Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 29 gru 2012, 00:29
Napady potrafią czasami np. zniknąć w ogóle i pojawić się od lat np. po roku. Ja tak miałam zanim dowiedziałam się, że to zaburzenia lękowe. Biegałam po lekarzach, badania były oczywiście prawidłowe, ale nikt nie mógł postawić mi diagnozy skąd to się bierze i co to jest. Po jakimś czasie przestałam biegać, bo ataki odpuściły, albo były mniej wyczuwalne, czy właśnie takie 2-3 sekundowe, więc olałam temat. Po kilku miesiącach spokoju wróciły ze zdwojoną siłą i nie mogłam sobie z tym poradzić, kilka razy prawie wylądowałam w szpitalu, bo z tego wszystkiego traciłam przytomność. Ja miałam jeszcze uczucie mdłości i "ścisk w gardle", a że lęk przed wymiotowaniem publicznym to jedno z moich głównych przyczyn napadowych to atak się nasilał.
Tylko ja miałam przeciwnie, w miejscach publicznych dostawałam napadów, w domu nigdy. W domu było bezpiecznie, bo blisko łazienki i nikt nie widzi czy przypadkiem zwymiotuję czy nie. Doprowadziłam się do takiego stanu, że wiele miesięcy poruszałam się tylko między sypialną i łazienką, nie ruszając się z domu. Wyjścia do sklepu czy gdzieś były sporadyczne i w większości przypadków kończyły się lękiem. Nie daj boże obiło mi, żeby pójść do jakiegoś dużego centrum handlowego, jak już wlazłam do środka to zaraz musiałam wybiec na zewnątrz, bo już zaczynał się atak.
To są tematy obowiązkowe na terapie, czasami są stosowane różne inne metody leczenia. Warto znaleźć sobie kilka miejsc / sposobów / skojarzeń, które są przyjemne, potrafią odciągnąć myśli i zapewnić poczucie bezpieczeństwa. np. wyjazd do ciotki. Skoro daje spokój, należy robić to jak najczęściej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Trawa_Cytrynowa 29 gru 2012, 00:29
Jest jeszcze jedno: mam nadwagę, bo się obżeram, cholera nie wiem czy jest to jakis objaw bulimii, nie nie wymiotuję, ale mam wielkie poczucie bezpieczeństwa jak mam po brzegi wypełniony żołądek. Po 15 minutach jestem potwornie znowu głodna.
A przecież otyłość sprzyja nadciśnieniu, dobrze, że poziom cukru też mam na razie dobry.
Juz tyle razy próbowałam zrobić z tym porządek, schudnąć, ale to jest silniejsze ode mnie.
Jeszcze przed atakami miałam nadkwasotę i straszne biegunki, jak zaczęły się historie z sercem - tamto ustało.

-- 28 gru 2012, 23:34 --

No właśnie przez cały październik nie miałam ataków, teraz ujawniły się emocje zwiazane ze świętami, jeszcze na dodatek przedwczoraj zmarła siostra mojego taty. Do ciotki jeżdżę często, teraz jedziemy z córką na całe ferie, już sie nie mogę doczekać.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 gru 2012, 23:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 29 gru 2012, 00:46
jeśli chodzi o problemy z odżywianiem to jako ex bulimiczka i anorektyczka co nieco mogę w temacie się wypowiedzieć. Nie wszystkie napady jedzeniowe są od razu związane z zaburzeniami odżywiania. Często jest to właśnie tak jak mówisz, związane z potrzebą bezpieczeństwa, szukasz czegoś co sprawi Ci przyjemność, poprawi samopoczucie. Może to też być zachowanie kompulsywne jedno z wielu, tylko to jest widoczne w postaci nadwagi. Czyli zajadasz nerwy, stres, lęki, szukasz pocieszenia i spokoju w jedzeniu. Nie musi to być objaw bulimii czy anoreksji, ponieważ one się pojawiają wtedy kiedy zaczynasz obsesyjnie myśleć o swoim wyglądzie, o sobie, o swoim wnętrzu, jak szukasz zaspokojenia swoich frustracji i potrzeb w jedzeniu, a całe Twoje życie tylko wokół tego się obraca. Chorowałam na bulimię i anoreksję łącznie 7 lat. Do tej pory mam pozostałości w postaci obsesyjnego oglądania się w lustrze i ważenia się raz w miesiącu zawsze tego samego dnia o tej samej porze.
