Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pieetrek 23 cze 2012, 13:26
U mnie to zależy . Dwa lata temu były tylko nerwobóle . Dzisiaj To tych nerwobóli doszedł ciężki oddech( albo mi się tak wydaje że jest ciężki ) I ciągle się boje że zaraz coś złego mi się stanie . Jak jestem zmęczony to myślę że zaraz zemdleje albo dostane zawału , że to już jest koniec . Czasami mam wrażenie że mi się kręci w głowie albo coś podobnego ale to tylko takie wrażenie . aha i oczywiście przyśpieszone bicie serca . Przez ostatnie dwa lata miałem robione USG,EKG serca , krew i mocz , USG brzucha , prześwietlenie części lędźwiowej pleców wszystko wyszło ok . Ja mam dwadzieścia lat i ciągle mam wrażenie że to już koniec . W atakach paniki takich jak mam w tej chwili nie dochodzi do mnie fakt że przez ostatnie 3 miesiące prawie codziennie "umierałem" . ciągle się boje że mam coś z sercem :shock: .. Od tego się nie umiera nie ?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 21:39

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez missajgon 23 cze 2012, 15:42
Hej. Nie umiera sie od atakow paniki czy nerwicy. Boze ludzie czy wy nie czytacie, nie poglebiacie wiedzy o swojej chorobie???Ja jestem od jakis 6 dni bez tabletek po raz pierwszy od 2 lat. Jak narazie nie zapeszac, jest oki. Mozna z tego wyjsc, mozna!!!Trzeba tylko zaczac na sile myslec, ze jest dobrze, ja tak robie, na sile wmawiam sobie, ze nic sie nie dzieje. To jest odwrotnie do paniki, ktora tez sobie wmawiamy. Dlatego ja nakrecam sie na pozytywny tok myslenia a nie negatywny i jakos to do przodu idzie.Ja tez mialam leki, nie moglam przelykac, suchosc w jamie ustnej, palpitacje serca itd...., a teraz gdy tylko sie cos zaczyna, zaczynam myslec(intensywnie myslec), ze jest oki, nic sie nie dzieje i tak forsuje swoj umysl, ze chyba zaczyna wierzyc bo wszystko ustaje, wtedy albo siegam po ksiazke i czytam albo ide na spacer. kochani nie poddawajcie sie, przeciez musimy zyc a nie ciagle ogladac sie za siebie i bac sie czy nerwica nie zaatakuje. pozdrowienia i udanego dnia.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 cze 2012, 22:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 24 cze 2012, 00:52
Czując nadchodzący atak wchodzę na forum, przechodzi... choć ciągle o nim myślę, ale uparcie czytam, zaczynam pisać. Atak wyzwala u mnie jakaś błaha rzecz, jakiś stres w ciągu minionego dnia, nie coś czym się serio stresuję od dłuższego czasu. Za pierwszym razem była to...paląca się pralka;) mały pożar ugaszony, a moja nerwica budzi się wieczorem. Dziś też tak było. Idąc na spacer z psiakiem usłyszałam okropny pisk. Z krzaków wyskoczyła taka mini maciupeńka sarenka, taka tyci tyci a za nią lis. Liska wystraszyłam i zostawił sarenkę w spokoju. Chyba ją ugryzł w nogę, bo kulała:(taka bidulka, tak patrzyła na mnie, gdzie moja mamusia. Ciągle się zastanawiam czy ją znalazła. Miałam właśnie taką serię koszmarów jak nigdy. Obudziłam się czując, że się dławię, gorąco, zaraz zwymiotuję,serce jakoś dziwnie bije...weszłam na forum, napisałam i kolejny raz w ten sposób chyba mi przeszło.

