Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez honeyyy199 22 kwi 2012, 16:47
od dwóch dni nie mam żadnych ataków :) ehhh może to dlatego że mam grype i siedzę w domu:/ boje się co będzie jutro w drodze do pracy (autobus)

-- 22 kwi 2012, 16:49 --

ajajaj89 u mnie jest na odwrót , rano czuję się fatalnie, nie mogę się z łózka podnieść a później jako tako
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 14:22
Lokalizacja
PL / UK

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez unclet 22 kwi 2012, 22:47
Witam. Ataki zaczęły mnie nachodzić w nocy. Budzę się z przerażeniem (prawie krzykiem) z uczuciem duszenia się. Mam wrażenie, że przez jakieś dobre 10 sek. w ogóle nie oddychałam. Jakbym dopiero co wynurzyła się wody. Serce wali jak szalone, a ja nie wiem co się dzieje... Od paru nocy ciągle to samo. Zaczyna to mieć duży wpływ na mój dzień, który skupia się na lęku przed nocą. Nie wiem co mam robić. Nie mam siły szukać lekarza, a boję się, że bez pomocy będzie tylko gorzej...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sty 2011, 08:04

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 22 kwi 2012, 23:16
ja nie chodzę na żadne imprezy, rzadko się spotykam z ludźmi, a jak się spotykam to jest ze mną mój narzeczony. mam komfort, że w razie czego nie będę musiała z nikim rozmawiać, bo on przejmie inicjatywę, a ja się będę mogła tylko głupio uśmiechać.

czuję, że umieram :<
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klaudia24 24 kwi 2012, 10:33
Dwutygodniowy ból głowy i wymioty.Ledwo żyje:(
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
17 gru 2011, 18:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 24 kwi 2012, 13:05
ja też nie chodzę na zadne imprezy, rzadko kiedy w ogóle gdzies wychodzimy z mężem bo on od rana do wieczora przy komputerze załatwia sprawy firmowe a ja z córeczką cały dzień... wcześniej miałam faze na spacery a teraz nie mam kompletnie na nic siły... jakaś taka coraz bardziej przygnębiona chodzę... dzisiaj to już w ogóle... teraz mam faze na oglądanie sagi zmierzch właśnie skończyłam 4 część 1?? czy jest coś dalej? wie ktoś??
co do mojego planu dnia z lękami to jak jest moj stan taki w miare to zazwyczaj niepokój łapie mnie jak gdzies wychodzę badź na noc... a jak jest już mój stan fatalny to męczą mnie lęki od rana do wieczora włącznie z przebudzaniem nocnym i często płaczę z bezsilności i chęci szukania pomocy...
zauważyłam że wszyscy żyją jakoś z dnia na dzień cos robią pracują itd a ja czekam nie wiadomo na co... ciągle bujam w obłokach i marzę i ciągle moje życie nie wygląda tak jak bym chciała... dlaczego nie cieszy mnie to co innych? chyba mam za wybujałą fantazję.... ehhhh
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez villah 24 kwi 2012, 15:34
Trafna sugestia chocovanilla, też mam dusze marzyciela, cały czas gonie za nierealnym, zamiast cieszyć się rzeczami małymi w czasie teraźniejszym, to ja własnie tenże czas traktuje, jako coś co ma się zamienić w spaniałą bajkę, jako coś przejściowego, dobrze wiem że to niemożliwe, ale widocznie moja podświadomość wie lepiej ;) :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klaudia24 25 kwi 2012, 15:24
A ja mam jutro wizyte u dentysty brr,juz dzis robi mi sie słabo jak o tym pomysle a co dopiero bedzie jutro.Nie wiem jak wysiedze na tym fotelu.chzba przed tym bede musiała wziasc tabletke na uspokojenie,ostatnim razem uciekłam z poczekalni z atakiem paniki

-- 25 kwi 2012, 14:26 --

Najbardziej sie boje znieczulenia,zawsze sie boje ze cos mi sie po nim stanie

-- 26 kwi 2012, 12:35 --

Byłam dzis sama u tego dentysty i nawet nie było tak żle,.Wysiedziałam na tym fotelu te 40 minut bez zadnego ataku kreciło mi sie tylko w głowie.Nastepna wizyta za dwa tygodnie ciekawe jak wtedy bedzie
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
17 gru 2011, 18:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pwmo 27 kwi 2012, 10:43
unclet napisał(a):Witam. Ataki zaczęły mnie nachodzić w nocy. Budzę się z przerażeniem (prawie krzykiem) z uczuciem duszenia się. Mam wrażenie, że przez jakieś dobre 10 sek. w ogóle nie oddychałam. Jakbym dopiero co wynurzyła się wody. Serce wali jak szalone, a ja nie wiem co się dzieje... Od paru nocy ciągle to samo. Zaczyna to mieć duży wpływ na mój dzień, który skupia się na lęku przed nocą. Nie wiem co mam robić. Nie mam siły szukać lekarza, a boję się, że bez pomocy będzie tylko gorzej...




