Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pestka88 07 sie 2012, 13:47
Moj ostatni napad lekowy byl tydzien temu w aptece. Nogi jak z waty, zawroty glowy (co rzadko mi sie zdarza i w skrajnych przypadkach), paniczna chec skorzystania z toalety (czy tylko ja tak mam?), dezorientacja. Moj chlopak stal w kolejce wiec poszlam usiasc i myslalam ze jakos sie sama uspokoje co nie pomoglo, przytulilam sie do mojego to troche zeszlo ale juz do pracy nie bylam w stanie jechac :/ szef wkurzyl sie strasznie mimo ze ostrzegalam ze moge miec napad w najblizszym czasie i zna moj problem, zdarzylo mi sie to 2 raz od kad pracuje. No i uslyszalam tylko ze mam zglosic sie po wyplate 15 i dac sobie ms. czasu na ogarniecie to moze po ms. wroce :/ zmienilam leki z pramolanu na parogen i cloranxen na nowych lekach jestem dopiero 4 dzien wiec wiecej poki co strachu niz pozytywnych efektow dzialania leku. Z jednej str. fajnie ze mam ms. na dojscie do siebie na spokojnie tylko obawiam sie ze bedzie za spokojnie i znowu zasiedze sie w domu :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:12
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Wokie 09 sie 2012, 02:17
Ja od kilku dni czuję się kiepsko, a dzisiaj w nocy to normalnie wymiękam. Jestem napięty jak balon i czuję, że zaraz padnę na zawał albo coś podobnego. Oczywiście najprawdopodobniej nic się nie stanie, bo miałem już podobnie wiele razy. No, może dziś jest po prostu gorzej, skoro po bardzo długim czasie piszę tutaj, co było już objawem skrajnie złego samopoczucia.

No nic. Jakoś trzeba wytrwać. Może uda się zasnąć dzięki gorącemu kubkowi zaparzonej mięty. Obu, bo o 6-tej pobudka, a jest 2:15.

Co do umierania, co tu powyżej ktoś przytaczał i ja zresztą też tak się czuję. Trzeba troszkę napracować się, żeby umrzeć. Tak łatwo nie ma jak to mój ojciec powiadał :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 wrz 2009, 15:44

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 09 sie 2012, 07:08
Mnie lęki ostatnio nie odpuszczają
niby norma,ale chcialabym zeby to minelo bezpowrotnie bo prawie uniemozliwa funkcjonowanie a nikt nie bedzie sie pracy np.przejmowal ze ja mam atak lękowy.do niczego to wszystko. :(
Saraid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pestka88 09 sie 2012, 15:31
No po ostatnich napadach stwierdzilam ze czas na powrot na terapie grupowa i zmiane lekow co juz zrobilam. Masz racje Svafa nikt w pracy przejmowal sie nie bedzie a mi bardzo na niej zalezy wiec chce dzialac szybko co by sie bardziej nie pograzyc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:12
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beet 10 sie 2012, 08:40
ostatnio bardzo często dostaje ataków w domu, co wcześniej nigdy mi się nie zdarzało - wręcz przeciwnie dom był ostoją spokoju i zawsze chciałam się schować w domu jak coś było nie tak, a teraz jak mam atak czuje, że muszę wyjść z domu, bo się duszę itd. po chwili staram się uspokoić siebie i bardzo powoli mija. pomijam fakt, że praktycznie nie mogę zostać sama w domu, bo boję się - ale czego nie wiem, wcześniej mi się to nie zdarzyło, mam to od ok. 2 miesięcy xD miał ktoś z Was tak? że w domu dostawał ataków i musiał wyjść na zewnątrz,by oprzytomnieć?

Pestka88 z tą toaletą, też tak mam.. :( więc nie jesteś sama!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 sie 2012, 08:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pestka88 10 sie 2012, 13:18
Beet mialam tak ze jak nadchodzil lek w domu a siedzialam sama to schodzilam do koleznki ktora mieszka pare pieter nizej i zna moje problemy. Zreszta duzo jej zawdzieczam bo to ona wlasnie pomogla mi ogromnie w pracy nad soba. Wychodzila ze mna najpierw na spacery przed blok z dnia na dzien pare krokow dalej i dalej. Ja w zamian za to czasem opiekowalam sie jej 5 letnia corka co tez zmuszalo mnie na skupianiu sie na malej i opiece nad nia a nie mysleniu o lekach. A co do toalety to na terapii grupowej nie spotkalam nikogo kto ma taki problem, ja nawet nie tyle co boje sie jazdy autobusami a wlasnie tego ze nagle zachce mi sie do toalety i wtedy ogarnia mnie panika czasem nad tym panuje, rozmawiam w myslach sama ze soba ze to tylko lek itp no ale ostatnio mi sie nie udalo :/ a jak juz zrezygnuje z jazdy to konczy sie to wlasnie napadem wtedy szybko do domu w bezpieczne miejsce i nie tykac mnie przez 24h bo jestem zla na to ze sie poddalam

