Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 20 mar 2012, 02:17
Ale lorafen to benzo, a nexpram to SSRI. Poza tym leki przeciwdepresyjne zaczynają działać dopiero po kilku tygodniach.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez cowboy 20 mar 2012, 07:31
wszystko co napisał powyżej Mad_Scientist to szczera prawda. dobry lek dostałaś - bardzo skuteczny, popularny (choć pod innymi nazwami -escitalopram, znajdziesz na forum). tylko brać i zaczynać czuć się lepiej. gdyby cokolwiek się działo - nie odstawiać samemu, skontaktować się z lekarzem. powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 mar 2012, 20:28

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 20 mar 2012, 09:39
co to kwestii łazienkowych to mam to samo. a jak jestem w miejscu z dala od łazienki to automatycznie strasznie chce mi się siku, albo kupę :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez shinobi 20 mar 2012, 09:45
pisanka napisał(a):co to kwestii łazienkowych to mam to samo. a jak jestem w miejscu z dala od łazienki to automatycznie strasznie chce mi się siku, albo kupę :P


Hahaha. Mam tak samo, ale mi chce się tylko kupę. ;)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OSEMBLE 20 mar 2012, 10:31
a ja narazie nie zdobyłam się na to aby powiedzieć o tym mojemu lekarzowi
wstydzę się
i nie bardzo wierzę że jest na to jakiś sposób..
czy ktoś z Was się z tego "wyleczył"?
czy całe życie mam unikać jakiś sytuacji i osób i w pierwszej kolejności myśleć o toalecie!?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2012, 09:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 20 mar 2012, 21:18
ja miałam tak, że jak nie wiedziałam co mi jest i myślałam, że mam jakąś śmiertelną chorobę żołądka albo jelit to była tragedia. Nie byłam w stanie wyjść z domu praktycznie, przemieszczałam się do miejsc gdzie jest toaleta z ogromnym stresem i oczywiście pełnym pęcherzem albo jelitami :P
jak się dowiedziałam, że mam nerwicę to jak zaczynam przeżywać i przed wyjściem z domu sikać 5 razy zanim założę kurtkę i 5 razy po założeniu butów, a przed zamknięciem drzwi na klucz wracam się na jeszcze ostatnie "dwie kropelki" siku to powtarzam sobie, że to tylko nerwica, że przesadzam, że umiem wytrzymać żeby gdzieś znaleźć toaletę, że nic mi się nie stanie itd. Czasami pomaga, aczkolwiek jest z każdym dniem coraz lepiej jak wiem od czego tak jest. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 21 mar 2012, 13:26
Bywają takie dni, jak dzisiaj, kiedy świadomość tego, że już jestem pełnoletnia i teraz czeka mnie tylko coraz więcej zobowiązań nie daje mi oddychać :cry: Ja nigdy nie marzyłam o tym, żeby dorastać, nie chcę, nie umiem zająć się sama sobą :( Jak mi miną drgawki napiszę coś więcej na ten temat.
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 21 mar 2012, 14:56
Zacznę od prostego słowa: /cenzura/. Praktycznie trzy tygodnie względnego spokoju. Jakoś sobie radziłem ze wszystkim ale moja mama zamówiła ciśnieniomierz. To był wielki błąd. Kupiła go dla siebie, a użytkownikiem, który korzysta z niego najczęściej jestem ja. Choć wiem, że nie powinienem. Wczoraj postanowiłem sprawdzić ciśnienie. 123/76, puls 68, a zatem wzorowe. Jednak spostrzegłem znaczek, który w tych elektrycznych maszynach pojawia się dość często, mianowicie symbol arytmii. No i zaczęło się. W przeciągu 15 min zmierzyłem dwa razy ciśnienie, które z oczywistych przyczyn - cholerne stresu i wielkiej wkrętki, zaczęło rosnąć. Po 3 razie było już 136/96. Odłożyłem maszynkę i uznałem, że już jej nie tknę. Oczywiście poszedłem spać w niepokoju. Dziś rano wstałem, pojechałem na wykład, czekam przed salą i nagle czuję, znajomy sygnał pochodzący ze środka klatki piersiowej, coś jakby szybszy puls, coś jakby zatrzymywanie się serce, coś w rodzaju dyskomfortu. Po chwili uderzenie gorąco, pot na całym ciele i lęk paniczny. Myśli kieruję się w stronę pogotowia i lekarzy, którzy próbują mnie reanimować. Paranoja. Wziąłem paręnaście głębszych oddechów przeponą i jakoś się uspokoiłem. Wykład przetrwałem, teraz siedzę na uczelni i czekam na dziewczynę, piszę te słowa i wręcz nie mogę się doczekać aż wrócę do domu i wezmę Lorafen.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 21 mar 2012, 15:40
Najpierw przywitam się ze wszystkimi! Od dawna czytam wasze posty, do tej pory nie zabierając głosu. Czas jednak wrzucić swoje trzy grosze.
Mam nerwicę lękową uogólnioną, zdiagnozowaną od półtora roku, faktycznie - m/w od 11. roku życia. Jako tako funkcjonuję sobie z tym dziadostwem, ale ostatnio dało o sobie znać. Jestem w trakcie terapii i niestety leczenia farmakologicznego.
W każdym razie, jak będę miała jakieś podpowiedzi, jak sobie poradzić, to będę pisać.
Np. do Tukaszwili - podobno nie mierzy się ciśnienia kilka razy pod rząd, bo za każdym razem jest wyższe.
Na duszności mi pomaga dmuchanie w złożone ręce. Trzeba wolno wydychać powietrze, żeby nie uwalniać za szybko dwutlenku węgla, bo to podobno powoduje zawroty głowy, co nakręca kolejne objawy.
Dziewczyny, co do problemów łazienkowych, to polecam trochę ćwiczeń. Zdrowy człowiek sika co kilka godzin. Na spacer wokół domu na kilka minut, potem na dłużej, potem dalej. Wyćwiczy się, i gwarantuję, że nic Wam się nie przydarzy! I zajmijcie czymś myśli, weźcie sobie gazetę, książkę, albo weźcie kogoś ze sobą na ten spacer.
idle, do mnie dotarło, że mam ponad 30 i jestem matką. Damy radę!
OSEMBLE, warto porozmawiać z lekarzem na każdy temat. Jak Ci ma pomóc, jak nie wie, co się dzieje?
Może trochę się wymądrzam jak na pierwszy raz, ale sama przez takie problemy przechodziłam. U mnie najgorsze są myśli egzystencjalne, których nie umiem się pozbyć...