-- 24 cze 2012, 01:03 --

Zawsze wątpię z początku, że to mi pomoże, muszę się przełamać, użyć siły woli. Jeszcze jedna rzecz mnie zestresowała dziś. Widziałam jak mój chłopak wyrzuca dzisiejszą gazetę do śmieci. Tak się umówiliśmy, ma wyrzucać jak będą jakieś drastyczne artykuły, żebym nie czytała, bo potem się boję. Wyrzucił, zatem musiało być coś strasznego... od rana stresuję się co.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ala1983 24 cze 2012, 12:30
kafka napisał(a):
głównym przyczynem nerwicy są grzyby zatruwające nasz organizm

Dzięki, bo już kurde myślałam, że to wina mojego spapranego dzieciństwa, ale nie! Super, idę kupic dziurawiec!

Czasami nawet w takich wątkach znajdzie się coś co poprawi choć na chwilę humor :mrgreen:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 cze 2012, 12:43
kafka napisał(a):
głównym przyczynem nerwicy są grzyby zatruwające nasz organizm

Dzięki, bo już kurde myślałam, że to wina mojego spapranego dzieciństwa, ale nie! Super, idę kupic dziurawiec!

Mogę się zgodzić jeśli chodzi o objawy ze strony ciała, niekoniecznie nerwicowe.
Ale nerwica powodująca trudności natury psychicznej (szeroki temat) na pewno nie jest od grzybów.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Jasmina88 25 cze 2012, 13:50
Mój atak zawsze przychodzi. Godzinę po zaśnięciu nagle się przebudzam i zaczynam się bać. Zaczyna się od oddechu. Jest mi bardzo ciężko oddychać, wydaje mi się, że za mało powietrza wszędzie, że duszno, że gula w gardle. Wtedy zaczyna się też wyścig serca. Zaczyna bardzo szybko bić. Wtedy zaczynam oddychać na potęgę i myśleć, że zaraz umrę, że coś złego (czego nie jestem w stanie zidentyfikować) się stanie. Zaczynam się zastanawiać czy coś zażyć, czy dzwonić po karetkę, czy kogoś budzić... Ale zaraz potem uświadamiam sobie, że przecież już tyle takich ataków miałam, że to kolejny, że minie i sekunda po sekundzie przechodzi...


Pierwszy raz nerwice zdiagnozowano u mnie 3 lata temu. Przez rok zażywałam Stimuloton, po roku przerwa - wszystko dobrze, potem znów - dostałam Zotral. W grudniu znów mi odstawiono. Jest czerwiec a nerwica wróciła.

Zaczynam akceptować ją jako nieodłączną część mojego życia.
stukot w mojej głowie
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
29 kwi 2009, 16:38
Lokalizacja
Kraków

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 25 cze 2012, 19:16
Jasmina88, ja też tak mniej więcej mam, około godziny po zaśnięciu,
w nocy wszystko jest straszniejsze i atak chyba też
choć i tak lepiej niż w ciągu dnia, przy ludziach ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bearsden 26 cze 2012, 21:02
nerwica lekowa czy tanatofobia?

