Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez alexA 02 lut 2007, 11:37
Ja mam zawroty głowy od kilku dni, wcześniej miałam bóle serca i duszenie w gardle.
Ale dzisiaj to już chyba naprawdę zemdleję, co mam robić ?
Strasznie mnie boli tez odcinek szyjny kręgosłupa.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 sty 2007, 15:22

przez megig 02 lut 2007, 11:40
A próbowałaś zazywać Walidol ?Bardzo pomaga przy tych dolegliwościach jakie opisujesz.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 lut 2007, 10:37

przez alexA 02 lut 2007, 11:49
Walidol mi nie pomaga teraz biorę od dwóch tygodni Lexapro, ale na razie jak widać bez efektów....zastanawiam się cały czas czy to oby na pewno nerwica ?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 sty 2007, 15:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 02 lut 2007, 22:01
To uczucie mnie dopada głównie w jakichś tłumnych miejscach gdzie jeszcze na dodatek nie jest zbyt głośno. I zawsze mam wrażanie że zaraz padnę. Ratują mnie wtedy głębokie wdechy. Ze strachu że zemdleję to tak się koncentruję na rytmicznych głębokich wdechach, że aż mi przechodzi. A jak zostawałam sama w biurze to też czasem mnie coś takiego dopadało to leciałam od razu do okna albo zaczynałąm cokolwiek robić - np pisałąm coś. I jakoś ak odruchowo zamykam na chwilę oczy - w ogóle zakrywam je na moment dłońmi. Ale czemu to nie wiem. Wtedy nie myślę zbyt jasno.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez maiev 02 lut 2007, 23:19
za jak pije to jakby mi przechodzilo ....

no - tak sobie teraz przypomniałam że na mnie to też działało
i z tymi dużymi sklepami też tak mam :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez madziarka81 03 lut 2007, 01:22
Witam. Wszystko o czym tu piszecie przerabiałam i w zasadzie nadal przerabiam, raz jest lepiej raz gorzej. Teraz znowu sie zawziełam i zaczynam walkę ze swoją psychiką. Mam nadzieje ze wygram.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 lut 2007, 23:54

przez mm 04 lut 2007, 00:13
witaj,

jak dla mnie twoj lekaez to lekka porazka.Jak mozna komus tak powiedziec....jestes za wrazliwy wez sie w garsc.Tak to powiedziala na poczatku moja mama.....ale ciekawa sprawa z tymi lekarzami bo jak ja mialam pierwsza "nocna akcje" tzn poczulam sie tak jakbym miala zawal i pojechalam na pogotowie.....to lekarz powiedzial mi:pewnie sie pani zakochala i serduszko szybciej bije.......normalnie ignorancja......zero pytan o stres i info ze byc moze to nerwica.Do tych wnioskow doszlam raczej sama.
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

nigdy sie nie uwolnimy od nerwicy lekowej

przez lubuszanka 04 lut 2007, 22:34
ta choroba jest nieuleczalna, pamietajcie to. ja juz zyje w tym bagnie ponad 10 lat. bralam mase lekow. jednak poprawa byla tylko po seroxacie i clonazepamie, ale po kilku latach juz te leki nie dzialaja. nie wychodze, mdleje, jestem sztywna. nie ma juz chyba lekow ktore moga uwolnic nas od tej choroby. przeanalizujcie swoja rodzine, dziadkow, itd. a dopatrzycie sie ze jest to genetyczne i nigdy nie wyzdrowiejemy.ja juz przegralam zycie. moj lekarz jest bezradny. sam nie wie co robic. bylam dwa razy w szpitalu , raz na psychoterapii w zlotoryjii i jest to porazka. ludzie co dzieje sie w zlotoryjii przechodzi ludzkie pojecie. poprostu to nie jest psychoterapia to wzajemne obgadywanie sie,
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 lut 2007, 17:55

Avatar użytkownika
przez Róża 05 lut 2007, 11:13
Lubuszanko-nerwica nie jest żadna choroba genetyczną.W ogóle nerwicy nie powinno nazywac sie chorobą,jest to tylko zaburzenie.A najprostsza definicja nerwicy brzmi-nie zgadzam się na coś,moja psychika jest obciążona,broni sie przed czymś,czego nie chcę,chociaż nawet nie zdaję sobie z tego sprawy.Gdybyś żyła w taki sposób i w takim środowisku i warunkach,które naprawde są dla ciebie(według ciebie)przyjazne-nie byłoby powodu do nerwicy czy depresji.A psychoterapia jest po to żeby nauczyć nas żyć"POMIMO"tych warunków i środowiska,w jakim przyszło nam żyć.Dlatego tak ważne jest wydobycie na wierzch tego co twoim zdaniem było lub jest nie tak i przeciw czemu zbuntowała sie twoja psychika.Popatrz,wiele osób po zmienieniu takich warunków bez żadnego leczenia wychodzą z tego dołka.A wiele osób "zdrowych"nieraz wpada w tak niekomfortową dla siebie sytuację,że popadają w chorobę.Dopóki nie zmienisz swojego nastawienia-nie masz faktycznie żadnych szans na wyjście z nerwicy.
Dam ci taki przykład:gdy człowiek jest "zdrowy"i coś sie wydarzy,po prostu przyjmuje to do wiadomości i szuka najlepszego rozwiązania problemu.Natomiast nerwicowiec wszystko analizuje-błędnie,typu:to ja jestem nieudacznikiem,nic nie potrafię,nic mi nie wychodzi,to moja wina.Nie potrafie sobie z tym poradzić,to mnie przerasta.Następnie popada w doła i zaczyna chorować.Takich przykładów można by mnozyc tysiące.Przeanalizuj to i przede wszystkim nie oczekuj,że ktoś zamacha czarodziejską różdżką i powie-bądź zdrowa.To wytwór twojej psychiki i tylko w tobie jest moc,żeby to zmienić.Powodzenia i głowa do góry! :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez lula 05 lut 2007, 23:21
Lubuszanko z takim podejściem nic nie zdziałasz. Powiedziałabym, że nie nerwica jest nieuleczalna, tylko wielu nerwicowców ciężko daje się reformować (a raczej reformować swoje schematy zachowań).

Zgadzam się całkowicie z Różą.

Tylko wiara i ciężka praca nad sobą jest w stanie nas uzdrowić. Nie rozumiem jak możesz brać leki 10 lat? Przecież po takim czasie one i tak nie pomagają. Każdy ma prawo przeżyć życie jak mu się podoba. Dlatego nie krytykuję faszerowania się lekami. Chociaż wiem, że to do niczego nie prowadzi. Brałam leki około 5 miesięcy i w pewnym sensie pomogły mi, ale nie wyobrażam sobie brać ich tak długo.

Nerwica znów daje o sobie znać, ale wiem,że nawet jeśli znów z niej wyjdę a ona wróci jak zawsze w grudniu-styczniu, to każdy następny raz będzie łatwiejszy.

Już nie przeraża mnie samotne siedenie w domu, podróż pociągiem w pojedynke na trasie 500 km (no może trochę), ani samotne zakupy w hipermarkecie. Chociaż ciągle odczuwam niemiłe objawy to nie przerażają mnie już. Na dobrą sprawę nie przeszkadzają mi na tyle, że spokojnine mogłabym żyć tak cały czas.

Dla mnie nerwica w tym sensie jest uleczalna, że mimo, że jest to nie marnuje mi życia i nie steruje mną.

Czego też Ci życzę. Dużo wiary i poczytaj posty ludzi, którzy mają to za sobą.

Aha napisz trochę więcej na czym polegała Twoja terapia w Złotoryi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do