Ten temat też porusz na spotkaniu z psychiatrą, jednak na pewno jest on związany też z lękiem. Jeżeli zaczniesz terapię i pracę nad sobą, możesz być pewna, że wpłynie to dobrze nie tylko na Twoje lęki i samopoczucie, ale również zdrowie i wygląd. Gdy zaczęły mi się napady też sporo przytyłam, byłam bliska nadwagi, bo jadłam. Ryczałam i jadłam, bo myślałam, że zaraz umrę. Jak dowiedziałam się co i jak i sama wiedza co mi jest mnie sporo uspokoiła, waga wróciła do normy. Potem odkryłam rzeczy, które pomagają mi walczyć z napadami np. sport - uprawiam nordic walking, zumbę, spaceruję, biegam, chodzę na siłownie. Kiedyś miałam ataki, potem pokochałam sport i teraz mam ładną, zdrową i zgrabną sylwetkę mimo ogólnych predyspozycji do tycia. Mogę Ci obiecać, że terapia wiele zmieni w Twoim życiu na dobre!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Trawa_Cytrynowa 29 gru 2012, 01:06
Dziękuję Ci Pisanko za wsparcie.
Walczę również z chronicznym zmęczeniem, dom mam strasznie zapuszczony.
Z pracą też problem, przez całe lata zajmowałam się mamą, była chora na SM, więc sama rozumiesz...
Pracy jest sporo, ale na zmiany, a ja nie mam z kim zostawić córki, poza tym nie chciałabym jej oglądać tylko przez godzinę dziennie.
Czasami mam wrażenie, że stoję przed murem i walę w niego głową, nie mam juz siły na cokolwiek...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 gru 2012, 23:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 29 gru 2012, 01:20
Ne ma za co! jak coś to pisz do mnie śmiało, chętnie porozmawiam w trudnych chwilach i nie tylko ;) wiem doskonale jak to jest z pracą itp bo miałam ten sam problem. Nie mogłam wychodzić z domu, znalazłam byle co by chociaż parę groszy zarobić, ale szybko unikałam wychodzenia, więc a to jedno zwolnienie, a to drugie itp. no i zmęczenie to jest "podstawa". do tej pory czasami ciężko jest mi się ruszyć i muszę się bardzo zmuszać. ale wierzę, że sobie poradzisz, bo mimo trudnych chwil, wydajesz się być mimo wszystko bardzo silna! tylko trzeba tę siłę w sobie odkryć!:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Trawa_Cytrynowa 29 gru 2012, 01:28
Eee, silna to ja kiedyś byłam, mogłam góry przenosić...
Idę spać, jutro sie odezwę, ma do mnie przyjść kolega, ktory jest internistą, zawsze się lepiej czuję po takiej wizycie.
Dobranoć i jeszcze raz wszystkim dziękuję za wsparcie i ciepłe przyjecie do grona nerwicowców. Cieszę się, że tu zajrzałam, buziaki :***
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 gru 2012, 23:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 29 gru 2012, 11:24
byłaś silna i jesteś. Każdy jest, tylko trzeba potrafić to wyciągnąć na zewnątrz ;) uda się. powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Ina86 01 sty 2013, 09:38
Od początku listopada nie miałam ataków, niestety, wczoraj powrócił. A w zasadzie to dzisiaj, bo było już po przywitaniu Nowego Roku. Objawy standardowe - kołatanie serducha, szybkie tętno, biegunka, wymioty i strach. Na szczęście miałam z kim pogadać, udało się w kilka godzin opanować do tego stopnia, że zostało tylko uczucie niepokoju. Znaczy, że terapia pomaga, bo zdecydowanie szybciej minęło niż poprzedni atak.
Jednak zdziwiło mnie to, że napad wystąpił w sytuacji innej niż występował wcześniej... cóż, będzie o czym rozmawiać z terapeutką.
Martwi mnie natomiast u mnie kwestia zasypiania. Kiedyś po ataku po prostu nie mogłam zasnąć, teraz jest tak, że już prawie zapadam w sen i nagle wstrząsa mną dreszcz, takie "drygnięcie" ciała. Strasznie to denerwuje. Też tak macie, jak sobie z tym radzicie?
Cital 30mg
Miansec 30mg
Afobam doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
10 lis 2012, 21:25
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monalisa69 01 sty 2013, 18:30
Pięknie zaczął się nowy rok. Jestem w trakcie odstawiania leków (asertin, absenor, propranolol), po rocznej kuracji bez psychoterapii.
