Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez butterfly38105 31 sty 2013, 11:01
ehhh... najgorsze jest to, że ja nie mam ataków ani w sklepie, ani w autobusie... mnie zawsze łapie w domu...nigdzie indziej...i boję się juz nawet własnej łazienki....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2013, 10:45

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Little Red Fox 31 sty 2013, 11:23
Ja kiedyś dostałam ataku w restauracji, oczywiście nie mogłam zjeść swojego dania i pamiętam tylko, że ze strachu z niej wybiegłam. Przez ok pół roku się w niej nie pojawiłam, pomimo że to jedna z moich ulubionych :roll: czułam, że się duszę, uderzyło we mnie ogromne ciepło, serce biło jak szalone, mroczki przed oczami, poczucie strachu i drgawki całego ciała. Czasem jak w nocy dostaję ataku, to ze strachu i dziwnych kłębiących się we mnie uczuć potrafi mną rzucać po całym łóżku, nie raz krzyczę, a nie rzadko podobnie jak mgielka86, wbijam sobie odruchowo paznokcie i mocno drapię. Później tylko łapanie oddechu i ogromne poczucie zagubienia i lęki nie do opisania. Od jakiegoś czasu jest lepiej, staram się nad tym panować, jednak najgorszy jest niepokój, który mnie ogarnia na myśl że to "coś" może wrócić i jak uderzy to znowu zetnie mnie z nóg :(
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek.
Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi.
Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.


(Ewa Białołęcka)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5988
Dołączył(a)
17 sty 2012, 17:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez insomnia-one 31 sty 2013, 13:25
Zastanawia mnie z jaką częstotliwością występują u was ataki, ile razy w skali roku / miesiąca?
U mnie przed podjęciem jakiegokolwiek leczenia pojawiały się nawet kilka razy w tygodniu.
Po psychoterapii odnotowałem dwa ataki w 2012 roku, czy miewa ktoś podobnie?


Pzdr.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
01 lis 2012, 13:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Little Red Fox 31 sty 2013, 13:38
Ja swój pierwszy miałam w maju, zeszłego roku, następny we wrześniu, później pojawiały się kilka razy w miesiącu, a pod koniec roku było ich kilka w tygodniu, od dwóch tygodni biorę escitalopram, miałam w tym czasie tylko jeden atak.
A jak już jesteśmy przy ochronie, to ja dam ci podarek.
Kotka. Będziesz go karmił, czesał i codziennie głaskał, bo kotek to bardzo lubi.
Za to jak ktoś przyjdzie ciemną nocką, żeby ci poderżnąć gardło, to kotek go zeżre.


(Ewa Białołęcka)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5988
Dołączył(a)
17 sty 2012, 17:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lena87 31 sty 2013, 13:57
A ja już nie wiem co mi jest, czuję, że naprawdę zwariuje. Nieustanny lęk przed tym, że zachoruje na schizofrenię albo jakąś psychozę itp. wykańcza mnie już. Ciągłą kontrola siebie, ciągły niepokój, wkręcanie sobie dziwnych zachowań, albo myślenie, że chorzy psychicznie tak myślą, a ja tak nie chcę i nakręcam się i tak czy siak zaczynam o tym myśleć, ech, co się dzieje? Ostatnio w sklepie stojąc przy kasie miałam wrażenie, że zemdleję, zrobiło mi się słabo, gorąco, naprawdę myślałam, że padnę, ale jakoś się opanowałam. Ciągle mi wali serce mocno, nie mogę spać, a jak już zasnę to mam jakieś głupie sny.. Niedługo zacznę się bać własnego cienia.. Co się ze mną dzieje?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 sty 2013, 19:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez insomnia-one 31 sty 2013, 14:10
Lena87 - Jeśli to pytanie nie jest hipotetyczne (ciężko to wyczuć na forum). To mogę Tobie odpowiedzieć jednoznacznie, objawy które wymieniłaś są zdecydowanie objawami nerwicowymi.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
01 lis 2012, 13:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mgielka86 31 sty 2013, 17:22
Calineczka1990 a myślałam, że tylko ja tak robię z tymi paznokciami :roll:

