Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lifka 25 paź 2012, 10:23
Mój dzień dzisiejszy był super!!!!
Po 11 latach leczenia-wiem,że jestem chora nadal..dostałam totalnego odjazdu na ulicy:(:(:(:(..Poł biedy,żeby się miało odlot..ale to jest odlot totalny...nóg nie ma-nie ma jak uciec-łeb nie funkcjonuje-więc nie ma gdzie uciec...
dopadłam pierwszego lepszego taskówkarza i błagałam,żeby mnie zawiózł do domu..co powiedziałam????Że coś mi słabo-coś z sercem...
I tak wyglądałam pewno jak upiór..
Czy jest tutaj ktoś -kto po kilkunastu latach z tego wyszedł????????????/Cz jest ktoś kto odstawił leki i normalnie wychodzi z domu???
POMOCY!!!bo coś mi się stanie...Oszaleć już więcej nie oszaleje!!!!Ale już nie mogę:(:(
Ostatnio edytowano 25 paź 2012, 11:17 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 lip 2012, 16:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bedzie.dobrze 25 paź 2012, 10:25
hej:) jak wyglada Twoje leczenie? Leki, terapia?
bedzie.dobrze
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madlen113 29 paź 2012, 14:47
Witam,
Co prawda ja nie mam nerwicy lecz mój partner ją ma. Poznaliśmy się 4 lata temu. Na początku nic nie wskazywało na stan w jakim jest z biegiem czasu jego ataki zaczęły się nasilać, stał się agresywny, walił ręką w stół, krzyczał a do tego doszło do skurczy mięśni cały zesztywniał i miał trudność w wymowie. Zaczynam się go bać. Nie chodzi tu wyłącznie o mnie - mam dwoje dzieci, które to widzą. Jak pomóc mu aby panował nad sobą, byle błahostka jest powodem do kłótni. Czasami mam tego zwyczajnie dość.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 paź 2012, 14:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niepamietam 29 paź 2012, 15:48
Najwyraźniej Twój partner nie zdaje sobie sprawy z tej choroby. Sam przeżywam takie stany, ale zaraz przed wybuchem zapada do głowy myśl: "Ej zaraz... to cholerstwo mną steruje. Moge byc milszy i szukać delikatnego wyjścia z tej sytuacji. Spróbuj znaleźć rozwiązanie". Pięć minut i już patrze na sytuacje inaczej, a przede wszystkim później jakiś spokojniejszy jestem :)

Pozdrawiam!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
27 paź 2012, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sensuu 04 lis 2012, 18:26
mnie leki trzymaja sie na bierzaco, przebywanie z ludzmi oslabia je, choc nie zawsze wtedy ide gdzie tylko moge choc i tak nie uciekne przed nimi... bez zadnego znieczulenia i tak w kolo
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 lis 2012, 14:28

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nie_jest_tak_zle.. 08 lis 2012, 11:31
Mnie dopada najczęściej właśnie w miejscach publicznych(siedzenie na wykładach i zajęciach prawdziwie obrzydza mi żywot), czasami nawet jak jestem ze znajomymi, a to mnie zwykle uspokaja..

kacha.kkk ja jestem z olsztyna,chętnie wymienię gadu na priva;]
Posty
4
Dołączył(a)
08 lis 2012, 11:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 08 lis 2012, 11:55
Mam ataki lękowe od dwoch dni
ledwo funkjonuje,okropne w pracy zwlaszcza jesienią się nasilają.To kiedys minie?wiem ze nie po co ja sie pytam.
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mightman 08 lis 2012, 12:18
Dlaczego nie wierzycie w uzdrowienia? Ja dostałem ataków paniki rok temu, teraz ich prawie wogóle nie mam a jak mam to są w nasileniu w porównaniu z rok temu tak 2/10 pkt. Jak sobie nie radzisz to leki, do tego pscyhoterapia i zmieniać swoje życie.
Offline
Posty
734
Dołączył(a)
20 lis 2011, 18:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pitu 08 lis 2012, 13:06
Svafa, Trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę , nie jesteś sama pamiętaj o tym. ;)
Pitu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 08 lis 2012, 13:12
Pitu, dzięki :smile:
Mightman, uzdrowienia?choruje na to od wielu lat są okresy gorsze,lepsze na terapie chodze więc nie ucz mnie proszę jak mam postępować .Z tym mozna nauczyć się żyć ale to zawsze wraca.
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nie_jest_tak_zle.. 09 lis 2012, 00:59
może ktoś doradzić,co robić jak pojawi się atak?nigdy nie wiem,i bezsilnie czekam aż się skonczy...
Posty
4
Dołączył(a)
08 lis 2012, 11:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 lis 2012, 01:08
nie_jest_tak_zle.., Gdybyśmy to wiedzieli , to pewnie by tu nas nie było ;)
A serio to każdemu co innego pomaga.Czasem trzeba wziąć coś na uspokojenie, starać się odwrócić uwagę, nie ma złotego środka niestety :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nie_jest_tak_zle.. 09 lis 2012, 10:39
Hehe,*Wiola*,no jestem tu żółtodziobem, więc nie mogłem się oprzeć zadania tego pytania:) testuję ostatnio nowy sposób na wykłady-rysowanie różnych dziwactw w czasie wsłuchiwania się w prowadzącego(odwracanie uwagi-znakomite, jeśli się umie to stosować). Zobaczymy czy coś da.
Posty
4
Dołączył(a)
08 lis 2012, 11:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 lis 2012, 13:40
nie_jest_tak_zle.., No musi być to coś bardzo absorbującego , ja paradoksalnie najlepiej "radzę" sobie z atakiem podczas prowadzenia samochodu, mija najszybciej.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do