Mam to samo, co robić?????????????????
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 10:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 01 maja 2012, 00:35
pwmo, klasyczne objawy nerwicy, moja psycholożka tłumaczyła mi, że to ścierwo bardzo często atakuje przez sen. to w pełni normalne. chyba tylko terapia jest w stanie pomóc.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pleione 01 maja 2012, 10:57
Pomocy - nie wiem co mi dolega

Witajcie,
długo zastanawiałam się czy zarejestrować się na tym forum. Z prostego względu. Boje się, że ktoś uzna mnie za wariatkę. Ale nie umiem już być sama ze swoimi fobiami i potrzebuję pomocy, wsparcia, porady. I chyba poczucia, że nie jestem sama. Nie wiem co mi dolega. Zaczęło się niepozornie w styczniu. Oglądałam telewizję i nagle ogarnął mnie przeraźliwy lęk. Niewytłumaczalny. Serce zaczęło mi bić szybciej, zaczęłam się dusić a w głowie miałam tak szybko galopujące myśli, że nie byłam w stanie ich poskładać. Znajoma Pani Magister poleciła mi lek uspokajający i kazała dużo rozmawiać. Na pewien czas wszystko się uspokoiło. Było nawet ok. Ale jakieś dwa tygodnie temu lęk do mnie powrócił ze zdwojoną siłą. Drżą mi nogi. Jest mi zimno. Swędzi mnie skóra. Nie chce mi się żyć. Nie widzę żadnego sensu. Boję się, że jestem wariatką, że skażę swoich najbliższych na odwiedzanie mnie w psychiatryku. Czasami mam myśli jakby to było gdybym wyskoczyła przez okno, że nie dam rady się przed tym powstrzymać. Mam ciągła potrzebę chodzenia. Byleby tylko nie myśleć. mam 28 lat i 4 lata temu, prawie 5 urodziłam córeczkę. Praktycznie od porodu siedzę z nią w domu. Nie pracuję. Na szczęście mam psa i mam powód żeby spacerować z nim i z dzieckiem. Ale nie mogę skazywać 5 latki na moje mordercze spacery. :( Mieszkam z Rodzicami gdyż nie stać mnie na własne mieszkanie. Mój partner ich nie znosi. Oni jego też. Gdy tylko pojawia się moja przypadłość psychiczna, nerwowa czy jak ja tam nazwać on ucieka. Nie dosłownie ale zostawia mnie z tym samą. mama twierdzi, że wszystko jest spowodowane bezsensem w moim życiu i że to nie choroba, że to brak pracy mnie dobija. Ale ja czuję inaczej. Chcę być fair wobec rodziców i wobec partnera ale ciężko jest to ze sobą pogodzić. Wczoraj miałam taki atak że myślałam że już nie dam rady. Musiałam się wyryczeć. Taki totalny natłok chorych myśli, albo przepełnienie mózgu. Oczywiście wmawiałam sobie ze może mam guza mózgu i to wszystko z tego powodu ale dwa lata temu robiłam eeg ( cierpię na migreny) i wyszło bardzo ok. Nie wiem już co robić. Powiedzcie mi czy jestem już czubkiem? Od wczoraj tylko płaczę. Co to za życie?
Ostatnio edytowano 01 maja 2012, 11:37 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Depresja
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 maja 2012, 08:26
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 maja 2012, 11:43
Pleione, Witaj.

Na pierwszy rzut oka objawy przypominają ataki paniki. Ale diagnozuje psychiatra/terapeuta.
Wg mnie wewnętrzny konflikt powoduje u Ciebie poczucie rozdarcia. Co się rzuca na pierwszy plan...Jesteś dorosła, powinnaś żyć swoim życiem, dla siebie, dziecka z partnerem, który powinien Cię wspierać , a Ty jego.
Rodzina nie powinna ingerować w Twoje życie.
Nie realizujesz się, nie rozwijasz, masz niezaspokojone, nieświadome potrzeby, stad ten stan.
Polecam udanie się do psychiatry po skierowanie na porządną terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 02 maja 2012, 08:49
pleione kochana ja na nerwicę lekową choruję minimum 5 lat i powiem Ci ze miałam przeróżne ataki... teraz mniej wiecej mam coś jak Ty, boję się że skoczę z okna... wszyscy mówią że wiosna jest fatalna dla nerwicowców ale na mnie fatalnie działa słońce takie jak są teraz te skwary po 32 stopnie... jest mi niedobrze, nie mam siły, ciągle mi duszno, czuję się jak ugotowana i czuję taki ciągły niepokój taką wewnętrzna telepawkę.... czy wy nerwicowcy tez tak macie???? co do wątku wcześniej właśnie czuje się gorzej od ataku lęku nocnego;/ ajjj a czy jesteśmy wariatami to hmmmmm czasami sama się nad tym zastanawiam....
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mia86 04 maja 2012, 14:00
-- 04 maja 2012, 14:00 --

chocovanilla też mam "ciągły niepokój i wewnętrzną telepawkę". Czasem się uspokajam ale wtedy zamiast się cieszyć z tej chwili spokoju i korzystać z niej to boję się że "to" wróci... naprawdę współczuję bo wiem jak to jest. Macie na to jakieś sposoby?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 wrz 2009, 17:46
Lokalizacja
Krakow

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 04 maja 2012, 15:01
Trzeba się czymś zająć i nie mam tu na myśli czytania książki bądź oglądania filmu, bo niestety rozrywka intelektualna nie pomaga nerwicowcom - przynajmniej mi. Najlepiej coś gotować, sprzątać, pójść biegać, przejść się, robić pompki, nie wiem cokolwiek. Choć właściwie na każdego działa co innego.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do