Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 12 mar 2012, 22:40
ja25, nie wiem skad jestes ale wybierz sie moze wczesniej do lekarza psychiatry najlepiej prywatnie. nie ma sie co meczyc i czekac tak dlugo. w miedzy czasie wybierz sie do internisty po skierowanie na podstawowe badania krwi plus tarczyce, ktora nieraz moze dawac takie same objawy. lekarz psychiatra powinien Ci przepisac leki dorazne, ktore ulza Ci w cierpieniu i zdecyduje o dalszym leczeniu, ktore pewnie bedzie sie opieralo na lekach polaczonych z psychoterapia.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja25 13 mar 2012, 09:36
coraloft
ja już robiłam podstawowe badania krwi i moczu! i wszystko ok...mam dobrego swojego lekarza i jak mu powiedziałam że mi się słabo robi to zaraz wysłała mnie na badania na wynyki czekałam kilka dni...zrobiłam mi dokładniejsze! właśnie już tak myślałam wczoraj z mążem żeby może iść prywatnie! dziś rano już lepiej się czuje! zaraz wychodzę do pracy...zobaczymy jak będzie w pracy ale boje się bo w nocy spać nie mogłam jakiś taki lęk odczuwałam cały czas:(w życiu wcześniej nie przypuszczałam że nerwy i psychika może tak wpływać na życie:( to jest okropne
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 mar 2012, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 13 mar 2012, 12:21
cyk cyk cyk czuje sie jak bomba zegarowa która zaraz wybuchnie... ciagle chodze zła... ciągle sie denerwuje... co jest? to nerwica? a moze zwariowalam? teraz mam wiele rzeczy do przemyslenia jak chociazby powrot do domu bo co mama sama zostanie? i tu problem kolejny bo moja siostra ktora jest mege ale to mega zlosliwa, zarozumiala i w ogole naj ciagle nie dogaduje sie z ojcem swojego jeszcze nienarodzonego dziecka i tak raz mieszka u niego a raz u mamy i co tu robic? isc z mama ale ona ciagle bedzie przyjezdzac, bedziemy z mezem i dzieckiem mieli tylko maly pokoik a ona nam bedzie ciagle dokuczac bo taka jej natura czy moze zostac na stancji ale co z mama?? jakie to wszystko cieżkie:( chociaz powiem wam ze nawet jak jestesmy z mezem na stancji i mama tymczasowo jest u nas to moja siostra wpada tu jak do siebie... jakby to bylo jej i zarzadza.... ;/////////////////////////
Jest na forum może ktoś z lubelskiego? moze ktoś jest w stanie polecic dobrego psychiatre i psychoterapie?

pisanko dziekuję za słowa otuchy... wiem że teraz jest mu lepiej, nic go nie boli...
Wiesz tata pił, miał wyniszczony organizm, tyrał w budowlance i ciągle był poobijany, poparzony, pokaleczony itd ponadto sie awanturowal i czasem nam nerwy puszczaly i tez sie go popchnelo czy cos czego nie moge sobie wybaczyc... ponadto we śnie po pijanemu krzyczał, cos mu sie przedstawiało, bał sie i machał rękami... myśle ze teraz jest mu dobrze, że bozia sie nim opiekuje..

-- 13 mar 2012, 12:25 --

Maił wyższe wykształcenie a na koniec robił w budowlance i w dodatku szef nie płacił przez tyle miesiecy a po smierci dostalysmy zaledwie 2000:| szlak mnie trafia nie dlatego ze chce pieniadze ale dlatego ze ojciec pomimo ze szef nie placil byl wg niego lojalny i nie odszedl jak inni... co alkohol robi z ludzi... z tym wyksztalceniem na trzezwo by mial o stokroc lepsza i lzejsza prace ale niestety nałóg pochłonął człowieka.
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 13 mar 2012, 13:00
Kochana, moim zdaniem powinnaś trochę bardziej myśleć o sobie. Wiem, że w takich sytuacjach jest ciężko, ale spróbuj. Pomyśl co będzie lepsze dla Ciebie. Czy powrót do mamy i mieszkanie w małym pokoiku i siostra na karku, czy spokój na stancji razem z mężem i dzieckiem i pomoc mamie na odległość. Moim zdaniem druga opcja jest lepsza, gwarantuje Ci dystans. Każdy musi nauczyć się żyć własnym życiem. Wiem, że jest Wam teraz ciężko, ale nie powinnaś też ciągle martwić się o innych. Martw się o siebie i pomyśl czy takie latanie ze stancji do domu i odwrotnie jest dobre dla dziecka?

