Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mia86 04 maja 2012, 15:08
Masz rację Tukaszwili wysiłek fizyczny pomaga. Ja mam tylko problem z tym że nie moge cały dzień zajmować się czymś bo moja praca jest stricte biurowa. 8h przed komputerem i jeszcze w pracy nikt nie wie jakie mam problemy więc ciężko się uspokoić choćby na chwilę. Ale w weekedny jak mogę się poruszać to już jest lepiej. Ciężka sprawa bo pracy przecież nie rzucę...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja
Krakow

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 06 maja 2012, 09:20
książka i film również mi nie pomaga próbowałam i np czytając nawet najspokojniejszą książkę strasznie przeżywam losy bohatera/rki podobnie z filmami a jeśli chodzi o horrory to już w ogóle odpadają pomimo że kiedyś je uwielbiałam...
Przeżyłam pierwszy wyjazd firmowy:) był dla mnie podwójnie ciężki bo to pierwszy gdzie nie było już taty;( popłakałam troche ale nie było źle, nie było ataków i mam nadzieje że w tym sezonie choroba pozwoli nam popracować bo bardzo nam to potrzebne bo u mamy się robi coraz gorzej i trzeba będzie się wyprowadzic bo tu nam siostra się zwala na głowe i za moment ma rodzić tak że o... ja tu pisiu pisiu a dzidzia wzywa... Pozdrawiam Was kochani...


mia86 jakoś sobie radzimy ale wydaje mi się że na każdego działa co innego ale ruch jest jak najbardziej potrzebny a co do mówienia o chorobie hmmm moze lepiej jest jak w pracy nie wiedzą, to może Cię trochę mobilizuje żeby jakoś się trzymać a po co mają wiedzieć.. niektórzy tego nie rozumieją a niektórzy nawet nie chcą o tym słyszeć...
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kafka 06 maja 2012, 19:42
mia86 napisał(a):Masz rację Tukaszwili wysiłek fizyczny pomaga. Ja mam tylko problem z tym że nie moge cały dzień zajmować się czymś bo moja praca jest stricte biurowa. 8h przed komputerem i jeszcze w pracy nikt nie wie jakie mam problemy więc ciężko się uspokoić choćby na chwilę. Ale w weekedny jak mogę się poruszać to już jest lepiej. Ciężka sprawa bo pracy przecież nie rzucę...


Może w takim razie trzeba się przekwalifikowac?
Ja wybrałam zawód nauczyciela, mało rozsądny wybór jak dla nerwicowca:D Myślę o przekwalifikowaniu się. Tylko na co?Czy jest jakakolwiek praca , która by nie nie stresowała? Chyba nie...
kafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PaulaW 06 maja 2012, 20:01
Czesc wszystkim! Jestem tutaj nowa i mam kilka pytan do was,bo moze ktos bedzie miec dla mnie jakas rade.Od 3 dni lykam mirtazapine 15 mg. Czy jesli teraz odstawilabym mirtazapine to mialabym jakies skutki uboczne? Chyba zaczne leczyc sie w inny sposob,bez tabletek antydepresyjnych,bo wlasnie skutki uboczne powoduja u mnie straszne leki i caly czas nie daje sobie z tym rady.Wszystko co teraz czuje zwalam na leki i nie potrafie sobie wytlumaczyc,ze tak powinno byc i nie wyobrazam sobie zebym brala je kilka miesiecy. Wogole wydaje mi sie,ze wariuje odkad zaczelam ja brac. Leki sa okropne,nie takie jak wczesniej,mam mysli samobojcze od 3 dni i nerwowosc do potegi. Ataki lekow jak przychodzily to chociaz po jakims czasie odchodzily i jakos zylam,a teraz caly dzien jest tragicznie. Pomocy!!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 maja 2012, 12:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kafka 06 maja 2012, 20:04
PaulaW myślę , że zanim odstawisz leki powinnaś poradzić się lekarza, który ci je przepisał. Być może powinnaś zmienić leki, skoro takie rzeczy u ciebie powodują, jednak samodzielnie nie powinnas ich odstawiać, szczegónie jeśli chorujesz na depresje.
kafka
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PaulaW 06 maja 2012, 20:13
Wlasnie nigdy nie chorowalam na depresje. Od 3 dni wydaje mi sie ze ja mam,bo mam taki stan po lekach. Leki mialy mi pomoc w moich lekach,a nie w depresji. Dlatego mysle by je jak najszybciej odstawic.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 maja 2012, 12:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mia86 07 maja 2012, 09:22
Paula W a może poczekaj jeszcze? Zanim lekarstwa zaczną działać minie troche czasu. Ja czekam już miesiąc i powoli mam dość ale poprzednio też czekałam długo ale jak się lekarstwo rozkręciło to żyłam zupełnie normalnie. Studia, praca wszystko szło gładko, nie wiem po jaką cholerę zmniejszyli mi dawkę bo teraz ledwo się trzymam :(
Najlepiej skontaktuj się z lekarzem on powinien Ci pomóc, pozdrawiam ciepło!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja
Krakow