Stwierdzono u mnie depresję, fobię społeczną, szkolną. W miarę upływu czasu pozbyłam się dwóch pierwszych przypadków, propranolol w dużej dawce z samego rana i nauczanie indywidualne pozwoliło mi chodzić do szkoły, z autobusu wysiadać bez 'tremy'.
Poważniejszego ataku nie miałam dość długo, cieszyłam się, bo myślałam że chociaż to mam za sobą. Moje ataki zazwyczaj są spowodowane konkretnym, stresogennym czynnikiem. Owszem, zdarzają mi się stany lękowe, kiedy siedzę w nocy sama w pokoju, od tak, bez powodu, jednak jestem w stanie dość szybko się ogarnąć, zapalam papierosa, czasem trzy i przestaję się bać.
Ale na Boga, dzisiejsza noc to już przegięcie. Domówka sylwestrowa, godzina 0, ja cała uradowana, szczęśliwa, wstawiona. Godzinę później odbywam dosyć przykrą rozmowę, w której ktoś mnie nie docenia i ma inny pogląd na moją osobę niż ja sama. Co robię? Wpadam w panikę, HISTERIĘ, wyję, płaczę, rzucam się na łóżku, trzęsę, duszę. Trwa to dobre pół godziny, może dłużej. I ten wstyd, wstyd, bo tyle ludzi naokoło, a ja nie potrafię uspokoić 'kobiecego płaczu'. Wstyd w tych atakach nie ułatwia mi sprawy.
Wszystko zaczyna się w sumie tak samo. Rozmowa z kimś, zranione ego, strach przed konsekwencjami (najbardziej epicki był mój atak w 18 urodziny, podczas rozmowy z panami policjantami, kiedy musiałam dusić to wszystko i narosło do tego stopnia, że po ich odjeździe rzuciłam się na podłogę i wyłam). Nie wiem, nie umiem radzić sobie w sytuacjach konfliktowych. Nie umiem opisać tego co wtedy czuję żadnemu lekarzowi, więc nie wiem, co to za cholerstwo jest. Niezdiagnozowanie. Kiedyś myślałam, że to nerwica lękowa. Ale teraz, sama nie wiem. Podchodzi to bardziej pod histerię.
Paranoja, myślałam, że jestem na tyle silna, żeby zwyciężyć. Ale tego nie mogę. Nie wiem co to jest. Masakrycznie mnie to wykańcza, fizycznie. Dziś przespałam w sumie całą imprezę, bo kiedy się uspokoiłam, byłam po prostu w stanie totalnego wycieńczenia, jak po jakimś maratonie.
Moje pytanie, czy ktoś ma podobny problem do mojego? Nie wiem, jak mogę sobie z tym poradzić. Chyba zacznę obchodzić się ze sobą jak z jajkiem, kiedy ktoś zaczyna mówić coś, co może wywołać potencjalny atak wystarczy w dobrym momencie powiedzieć 'Stul pysk!'.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 lut 2012, 21:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez insomnia-one 02 sty 2013, 22:45
Wypracowany rok bez ataku, pod wpływem niemałego stresu zakończył się fiaskiem. taka głupia przypadłość ze podczas ostatniego roku miałem dwa poważniejsze ataki w sylwestra...i w sylwestra, /cenzura/. nic chyba bardziej nie potrafi wyprowadzić z równowagi niż poczucie, ze moment ukoronowania starań, zamknięcia pewnego rozdziału z pozytywnym skutkiem zamienia się w wielkie smutne gówno. Ale nikt nie mówił, ze będzie lekko. znajdę tutaj sojusznika który miewa podoba sytuacje? :)

elko
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
01 lis 2012, 13:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ariel28 05 sty 2013, 22:42
Mam pytanie, czy też macie tak jak ja, napijecie sie herbaty, kawy( nie pije juz dłłuzszy czas bo mnie telepie po kawie i zawału bym dostał:) nawet coli w puszce, mam po tym lęki, najpierw głowa pulsuje w środku cały się trzęse i zaraz atak paniki. Odkąd mam nerwice pije tylko melisse ale czasem mam ochote wypic herbate to nie daje rady. Dzisiaj w południe napiłem się herbatki to do tej pory dochodze do siebie musiałem Afobam brać na uspokojenie bo umierałem. Cisnienie wzrasta po kawie, herbacie ale nigdy tak tego nie odczuwałem jak teraz.