insomnia-one ja mam ataki wtedy kiedy musze gdzie wyjsc. Czasmi się zdarza, że w domu mnie cos zdenerwuje to sie trzese jak galaretka ale to sie ostatnio rzadziej zdarza. Do niedawna miałam tak codziennie i o stalej porze
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jankowy 01 lut 2013, 21:37
Witam wszystkich doskonale Was rozumiem przechodzę dokładnie to samo pierwszy raz złapało mnie to cholerstwo w 2010 r podczas prowadzenia samochodu a mianowicie szybki puls wszystko mi zdrętwiało i uczucie że zaraz zemdleje skończyło się na pogotowiu i hydroxyzynie później dopadalo mnie to coraz częściej w końcu wylądowałem u psychiatry dostałem lenuxin który mnie z tego wyciągnął brałem go rok niestety od września 2012 wszystko wróciło od 2 miesięcy siedzę w domu doszło do tego że nawet boję się isc myć dostaje wtedy ataku to jest nie do wytrzymania ataki w markecie na ulicy też już przerabialem po prostu masakra mam przypisany lek od kilku miesięcy z rodziny escitalopram ale lęk przed skutkami ubocznymi mnie przerasta poniewaz przy ostatnim leczeniu przez pierwsze 2 tygodnie nawet chcialem się wieszać ale zacznę go brać od niedzieli bo nie mam zamiaru resztę życia spędzić w łóżku nauczyłem się jednej rzeczy przy ataku żeby spokojnie oddychać i nie nakręcić się jeszcze bardziej w myślach sobie powtarzam uspokuj się chlopie już tak miałeś i nic się szczególnego nie stało troche to pomaga cieszę się że trafiłem na to forum przynajmniej nie jestem sam z moją nerwicą.

-- 01 lut 2013, 20:41 --

jankowy napisał(a):Witam wszystkich doskonale Was rozumiem przechodzę dokładnie to samo pierwszy raz złapało mnie to cholerstwo w 2010 r podczas prowadzenia samochodu a mianowicie szybki puls wszystko mi zdrętwiało i uczucie że zaraz zemdleje skończyło się na pogotowiu i hydroxyzynie później dopadalo mnie to coraz częściej w końcu wylądowałem u psychiatry dostałem lenuxin który mnie z tego wyciągnął brałem go rok niestety od września 2012 wszystko wróciło od 2 miesięcy siedzę w domu doszło do tego że nawet boję się isc myć dostaje wtedy ataku to jest nie do wytrzymania ataki w markecie na ulicy też już przerabialem po prostu masakra mam przypisany lek od kilku miesięcy z rodziny escitalopram ale lęk przed skutkami ubocznymi mnie przerasta poniewaz przy ostatnim leczeniu przez pierwsze 2 tygodnie nawet chcialem się wieszać ale zacznę go brać od niedzieli bo nie mam zamiaru resztę życia spędzić w łóżku nauczyłem się jednej rzeczy przy ataku żeby spokojnie oddychać i nie nakręcić się jeszcze bardziej w myślach sobie powtarzam uspokuj się chlopie już tak miałeś i nic się szczególnego nie stało troche to pomaga cieszę się że trafiłem na to forum przynajmniej nie jestem sam z moją nerwicą.



calineczka 1990 jak się czulas przez pierwsze dni na escitalopramie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
28 sty 2013, 00:21
Lokalizacja
Zabrze

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 01 lut 2013, 22:19
czesc jankowy najwazniejsze to nie panikowac,tylko jak ? jak czlowiekowi sie wydaje ze zaraz stanie sie cos najgorszego . Ja kiedys przeczytalam w ktorejs ksiazce na temat nerwic , chyba bylo to "Oswoić lęk" , ze w czasie ataku lęku nalezy się nie bac a wręcz przeciwnie , dopuscic do siebie ten lęk i spróbować patrzeć na niego z boku,analizować co tak naprawde sie dzieje i jak długo trwa.dlaczego tak właśnie sie czujemy i czym to jest spowodowane,to trudne napoczątku ale do przejścia.ja , jesli czuje ze zaczyna się coś złego ze mna dziać , próbuje już na poczatku ataku zająć sie czymś innym i nie myśleć o tym co się ze mną dzieje.pomocna jest tez autosugestia,czyli powtarzanie sobie ze wszystko jest dobrze , ze to tylko nerwy , stres , ze nic zlego sie nie dzieje i ze zaraz to przejdzie.dzieki temu ja juz dojezdzam do pracy bez zatrzymywania auta w trasie ( dojezdzam ok 20 km czyli srednio 30 min w aucie sama),nawet jesli cos mi zaczyna dolegac , wtedy powtarzam sobie : nie zatrzymam samochodu!,po co?,przeciez to tylko lek,ja wygram!,to ja kieruje i musze byc skupiona na jeżdzie a nie na tobie durna nerwico !!!precz!!przy czym usmiecham sie sama do siebie i puszczam glosno ulubiona moja muzyke i jakos idzie :yeah: ,
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 02 lut 2013, 01:55
przede wszystkim lęk należy zaakceptować i uświadomić sobie, że w większości przypadków jest irracjonalny. Mnie np. to uspokaja, gdy wiem, że to co mi się dzieje podczas napadu paniki to TYLKO lęk, który sama sobie wytworzyłam na wskutek irracjonalnego myślenia. a im bardziej to wiem, tym jestem spokojniejsza i łatwiej jest mi to opanować :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mgielka86 02 lut 2013, 11:46
Iruś:) ciężko jest dopuścić do siebie lęk, bo kiedy to robisz to dla niego znak, że nie walczysz i wtedy on uderza ze zdwojoną siłą. A może ja już tak nie potrafię. Kiedy mam atak nie potrafię myślkeć o niczym innym jak tylko o tym, by się uspokoić. Na analizę w moim przypadku nie ma po prostu miejsca :roll:

pisanka gratuluję wypracowania sobie świetnej metody na pokonanie lęku :great:
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jankowy 02 lut 2013, 14:10
Jak pisałem wyżej pierwsze co robię to staram się miarowo oddychać nie nakrecam się bo to jest największy błąd podczas ataku w myślach sobie powtarzam SPOKOJNIE JUŻ TAK MIAŁEŚ I NIC SIĘ STAŁO ZARAZ CI TO MINIE i wierzcie mi że to pomaga może nie w 100% ale jednak kiedyś jak nakrecalem to kończyło się pogotowiem.wspomagam się też hydroxyzyną podczas silniejszych ataków zawsze ją nasze że sobą i sam fakt że ją mam przy sobie już mnie uspokaja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
28 sty 2013, 00:21
Lokalizacja
Zabrze

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 02 lut 2013, 17:51
mgielka86 moze nie tak sie wyraziłam ale miałam na mysli wlasnie to co napisała pisanka,w tym wszystkim chyba wlasnie o to chodzi,zeby podczas leku zachowac sie tak zeby lek nie atakowal nas ze zdwojana sila a powoli odpuszczal,trzeba go zrozumiec zeby potem wyeliminowac z naszego umyslu,nie wiem ale u mnie czym wiecej wiem o swoich lękach tym one bardziej są nieszkodliwe dla mnie,mam porownanie,poniewaz jeszcze kilka lat temu nic nie wiedzialam na ten temat,nawet nie wiedzialam ze mam nerwice,ataki byly straszne,trzymaly mnie po kilka miesiecy i nikt nie potrafil mi pomoc,nikt nie mowil o psychiatrze czy lekach,spalalam sie okropnie,dopiero pozniej,powoli zaczynalam zbierac informacje na temat tej choroby,to choroba umyslu a nie ciała,ona tkwi w naszych glowach i jej nasilanie sie zalezne jest od nas samych.tak mysle.jesli budze sie rano i juz sie zle czuje,mysle ze nie wstane z lozka bo zaraz serce mi wyskoczy,dostane zawału a nogi odmowia mi posluszenstwa to staram sie wlasnie wyjsc temu na przekor,wiem ze moje cialo jest zdrowe,wiec dlaczego mam lezec w lozku??pomalu wstaje i przekonuje sie ze nogi sa w porzadku,ze serce owszem jest przyspieszone ale nie bije tak mocno zeby nie przejsc do lazienki,oporzadzic sie pojsc dalej,i wtedy przekonuje sie,lapiac te wszystkie drobne pozytywne emocje,ze jednak warto bylo wstac z lozka,wyjsc z domu itd.powoli ale stanowczo wypycham z umyslu zle mysli destrukcyjne i zastepuje je tymi pozytywnymi myslami.bardzo czesto rozmawiam sama ze soba to tez bardzo pomaga.
oczywiscie miewam tez i takie dni kiedy sie poddaje ale jest ich coraz mniej.
jankowy mysle ze dobra metoda,tez ja stosuje,spokoj,spokoj moze wszystko.
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez lutka 03 lut 2013, 00:07
witam, napiszce mi co robic jak nagle w mojej glowie urodzi sie pomysl choroby, zaczyna mnie bolec ten odcinek ciala i zaczynam sie bac, bolu i, ze nikt mi nie pomoze, nie mam przyspieszonego tetna, ani nie wiruje mi swiat, tylko zaczynam widziec wszystko w czarnych kolorach, a spokoj moich najblizszych, ktorzy wykonuja w domu swoje dotychczasowe zajcia mnie przeraza, atak konczy sie wybuchem placzu i na chwile mam spokoj, po czym od nowa. Kiedys mialam calkiem inne ataki paniki, bardziej ekspresywne, umialam sobie z nimi radzic, bo psycholog mnie nauczyl, teraz jestem zlekniona i zalamana. W momencie ataku slowa ,ze jest ok i jestem zdrowa do mnie nie docieraja niestety.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
01 lut 2013, 19:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do