Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 05 lut 2012, 10:51
Ja zawsze jak rano się budzę to jestem zlękniony. Czarne myśli itp.. Acz ostatnimi czasy bez ataków paniki. Jedynie ciągły niepokój.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez luli2003 05 lut 2012, 11:24
ja miałam najgorsze wieczorem-do tego stopnia ze około godziny 17 juz kładłam corke do łózka robiłam jej kanapki na kolacje i juz ja uprzedzałam ze bede musiała wyjsc-zakładałam buty i czekałam-czesto zdarzało sie ze jechałam na pogotowie a tam szereg badan i to samo napad leku-lek i dodzenia-zalecali wuzyte u psychiatry
był taki moment ze na poogotowiu kiedys lekarz mnie opierdzielił tak mi sie wstyd zrobiło bo w ciagu miesiaca byłam tam kilka razy-ale coz zrobic było jak miałam wrazenie ze mam zawał,ze sie duszę i to kołatanie serca-masakra
na sxzczescie powoli wychodze z tego-miewam leki malutkie juz rzadko
teraz wlasnie wychodze z leków
i mam nadzieje ze juz to nie wroci do mnie.....az tak jak było
psycholog pomogł mi kontrolowac to.... :mrgreen:
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez gemma89 05 lut 2012, 13:30
mnie bierze po południu do wieczora i idę jak najwcześniej spać
gemma89
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
31 sty 2012, 14:23
Lokalizacja
Tychy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 05 lut 2012, 14:06
dawno mnie nie było i sporo do nadrobienia miałam...
Moja siostra miała bulimię... kto bardziej ją przeżył?nie wiem ale ona teraz jest nie dość że zgrabna to jeszcze zdrowa psychicznie a ja za to nie dość że ciągle w cieniu to jeszcze z nerwicą... nie wiem na czym polegała jej bulimia czy to w ogóle była prawdziwa bulimia? a może to była metoda na zrzucenie z kg?? zawsze była okropnie grubaśna ale w gimnazjum nie jadła przez miesiąc dopóki nie zasłabła i już zaczęła jakoś wyglądać, liceum przyniosło bulimię.. trwało to tyle dopóki nie była sucha jak patyczek i sie skończyło bez specjalisty bez pomocy kogokolwiek... Czy tak wygląda bulimia? nie wiem... Mi za to zostały po tym straszne problemy... do dziś potrafię przywołać obraz jak na moich oczach wsadza szczoteczkę do gardła, jej siniaki na plecach od kręgosłupa... Problem mój polega na tym że to ona zawsze była oczkiem w głowie całej rodziny:( a ja ta w cieniu a jak już była szczupła to nawet wszystkich znajomych:(....
JA czuję się okropnie nie atrakcyjna jeszcze bardziej po ciąży;/ i tu też musi być lepsza... ja w ciąży przytyłam 16 kg sporo... a ona ani grama a jest prawie w 6 mies. ale na samym wstępie powiedziała mi że ona się nie upasie...
Ale ja mam swoje szczęście swoją maleńką córeczkę którą po prostu uwielbiam ponad wszystko:)
Widziałam że był temat kiedy czujemy się gorzej... mnie zawsze łapie na wieczór takie przygnębienie a ataki paniki to różnie chociaż najgorszy był wieczorem, często też wybudzam się ze snu z lękiem... Niektórzy wcześniej kładą się spać jak juz coś czują za to ja próbuje jak najdłużej nie spać i jeszcze męża trzymam ze sobą a jak już on zaśnie a ja nie to tragedia....