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Nika81 06 sty 2013, 13:56
Ariel28 napisał(a):Mam pytanie, czy też macie tak jak ja, napijecie sie herbaty, kawy( nie pije juz dłłuzszy czas bo mnie telepie po kawie i zawału bym dostał:) nawet coli w puszce, mam po tym lęki, najpierw głowa pulsuje w środku cały się trzęse i zaraz atak paniki. Odkąd mam nerwice pije tylko melisse ale czasem mam ochote wypic herbate to nie daje rady. Dzisiaj w południe napiłem się herbatki to do tej pory dochodze do siebie musiałem Afobam brać na uspokojenie bo umierałem. Cisnienie wzrasta po kawie, herbacie ale nigdy tak tego nie odczuwałem jak teraz.

Hej, ja tak miałam rok temu. odstawiłam kawę, herbatę czarną i napoje z kofeiną. Pomogło. :)
Piję herbatki owocowe i wodę. Melisy nie ruszam, bo słabo mi po wypiciu. Dieta ma duże znaczenie jak widać.
Pozdrawiam! Powodzenia z odstawianiem kofeiny.
"Czyż życie nie jest snem, który się śni we śnie"? E.A. Poe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
11 lip 2012, 14:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 sty 2013, 13:57
ja miałam coś podobnego. kiedyś piłam dużo kawy, coli, energetyków. to był okres jak miałam ciągle ataki, ale nie wiedziałam, że to napady paniki i lęku. po pierwszym papierosie rano też tak miałam. potem jak dowiedziałam się, że to nerwica i to co mi się dzieje to tachykardia, odstawiłam kawę, colę i energetyki, zostawiłam herbatę, ale pije tylko zieloną, czerwoną, roibosa czy pu-erh, do tego biorę beta-bloker na serce.
to co opisujesz, dzieje się dlatego, że kofeina podnosi Ci ciśnienie, a jak jesteś np. skrajnym niedociśnieniowcem to nawet najmniejsze podniesienie ciśnienia jest drastycznie wyczuwalne przynajmniej u mnie, gdy coś się w organizmie zaczyna zmieniać, nachodzą Cię lęki, że coś się z Tobą znowu dzieje / umierasz / nagła choroba czy co tam sobie zwykle przypisujesz (ja oczywiście śmierć przez zawał). Dlatego jeżeli zmiany w organizmie działają na Ciebie napadogennie należy odstawić to. kawa, cola, energetyki to podstawa. Herbata? na mnie nie działała tak bardzo, aczkolwiek czarna herbata też podnosi ciśnienie, warto ją zamienić tak jak napisałaś na melise, może na rumianek, miętę, albo na herbaty owocowe, zielone etc. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Iruś:) 06 sty 2013, 21:27
hejka,z kawa i herbata nie mam problemu,pije choc wiem ze nie powinnam.za to jak wstaje rano i tylko zlapie pion,dojde do lazienki oporzadze sie to zaczynaja sie u mnie kolatania serce,i niby przeciez nie ma powodu,bo wszystko jest ok,ledwo dzien sie rozpoczyna,potem sniadanie i wyjscie z domu,po dotarciu do pracy jestem juz tak nakrecona ze nie chce sie zyc,chwila odpoczynku i wpadam wtedy w wir pracy,ok.poludnia przechodzi i mam spokoj do wieczora,jesli w tym czasie nie wystepuja inne dolegliwosci bolowe,bo jesli tak to potrafie byc caly dzien nakrecona,jesli nie moge sobie z tym poradzic bo wbije sobie do glowy ze cos mi jest to potrafie wyladowac na pogotowiu,gdzie po badaniach okazuje sie ze jednak nic mi nie dolega.zdarzylo sie juz kilka razy ze z pracy koleznka wiozla mnie na pogotowie z wysokim cisnieniem i kolataniem serca,teraz wiem ze to tylko moja wyobraznia i poprosilam ja zeby nigdy wiecej tego nie robila,ze musze sama z tym powalczyc,jak narazie skutkowalo.bardzo chcialabym umiec sobie radzic w atakach ktore mecza mnie strasznie i odbieraja chec do zycia.ciesze sie ze tu trafilam,czytajac posty innych osob wiem ze nie jestem sama,i ze to co tu pisze rozumiane jest przez Was wielu.
"życie jest piękne,trzeba tylko umieć je dostrzec"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 sty 2013, 22:53
Lokalizacja
19 km od Olsztyna

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do