Co do Twojego samopoczucia, to wszystko nawarstwiło Ci się naraz. Nerwica, lęki, obawa przed podjęciem decyzji, tęsknota, ponoszenie odpowiedzialności za cały świat itd. Powinnaś spróbować zdystansować się do tego wszystkiego i odpocząć. Pozbierać myśli i zacząć żyć na nowo. Na pewno wszystko się ułoży, tylko musisz dać sobie szansę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez biolozka1988 13 mar 2012, 13:33
Hej! Mam 24 lata i nerwicę lękową (nie byłam jeszcze u psychologa,ale prawdopodobnie dzisiaj zamierzam się tam udać). Kiedyś już zmagałam się z tym problemem, było to 5 lat temu. Dzisiaj wygląda to troszkę inaczej, bardziej świadomie podchodzę do nerwicy. Miałam kilka ataków lęku, które wyglądały następująco:
- uczucie nierealności sytuacji
- gorąca " fala" spływająca na klatkę piersiową
- serce bardzo szybko bijące
- paniczny lęk
- drżenie mięśni ( ze strachu)
Od tamtej pory próbuję z tym walczyć. Kiedy pojawia się lęk, wstaję, usiłuję odwrócić od niego uwagę. Nierzadko biorę tabletkę na uspokojenie (Hydroxyzyna), chociaż staram się unikać jakichkolwiek leków poprawiających samopoczucie. Moja walka póki co przynosi jakieś rezultaty - cały czas odczuwam lęk, podporządkowuję swoje życie nerwicy. Jednak czuję, że mam jakąkolwiek kontrolę nad sobą, a to mi dodaje sił.
Oczywiście towarzyszy mi często smutek, wręcz rozpacz w wyniku bezradności. Nic mi nie dolega, serce mam zdrowe - niemiarowość oddechowa wywołana właśnie nerwicą... i tyle.
Bardzo pomagają mi inni ludzie i nawet obecność na tym forum! :)
Warto wg mnie zagospodarować swój dzień tak, by nie mieć czasu na nadmierne wsłuchiwanie się w siebie i wyciąganie drastycznych wniosków. Oczywiście tłumienie swoich problemów nie rozwiąże sprawy - warto spróbować psychoterapii ,chociaż ja też do niedawna bałam się " rozdrapywania ran" i analizowania mojej psychiki. Jednak, żeby sobie pomóc trzeba sięgnąć do źródła lęku. Często moi przyjaciele, gdy mówię im,że mam nerwicę, pytają : a czym się tam denerwujesz?...Właściwie niczym. Teraz nie denerwuję się prezentacja na studia, egzaminem, niczym. Martwię się tym co we mnie siedzi,a inne codzienne stresy schodzą na dalszy plan. Tym właśnie jest nerwica, strachem przed strachem.
Pozdrawiam Was, życzę wytrwałości i dużo wiary w siebie :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 mar 2012, 21:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 13 mar 2012, 19:11
Ja mam dzisiaj jakis slabszy dzien, stres, niepokoj i ucisk caly czas jest obecny, leki dorazne nie pomagaja, wczoraj wymiotowalam ale nie mialam czym:( tragedia, mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 14 mar 2012, 22:48
Wczoraj miałem coś jakby atak. Po prostu podczas wizyty u dziewczyny, czytając sobie książkę o Afryce, straciłem jakby poczucie czy oddycham czy nie. Od razu strach, serce wali jak cholera. Usiadłem, zacząłem badać puls, liczyć i oddychać powoli i miarowo, sytuacja była całkowicie bezstresowa, tzn myślałem o tym moim oddychaniu i byłem wsłuchany w siebie czy wszysto ze mną ok, ale nie spodziewałem się tego. Atak przeszedł dość szybko ale co z tego, skoro resztę wieczoru miałem z głowy. Napięcie i strach przed powrotem lęku już do zaśnięcia. Kiedy już wyglądało, że wszystko będzie dobrze, po godzinie snu znowu wybudziło mnie coś w rodzaju ataku, tzn nie mogłem, albo nie czułem, że oddycham. Pierwszy raz mi się do zdarzyło, byłem przerażony ale znowu oddychanie i próba uspokojenia przyniosły rezultat, chociaż w pierwszych chwilach obu ataków myślałem czy czekać na karetkę czy samemu dojść na pogotowie i czy dam radę. Było ciężko ale w końcu udało mi się zasnąć chociaż, budziłem się co godzinę, dwie już do rana. Jednym słowem noc była koszmarem. Dzisiejszy dzień, tak jak opisałem jakimś innym wątku był do dupy. Cholerna porażka. I cały czas problemy z tym oddychaniem i zawroty głowy i mdłości. Powoli staje się to nie do zniesienia. Jedyny plus to taki, że jako tao udało mi się opanować atak i może uda mi się też następnym razem. Minus jest taki, że on przyjdzie i to niekoniecznie w sytuacji stresowej. Przyjdzie kiedy chce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 14 mar 2012, 22:56
Hej wszystkim!!!

