Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez malmag 26 wrz 2006, 06:51
witaj Jaa!
mi wlasnie raz cos takiego sie zdarzylo!wykrecilo mi palce u dloni,nie moglam oddychac i czarno przed oczami,zwiajnie sie w pol na krzesle w poczekalni na pogotowiu.i to bylo dokladnie po hardcorowym imprezowaniu weekendowym(bez narkotykow chce dodac!).od tamtej pory nic tak powaznego sie nie powtorzylo,ale nadal miewam mniejsze ataki.i zawsze na kacu...po zakrapianej imprezce serce wali mi jak oszalale i juz wiem ze nastepna noc lub dwie mam nieprzespane.mam 24 lata a czuje sie jak staruszka,tak marze o normalnym snie,a z drugiej strony jestem na tyle glupia ze nadal imprezki,no bo w koncu sa wakacje i kazdy tak robi.tylko ze nie kazdy tak potem cierpi.i tez bylam u psychiatry ktory mi tlumaczyl ze mam zerwac z takim stylem zycia.ja bylam oczywiscie madrzejsza az do dzisiaj.jest 6 rano a ja oka nie zmruzylam-noc spedzilam czytajac na necie info o atakach serca i zawalach bo bylam pewna ze to mi sie walsnei dzieje i ze zaraz umre.oczywsicie po weekendowych bibkach...i to mnie przerazilo.przestaje pic.nie przekonasz kogos kto sam od siebie nie chce.ta osoba o ktorej piszesz musi sama zrozumiec ze potzrebna jej pomoc.nie jest wstydem pojscie do psychiatry czy psychologa,skad takie podejscie ;)
to co napisales (-las) tak bardzo przypomina moja historie i taka dokladnosc opisu u sytuacji,ze przez chwile bylam pewna ze to moja mama pisala:) i to tylko mnie utwierdza w przekonaniu ze musze zrobic cos ze swoim zdrowiem!
powodzenia!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 05:42
Lokalizacja
nowy sacz

przez sylwusia-78 27 wrz 2006, 14:57
Witam wszystkich nerwicowców.Moje objawy są straszne boję się siedzieć sama w domu boję się zniego wyjść.Dziś od rana mam udeżenia gorąca i poty i robi mi się tak dziwnie jak bym miała zasłabnąć.Czasem wydaje mi się że serce steje a potem zaczyna walić jak oszalałe.Czuję się z tym bardzo samotna :cry: Nęką mnie to od 2003 roku.Chyba jak by to była poważna choroba to myślę że dawno bym już umarła.Wszystkie badania mam dobre.Echo serca robię raz w roku mam niedomykalność jakiejś zastawki ale kardiolog twierdzi że połowa ludzkości to ma.Na holteże wyszły dodatkowe bobudzenia komorowe i nadkomorowe.Czy ktoś ma coś takiego?
Nerwica to wróg Którego trzeba pokonać.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 11:49
Lokalizacja
Kraków

przez matisse 27 wrz 2006, 20:09
witam. jak widze, choc wiele z nas myslal, ze za sekunde zemdleje, nie zdaza sie to czesto. wlasnie w momentach gdy mysle, ze zaraz zemdleje, staram sie siebie uspakajac tym, ze przeciez jeszcze nigdy nie zemdlalam i za pare minut mi przechodzi. pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
27 wrz 2006, 18:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

napady lękowe

przez elizaangelika 30 wrz 2006, 19:52
Czesc ma pytanie:
Właśnie niedawno znalazłam to forum.Fajnie,ze można poznać ludzi z podobnymi problemami

mam pytanie:Czy Wy również macie lęk zwiazny np.z wejście np.na stołówkę?(kołatanie serca,drżenie rąk)Jak wy sobie z tym poradziliście?Bo ja już walcze z tym kilka lat i nic z tego.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 19:35
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez gabi82 01 paź 2006, 14:06
Tez czasami miałam takie leki. Dotyczyło to nie samego wejscia na stołówke czy do restauracji ale samego spozywania posiłu w otoczeniu innych ludzi. Drzały mi rece i bałam sie podniesc widelec do ust zeby ktos nie zobaczył ze trzesa mi sie rece. Staram sie unikac takich sytuacji. Niestety nie znam rady na tego typu przypadłosc. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

przez elizaangelika 01 paź 2006, 16:03
Cześć

Dzieki za odpowiedz.

Właśnie u mnie jest dokładnie takie same zachowanie na stołówce.Najbardziej obawiam się reakcji ludzi,z którymi będę na wycieczce(to jest wycieczka szkolna ).Boję się,że będą się śmiali.To wstyd,że będąc nauczycielem mam takie problemy i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Ale to czasem mnie po prostu przerasta.

Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 19:35
Lokalizacja
Lublin

przez Libra 01 paź 2006, 18:58
Skad ja to znam, kurcze ile razy juz myslalam ze to koniec w sensie omdlenia ale jakos niedy mi sie to nie przydazyło, jak tylko zaczyna sie taki stan ze czuje ze zaraz zemdleje to jeszcze bardziej sie nakrecam i to jest niestety najgorsze:(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:39
Lokalizacja
Dębica

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 paź 2006, 01:53
Widzę,że macie taki sam problem jak ja.
Również gdy jem w towarzystwie innych ludzi<oprócz rodziców>czuję lęk,ręce mi się trzęsą,czuję szybsze bicie serca,głowa robi się ciężśza itd.
Czasami udaje mi się to pokonać wyobrażając sobie,że jem sam i nikt na mnie nie patrzy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

jak sobie radzicie...? sposoby na opanowanie ataku...

przez jesmarta 04 paź 2006, 16:26
może ten temat już był, ale chciałabym się dowiedzieć jak radzicie soobie z atakami, ktore trafiaja wam sie w najmniej odpowiednich momentach.

moj lek polega na tym, ze boje sie ze zwymiotuje w miejscu publicznym, wsrod ludzi a co gorsza, ze bede zle sie czula przy znajomych i zrobie im klopot. pojawia sie wtedy cisnienie w glowie, uczucie pelnego zoladka, rosnie mi jezyk w buzi i naprawde mam wrazenie ze zaraz zwymiotuje. jednak ani razu od kiedy mam takie leki nigdy nic takiego mi sie nie stalo.
przez te obawy boje sie jezdzic autobusami, tramwajami, a metro to juz wogole katastrofa. polega to tez na tym, ze bardzo dobrze kojarze miejsca i sytuacje w jakich mialam ktorys z atakow. np kiedys niedobrze zrobilo mi sie w metrze, kiedy jechalm z przyjaciolka do domu (po wypiciu kawy) - od tego czasu nie wsiadlam do metra, boje sie pic kawe i spotykac z przyjaciolka

ale teraz moj sposob:
- torebka papierowa - trzeba szczelnie przylozyc ja do ust i nosa i poprostu oddychac w nia - sprawia to ze oddychay powietrzem coraz bardziej nasycajacym sie co2 przez co do mozgu dociera ograniczona ilosc tlenu, co spowalnia i hamuje takie reakcje

- proste wmawianie sobie - przeciez nic ci sie nie stanie, nic ci nie bedzie, zachowujesz sie jak wariatka, co moze ci sie stac w tramwaju? przeciez zawsze mozesz z niego wysiasc!

i to by bylo na tyle... jakie są wasze techniki?
Wiem, że zanim powiem słowo
Ty, Panie, znasz już całe zdanie
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 12:57

przez kasia19 04 paź 2006, 22:29
Witaj. Mam bardzo podobne objawy, tak samo boję się zasłabnąć czy zwymiotować w miejscu publicznym. Niestety, nie mogłam poradzić sobie z tym sama, im bardziej próbowałam siłą woli i myślami pokonać nerwicę, tym ona bardziej mnie dręczyła. Biorę teraz tabletki przeciwlękowe i ten strach jest coraz mniejszy. Chciała bym nauczyć się opanowywać ataki samodzielnie, jednak na razie nie potrafię, chociaż wiele razy próbowałam. Jedynym wyjściem dla mnie był szybki powrót do domu i rezygnacja z rozmaitych wyjść. Mam nadzieję, że po odstawieniu leków (za jakieś pół roku) będę zdrowa, chociaż wiem też, że sama muszę nad tym pracować, a nie zwalać całą robotę na tabletki :) Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 paź 2006, 14:52
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 05 paź 2006, 14:00
W ekstremalnych sytuacjach tabletka przeciwlekowa, ale jest to działanie trochę bez sensu, bo ona zaczyna działać po ok. 30 minutach, czyli w czasie, gdy normalny atak paniki zdąży juz przejść sam. Dlatego zdarza mi się łyknąć coś na uspokojenie zawczasu, np. pół godziny przed wyjściem, jak wiem, że będę mieć atak (zdarza mi sie to zawsze jak wychodzę sama). Mniej inwazyjne sposoby, to oddychanie przez torebke, ale znam je tylko z teorii, nie próbowałam tego robić. Koncentracja na czymkolwiek- liczenie samochodów czy własnych oddechów. Ustabilizowanie oddechu przez dyktowanie sobie "wdech- wydech". Tłumaczenie sobie, ze to tylko nerwy i nic w rzeczywistości mi nie grozi. Czytanie książki w tramwaju lub słuchanie muzyki. Pisanie smsów lub zadzwonienie do kogoś. Najważniejsze to spróbować skoncentrować się na czyms innym...
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

moj sposob na ataki leku

przez artek28 05 paź 2006, 19:12
wiecie jak ja sbie radze jak mam atak --- GOTUJE
tak tak
jak czuje ze nerwiczka zaczymna sie do mnie dobierac
to zaiwaniam do kuchni i zaczynam gotowac
efekt
albo przejedzenie moich domownikow albo duze zpasy w lodówce
mozna jeszcze sprzatac odkurzac
ale napewno nie siedzie i sie nakrecac
" Smutek dzielony jest smutku połowa a radośc dzielona jest radościa podwójną"
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 22:10
Lokalizacja
Warszawa

przez aleksanderalien 13 paź 2006, 14:55
wszyscy maja dosc strach przed smiercia u tych co dzieje sie cos z sercem ja np nie mam nic a mam problemy niech sie ktos odezwie pozdrawiam 9898977
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 paź 2006, 14:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 28 gości

Przeskocz do