Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 12 sty 2007, 11:40
Spokojnie,głęboko oddychać..i mówić sobie w myślach,ze wszystko jest ok..

Jeszcze nigdy nie zwiałam..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez arla 14 sty 2007, 16:49
staram sie byc spokojna , no ale nie zawsze to działa kilka razy juz zwiałam bo nie wytrzymałam w sali. Przewaznie to biore jakies prochy nie znam innego sposobu....szczerze mowiac nie wiem jak przezuje sesje...:/
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

Avatar użytkownika
przez Niteczka 14 sty 2007, 21:40
Mi sie wydaje że, każdy sam powinnien znalesc sobie własny sposób radzenia z nerwami. Ja jeszcze go poszukuje niestety...
Pozdrawiam :smile:
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lidia_29 15 sty 2007, 00:31
caly czas pisze na tych forach ze chcialabym pogadac z kims kto ma to cholerstwo, ale to super pomysl zeby istniala taka poradnia w necie , niewiem ale odkąd znalazlam to forum to wszyscy ktorzy tu pisza sa mi jakos .... bliscy, chociaz nikt niepisze akurat do mnie to czuje ze dzieki wam jestem silniejsza , ze niejestem sama bo jeszcze niedawno niewiedzialam co mi jest i bylam pewna ze nikt niewie co ja czuje, a tu czuje sie jak w rodzinie. Chce wam za to podziekowac
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

przez Kasia30 15 sty 2007, 17:06
lidia_29 napisał(a):caly czas pisze na tych forach ze chcialabym pogadac z kims kto ma to cholerstwo, ale to super pomysl zeby istniala taka poradnia w necie , niewiem ale odkąd znalazlam to forum to wszyscy ktorzy tu pisza sa mi jakos .... bliscy, chociaz nikt niepisze akurat do mnie to czuje ze dzieki wam jestem silniejsza , ze niejestem sama bo jeszcze niedawno niewiedzialam co mi jest i bylam pewna ze nikt niewie co ja czuje, a tu czuje sie jak w rodzinie. Chce wam za to podziekowac


przydał by się jakiś psychoterapeuta.kasia30
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
05 sty 2007, 15:17

Avatar użytkownika
przez czarnykot 15 sty 2007, 18:39
Zdecydowanie potwierdzam - fajnie by było gdyby ktoś czówał!Ktoś z przygotowaniem terapeutycznym!Ale....pisząc, czytając, będąc na TYM forum już uczestniczymy w terapii. :D
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

Nerwica... dziwne stany lękowe

przez Michał78 22 sty 2007, 11:24
Witam,

z początku chciałem napisać o tym co mnie dręczy. Jakiś czas temu po raz pierwszy zdarzyło mi się, że w pewnym sensie straciłem kontrolę nad tym co się dzieje z moim ciałem. Było to ok. miesiąc po wypadku samochodowym, w którym mi się jednak nic nie stało i nawet nie był groźny. Poczułem poraz pierwszy drętwienie rąk, wtedy nawet stóp. Podjechałem do szpitala i dostałem coś na uspokojenie i wtedy minęło. Minął rok i nagle znów poczułem taki stan jadać samochodem. Po raz kolejny dostałem coś na uspokojenie i się poprawiło. Los tak chciał, że byłem z dziewczyną z natury dość nerwową... ja zaś jestem osobą spokojną i często tłumie w sobie swoje żale i uczucia. Kiedy było w naszym związku źle to też mój stan się pogarszał. Pewnego dnia lekarz mi powiedział, że wpadam w stany histerii i stad to drętwienie rąk, bezdech itp. Przepisał mi Xanax i powiem Wam, że poczułem się lepiej. Brałem go z 2 tyg. i było już ok. Teraz po 2 miesiącach jednak znó czuje taki niepokój a jest to na pewno z tym związane, że wczoraj rozstałem się ze swoją dziewczyną. W pierwszym momencie poczułem ulgę ale teraz mnie łapie znów taki stan, że ledwo tu pisze. Zauważyłem, że zawsze jest też gorzej jak jestem przeziębiony albo niewyspany... Aha... zapomniałem dodać, że zdarza się że mnie skręca w żołądku. ehhh mam już dość. Co Waszym zdaniem zrobić? Lekarz mi mówi, że jestem zbyt wrażliwy i że mam się wziąść za siebie ale ja szczerze mówiąc nie wiem jak i co robić, by było lepiej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 sty 2007, 11:10