-- 10 sie 2012, 13:36 --

A jeszcze co do lekow w domu to mialam na poczatku tak ze balam sie glowe umyc w wannie bo sie horrorow kiedys duzo naogladalam i jak bylam sama to mialam wrazenie ze ktos za mna stoi ale poradzilam sobie z tym tak ze boje sie to na sile ide umyc ta glowe przeciez duchy nie istnieja XD balam sie ze zaczne sie dusic i nikt mnie nie uratuje ale wtedy praca oddechem mi pomagala, wtedy widzialam ze moge normalnie oddycham wiec sie nie udusze. A czasem tez bylo tak ze nadchodzil napad leku to i myslalam ze zaraz umre albo oszaleje to staralam sobie wmowic : trudno jak mam umrzec to umre ale nikt przeciez z nerwicy nie umarl a jak oszaleje to najwyzej mnie juz zawina do psychitryka i moze tam jakos pomoga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:12
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beet 10 sie 2012, 18:24
no tak, też staram się to powtarzać 'jak zemdleje to zemdleje, trudno', raz działa, pięć nie ;) horrorów w ogóle unikam, przykrych filmów, seriali, smutnej muzyki - nie chce się dołować bardziej, w każdym razie skupiam się na komediach :D miałam dokładnie to samo, bałam się że ktoś za mną stoi jak myłam głowę, czasami też to wraca, ale już rzadziej. teraz często boję się kąpać jak jestem sama w domu, bo od razu myślę, że ulatnia się gaz a ja tego nie czuję i umrę :P mimo to że kąpiel bardzo relaksuje, czasem dopadają mnie takie myśli i nic na to nie poradzę.
niestety, nie mam żadnego zaufanego sąsiada, z którym mogłabym wyjść w takiej sytuacji ;/ jeśli ktos to czyta i też tak ma, proszę żeby napisał jak sobie z tym radzi! :D

jeśli chodzi o autobus, to nienawidzę nimi jeździc i to jest najgorsza męczarnia, bo boję się że zemdleję i nikt mi nie pomoże, często jak wysiądę z autobusu nagle wszystko puszcza i jestem oazą spokoju..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 sie 2012, 08:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Martimo77 10 sie 2012, 20:36
Mam tak ostatnie 10dni codziennie,ale od niedzieli wzmacniam sie magnezem i tisercinem 50mg na noc i z dnia na dzien coraz lepiej.Dzis nawet bez ataku:)jak dostaje ataK moje oddychanie jest ograniczone do20-30% i od razu uciekam na zewnatrz..masakra byla przy upalach wentylator i do lazienki bym sie wykonczyl pewnie gdyby nie toaleta:)takze leki trza brac chcac czy niechcac:)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:28
Lokalizacja
Gorny Ślask

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sie 2012, 20:39
Martimo77, albo wybrać się na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Martimo77 10 sie 2012, 20:59
Dlugo juz sie lecze psychoterapia byla calkiem niedawno tez i pomaga ale nie mozna caly czas po szpitalach!:)zreszta nie lubić szpitali i tu jest problem:)Co ciekawe od 14 lat sie lecze ale zeby miec takie kryzysy to pierwszy raz..wazne zeby szybko reagowac samo nie przejdzie,do lekarza specjalisty nie ma sie co meczyc!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:28
Lokalizacja
Gorny Ślask

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 sie 2012, 21:04
Martimo77, Mam nadzieję, że masz taki przejściowy okres w życiu, może to reakcja w związku z nim?
Widzę, że też jesteś z G.Ś. :D Skąd dokładnie? :P ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Martimo77 10 sie 2012, 21:15
Własnie to taki czas bylo troche stresu w sumie z wlasnej winy teraz trza odcierpiec.Bedzie dobrze powalczymy,jestem z T.G:)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:28
Lokalizacja
Gorny Ślask

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja2210 13 sie 2012, 21:30
witam

Od 11 dni biorę tabletki na nerwice lękową i dziś w sumie pierwszy raz wsiadłam do samochodu i podczas prowadzenia właśnie dostałam taki atak ze zaraz coś mi się stanie i musiałam wrócić do domu (oczywiście wracając do domu już było ok i sama dałam rade do domu wrócić), wcześniej jak nie brałam leków takich lęków nie miałam podczas jazdy hmm...myślicie że to za szybko ze po 11 dniach brania leku wsiadłam za kierownice?? pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 sie 2012, 11:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Pestka88 13 sie 2012, 23:32
Mi sie ostro pogorszylo jakies 2 tyg. temu ale nie tak zebym nie mogla wychodzic z domu. Zaczelam brac Parogen 10 dni temu i wszystkie lęki wyszly na raz ale po 4-5 dniach robi sie coraz lepiej 8,9,10 dzien juz mam ochote wyjsc z domu narazie z chlopakiem ale licze na to ze im dalej tym bedzie lepiej. No i wracam na terapie grupowa na 3 ms. Chcialam dzialac szybko zeby nie nakrecac tej spirali napadow lekowych ktore zaczynaly sie lekko w pracy a doprowadzily do tego ze po 2-3 tyg. przyszedl taki dzien ze nie moglam do niej dojechac. Dla jasnosci dodam ze od 2 lat zmagam sie z lękami a 3 ms. temu zaczelam prace i staram sie zyc normalnie, pierwszy raz z nerwica wiec nie bylo i nie jest latwo.

-- 13 sie 2012, 23:39 --

Ja2210 to chyba normalne przy antydepresantach ze poczatki sa trudne, one zaczynaja dzialac z tego co wiem po 2-3 tyg. a na poczatku fajne samopoczucie (tak jak u mnie) moze przyjsc rownie latwo jak kiepskie wiec trzeba troszke uwazac i nie przejmowac sie. Daj sobie moze troszke czasu i probuj powoli bez spinania sie. Tylko nie wiem jak w przypadku auta bo taki napad na ulicy moze byc troche nie bezpieczny (w sumie ja nie umiem sobie wyobrazic bo nie mam prawka).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
07 sie 2012, 13:12
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do