Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez boberator 06 sty 2013, 21:52
Witam Was :) To mój pierwszy post, zarejestrowałem się dzisiaj, choć forum czytałem już niejednokrotnie w przypływie rozpaczy... Myślę nad założeniem nowego tematu ze swoją historią, bo choć pewnie nie odbiega od Waszych, ma kilka waznych szczegółów. Ale zobaczę, bo to mnóstwo pisania. Z nerwicą męczę się od lutego 2010... Ataki przybierały przeróżne postacie, teraz ograniczają się do tego, którego najbardziej nie lubię i najbardziej się boję... Uczucie zatrzymania serca, potem wielkie ŁUP! niemal rozwyrające klatkę piersiową... i powoli rytm wraca do normy (która też wcale nie wydaje mi się normą, na początku nerwicy tachykardia, teraz wręcz przeciwnie + uczucie arytmii). Gdyby nie moja dziewczyna, która zawsze potrafi mnie podnieść na duchu to nie wytrzymałbym tego... Wiem, że wiecie jak to jest, wiem, że to forum pomoże mi podnieść się na duchu i uwierzyć, że to "tylko" nerwica, bo wciąż jest lęk przed poważną chorobą, moja wiedza o chorobach serca jest już chyba większa od niejednego kardiologa, ciągle siędzę i czytam... ;] Najgorsze jest to, że jedynymi badaniami jakie już za mną, to EKG (kilkakrotnie) i raz Echo Serca. Niby wszystko cacy... Muszę zrobić jeszcze Holtera i test wysiłkowy, żeby na nowo uwierzyć. Ech, jest naprawdę cieżko.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 sty 2013, 21:31

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ariel28 06 sty 2013, 22:09
też mam takie jazdy rano, nie potrafie tego opanować, wmawiam sobie że nic mi się nie stanie ale to jest silniejsze. W nocy teraz śpie jak zabity po Mianserynie otumaniony jestem. Myslałem że już sobie radze z atakami paniki ale wrócilo i inaczej mam. Najgorsze te pulsowanie w głowie,uczucie jakby mi nogi odplywały i mysli że za chwile zemdleje a nigdy jeszcze nie zemdlałem:) pozdrawiam
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 06 sty 2013, 23:37
przylaczam sie do Was,rowniez mam takie uczucia kiedy serce wywraca sie na druga strone albo staje w miejscu,robi tzw fikolki lub potkniecia,czasem mam pojedyncze skoki a czasem czuje je kilka razy po kolei,takich boje sie najbardziej,trwaja kilka sekund do 30 ale sa bardzo nieprzyjemne.bylam u lekarza,nazwal te fikolki pobudzajacymi serce i powiedzial ze to prawidlowe,bylam rowniez u kardiologa i mialam badanie Holtera na ktorym wyszlo ze w ciagu doby mialam takich potkniec 72 razy,nic wiecej sie nie dzialo,serce mam zdrowe,EKG wzorowe,Echo nie wykazalo nieprawidlowosci,takie potykanie jest podobno prawidlowe choc dla nas Nerwicowcow bardzo nieprzyjemne,my czujemy je ze wzmozona sila,i bardzo skupiamy sie na nich co powoduje nasze pozniejsze leki.ja na przyklad prawie przy kazdym glebszym wdechu czuje jak mi serce spada na inny tor,zalecono mi Magnez z wit.B6,lykam,zobaczymy czy sie poprawi.
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez boberator 06 sty 2013, 23:44
Ja strasznie się boję robić Holtera, ale wiem, że bez niego się raczej nie obejdzie... Chcę go zrobić, ale boję się, że dowiem się czegoś, czego nie chcę wiedzieć :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 sty 2013, 21:31

