Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 03 lut 2012, 20:11
pisanka, jaki to tytuł? :P
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 lut 2012, 20:42
"pokonywanie lęku społecznego" krok po kroku ("krok po kroku" jest albo w tytule albo jako dodatek do tytułu, bo ten pdf jest dziwnie formatowany :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Introvertic 03 lut 2012, 21:14
Introvertic, leki ziołowe rzadko pomagają acz mogę Ci polecić NeoPersen Forte, kiedy łyknę dwie takie to czuję ulgę, wprawdzie nie taką jak po Lorafenie acz i tak jest nieźle, spać mogę.


NeoPersen Forte tylko brzmi tak profesjonalnie. W rzeczywistości większość tego Neo i Forte, to po prostu ogromna dawka melisy. Zdecydowanie lepiej działają na mnie tabletki labofarmu, które mają w składzie też walerianę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 sty 2012, 23:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 03 lut 2012, 21:18
No na każdego działa co innego, mi tam NeoPersen pomaga :)
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 lut 2012, 21:28
mi też waleriana pomagała
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 03 lut 2012, 21:51
Mi pomogła terapia przez 3 lata ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 lut 2012, 22:14
trafna uwaga ;) mi mam nadzieję pomoże terapia jak w końcu na nią pójdę :<
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 03 lut 2012, 22:31
Mi wlasnie tez sie nie chce wierzyc w to ze nerwica moze miec tak podle objawy... a tak na prawde zaczne w to wierzyc jak zrobie badania glowy, bo ciagle mi sie wydaje ze cos w niej mam nie halo bo mam czasami zawroty glowy, i wrazenie takiej lekkosci albo ze zaraz zemdleje chociaz nie jest mi slabo... i te plamy.. :( tak jak pisaliscie tez mam tak ze boje sie ze sie zaczne bac i ze umre w nocy, ze bede miala wypadek samochodowy, ze mi peknie cos w glowie.... ojjj duzo tego jest....

-- 03 lut 2012, 21:33 --

a co tych badan stacjonarnych to musialabym sie dowiedziec u rodzinnego tak?? to sie placi za to?? chodzi o to ze ja nie wyobrazam sobie spac bez meza, nie wiem ale on na mnie dziala tak jakby kojaco...
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 03 lut 2012, 23:12
są państwowe placówki i prywatne. to zależy czy stać Cię na prywatną czy nie, ale jest masa państwowych klinik leczenia nerwic, więc ja bym w to celowała. skierowanie do takiej kliniki wypisuje psychiatra, trzeba wprawdzie poczekać czasami dłużej aż zostaniesz przyjęta, ale warto.

co do podejścia do męża, to wiem o co chodzi. ja mam tak ze swoim narzeczonym, ale nie możesz traktować jego jako swojej terapii, bo w pewnym momencie tylko i wyłącznie jego obecność będzie wyznacznikiem tego jak się czujesz. a to jest bardzo niezdrowe podejście. w pewnym momencie też tak już miałam, że nie mogłam się nigdzie ruszyć bez swojego faceta, bo dostawałam od razu ataku, jak zostawałam sama na weekend, bo miałam szkołę od rana do wieczora, to ta jedna noc była koszmarem, raz miałam takiego kaca od jednej lampki wina, że cały ranek wymiotowałam, raz dostałam takiego ataku, że myślałam, że mam zawał i prawie wzywałam już karetkę, a raz zjadłam za dużo lodów i cukier tak mi skoczył, że nie wiedziałam jak się nazywam.. a on się martwił, miał wyrzuty sumienia, że za każdym razem jak co te dwa tygodnie zostawia mnie na jedną noc samą to zawsze coś mi się dzieje. jak pójdę sama do sklepu obok to zanim zdążę wyjść z bloku to już chce mi się wymiotować.. musiałam to zwalczyć, bo nie byłam w stanie pójść na rozmowę o pracę jeżeli nie czekał na mnie pod budynkiem, nie byłam w stanie spotkać się ze znajomymi jeżeli on nie był ze mną. to jest chore, dlatego zaczęłam z tym walczyć. jest teraz lepiej, ale walczę cały czas. dlatego takie leczenie byłoby dla Ciebie dobre, bo musisz nauczyć się funkcjonować niezależnie od niego. wiedz, że to w pewnym momencie będzie dla niego uciążliwe, bo ma/będzie miał świadomość, że tylko od niego zależy Twoje samopoczucie. mój narzeczony tak miał. bał się zostawiac mnie na chwilę samą, dzisiaj cały dzień jest przygnębiony, bo jutro jadę do szkoły po wpisy i wracam do siebie sama. on dojedzie do mnie dopiero w niedzielę rano. nastawiłam się i jestem spokojna, myślę, że sobie poradzę. a on się boi, i przeżywa czy to dobry pomysł, czy nie jechać ze mną do szkoły...
rozumiesz, o co mi chodzi?
przemyśl to. może to będzie dla Ciebie dobre?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Majkel86 03 lut 2012, 23:33
pisanka napisał(a):nie zdarzyło mi się jeszcze wymiotować w miejscu publicznym, ale jak za pierwszym razem brałam afobam, to tak się bałam (bo na ulotce w skutkach ubocznych było, że możliwe wymioty i mdłości :P) i tak mnie mdliło, spędziłam w łazience ze 2 godziny męcząc się, telepiąc, wyjąc z bólu, aż w końcu zwymiotowałam. potem okazało się, że sama do tego doprowadziłam bo tak się tego bałam, że uspokoiłam się dopiero jak wymiotowałam :P
potem jak się dowiedziałam, że to autowkręta to już nie wymiotowałam ;)
powodzenia w pracy i oby bez nerwowo :)


Czyli jednak wkrętka :) To masz trochę łatwiej niż ja, bo ja się obawiam czegoś co się już wiele razy przytrafiło ;|

W pracy dzisiaj na pełnym spokoju, dopiero na sam koniec jakiś mały lęk próbował dopaść ale nie było tragedii ;P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 03 lut 2012, 23:51
Majkel86, Mnie też pod koniec chciał dopaść ale się mu nie udało :P
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 04 lut 2012, 00:07
Majkel, wiesz gdybym nie dowiedziała się odpowiednio wcześnie, że to wkrętka, to pewnie bym zwymiotowała w miejscu publicznym, najprawdopodobniej w autobusie, albo metrze, bo tego się najbardziej bałam, i wtedy myślę, że nigdy nie byłabym w stanie wsiąść do komunikacji miejskiej, albo nawet do samochodu :P wszędzie bym chodziła pieszo.. chociaż i tak jak mam dużo czasu to zamiast podjeżdżać autobusem (i nie pada) to idę pieszo :/ tłumaczę to sobie tak, że na pewno wyjdzie mi to na zdrowie ;) spacery nikogo nie zabiły :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 04 lut 2012, 03:50
gemma89, gratuluję. psycholog już niedługo, a i leki zaczną działać. Zapisz się od razu z nfz - będziesz miała termin.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Barrios 04 lut 2012, 14:13
A ja mam pytanie. Czy po ataku paniki czujecie się już po prostu normalnie i możecie normalnie funkcjonować, czy złe uczucia utrzymują się u was dłuższy czas? Mój problem to fakt, że ten strach, który mnie strasznie przymula, odczuwam cały czas. Gdy przychodzi coś na kształt ataku i jakoś sobie z nim poradzę, uczucie lęku pozostaje do momentu kiedy zasnę a i zdarza się, że z tym mam problem. Czy u kogoś odbywa się to podobnie?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
03 lut 2012, 19:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do