przez phobos 22 sty 2007, 13:16
Witaj jak miales juz wszystkie badania to zglos sie do psychiatry/psychologa niech wystawi diagnoze bo pewnie Twoj lekarz mial racje i to jest kwestia emocji do tego jak przechodzi Ci to po uspokajajacych srodkach no to raczej tylko psycholog/psychiatra Ci pomoc moze jezeli chodzi o pomoc osob wykwalifikowanych mozesz tez sprobowac sam sobie z tym radzic tzn jechac na srodkach ziolowych, afirmacje itd poczytaj forum znajdziesz pelno porad jak sobie radzic z tym samemu wybor nalezy do Ciebie powodzenia i nie łam sie, mysl pozytywnie




pozdr
"Wolność zaczyna się tam gdzie kończy się strach"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lip 2006, 13:28

przez Michał78 22 sty 2007, 14:03
Dzięki za rady... jak na razie mam jeszcze nadzieję, że sobie jakoś z tym poradzę. Sam się w to wpędziłem i mam nadzieję, że też sam jakoś z tego wyjdę. Często pomaga to, że masz z kim o tym porozmawiać.. wiem doskonale, że to wszystko się dzieje tylko w naszych głowach i że można to opanować tylko nie można się poddawać stanom emocjonalnym. Nie zawsze to jest łatwe. Dziś wziąłem od dłuższego czasu po raz pierwszy znów tabletkę i rzeczywiście czuje się lepiej. Każdemu, który jest choć trochę nieszcześliwy w związku radzę to zmienić.... bo zamiast być lepiej to zazwyczaj staje się tylko gorzej. Zwłaszcza jak się jest z wampirem emocjonalnym, który wysysa z Ciebie energie i Ciebie jeszcze od tego uzależnia.. Pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
22 sty 2007, 11:10

przez ewa100 01 lut 2007, 13:26
NIC NA TO NIE MOŻNA PORADZIĆ.TYJKO SOBIE TŁUMACZYĆ,ŻE TO DZIEJE SIĘ W NASZEJ PSYCHICE.MNIE WTEDY DODATKOWO SPADAŁA KONCENTRACJA,POGARSZAŁ SIĘ NASTRÓJ,WYSTĘPOWAŁA WRAŻLIWOSC NA ŚWIATŁO.WSZYSTKIE METODY WYJŚCIA Z TEGO STANU KOŃCZĄ SIĘ NIEPOWODZENIEM. DOBRZE MIEĆ LEK PRZECIW LĘKOWY I GO ZAŻYĆ. JA JESTEM W TRAKCIE LECZENIA NERWICY.OBJAWY SIĘ WYCISZAJĄ.CZUJE SIĘ LEPIEJ.TEN OBJAW ZEMDLENIA JUŻ NIE MA SZANS NA POWRÓT. ZA DOBRZE SIĘ JUŻCZUJĘ.CZYTAJĄC WASZE POSTY NIE ROZUMIEM JAK MOŻNA TAK KOCHAĆ TĄ CHOROBĘ NIE LECZYĆ SIĘ DRĘCZYĆ SIEBIE,RODZINĘ BYĆ PSYCHICZNYM INWALIDĄ.ALE WYBÓR NALEŻY DO KAŻDEGO.Z WAS.DOŚWIADCZENIA Z NERWICĄ MAM OD 17 LAT.NIGDY NIE POZWOLĘ ŻEBY ZAWŁADNĘŁA MOIM ŻYCIEM.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:32