Mam do Was takie pytanie bo odstawiam leki nie wiem czy to dobrze czy też źle ale jestem jak na haju.. kręci mi się w głowie.. jestem mega senna, gdzieś taka poza światem ktoś do mnie mówi i nie koniecznie do mnie to dociera... do tego nie mam siły!! wszystko mnie boli... nie wiem czy to od leków czy jakaś chora na coś jestem czy może panna nerwica zaczyna mnie atakować;/ nie ustalałam z nikim odstawienia leków robię to na własną rękę... chcę mieć trzeźwą głowę a z lekami czuję się nie do końca sobą;( co robić??
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 05 lut 2012, 14:39
przede wszystkim odstawienie leków skonsultuj z lekarzem! nagłe odstawienie leków może prowadzić do poważnych konsekwencji i przede wszystkim do nawrotu choroby.
co do siostry to jak ja kiedyś chorowałam na anoreksje i bulimię, to moja siostra też zaczęła się odchudzać, chudła szybciej niż ja, i wszyscy chwalili ja, że super wygląda a u mnie nikt nie zwracał uwagi, że chudne. czułam sie coraz gorzej przez nią. na mnie rodzice krzyczeli, że jestem chora, a jak mówiłam, że ona też ma zaburzenia odżywiania to mówili, że z nią jest wszystko ok, że przeszła na wegetarianizm, i po prostu się zdrowo odżywia, dlatego schudla, a ona mi mówiła, że wymiotuje itd. i to mnie wysłali na leczenie i traktowali jak wariatkę, a z nią niby było ok. popadałam w większą nerwice przez nią, miałam ataki szału i nie mogłam znieść tego, że ona chudnie. obserwowałam, co je, ile je i jak się czuje. to była taka cholerna zazdrość i nienawiść do niej. a ona oszukiwała wszystkich. nie jest to taki sam przykład jak Twój ale troche Cię rozumiem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez luli2003 05 lut 2012, 15:16
nie wolno odstawiac leków bo lęki powrócą ze zdwojoną siła-ja jestem w trakcie odstawiania
moja pani psychiatra zmniejsza mi dawki ale daje mi leki ktore pomoga mi przetrwac ten moment odstawiania
ja probowałam sama na poczatku-wytrzymałam 3 dni bez nich-a czwartego dnia karetka mnie zabrała z ulicy bo prawie zapasci dostałam
a lekarz jak sie dowiedział ze odstawiłam sobie leki tak po prostu to oczy zrobił :shock:
słuchaj kazdy organizm jest inny ja mam kumpele ktora odstawiła leki i tydzien siedziała w domu nie wychodziła wogole
i jakos to przetrwała....a waliła głowa w sciane prawie-ale lepiej tego nie robic naprawde samemu
ja dla niej byłam pod telefonem ale masakra z nia sie działa
mnie lekarz wystraszył bo mi powiedział ze nagłe odstawienie leków moze prowadzic nawet do zgonu-niewiem ile w tym prawdy czytałam kiedys w necie ze zdarzaja sie przypadki....ja sie wystraszyłam i słucham lekarza-teraz juz biore znikome dawki i jest niezle-pozdrawiam
W nerwicy, której charakterystyczną cechą jest nuda, chory znajduje się w potrzasku między lękiem przed życiem a lękiem przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
505
Dołączył(a)
04 lut 2012, 15:32
Lokalizacja
szara brudna LÓDŻ

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 05 lut 2012, 16:01
chocovanilla, naprawdę takie gwałtowne odstawienie leków i jeszcze bez konsultacji nie jest dobrą decyzją. Do psychiatry nie trzeba skierowania, jak wiesz zapewne, więc szybciutko udaj się tam, może nawet bez zapisu Cie przyjmą...spróbuj!!!

Ja także w młodości czułam się zawsze gorsza niż Siostra, ale dotyczyło to głównie prac domowych, gotowania, zainteresowania tzw.kobiecymi zajęciami.
Po latach /30/ okazało się, że ja /powiem nieskromnie/ dużo lepiej sobie radziłam z dziećmi, gotowaniem i prowadzeniem domu w ogóle. Jedynie/????/małżeństwo moje legło w gruzach. Teraz, kiedy jestem mega szczęśliwa w małżeństwie drugim, moi Synowie zaakceptowali mojego Męża także, mój dom w sensie ogólnym ma się dużo lepiej niż Jej, to dowód, że bywa różnie.

Moja rada......najlepiej skupić się na swojej najbliższej rodzinie, na swoim zdrowiu, a z Rodzicami i Rodzeństwem kontaktować się okazjonalnie. Oczywiście są rodziny, gdzie rodzeństwo przyjaźni się ze sobą i w dorosłym życiu, jednak dużo zależy od współmałżonków - tzw.szwagrów /okropne słowo/, szwagierek.