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tomasz1982 07 sty 2013, 16:52
Też jestem nowy na tym forum i powiem Wam tylko,że jestem w szoku że mnie silnego fizycznie,30 letniego faceta(ojca dwójki dzieci),który niejedno w życiu już widział i z niejednego pieca chleb jadł dopadło takie niby gówienko;-).
:mhm:
Męczę się z tym od 2007 roku.
Ale koniec z tym!!!Przyczyn szukałem w złym miejscu,ale teraz wszystko się zmieni. :time:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2013, 11:48
Lokalizacja
Wwa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Bianka78 07 sty 2013, 17:05
tomasz1982 Co to znaczy "w złym miejscu"?
Bianka78
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tomasz1982 07 sty 2013, 17:12
Szukałem w złym miejscu przyczyn swoich dolegliwości;-))Myślałem,że mam raka inną nieuleczalną chorobę-somatyczną.Po wielu,wielu badaniach okazało się,że nic mi nie fizycznie tylko psychicznie.Cieszę się,ze to nerwica,bo z tym da się żyć a nawet da się tego pozbyć.Nie wiem jeszcze jak,ale szukam dobrych ludzi,którzy mi pomogą. :szukam:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2013, 11:48
Lokalizacja
Wwa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Bianka78 07 sty 2013, 17:22
A, o to chodzi. Standard, chyba większość na forum jest przebadana na wszystkie strony. Zajrzyj do działu Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
Bianka78
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez JoannaM 07 sty 2013, 17:38
Cześć, wprawdzie nie mam zdiagnozowanej nerwicy, ale czytając różne fora i doświadczenia innych ludzi mogę przypuszczać, że niestety mnie to dopadło. Nie wiem czy to jest genetyczne, ale moja mama choruje na to przez większość życia. Ja jak i moja mama jesteśmy strasznymi hipochondryczkami. Ciągle wyszukuje w sobie objawów różnych chorób. Ostatni większy atak miałam z 2 lata temu. Wtedy zmarł brat mojej mamy, która strasznie to przeżyła. Ciągle płakała i mi niestety to się udzielało. U mnie głównie objawia się to odrzuceniem od jedzenia, bólami głowy, mdłościami i oczywiście lękiem przed śmiercią. Trwało to kilka tygodni. Oczywiście wmawiałam sobie, że to na pewno rak. Po zrobieniu badań wyszło, że wszystko jest ok. Nasza lekarka rodzinna trochę drwiąco stwierdziła, że jestem nerwuska po mamusi. Wtedy poprosiłam żeby chociaż coś na apetyt mi przepisała i dostałam lek o nazwie Peritol. Faktycznie już po pierwszej tabletce miałam duży apetyt. Ten lek ma jeszcze działanie uspakajające, więc oprócz tego, że byłam senna i trochę otłumiona czułam się bardzo dobrze. Przez kilka dni brałam te tabletki, wszystkie objawy przeszły więc odstawiłam. Ten rok znów przyniósł dla mnie wiele stresu. I znów wróciły te same objawy. Najbardziej uprzykrza mi ten lęk przed jedzeniem. Boję się, że się zadławię. W zaciszu domu jeszcze jakoś daję radę, włączam sobie telewizje internet, odwracam uwagę i nie jest wtedy tak źle. Najgorzej jest wtedy gdy muszę zjeść w miejscu publicznym, a jeszcze jak ktoś mnie mocno namawia do zjedzenia. Ze stresu mam wrażenie, że odlatuje. Czuje napływ gorąca, robi mi się nie dobrze, w głowie mi się kręci. Wiadomo są dni gorsze i lepsze, codziennie piję melisę. Mam wrażenie, że trochę mi pomaga, a może sobie wmawiam;). Zresztą długo by tu o tym wszystkim pisać. Martwi mnie to, że wyjście z tego nie jest takie łatwe. Mam dopiero 23 lata, a czasami czuję się jakbym stała nad grobem. Jestem z Lublina, może ktoś może mi polecić jakiegoś lekarza z tego miasta? Pozdrawiam;)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:03

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lindai 07 sty 2013, 17:47
Bianka78 napisał(a):A, o to chodzi. Standard, chyba większość na forum jest przebadana na wszystkie strony. Zajrzyj do działu Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
witam ,zagladam tu czesto ale nie jestem zbyt aktywna nie wiem co pisac i jak, a zreszta jak czytam wasze posty to tak jak to bym ja byla...tyle roznych ludzi a czesto te same objawy ..."ciesze"sie (moze nie ladnie powiedziane)ze tyle osob na to samo choruje i ze nie jestem sama,rowniez zrobilam kilka badan oczywiscie wyszly ok a za kazdym razem mysle i pszypisuje sobie nowa chorobe...co za glopota ..teraz tak mysle ale jak mam taki atak to malobym nie poleciala na ostry dyzur zeby mnie juz teraz przebadali najlepjej to w zdluz i w szesz, zeby tylko sobie ulzycz psychicznie ...
od jakiegos czasu jak mam taki dzien to poprostu siadam za komputerem i czytam wasze posty albo cos na ten temat,wtedy sie uspokajam,bo czytam ze tyle osob przezywa dokladnie to co ja,wiec patrzac na to realnie ,niemozliwe zeby tylu ludzi mialo raka,guza.cos z sercem itd...probuje rozwaznie myslec,nie zawsze sie udaje ,najgorsze jak sie poniose wyobrazni... to koniec,boje sie ze zaraz zemdleje...
najgorsze jest to ,ze nie mam pojecia kiedy i od czego sie to zaczelo...tak o samo z siebie..nie ukrywam mamy z mezem sporo problemow a ja z natuty jestem "sama w sobie"wszystko dusze wiec ...ale kiedy????myslalam ze panuje nad soba ale jednak "to cos"jest silniejsze
postanowilam z nowym rokiem walczyc z tym czyms ,krzycze sama na siebie(oczywiscie kiedy sie da..) ze to moja psychika tak dziala a nie moj organizm,wmawiam sobie ze jest ok,a ten atak to znowu kaprys psychiki...trudno jest ale sie nie poddaje ...
powodzenia wszystkim
nie mozesz zatrzymac zadnego dnia,ale mozesz go nie stracic...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:26
Lokalizacja
hol-and