Witam wszystkich forumowiczow. Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
Moja walka z nerwica trwa od 10 lat, z przerwami. Zaczelo sie to kiedy mialem 19 lat, wracalem wtedy z wakacji, kiedy nagle ogarnelo mnie dziwne uczucie strachu. Myslalem, ze za chwile umre, moje serce zaczelo walic jak szlone, sciskalo mnie w klatce piersiowej, spocily mi sie dlonie i stopy, myslalem ze umieram na zawal. Ataki paniki zaczely pojawiac sie coraz czesciej, ze wzmocniona sila, uprzykrzajac codzienne zycie, kilka razy bylo wzywane pogotowie. Do tego doszlo wysokie cisnienie, tachykardia, nie moglem spac, gdyz przy kazdej zmianie pozycji moje serce zaczelo walic jak szalone. Udalem sie do lekarza, zrobilem wszelkie badania na serce, EKG, echo serca, badania nerek, wszystko wyszlo super. Lekarz zdiagnozowal nerwice. Dostalem pramolan i metocard na zbicie cisnienia. Po jakims czasie zrobilo mi sie lepiej. Odzyskalem wiare ze uda mi sie pokonac ta okropna dolegliwosc. Czasem ataki wracaly, z tym ze ja nauczylem sie je opanowywac. Najgorzej jest po spozyciu alkoholu (czyt kac), wtedy zadne racjonalne mysli nie sa w stanie zatrzymac atakow. Wciaz mysle ze za chwile dostane zawalu... Ostatnio znow powracaja. Tylko tym razem jest jeszcze gorzej, oprocz wspomnianych dolegliwoci, nieustannie mysle o swojej smierci, lub smierci moich bliskich, ogarnia mnie wtedy paniczny lek. Zwlasza kiedy jestem sam lub kiedy leze w lozku. Zadaje sobie pytanie jaki jest sens zycia skoro i tak ktoregos dnia umre? Okropnie boje sie nicosci, i tego co bedzie po mojej smierci. Mysli nie pozwalaja mi cieszyc sie zyciem, po mimo ze mam swietna prace i partnerke. Dretwieja mi rece i mam uczucie ze niektore czesci ciala nie naleza do mnie! Za pare dni wizyta u lekarza, przeraza mnie tylko diagnoza :(
Ostatnio edytowano 27 cze 2012, 00:00 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 cze 2012, 20:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 cze 2012, 00:03
bearsden, Lekarz nie zaproponował Tobie psychoterapii w związku z tymi atakami?
Leki tu zbawianiem raczej nie będą.
Tu chodzi o podjęcie działania w związku z Twoimi trudnościami.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bearsden 29 cze 2012, 17:11
Wizyte mam w poniedzialek, zobaczymy co zaproponuje mi lekarz. Wczesniej nie balem sie smierci teraz mysle o niej calymi dniami, to jest jakis koszmar!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 cze 2012, 20:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 cze 2012, 17:42
bearsden, Czyli musisz jakoś przetrwać weekend.
Poproś psychiatrę o skierowanie na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez leberka2 01 lip 2012, 01:47
Ja mam coś takiego mega dziwnego... Spotkało mnie to 2 raz w nocy ale o dziwo inaczej sobie poradziłam niż za 1 razem. Może dlatego, że ta sytuacja nie jest mi juz obca. Budze się i jakby mój mózg nie pracował, taki stan umysłu, że płakać mi się chcę i czuję się meeeega bezradnie. Wtedy mam ochotę kogoś budzić i pragnę pomocy. Tym razem udało mi się zasnąć ale nie wiem do dziś co to... Teraz boje się spać, że znowu mi wróci... Ja tracę nadzieję po takim czymś,, że będzie lepiej. :why:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 sty 2012, 02:05

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Monar 01 lip 2012, 08:23
bearsden Twoja historia brzmi znajomo. Miałam tak samo kiedyś. Chodziłam po kardiologach (stwierdził, że nic mi nie jest prócz tego, że mam nerwicę), bo kuło mnie w sercu, miałam ataki, jakieś straszne duszenie się, nie mogłam dojść do okna aż, a wtedy było mi lepiej zaczerpnąć powietrze. Teraz już dawno nie miałam takich ataków... Oby nie wróciły.
Monar
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kingula74 01 lip 2012, 16:31
co to jest?

Witam, od paru miesięcy mam napady paniki, trzęsą mi się ręce, robi mi się gorąco, płacze bez powodu.. nie umiem opanować drżących się rąk, mam wrażenie, że jestem inna, co się ze mną dzieję? nie panuję nad swoim życiem, nie umiem się na niczym skupić, nie umiem wykonywać poleceń bo myślami jestem gdzieś indziej ale nie wiem gdzie.. a najgorsze jest to, że odnoszę wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, pomóżcie błagam
Ostatnio edytowano 01 lip 2012, 16:55 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Depresja
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 lut 2012, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do