Dlugo sie nie odzywalam, mialam maly konflikt z mezem i zabral mi lapka twierdzac ze ciagle przy nim siedze;/
u mnie male zmiany, mozna powiedziec ze nauczylam sie chodzi spac szybciej, zazwyczaj jest to w okolicach 23/24 :) co do lekow nie jest tak zle choc czasami boje sie wyjsc :( bylam u dermatologa z tymi plamami - powiedzial ze prawopodobnie to moze byc uczulenie na siersc kota ;/ dal mi recepte na masc i tablety za 2 tygodnie kontrola jak nie bedzie poprawy to pojde na testy. dzisiaj bylam u neurologa - opisalam mniej wiecej to co mi dolega chociaz wiecie co ja nie potrafie sie otwierac i mowic od tak co i jak... :( popukal mloteczkiem w stopy, lapal za rece pytajac czy czuje itp i mowil ze nie widzi zadnych problemow neurologicznych ale dla swietego spokoju i potwierdzenia dal mi skierowanie na rezonans magnetyczny glowy - mial ktos takie badanie??? ile ono trwa??? szczerze mowiac ja juz teraz panikuje bo boje sie ze cos wykryja :(
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 14 mar 2012, 23:05
a ja dzisiaj bardzo tęsknie za tatą;( mam 24 lata a czuje sie jakby to był sen i kiedyś się obudzę i on będzie.... głupia idiotka ze mnie ajjj boję się że lada moment sie rozłożę na tą nerwice doszczętnie póki co jakoś się trzymam ale czuję się jakby coś wisiało w powietrzu;/ nie mam czasu na razie myśleć za wiele bo moja mała chyba kolejne ząbki wyciąga i strasznie dokucza;/ w nocy nie śpi;/ ja w dodatku na tej diecie dukanowej a że ciągle jestem gdzies bo tyle załatwień to nie mam czasu robic jedzenia a gotowego nic sie nie da kupic;/ ajjjjj Pomimo żałoby po tacie ciągle zastanawiam się nad moim ślubem kościelnym... planowaliśmy na sierpień, wiem że tata by chciał, ja też bym chciała bo jestem taka wykluczona, nawet nie moglam pojsc do komuni na pogrzebie, ciezko z tym ale zaloba i nie wiem co robic a dziecko tez jakos trzeba ochrzcic;/ mialo byc lączone:( co myślicie o tym wszystkim??