Dla przykładu, mój szwagier, a i z Nim moja Siostra, bardziej "pokochali" mojego Ex męża, niż mnie....to bardzo bolało, wierzyli w jego wersję rozpadu związku, a nie w moją.Nikomu nie życzę takich przeżyć....
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 05 lut 2012, 16:46
Musze koniecznie sie dowiedziec jak w moim miescie wygladaja te badania stacjonarne...Pisanka ja nie mam czegos takiego ze moj maz musi ze mna wszedzie chodzic bo tak nie jest, ja tylko sobie nie wyobrazam spedzenia nocy bez niego... sama wychodze wszedzie i czuje sie dobrze ale tak szczerze mowiac moj maz nie nalezy do romantykow którzy tulą się, czesto rozmawiaja a brakuje mi tego ;/ co do moich atakow to nie wiem czy moge tak to nazywac, ale od wczoraj boli mnie zoladek albo mozna powiedziec ze brzuch mnie boli i kregoslup w dolnej czesci, ale ze odwiedzili nas wczoraj znajomi wiec wypilam sobie piwko i wiecie co rozluznilam sie niesamowicie wrecz zapomnialam ze potrafie miec takie ataki, a od rana kreci mi sie glowie ale nie wiem czy to dlatego ze przeziebilam w sumie to mnie bierze przeziebienie... ;/ ale strasznie sie dzisiaj zle czuje i bardzo boli mnie brzuch i kreci mi sie wglowie, pobolewa ta glowa i cieknie z nosa ;/
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 05 lut 2012, 17:13
Hejka, nie jestem tu nowa, w sensie to forum odwiedzam często, ale wreszcie postanowiłam się zalogować i coś napisać :) Ogólnie na stwierdzoną nerwicę lękową choruję już ponad pięć lat, w tym czasie miałam okresy lepsze i gorsze. Zaliczyłam już chyba w tym czasie 4 nawroty spowodowane próbą odstawienia leków - oczywiście pod okiem lekarza, nie powiodły się te próby. A teraz jestem w trakcie kolejnego nawrotu :( Jest mi z tym bardzo ciężko, przez ostatnie 3 tygodnie czuję się fatalnie, mam ataki paniki, obniżony na maxa nastrój, ogólnie odczuwam ciągły niepokój. Biorę teraz znowu podwyzszoną dawkę leku, ale wydaje mi się, że już na mnie nie działa :( W związku z tym wszystkim postanowiłam napisać tutaj i pożalić się komuś na swój los, a wiem, że Wy to rozumiecie :) Jest mi ciężko i boję się, że z tego już nie wyjdę, no i w ogóle mam same zdołowane myśli :( Mam nadzieję, że razem z Wami będzie mi łatwiej przez to wszystko przechodzić i że mogę liczyć na Wasze wsparcie :) Pozdrawiam
*Oleńka*
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 05 lut 2012, 18:44
*Oleńka*, a próbowałaś terapii poznawczo-behawioralnej? bo ja początkowo chodziłem jedynie do psychiatry i leczyłem się farmakologicznie acz uznałem, tydzień temu, że warto zacząć terapię z psychologiem i na taką uczęszczać zacząłem. mam nadzieje, że jeszcze bardziej przyczyni się do lepszego samopoczucia.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Majkel86 05 lut 2012, 20:02
Nerwice można wyleczyć tylko terapią, lekami sobie pomożesz na ten czas w którym bierzesz a jak przestaniesz to wszystko wróci :) Trzeba zmienić sposób myślenia i postrzegania siebie i świata...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 05 lut 2012, 20:09
A czy wam również czasem tak nagle zaczyna piszczeć w uszach bądź jednym uchu? Bo mi tak znienacka poczyna piszczeć, chwile mam wrażenie, że głuchnę :/. Trwa to dosłownie parę sekund, potem zaczynam gmerać w uchu i przechodzi.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 05 lut 2012, 20:27
Tukaszwili, przyczyn szumów usznych jest wiele, Ja tez to mam od dawna. Nie lubię tego. Laryngolog niczego nie znalazł, ale okazało się, ze zwyrodnienia moje w odcinku szyjnym mogą być tego przyczyną....
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 05 lut 2012, 20:31
Hejka, ponad rok temu uczęszczałam na psychoterapię, nazywała się "trzech systemów", trwało to przez ok.1,5 roku. Przestałam na nią chodzić, bo stwierdziłam, że czuje się dobrze, a nic nowego nie wnosi do mojego życia. Pół roku temu musiałam zmienić psychiatrę i zapisałam się do znanego i cenionego Profesora. Poprzedni psychiatra cały czas powtarzał, że z nerwicy lękowej z napadami paniki wyleczę się na bank, bo to uleczalne, pamiętam jak dawał mi dwa lata i wszystko wróci do normy - nic bardziej mylnego, jak już było wszystko ok, schodziłam z leków i w ciągu dwóch, trzech miesięcy wszystko wracało :( Jak zadałam pytanie Profesorowi - czy zaburzenia lękowe są uleczalne - a prosiłam o szczerą odpowiedź wynikającą z jego doświadczenia - powiedział, że od tej choroby nie da się odciąć, że do końca życia trzeba już brać leki, nawet w najniższych terapeutycznych dawkach, ale trzeba żeby móc normalnie funkcjonować. Z tego co zdążyłam zauważyć na podstawie swojego doświadczenia z tą chorobą to rzeczywiście zaczynam przekonywać się, że Profesor mówi prawdę. Trochę to załamujące, że do końca życia będę musiała się z tym cholerstwem zmagać i faszerować się chemią :( Pewnie też zależy to od przypadku i zaostrzenia choroby, moim zdaniem ja jestem ciężkim przypadkiem :why:
*Oleńka*
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do