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tomasz1982 07 sty 2013, 19:57
Bianka78 ;-)))
a więc tak :yeah:
rak mózgu-bo widziałem i rozmawiałem kilka lat temu z dzieciakami z tym świństwem,które potem umierały
rak rdzenia kręgowego- bo zachorował na to mój ojciec-do dzisiaj żyje i ma się świetnie -8 lat po operacji
rak trzustki-nie wiem dlaczego - zmarl na to jeden z moich ulubionych aktorów Patrick Swayze
białaczka -nie będę pisał dlaczego bo to bardzo śmieszne :yeah:
Borelioza- zbierałem grzybki i jagódki w lesie gdzie kiedyś ugryzł mnie jakiś robal-nawet nie wiadomo czy to był kleszcz
i jeszcze kilka innych głupich przypuszczeń

:hide: wstyd mi teraz

-- 07 sty 2013, 19:06 --

lindai mieszkasz w NL?
tez mieszkałem kilka lat na obczyźnie gdzie właśnie zaczęła się moja choroba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 sty 2013, 11:48
Lokalizacja
Wwa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 07 sty 2013, 22:03
lindai wlasnie wiekszosc ludzi ktorzy dusza w sobie uczucia cierpi na ta paskudna chorobe.
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lindai 07 sty 2013, 22:11
dokladnie tak Tomasz,mieszkam tu juz 14 lat ,gdyby nie ten cholerny kryzys i nasza glupota z kupnem domu moze byloby inaczej..chociaz zawsze cos musi byc nie tak,jak u kazdego...
ja rowniez przypisuje sobie choroby,bo nagle jakas ciotka trzeciej generacji zmarla na "cos"wiec...moze ja to tez mam albo niedawno slyszalam od znajomej...poszedl facet do lekarza bo myslam ,ze ma grype a on juz jedna noga w grobie byl...rak pluc ,pozyl jeszcze tydzien...w glowie mi sie nie miesci...caly tydzien mialam z glowy ,dusznosci ,zaparcia,rozwolnienie,serce skakalo jak szalone itp...a maz mial zmiane popoludniowa...koszmar
nieraz mowie,ze babcie po 70 lepiej sie czuja i uzywaja zycia niz ja po 30...

-- 07 sty 2013, 21:25 --

Iruś:) napisał(a):lindai wlasnie wiekszosc ludzi ktorzy dusza w sobie uczucia cierpi na ta paskudna chorobe.




niestey tak..widze to na wlasnym prykladzie... i od kilku lat na siostry,niestety sama sie tez w to wkopalam...
nie mozesz zatrzymac zadnego dnia,ale mozesz go nie stracic...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sty 2013, 17:26
Lokalizacja
hol-and

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Bianka78 07 sty 2013, 22:44
tomasz1982 napisał(a): :hide: wstyd mi teraz

:shock: Dlaczego wstyd? Przecież to logiczne, że jak człowiekowi coś dolega, to szuka przyczyn tego stanu. A to, że jesteśmy "przebadani" znacznie zawęża pole do popisu naszej wyobraźni.

PS. No pooowiedz, czemu białaczka :mrgreen: ?

-- 07 sty 2013, 21:47 --

lindai napisał(a): nieraz mowie,ze babcie po 70 lepiej sie czuja i uzywaja zycia niz ja po 30...

Trafiłaś w sedno, niestety...
Bianka78
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do