Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 25 mar 2012, 15:44
Tukaszwili, ja od kiedy mam to cholersto (czyli grudzień) nie dotknęłam alkoholu. boję się wypić nawet jednego piwa, bo nie wiem co ze mną będzie. wiem - to chore. oczywiście, nie jestem z tych, którzy pili co tydzień, ale czasem mam ochotę wypić z koleżanką, albo jak gdzieś jestem...
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 25 mar 2012, 16:23
no ja się wczoraj pierwszy raz mocno upiłem od momentu dostania choroby czyli od listopada. też mam paranoję z alkoholem, też bardzo długo nie ruszałem piwa, bo przeraźliwie się bałem. a alkohol rzeczywiście nasila nerwicę, szczególnie na drugi dzień od spożycia trunku.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OSEMBLE 26 mar 2012, 10:20
kurcze, oczekujemy nie wiadomo czego
a tu tymczasem trzeba malymi kroczkami dochodzic do celu..
i mierzyć się z życiem na co dzień
czemu to nam sprawia tyle trudności podczas gdy "zwyczajnym" ludziom nie?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2012, 09:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 26 mar 2012, 12:46
no właśnie dlatego, że oni są zwyczajni
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 26 mar 2012, 12:58
ja alkoholu nie piłam juz pewnie ze 3 lata... albo i lepiej... pamiętam jak na moim slubie trzeba było wznieść toast szampanem to jeden łyk sprawiał u mnie zawroty w głowie;/ za alkoholem nie tęsknie bo uważam że imprezować juz się naimprezowałam, teraz mam male dziecko, obowiązki, firme i nie tęsknie jakoś za tym.... poza tym mój tata był alkoholikiem i też miał nerwice, moze inna niz ja ale mial... ostatnio pił bardzo duzo, codziennie, ja myslalam ze jak powiem mamie zeby nie skakala tak nad nim jak do tej pory np obiad zawsze czekal a on pijany nawet nie zjadl to ze moze on przemysli zmieni sie ale nieee, awantury były dalej wyprowadzilismy sie a on umarł... teraz wprowadzilismy sie spowrotem a ja mam wyrzuty sumienia ze moze gdyby wiecej jadl to to by sie nie stalo, moze gdyby nie zostal sam w tym dniu.... chowam to w sobie... alkohol mnie przeraza, przeraza mnie jak widzę pijanych na ulicy.. co oni maja z zycia? nic nie pamietaja, chodzą przewracaja się ciągle poobijani pokaleczeni to jest straszne
Tak pragne zeby tata wszedł do domu jak zwykle po pracy, przytulilabym go mocno i nie wypuscila zeby juz nie pil ale juz nie przyjdzie...
nie mam do niego zalu, nie czuje zlosci... jest mi tylko smutno ze tyle czekalam az bedzie dla mnie tatem i juz sie nie doczekam, nawet nie wiem czy wiedział że go bardzo kocham:(
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OSEMBLE 27 mar 2012, 09:48
przeżyłam i czuję coś bardzo podobnego
nawet nie wiesz jak Cię rozumiem...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2012, 09:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 27 mar 2012, 18:25
będąc u koleżanki serce zaczęło walić ni z gruszki, ni z pietruszki... tak więc musiałam się pożegnać i pójść do domu. czasem się zastanawiam, czy naprawdę to nerwica czy może chore serce :( często też drgają mi mięśnie, mimo że łykam magnez od kilku miesięcy. w ogóle, boli mnie całe ciało od kiedy pojawiły się ataki.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 27 mar 2012, 20:50
Nie masz chorego serca, zapewniam Cię. Kardiolog wykluczył Ci chorobę serca, prawda? Zatem "jedyne" co Ci dolega to nerwica. Choć swoją drogą - jakże łatwo jest napisać takie słowa, a sam kiedy coś mnie łapie zaraz jest panika i przekonanie o zawale itp..

-- 28 mar 2012, 09:48 --

Nie no ja już nic nie rozumiem. Dziś w nocy męczyłem się z dusznościami ale jakoś udało mi się usnąć. Rano pojechałem na zajęcia będąc spiętym jak cholera nie wiedzieć czemu. Po jakiś 40 minutach wykładu poczułem, że robi mi się słabo. Stopniowo coraz bardziej, ledwo czułem puls do tego standardowo zamieranie serca i uderzenia ciepła. Wytrzymałem do końca mimo, że pociłem się niemiłosiernie. Zajęcia się skończyły wyleciałem z sali, z uniwersytetu i pędzę przed siebie z myślą czy przypadkiem nie dzwonić po pogotowie. Ostatecznie telefonu nie wykonałem po ekipę ratunkową lecz do mojej pani psychiatry, która zabroniła mi wezwać lekarzy i wytłumaczyła, że mam typowy objaw ataku paniki. Suchość w ustach i ścisk w klatce piersiowej zaatakowały w trakcie rozmowy. Nie wiem czemu ale kiedy odczuwam brak jakiejkolwiek wilgoci w jamie ustnej to się uspakajam, bo wiem, że to typowy objaw nerwicy. Kiedy ochłonąłem - wróciłem na kolejny wykład i teraz siedząc na nim piszę te słowa. Wszystko się w miarę uspokoiło ale nie wiem dlaczego te jebany objawy wróciły, już było naprawdę nieźle. Teraz pytam was forumowicze, czy powinienem zrobić jeszcze jakieś badania czy są zbędne? Błagam o szczere odpowiedzi. Do tej pory miałem 3 razy EKG, ECHO, morfologie, TSH i cukier. Wszystko idealnie. Zatem powiedzcie mi, czy jest sens robić coś jeszcze? Dziękuję i pozdrawiam.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 28 mar 2012, 11:29
Porozmawiaj z lekarzem, co ona sądzi.

-- 28 mar 2012, 10:30 --

Sam widzisz, że wszystko się uspokoiło i teraz już siedzisz spokojnie. Czyli nic się nie stało i nic żłego się nie stanie. To TYLKO nerwica!
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 28 mar 2012, 11:31
Tukaszwili, nie ma sensu robić nic więcej, szkoda czasu na latanie po lekarzach, jesteś zdrowy, to nerwica..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 28 mar 2012, 14:17
taak... od kardiloga usłyszałam, że mam się uspokoić i wybrać do psychologa.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 28 mar 2012, 16:11
Dziękuję wam. Chyba przeraża mnie troszkę fakt, iż w piątek będę występował na sympozjum naukowym. Muszę przedstawić wyniki badań, które osiągnąłem wraz z moim kierunkiem studiów podczas praktyk. Wydawało mi się, że przechodzę obok tego wydarzenia w pełni obojętnie jednak podświadomie stresuję się wielce. Obawiam się, że bez Lorafenu w piątek się nie obejdzie.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 28 mar 2012, 16:13
Tukaszwili, będę trzymać kciuki :)
wy za mnie też trzymajcie żebym dała radę w piątek!! boję się ataku..ale może go nie będzie i będę się dobrze bawić ? :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 28 mar 2012, 17:21
dominika92, nie będzie żadnego ataku :) zdrowaś dziewoja pamiętaj o tem Dominiko.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 30 gości

Przeskocz do