Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez arla 05 mar 2012, 19:26
ja dzisiaj miałam palpitacje bo pociągiem jechało za dużo jak dla mnie ludzi i jeszcze stał w jakis polach no i po mnie było :(
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 05 mar 2012, 19:31
Boje się jak ktoś w domu nerowowo rozmawia, nie potrafie skupic na tej rozmowie,
tylko zaczynam się telepać....
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 05 mar 2012, 19:33
Chocovanilla, nawet jeżeli Twojemu tacie coś dolegało, nie jest powiedziane, że Ty też to masz. Jesteś silną kobietą i nawet jak coś się okaże, że jest nie tak, na pewno dasz sobie pomóc i zrobisz wszystko by Tobie udało się wyzdrowieć, prawda? Ja też zawsze bałam się, że odziedziczyłam choroby psychiczne po rodzinie od strony taty (dziadek psychopata, babcia depresja, narkotyki, nerwica, siostra ojca alkoholizm, depresja, nerwica i mój ojciec nerwica i furiat. Ubzdurałam sobie, że mam problemy dlatego, że rodzina mojego taty była problematyczna, patologiczna, tak jak i on. Potem zaczęłam rozwiewać te myśli mówiąc sobie, że nawet jeśli, to nie muszę tak samo skończyć jak oni. Mogę pracować nad sobą, chodzić na leczenie, zdrowieć, nie muszę być tak samo patologiczna jak oni. Oni może nie mieli nikogo kto mógłby im pomóc. Mój tata miał silną motywację by być porządnym człowiekiem i tak się stało, jednak gdyby kiedykolwiek skorzystał z pomocy psychologa na pewno żyłoby mu się łatwiej. Dlatego powinnaś myśleć o tym, żeby wyzdrowieć, poradzić sobie z tym wszystkim, nawet jeśli w jakiś sposób odziedziczyłaś chorobę taty, jeżeli jakąkolwiek miał. Specjaliści, przyjaciele i rodzina są po to by Ci pomóc wygrać z tym wszystkim, i na pewno dasz sobie radę!

Shinobi, nic nie mów o dzwoniących telefonach! Jak tylko myślę, że mógłby zadzwonić do włos na karku mi się jeży :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 05 mar 2012, 19:42
ja tam cały czas czuje ten cholerny niepokój ale dochodzi strach przy takich niby trywialnych sytuacjach. telefonu tez sie troche boje bo nie wiem czy dam rade rozmawiac normalnie z tym uczuciem w srodku.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 05 mar 2012, 20:42
Czemu nie wyświetla się post, który dodałam kilka godzin temu? O_o
Chocovanilla napisałam Ci taką wiadomość, a tu nie dodała się. Fuck. Tak czy siak, wiem, że sobie poradzisz! I nawet jak Twojemu tacie coś było co mogłabyś w jakiś sposób odziedziczyć po nim, to Ty możesz to wyleczyć :) Możesz stanąć na nogi, masz wsparcie. Chodzisz na terapie teraz? Wszystko będzie dobrze!

Shinobi, na samą myśl o dzwoniącym telefonie mam ciarki! A jak nieznany numer, albo zastrzeżony to przeważnie nie odbieram! Co za koszmar był jak szukałam pracy, albo jak musiałam dzwonić, albo odbierać telefony od agenta nieruchomości w zeszłym tygodniu :< Nienawidzę telefonów! Mam ochotę go wyrzucić, albo czemu nie wymyślą telefonu w którym jedyną opcją komunikacji jest mail i sms? Dla mnie to byłoby idealne!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 05 mar 2012, 20:50
ja nigdy nie odbieram od nieznajomych numerów..mój chłopak się czasem o to wkurza..

eh dopadł mnie też niepokój.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 05 mar 2012, 20:57
a co robicie jak czujecie niepokoj? ja leze w lozku pod kolderka i ogladam tv..teraz wstałam do kompa i po to żeby zmusić się do jedzenia bo żołądek ścisnięty to sie jeść nie chce.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 05 mar 2012, 21:02
ja próbuję się czymś zająć..ale kiepsko mi dziś idzie. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 05 mar 2012, 21:07
coraloft, początkowo pomagało mi telefonowanie do dziewczyny oraz schodzenie z laptopem na dół mego domu gdzie spędzałem czas z mamą, która oglądała wtedy telewizje. Potem oczywiście te sposoby przestały działać. Obecnie największą kolebką dającą ukojenie jest niewątpliwie moje łóżko. Kładę sobie laptopa obok i oglądam seriale albo jakieś filmy. Czasem próbuję czytać acz podczas czytania potrafi mnie szarpnąć serce, co z kolei napędza lęk. Zdarza się również, że robię pompki, dużo pompek. Wytwarzają się wtedy endorfiny i jakoś moje myślenie kieruje się w pozytywną stronę. Drzewiej również pomocne było bieganie bądź marszobiegi wszelakie acz teraz kiedy kończę takie działanie, to zaczynam się skupiać na mocno walącym sercu co z kolei determinuje niepokój. Sposobów jest tysiąc, na każdego działa inny ;)
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 05 mar 2012, 22:02
No to prawda tyle, że u mnie dochodzi wielkie zmęczenie więc wysiłek fizyczny raczej odpada, ale najbardziej lubie wieczorki wtedy mi troche schodzi, zapalam swieczke, robie mila atmosferkę i staram sie wgapiać w tv i o niczym nie myśleć. Jutro ide do psychiatry ciekawa jestem co mi przepisze czy leki na uspokojenie jakies mocniejsze niż moja Hydroxyzyna 10 mg czy raczej psychotropy, których się boję :(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 05 mar 2012, 23:23
hydroxyzyna nie wiem jaka dawka ale mi bardzo dzisiaj pomogła... nie myśle o tacie, odnajduje dobre strony tzn staram sie pomimo tego ze mi go brakuje musze zyc dalej dla mojej kochanej coreczki... Dziekuję Ci Pisanko, teraz dla mnie to powinna byc motywacja zeby sie leczyc... i wyzdrowiec:) pozdrawiam Ciebie i w ogóle Was wszystkich, troche lek mnie zmulił i w ogóle nie wyspana przez ostatnie dni chodze wiec musze isc spac juz... mam nadzieje ze zasne. Branoc.
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 00:05
Życzę Ci tego Kochana z całych sił! Wypocznij, spróbuj zasnąć, jutro na pewno będzie ciut lepiej :) Masz córeczkę, żyj dla niej i walcz o lepsze jutro! Na pewno się uda! Dobranoc :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 06 mar 2012, 00:20
chocovanilla, hydroksyzyna zmula i to ostro ;) trzymaj się, masz dla kogo. Pozdrawiam :smile:
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 06 mar 2012, 11:25
Dzisiaj obudziłam się z kryzysem, kryzys polegał na tym, że bardzo bałam się, że to nigdy nie przejdzie. Że nie będę mogła już normalnie funkcjonować. Napiszcie proszę czy ktoś z Was leczy sie psychiatrycznie i czy daje to jakies efekty, to dla mnie bardzo ważne.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 31 gości

Przeskocz do