-- 21 mar 2012, 15:03 --

A co by się stało jakbyś po prostu wstała i wyszła do toalety? Nawet siedząc na samym środku auli? Nic!
Wyobraź sobie, że to robisz: jest cicho, ważny facet coś tłumaczy, a Ty wstajesz i wychodzisz. I co z tego? Nic! Podejrzewam, że nawet nikt nie zwróci na Ciebie uwagi.
Nerwicowcy mają to do siebie, że wydaje im się, że są w centrum zainteresowania. Muszę Cię rozczarować - wcale tak nie jest...

OSEMBLE napisał(a):temat śmieszny z początku
a dla mnie wstydliwy i będący wielką udręką

jak ma się dziać coś w moim życiu zawsze na 1. miejscu pojawia się problem związany z pójściem do toalety.
potem mogę działać choć nie zawsze bo czasem jeden raz nie wystarczy

ciągle analizuję czy w miejscu, do którego idę, jest toaleta, w jakim stanie, czy będzie głupio wyjść, jakie miejsce wybrać - czy uda się z brzegu?
koszmarem jest dla mnie siedzenie w ciszy np. na wykładzie, na przedzie, na srodku.
wówczas mam wrazenie że nie mogę sie wydostać (a tak bardzo muszę!), panikuję, pocę sie, wiercę, nie mogę się skupić, nic to mnie nie dociera
oczywiście wszyscy to widzą - takie mam wrażenie, co mnie jeszcze bardziej deprymuje
jakby coś ktoś ode mnie chciał np. "zapytał o pani zdanie" to bym sie rozleciała na kawałki
chce uciekać
potem myślę tylko czy sytuacja się powtórzy? czy znowu będę mieć problemy nazwijmy to jelitowe? co zrobię?
boję się, że zacznę się bać!
i spirala lęku się nakreca...

