destrukcja :) a ortopeda jest w stanie stwierdzić, jak jest dobry. pierwszy raz na takiego trafiłam :p a leczę choroby kręgosłupa od 15 lat :D najlepsze jest to, że wielokrotnie lądowałam w szpitalu, robili mi tysiąc badań, fakt chorowałam na chorobę Chauermanna i bóle były również tym w dużym stopniu spowodowane, ale z choroby się wyleczyłam, zostały zwyrodnienia pochorobowe, ale lekarz powiedział, że taki ból jaki ja odczuwam to nie jest ból wynikający ze skutków choroby, tylko z nasilonego napięcia mięśniowego wywołanego nerwicą :) widocznie lekarz miał już do czynienia z nerwowcami stąd pewne się na tym znał ;) albo sam był nerwowcem jak mój poprzedni internista, który pierwszy raz zdiagnozował mi zaburzenia lękowe :p "bo sam chorowałem to znam te objawy" a każdy inny lekarz ciągle zlecał mi setki badań.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szy123 25 lut 2013, 22:19
Ja dzisiaj na wykładzie miałem dziwny stan, przez około 30 min było dobrze. Potem zaczęło sie robić coraz gorzej. Niewiem skąd się to bierze, akurat dzisiaj byłem naprawde pozytywnie nastawiony. Nagle po 30 minutach mnie ścięło i chciałem jak najszybciej wyjść, ale w głowie myślałem o tym, żeby powalczyć z tym i zostać na auli wykładowej. Poza tym nie miałem jak wyjść za bardzo bo byłem na samym środku. Jakoś wytrzymałem do końca, po wyjściu z wykładu ogromna ulga. Moja głowa jakby wołała tu są ludzie zobacz w jakiej jesteś sytuacji, widzą jak się denerwujesz i nie dało sie przestać o tym myśleć.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
24 kwi 2011, 20:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 25 lut 2013, 22:55
znam ten stan. często go mam na uczelni :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do