Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Elsie 24 sty 2013, 11:33
A ja po 2 tygodniach wychodzę z marazmu, nic mnie nie "boli", spałam bez proszków, nie wiem może dlatego, że była kolęda, że obecność księdza i jego mądre słowa wypchnęły ze mnie te lęki, a jeszcze wczoraj rano byłam niespokojna. Dziś idę po południu do pracy więc strasznie się cieszę, że wyrwę się z domu i będę miała się czym zająć i jutro i w niedzielę, a w sobotę obiecałam sobie, że odśnieżę teściom całe podwórko, jak się zmęczę, nie będzie czasu sobie nic wkręcać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 sty 2013, 15:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 24 sty 2013, 12:14
hedonis__m, ja od kilku miesięcy nie mam już ataków paniki.
Nie biorę leków, wszystko dzięki terapii.
Mam jeszcze takie momenty, że jestem zaniepokojona i mam wrażenie, że się atak zbliża, ale ostatecznie wszystko wraca do normy.
Jestem żywym dowodem na to, że można z tego wyjść.
Samych lęków też już prawie nie mam :yeah:
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 24 sty 2013, 18:05
ostatnio miałam dziwną jazdę: chcialam iść na siłownie, ale od rana brakowało mi fizycznych sił. ale poszłam, stwierdziłąm, że jak się zmuszę to będzie ok. doszłam pod siłownie i wpadłam w histerię. tak wielką histerię.. do tego cała energia ze mnie uszła nie miała siły ustać na nogach. wróciłam do domu i rycząłam jeszcze 3 godziny. co to było?! jakaś odmiana ataku? ktoś miał coś takiego?? jak wrociłam do domu, siły mi wróciły i mi ulżyło.

(nie pamiętam czy już o tym pisałam czy nie, jak się powtarzam to przepraszam)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lindai 25 sty 2013, 15:05
L.E. napisał(a):hedonis__m, ja od kilku miesięcy nie mam już ataków paniki.
Nie biorę leków, wszystko dzięki terapii.
Mam jeszcze takie momenty, że jestem zaniepokojona i mam wrażenie, że się atak zbliża, ale ostatecznie wszystko wraca do normy.
Jestem żywym dowodem na to, że można z tego wyjść.
Samych lęków też już prawie nie mam :yeah:




moze za bardzo prywatne pytanie,ale co takiego robisz na tej terapi...jestem poczatkujaca jesli o to chodzi,sama rozmowa czy cos jeszcze....
nie mozesz zatrzymac zadnego dnia,ale mozesz go nie stracic...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:26
Lokalizacja
hol-and

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 25 sty 2013, 15:24
lindai, ciężko stwierdzić...
Sama terapia polega na rozmowie i ciężko coś innego wykombinować.
Moja terapia jest w nurcie psychodynamicznym (chyba najczęściej tu na forum krytykowanym).
Nie umiem tak dokładnie powiedzieć z czego wynika poprawa i jak to właściwie działa. Pewnie jakbym wiedział to nie byłaby tak skuteczna, bo podświadomość by uruchomiła jakieś mechanizmy obronne.

Poza terapią pomagają też medytacje. Chociaż bywa, że jak człowiek jest źle nastawiony to tymczasowo mogą nawet pogorszyć samopoczucie.
Ja głównie skupiałam się na takich, które są związane z wybaczeniem sobie swoich błędów i niedoskonałości.
I nie wykluczam, że to też jest jednym z elementów działania terapii.