zauważyłam, że jak jest mniej ludzi albo jak mam jakiś wkład, jak udział w dyskusji to mam wiekszą kontrolę
byle bym na początku zaznaczyła ten wkład,
chodzi chyba o kontrolowanie sytuacji ale w zyciu trzeba być elastycznym, nie wszystko da sie kontrolować
ja nie potrafię sie wyluzować

jak pomyślę ile dobrych, ciekawych rzeczy w życiu, wyzwań i kontaktów przez to zaniechałam to czuję do siebie obrzydzenie...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 21 mar 2012, 16:13
Venezia, wiem, że się nie mierzy ale niestety jak wiadomo u nerwicowców wiedza nie idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem :/. Właściwie u mnie pogorszenie nastąpiło w niedzielę rano kiedy to przeczytałem w wiadomościach sportowych, że podczas meczu o Puchar Anglii niejaki 23letni Muamba zasłabł i okazało się, że to zawał i nie wiadomo czy go uratują. Jako, że tego dnia miałem isć grać w nogę (poszedłem ale z sercem w gardle), to zaraz wyobrażałem sobie jak takoż i mnie spotyka podobna dolegliwość. Oczywiście od tej niedzieli łażę niespokojny no i dziś musiało mnie dopaść cholerstwo :/
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 21 mar 2012, 16:34
Zadałam sobie trud i znalazłam fragment wiadomości sportowych Polskiego Radia, sprzed 19 godzin:
"Po rozmowie z lekarzami Coyle dodał, że możliwe jest pełne odzyskanie zdrowia przez zawodnika". Widzisz, nawet zawał niestraszny.
Jesteś młody, jesteś w grupie niskiego ryzyka. Poza tym masz za sobą kolejne doświadczenie - grałeś w piłkę i NIC SIĘ NIE STAŁO. Następnym razem już się nie będziesz tego bał. Musimy po prostu "zbierać pozytywne doświadczenia". To Twoje wyjśc ie na piłkę jest kolejnym z nich. A arytmię mamy, więc nie dziwne, że pojawiła się na ciśnieniomierzu. No i co z tego? Przejdzie nerwica (a przejdzie na pewno), to przejdzie i arytmia.
Swoją drogą słusznie moja ciocia kiedyś zauważyła, że nerwicowcy zawsze mają choroby "z najwyższej półki". Ja "przeszłam" zawał, wylew, udar i stwardnienie rozsiane. Czemu nie łapie nas grypa, przeziębienie czy zwykły skurcz w łydce? :)
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 21 mar 2012, 17:54
Venezia, dziękuję Ci dobra kobieto za pojawienie się na tym forum :D zaraz mi humor wrócił :P:)
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OSEMBLE 21 mar 2012, 21:00
dziękuję Ci za Twoją odpowiedź Venezia
marzę o tym aby tak było, jak piszesz

tymczasem mnie paraliżuje myśl, że wstając i wychodząc coś zrobię źle, potknę się, będę miała czerwone uszy i tym podobne
to dlatego zostaję na miejscu przeżywam katusze ale się nie ruszę
oczywiście w ostateczności - jak wiem, że dłużej nie dam rady wyjdę a raczej ucieknę...
parę razy to zrobiłam i było właśnie jak pisałam - te spojrzenia innych jak na kogoś gorszego, słabszego
MASAKRA!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2012, 09:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 21 mar 2012, 22:42
Tukaszwili napisał(a):Venezia, dziękuję Ci dobra kobieto za pojawienie się na tym forum :D zaraz mi humor wrócił :P:)

Nawet nie wiesz, jak mnie ucieszył Twój wpis :)
Wiesz, jakby tak sie podkręcic na maksa, to on tego zawału dostał jak oddychał i jak mrugał powiekami... i co teraz? Masz przecież świadomość, że od tych czynności się nie umiera, prawda? Podobnie jest z graniem w piłkę, chodzeniem na mecze, do kina, do szkoły. Od tego sie nie umiera! Pewnie już miałeś mnóstwo sytuacji, w których umierałeś, no i co? I nie umarłeś! Kolejne doświadczenia do kolekcji...

-- 21 mar 2012, 22:19 --

OSEMBLE, ponieważ mówimy tu o radzeniu sobie z atakami, spróbuj może wziąć kartkę i robić skrzętnie notatki. Ale nie takie zwykłe. Domyślam się, że ciężko Ci się skupić na wykładach, bo i tak siedzisz i myślisz o tym czy wyjść do łazienki czy nie. Dlatego notuj to, co widzisz. Albo spróbuj przyjrzeć się innym, może też mają takie myśli jak Ty. Spójrz na tych z przodu, z tyłu, z boku - może oni też mają ten sam problem co Ty, nie wiadomo, co komu w głowie siedzi. Spróbuj sobie wyobrazić kto o czym myśli. Aha, i pozbądź się zegarka i komórki sprzed oczu. Bo pewnie tylko siedzisz i odmierzasz czas do kolejnej wizyty w toalecie.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do