Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 11 lut 2012, 20:07
Divinity, jak się czujesz? Minęło już najgorsze? Pozdrawiam
*Oleńka*
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 11 lut 2012, 21:22
Divinity, :?:
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Introvertic 11 lut 2012, 22:06
Też mnie właśnie dorwało. Czuję zupełne odrealnienie i mam wrażenie, jakbym za chwilę miał się rozpłakać. Mimo tego, że myślę w miarę racjonalnie i nic mnie jakoś szczególnie nie przygnębia, mam wrażenie, jakby w głowie istniała jakaś delikatna tama, która trzyma się ostatkiem sił i zaraz ma pęknąć. Mam wrażenie, jakbym zaraz miał się rozryczeć na głos, mimo tego, że od dzieciństwa nie płakałem chyba ani razu. Praktycznie czuję, jak muszę przymykać oczy, by zapobiec zbliżającym się łzom.

Nie wiem w ogóle, czy to jeszcze nerwica, czy już depresja. Nie mam też pojęcia, czy powinienem ulec temu uczuciu i najzwyczajniej się rozpłakać, może cały ten namacalny ciężar by spłynął z mojej głowy... Z drugiej strony, czułbym się chyba jak szaleniec, płacząc zupełnie bez powodu, bo żadnego nie widzę... Jestem przepełniony czymś duszącym, mimo tego, że sam w sobie czuję się dobrze...

Boże, i znowu mam wrażenie, jakby było mnie dwóch. Jeden który chciałby żyć normalnie i wesoło, tak jak żył przed pierwszym atakiem, po swojemu i drugi, który skłąda się tylko z jednej nieokreślonej emocji, ciężkiej i przeraźliwie smutnej, który nawet się nie odezwie słowem by powiedzieć co tak naprawdę jest nie tak... Po prostu siedzi gdzieś we mnie i emanuje przytłaczającym poczuciem cierpienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 sty 2012, 23:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 10:05
Hej, wczoraj nie byłem w stanie już pisać na klawiaturze z powodu trzęsących się rąk.
Atak dalej trwa, obecnie mam duszności i kołatanie serca, puls w stanie spoczynku 130 z arytmią ciśnienie 150/110.
Walcze z atakiem tranxeną ale gówno daje.
Trzeba przeczekać...przemilczeć...i czekać na kolejny atak :silence:
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 lut 2012, 10:11
Divinity, uczęszczasz na terapię w związku z tymi atakami?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 13:57
Psychiatra kazał mi zaczekać z psychoterapią póki nie podlecze się z depresji, mówił też że musze mieć wyjątkowo delikatnie prowadzoną terapie.
zycie od ataku do ataku jest bez sensu, leczenie i nowe leki poszły w pisdu, wszystko przestało działać, czuje sie jak miesiac temu gdy sie chcialem wieszac z bezradnosci
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 12 lut 2012, 14:06
Divinity, czemu kazał Ci czekać z terapią? Jakoś mnie to nie przekonuje :/
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 12 lut 2012, 14:08
"właśnie mam atak wszystkiego.
Mam duszności, pocenie, lęk, panike, stres, obawe, chęć popełnienia samobójstwa jak najszybciej, uczucie chęci do ucieczki. Trzęsą mi się ręce ledwo mogę pisać. Chce się schować, nie chce żyć"
Divinity właśnie dopadło mnie to samo;/ juz jest ciut lepiej ale jak usypiałam małą juz nie dawałam rady, przez głowe od razu mnóstwo czarnych scenariuszy i ten paniczny lęk, chęć ucieczki, pragnienie aby się juz wszystko skończyło i strach przed tym
jakie to dziwne uczucie;/
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 14:21
w trakcie terapii terapeuta dogrzebuje się do przeszłości, tego co jest powodem mojej choroby, ja wiem co nim jest ale mózg nie dopuszcza tego do świadomości, to coś tkwi w półmroku przyczajone aby ujawnić się w najmniej odpowiednim momencie.
Dlatego lekarz boi się o tą terapię, nie jestem w stanie temu się przeciwstawić, jakby bariera którą stworzyłem przed tym czymś pękła w trakcie psychoterapii, to wiem że już nic by mi nie pomogło.
Jestem kłębkiem nerwów któremu nie chce się żyć.
chocovanilla, współczuje, ja się faszeruje słodyczami i lekami żeby jakoś przetrwać, wiem że ten stan, ten atak, potrwa 2 tygodnie.
jak to jest chujowo żyć ;/
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 12 lut 2012, 14:28
Divinity, pewnie Twój lekarz ma rację.
Jednocześnie jednak uważam, że nie jest w porządku, że w jakiś sposób "zostawił" Cię w takim stanie.
A terapia behawioralna? Ona chyba nie wymaga od razu grzebania wszędzie? ;)
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 14:32
On mnie nie zostawił, dzwonie do niego co 2 dni systematycznie opisując swój stan plus wizyty co 2 tygodnie.
Obecnie mój stan psychiczny wskazuje na to ze powinienem siedzieć w szpitalu w celu podratowania zdrowia.

-- 12 lut 2012, 13:35 --

najlepsze w tych pierdolonych atakach jest to że jak już się skończy to łapie mnie masakryczny dół z tendencjami samobójczymi ;f
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 12 lut 2012, 14:46
najlepsze w tych pierdolonych atakach jest to że jak już się skończy to łapie mnie masakryczny dół z tendencjami samobójczymi ;f

O to, to! Potem tydzień, dwa, leżę jak warzywo i wyję o byle co :roll:
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 14:53
dobrze wiedziec ze nie jestem sam :)
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mightman 12 lut 2012, 18:30
A ja mam pytanie innej maści. Będąc na pierwszej i niestety ostatniej :why: wizycie u p. psycholog narysowała mi i uświadomiła błędne koło lęku. Lęk u mnie zaczyna się z reguły tego że jestem chory niby na coś, że mam raka, że mi serce stanie ogólnie hipochondria pełną gębą. Czekając na kolejna wizytę tylko nie wiem za ile takowa się odbędzie chciałbym zapytać kogoś kto ma w tym doświadczenie w jaki sposób sobie poradzić i przeprogramować mózg w stan : "zrobiłeś setki badań, z badań wynika że jesteś całkowicie zdrowy, mieszkasz w dużym mieście jest tu bardzo dużo specjalistów, szpitali i karetka dojedzie na czas?"
Offline
Posty
734
Dołączył(a)
20 lis 2011, 18:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do