lindai, a Ty od kiedy chodzisz na terapię?
Ja też na początku szukałam wskazówek co mam robić, ale później po prostu samo idzie.
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez LEvanDER21 25 sty 2013, 16:34
Witajcie,
pisałam w wątku depresja, ale myślę, że i tu mogłabym co nieco napisać.
Oprócz zmęczenia i długich godzin spędzonych w łóżku, oprócz uczucia słabnięcia np. w autobusie, odczuwam jeszcze silne dusznosci. I nawet nie tak, że na 15 minut a czasem kilka godzin. Myslę wtedy wciąz o tych dusznosciach. Staram się rozluźnić, głęboko oddychać, ale dochodzi ból głowy i ciemno przed oczami się robi... Mam od 4 miesięcy kaszel, byłam wczoraj na prześwietleniu i zastanawiam się co może byc przyczyna tego. Czy może to być nerwica? Jak myślicie? proszę o jakąs odpowiedź, pozdrowienia :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sty 2013, 22:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lindai 25 sty 2013, 17:20
chodze dopiero od jakiegos czasu wsumie 3 raz bylam i jakos sie tak dziwnie skrepowanie czulam a nie powinnam,sama rozmowa jak na razie, nie mieszkam w polsce,mozliwe ,ze maja tu inne terapie cholera to wie...jak tu czytam,to prawie wszyscy maja jakies tablety ja jak do tej pory nic,tak sobie myslalm ,ze moze terapeutka chce mnie lepiej poznac tzn moj problem ale nie wiem ,czy tak dalej pociagne...ostatnio czesto mam ataki...czuje sie bardzo zmeczona i strasznie podenerwowana od wewnatrz wiem wtedy ze w bardzo krotkim czasie dostane atak,boje sie cholernie...cwiczy ktos z was yoge,podobno tez ma dobry wplyw na nerwice...
nie mozesz zatrzymac zadnego dnia,ale mozesz go nie stracic...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:26
Lokalizacja
hol-and

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pralina 25 sty 2013, 20:19
ja sie boje isc.....boje sie o wlasne zdrowie, ze kiedys wykituje na zawal czy popelnie samobojstwo..ale ni cholera nie moge sie zebrac do lekarza..,mam dopiero 21 lat, troche mi wstyd ..kazdy mnie olewa bo jakie ja moge miec problemy,ze martwie sie na zapas...mialam cwiczyc ale moj len w dupie mnie powstrzymal..wole lezec w lozku i plakac..to znaczy ogolnie nie..czuje sie wtedy fatalnie..obiecuje sobie ze zaczne cos zmieniac i nigdy nic nie wychodzi..glupia jestem
"Gdybym tylko mógł przekazać Ci choć cząstkę własnego szczęścia, abyś już na zawsze była wolna od smutku i melancholii. "Albert Einstein
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
23 sty 2013, 11:04
Lokalizacja
United Kingdom

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 25 sty 2013, 20:27
Pralina, nie jesteś głupia. Po prostu zagubiona.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez butterfly38105 27 sty 2013, 10:55
Hej. Jestem tu nowa..trafiłam tu z wiadomego powodu..złapała mnie nagle, bez otrzeżenia..ataki mam dłuuugie- trzyma mnie ze 2 godziny, a jak puści, to i tak cały dzień do kitu, bo jestem słaba...przez mies. Schudłam 3 kg, nic prawie nie jem...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sty 2013, 10:45

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pralina 27 sty 2013, 13:18
ja przytylam mimo ze jem normalnie,nie jem obiadow, fast foodow , normalne kanapki...a tyje..mam problemy z jelitami
"Gdybym tylko mógł przekazać Ci choć cząstkę własnego szczęścia, abyś już na zawsze była wolna od smutku i melancholii. "Albert Einstein
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
23 sty 2013, 11:04
Lokalizacja
United Kingdom

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 27 sty 2013, 18:25
ja też tyje :/ muszę trzymać dietę inaczej w miesiąc jestem jak szafa. ale jak staram się pilnować jedzenia to jest chyba ok
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mgielka86 29 sty 2013, 12:53
Moje ataki przechodzą już same siebie, bo nie da się ich okiełznać. Dlatego unikam miejsc w których najczęściej się uaktywniały a co za tym idzie - nie wychodzę z domu w ogóle. Wiem, ze to źle ale nie mam ochoty się już męczyć. Wcześniej pomagało mi kilka sprawdzonych sposobów, ale i one zawiodły. Teraz pomaga mi jedynie samookaleczenie. Kiedy przychodzi napad wbijam sobie paznokcie gdzie popadnie, w całe ciało. Nie ważne, że potem wyglądam jak by mnie ktoś pobił. Liczy się tylko to, by zapomnieć o lęku.
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez comatom 30 sty 2013, 19:13
L.E. napisał(a):hedonis__m, ja od kilku miesięcy nie mam już ataków paniki.
Nie biorę leków, wszystko dzięki terapii.
Mam jeszcze takie momenty, że jestem zaniepokojona i mam wrażenie, że się atak zbliża, ale ostatecznie wszystko wraca do normy.
Jestem żywym dowodem na to, że można z tego wyjść.
Samych lęków też już prawie nie mam :yeah:

gratuluje ...
comatom
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 29 gości

Przeskocz do