-- 14 mar 2012, 23:09 --

gwiazdka nie bój sie badania.... ja nie mialam ale wiem ze wjezdzasz do tunelu i troche w nim stuka ale nic nie boli tak ze sie nie martw... a co do dlugosci to raczej zalezy od robiacego badania i czy jest sie do czego przyczepic... głowa do góry wszystko bedzie ok ;)
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nortt 15 mar 2012, 05:42
Stało się, nerwica daje o sobie znać... a miałem chyba z 7 miesięcy spokoju i ze dwa, trzy lata spokoju od napadów ostrej paniki... dzisiaj się to zmieniło
Od paru dni czuje uścisk w gardle, zdaje mi się że mam jakiegoś raka.. albo stan zapalny tętnic szyjnych... porażka... Jedak przed dwoma, trzema godzinami dostałem totalnego odrealnienia.. .zdawało mi się ze dostaje wylewu, w głowie pulsowało.. tak że myślałem że zraz mi wszystko środku porozrywa.. pamiętam takie trzy bardzo mocne fale z tyłu głowy za trzecią nie wytrzymałem i wstałem... otworzyłem drzwi, coś krzyknąłem, nie pamiętam dokładnie co, ale skutkiem owego głosu było obudzenie domowników; Gdy mnie zastali, trzęsłem się jak galareta i dalej coś w głowie pulsowało a wszystko naokoło było takie dalekie.... Dopiero po godzinie w miarę do siebie doszedłem... Teraz siedzę przed komputem, próbując czymś zająć myśli...

Nie powinienem był rzucać leków, do końca życia będę na nie skazany...

-- 15 mar 2012, 05:00 --

A teraz mama wrażenie że coś mi napiera na tchawice i zaraz się uduszę. Ja pierdle niech wreszcie przyjdzie sen...
Nortt
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 15 mar 2012, 10:10
Nortt, Co Ty piszesz za głupoty...
nawroty się zdarzają, moja siostra miała ostatnio nawrót po 3 latach spokoju.
Mimo tego,że brała leki nadal...
Ale uspokoiło się jej to jak zaczęła terapię.

Życzę abyś dał sobie z tym radę i walczył bo jesteś silny...
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez martini1290 15 mar 2012, 17:15
U mnie cały cały czas czuję takie jakby odrealnienie ... Mam zawroty głowy, duszności i szybkie bicie serca... W nocy budzą mnie dziwne pulsowania właśnie tak jak kolega wyżej opisał.. Niewiem już co mam robić cały czas czuję, że zabraknie mi powietrza albo serce mi stanie ;( dodam ze mam 23 lata ;(

Aha!! zapomniałam dodać ze podczas tych atakow i przy uczuciu odrealnienia towarzyszy mi światłowtręt tak mnie jakby wszystko "razi" i przez to mam wrazenie ze zaraz zemdleję... ;(( z tym sie nie da zyc ;((
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
28 gru 2011, 21:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 15 mar 2012, 19:36
A ja zaczynam się czuć jakbym była ciągle na fazie. To od leków? No i totalnie nie mogę się skoncentrować. Moje czytanie książki dzisiaj w pociągu polegało na próbie odcięcia się od wrzeszczących dzieci, kobiety z wkurwiającym głosem gadającej przez telefon i rozmowy wielkiego, grubego gościa w różowej koszuli z laską w białych dreadach. Przeczytałam z 20 stron, a zapamiętałam ze 2 słowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 15 mar 2012, 21:29
No ja się dzisiaj caly dzien mecze, spałam a wlasciwie lezalam praktycznie caly dzien i teraz znowu jestem wykonczona chociaz wiem, ze pewnie nie zasne bo zaczynam cierpien na bezsennosc, po prostu super. afobam przestaje dzialac a przez kilka dni byl dla mnie ratunkiem.

-- 15 mar 2012, 20:32 --

martini1290, tez uwazam, ze z tym sie nie da zyc ale zyc trzeba, wiezienie i meczarnia, oby leki ktore mi przepisal lekarz szybko weszly, biore dzisiaj 9. dzien, podobno po dwoch - trzech tygodniach dopiero zaczynaja dzialac.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do