przez Kruszynka 01 lut 2007, 14:38
Witam Wszystkich! No a ja myslalam, ze sama jestem z tym uczuciem omdlenia. To naprawde ogranicza zycie. Byl taki czas, ze lezalam caly czas w lozku bo balam sie, ze jak wstane do zemdleje. Nie chodzilam do pracy i szkoly. Teraz studiuje i jakos daje rade no a pracy dalej nie mam. Boje sie tez strasznie nowych miejs, ludzi. Kazda nowa sytuacja wywoluje u mnie ogromny stres. Nie pamietam juz kiedy bylam naprawde odprezona i cieszylam sie z zycia. Nie mowiac juz o tym, ze na imprezie to bylam 3 lata temu. Zawsze bylam wrazliwa a zwlaszcza na krytyke innych ale to wszystko sie poglebilo jak przeprowadzilam sie za granice. Tutaj wyszlam za maz. MAz studiuje dziennie ja zaocznie. Nie mamy dla siebie duzo czasu a znajomych nie mam narazie co mnie strasznie dobija. Chodze od roku do psychologa ale wiecie jak to jest raz dobrze raz zle. Teraz postanowilam sie zapisac na spotkania grupowe osob z podobnymi problemami. No ale jak juz pisalam, jak pomysle, ze mam tam isc w to nowe towarzystwo, nowa sytacje to pot mnie zalewa. Mam nadzieje, ze sobie poradze jakos. :cry:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 maja 2006, 13:53
Lokalizacja
zagranica

Avatar użytkownika
przez lula 01 lut 2007, 22:01
Myślę, że na wszelkie ataki każdy musi wypracować sobie sposób, który mu pomaga.
A to moje metody:

- tak jak theo mówię sobie na złość: no dalej mdlej!albo robię się na wesoło tekstami typu: och dziś hrabianka ma znów globus, podajcie sole trzeźwiące. To pomaga, bo jak się takie wrażenie obśmieje, nazwie po imieniu to nagfle traci one swoją siłę.

- zaciskam rękę w pięść i przystawiam do nosa i w taką trąbkę oddycham i jeśli to możliwe (np. w tramwaju, a nie na ruchliwej ulicy) staram się patrzeć niewidzącym wzrokiem w jeden punkt, żeby takim rozbieganym wzrokiem rodem z filmów hitchkocka nie pogłębiać wrażenia chybotania.

- najbardziej pomaga mi świadome kontrolowanie, żeby badziewie jak już się pojawia nie rozrosło się do rozmiarów paniki i ataku. to jest cholernie trudne, ale w końcu tak często doświadczamy ataków, że z czasem można się tego nauczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Ja też

przez megig 02 lut 2007, 10:54
Trafiłam na to forum przypadkiem i musze powiedzieć , że podniosło mnie na duchu-nie jestem sama ! Z nerwicą zmagam się od 10 lat-nie pomogły tabletki wiec je odstawiłam 9 lat temu i zaczęłam walczyć sama.Z osoby wiecznie siedzącej w domu i wychodzącej tylko w towarzystwie kogoś dorosłego udało mi się zmienić w osobę samodzielnie jeżdżącą autobusmi, pracującą iyt.
NIESTETY pozostały zawroty głowy i lęk przed tym , że zemdleję , że coś mi się stanie nie mówiąc o tym , że przyjmowanie antybiotyków w trakcie choroby jest poprzedzone wnikliwym studiowanie ulotki i obawą , że wystapią u mnie wszystkie objawy niepożądane.
Zawroty głowy, poczucie że zaraz zemdleję jest dla mnie potwornie frustrujące-pracuję w szkole i świadomość,że zawsze muszę się czuć i wyglądać dobrze jeszcze bardziej mnie dobija , zwłaszcza jak coś zaczyna się ze mną dziać.
Jak z tym walczyć ? Poradźcie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 lut 2007, 10:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do