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 08 maja 2012, 10:07
popieram Cię mia86 ja brałam asertin i na początku było straszne pogorszenie, mega lęki itd ale po ok 3 tyg była poprawa z kolei za którymś razem gdy zaczynałam tym samym lekiem kurację od nowa to było tylko pogorszenie... być może mój organizm już na niego nie reaguje albo moje nastawienie do tego leku się zmieniło... wszystko zależy od leku i organizmu dlatego paula w razie wątpliwości skontaktuj się z lekarzem
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pixi107 08 maja 2012, 10:16
PaulaW napisał(a):Czesc wszystkim! Jestem tutaj nowa i mam kilka pytan do was,bo moze ktos bedzie miec dla mnie jakas rade.Od 3 dni lykam mirtazapine 15 mg. Czy jesli teraz odstawilabym mirtazapine to mialabym jakies skutki uboczne? Chyba zaczne leczyc sie w inny sposob,bez tabletek antydepresyjnych,bo wlasnie skutki uboczne powoduja u mnie straszne leki i caly czas nie daje sobie z tym rady.Wszystko co teraz czuje zwalam na leki i nie potrafie sobie wytlumaczyc,ze tak powinno byc i nie wyobrazam sobie zebym brala je kilka miesiecy. Wogole wydaje mi sie,ze wariuje odkad zaczelam ja brac. Leki sa okropne,nie takie jak wczesniej,mam mysli samobojcze od 3 dni i nerwowosc do potegi. Ataki lekow jak przychodzily to chociaz po jakims czasie odchodzily i jakos zylam,a teraz caly dzien jest tragicznie. Pomocy!!



Droga Paulo. Lekarz, który zapisał Ci leki antydepresyjne powinien przewidzieć skutki uboczne i wypisywać Ci coś w stylu benzodiazepiny na te pierwsze dni,które są zazwyczaj najgorszymi bo to początek i wiele leków antydepresyjnych na samym początku wywołuje niemiłe objawy. Jeśli Twoje lęki będą się nasilać skonsultuj to z doktorem, który leki zapisał.
Przewrażliwiony nerwus w najwyższym stadium choroby.
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
13 paź 2011, 08:23
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 16 maja 2012, 06:57
Czy zdarza się wam coś takiego w rodzaju paraliżu nocnego? Bo mnie dziś w nocy kilka razy tuż przed zaśnięciem chwyciło nieprzyjemne odczucie jakby coś łapało mnie w rejonach serca i ściągało w dół, jakbym miał symbiozę z łóżkiem stworzyć. Oczywiście trwa to sekundę, wybudza mnie i powoduje lęk. Do tego dochodzi chwilowy bezdech. O dziwo serce wcale jakoś dużo szybciej nie bije. Muszę przyznać, że ostatnio miałem kilka nerwowych sytuacji i obawiałem się, że przyczynią się do jakiś ataków nerwicowych :/
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez still 16 maja 2012, 13:24
Witam. Ataki zaczęły mnie nachodzić w nocy. Budzę się z przerażeniem (prawie krzykiem) z uczuciem duszenia się. Mam wrażenie, że przez jakieś dobre 10 sek. w ogóle nie oddychałam. Jakbym dopiero co wynurzyła się wody. Serce wali jak szalone, a ja nie wiem co się dzieje... Od paru nocy ciągle to samo. Zaczyna to mieć duży wpływ na mój dzień, który skupia się na lęku przed nocą. Nie wiem co mam robić. Nie mam siły szukać lekarza, a boję się, że bez pomocy będzie tylko gorzej..
.
miałam tak samo na 2 roku studiów i akurat wtedy byłam pod opieką psychologa...pani psycholog, kiedy jej o tym powiedziałam odesłała mnie do psychiatry (to był mój pierwszy kontakt z psychiatrą); kobieta mnie wysłuchała, zapytała, czy zażywam narkotyki i coś przepisała (niestety nie pamiętam co, bo było to 17 lat temu)... ale doskonale pamiętam co czułam, pamiętam więc rozumiem i współczuję. byłam przekonana, że przestaję w nocy oddychać, nauczyłam się to kontrolować we śnie, ale to nie pomagało...na początku odzyskiwałam świadomość we śnie, że nie oddycham i łatwo było mi się obudzić i zacząć oddychać (kołatanie serca, 'łapanie oddechu' przerażenie natychmiast po wybudzeniu) ale potem było coraz gorzej -nie mogłam sę wybudzić...śniło mi się że się obudziłam, że jestem w ciemnym pokoju, chodzę, budzę współlokatorkę, rozmawiam etc...chwilę później uswiadamiałam sobie, że nadal śpię, że obudzenie tylko mi się śni...dotarłam do maksymalnego przerażenia, do walki o oddech za wszelką cenę...odddech był symbolem życia...nabranie powierza do płuc było równoznaczne z obudzeniem się i życiem..więc budził mnie świst astmatyka łapiącego pierwszy głębszy...bolały płuca, bolało serce walące jak szalone, przerażenie i ulga...bo tym razem jeszcze się udało...ale dotarłam do stanu, w którym bałam się zasnąć, bo scenariusz snu zawsze taki sam i zawsze coraz trudniej było 'zacząć oddychać'
leki pomagały średnio...psychiatra je zmieniała co wizytę, bo jej skomlałam, ze brak poprawy i same skutki uboczne
nie potrafię powiedzieć jak sobie z tym poradziłam...nie była to na pewno praca 'na poziomie myśli' musiałam uporać się z problemami życiowymi na poziomie życia (pogodzenie ze stratą chłopaka przez 'zrzucenie go z piedestału', znalezienie w miarę stałego locum -w owym czasie szukałam mieszkania, spałam kątem u znajomych, znalazłam nowych przyjaciół, którzy akceptowali moje ześwirowane wnętrze)...przeszło jak ręką odjął i to w czasie w którym na poziomie myśli miałam już lęk przed zaśnięciem, balam się zasnąć, zasnęłam i obudziłam się bez przygód...następnej nocy to samo... i tak do dziś..różnica była tylko w 'stabilności życia'
co więcej, mimo, że później nie raz 'traciłam' tę stabilność, koszmar nie wrócił, czego i Tobie z głębi serca życzę
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 maja 2012, 22:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez maetre 17 maja 2012, 18:11
Tukaszwili Ktos mi napisal na forum że coś w rodzaju paraliżu nocnego ale ja miałem takie uczucie jakbym utracił czucie tak w połowie a najbardziej na skórze pleców. Nie spałem do 4 bo sie bałem i sie strasznie nie wyspałem . Teraz tego nie mam, ale budze sie każdej nocy conajmniej 2 razy i drętwieje mi jakas cześć ciała. Dzisiejszej nocy zdretwiała mi noga ze 2 razy , ręka i co najciekawsze lewy pośladek . :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 maja 2012, 16:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pwmo 17 maja 2012, 21:24
Mam pytanie czy ktoś ma podobne objawy, mnie napieprza głowa szczególnie w okolicy skroniowej na przebiegu tętnicy skroniowej, z początku myślałem że to zapalenie tętnicy ale badania mówią , że nie więc co jest do k...y nędzy?
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez maetre 17 maja 2012, 21:50
Nic. Niektórzy mają codziennie bóle głowy w różnych miejsach i mają bo mają. ; d
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 maja 2012, 16:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do