Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 20 sty 2012, 16:32
ja właśnie jak nawet nie mam ataku, to myślę, że będzie... miałam kilka dni spokoju, do środy. wtedy to coś mnie szarpnęło i serce zaczęło znowu bić szybciej. mam też bardzo częste drżenie mięśni, biorę magnez, ale nie miałam zbadanego poziomu potasu. czy można zażywać potas bez uprzedniej konsultacji z lekarzem? może ktoś z was wie. wczoraj po raz kolejny dostałam ataku, poszłam więc do szpitala. zrobili mi ekg i powiedzieli, że nic mi nie jest, ale na wyniku widzę, że jest napisane: tachykardia zatokowa. nie wiem,czy to nic takiego, czy może po prostu chcą się mnie pozbyć. tracę powoli zmysły.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 20 sty 2012, 16:37
blue valentine - jakby Ci coś było, to na pewno przetrzymaliby Cię w szpitalu. nie ma opcji aby wypuścili pacjenta, który ma podejrzenie poważnej choroby. widzę, że schizy mamy podobne, ja dziś także żadnego ataku nagłego, a myśli wciąż czarne. trzeba niestety brać jakieś piguły....

Teasy - no można chyba dostać skierowanie na EKG bądź Echo ale będziesz długo czekał. EKG jest dość tanie, ja płaciłem 25 zł w Gdyni, ale ECHO już może kosztować trochę więcej, bo to dużo bardziej poważne badanie.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 20 sty 2012, 16:47
Tukaszwili, moje schizy mnie wykończą. nie spałam do 2 albo 3 w nocy. boję się zasnąć, a bliscy już nie chcą tego słuchać.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Teasy 20 sty 2012, 16:53
Blue, tym akurat się nie przejmuj. Nie wiem czy Ci było lepiej po tych badaniach, ale wiem że mi było. Sam fakt że ktoś się mną zajął bardzo mi uspokoił podświadomość. Na jakiś czas po incydencie w szpitalu miałem spokój, tak z dobre półtora tygodnia.
To jest niestety chyba najgorszy z możliwych objawów, kiedy wyskakuje Ci tachykardia lub częstoskurcz komorowy.
Nawroty mi się uspokoiły jak sam sobie wpoiłem do głowy że nic mi nie jest, co jest cholernie trudne. Plus, od prawie roku nie piję niczego co ma choć trochę kofeiny (akurat to mi BARDZO pomogło, im mniej obciążenia serca tym lepiej), ograniczyłem alkohol do poziomu prawie nieistniejącego, palę również mniej. Przekonaj też siebie że wszystko idzie w dobrym kierunku, to powinno Ci dać spokój na jakiś czas. A jeżeli czujesz że zbliża Ci się atak, bo np. serce Ci łomocze, aspiryna jest dobrym rozwiązaniem bo rozrzedza krew.

I tak, potas można zażywać bez konsultacji, akurat to Ci nie zaszkodzi jeżeli będziesz przestrzegała dawki na ulotce.

Siły Ci życzę! tak jak sobie z resztą...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 paź 2011, 08:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 20 sty 2012, 17:00
teasy, tachykardia to jeden z najgorszych możliwych objawów nerwicy? co miałeś na myśli? bo nie wiem jak rozumieć Twoje słowa. wiem, że myślenie o tym ma duży wpływ, a ja siebie nakręcam. mieszkam w niewielkiej miejscowości i głupio mi ciągle chodzić do lekarza z każdym, nawet małym objawem...
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Teasy 20 sty 2012, 17:04
Najgorszy dlatego że najbardziej uciążliwy, ponieważ tak jak z zawrotem głowy, bólem ręki czy niespokojną nogą sobie poradzisz sama, ale tachykardia już wymaga albo interwencji lekarza albo samokontroli na takim poziomie, którego długo długo jeszcze nie osiągnę.

Najgorszy możemy zastąpić słowem "najbardzej odczuwalnym".
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 paź 2011, 08:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 20 sty 2012, 17:15
w moim przypadku tachykardia też jest jednym z najbardziej uciążliwych dolegliwości zaraz obok mdłości/ścisku w przełyku/czy czegoś co ciężko mi nazwać, ale wywołuje lęk przed publicznym zwymiotowaniem. Dzisiaj rano obudziłam się już z atakiem, ale był łagodny i leżałam tak w łóżku jeszcze z godzinę, bo nie chciało mi się wstawać. Wtedy lęk mi się nasilił nie wiem z jakiego powodu (może bez powodu?!) i pobiegłam szybko wziąć prysznic trochę pomogło. ale potem znowu mnie telepało i rzucało. Nie wiem jak, ale po chwili przeszło, nie zdążyłam nawet wziąć leków, usiadłam pooddychałam, mój narzeczony mnie poprzytulał i po chwili się uspokoiłam. ale w ciągu dnia kuło mnie w płucach :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 20 sty 2012, 17:16
Teasy napisał(a):Najgorszy dlatego że najbardziej uciążliwy, ponieważ tak jak z zawrotem głowy, bólem ręki czy niespokojną nogą sobie poradzisz sama, ale tachykardia już wymaga albo interwencji lekarza albo samokontroli na takim poziomie, którego długo długo jeszcze nie osiągnę.

Najgorszy możemy zastąpić słowem "najbardzej odczuwalnym".



najbardziej odczuwalnym dla Ciebie Teasy - to trzeba ująć, żeby blue valentine dobrze ciebie zrozumiała, bo dla każdego jest cos innego co mu bardziej lub mniej sprawia cierpienie, dla mnie np. najbardziej uciążliwy jest skok ciśnienia, połączony z drganiami mięśni koło serca, co następnie przechodzi w silny ścisk głowy, klatki piersiowej i zawroty głowy....

tak więc blue valentine - chyba teraz już wiesz o co chodzi ;) ?
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 20 sty 2012, 18:00
już wiem. dzięki za wyjaśnienia.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 20 sty 2012, 19:11
Mnie też wykańczają te schizy. Przecież ja, będąc w pełni zdrowy co potwierdzają badania, wkręciłem sobie, że mam ukrytą wadę serca. Przecież to nie jest normalne. Właśnie wróciła moja mama do domu, spytała się jak się dziś czuję, a ja wpadłem w płacz. Jestem tak bardzo zmęczony. Proszę, niech mnie któreś z was utwierdzi w tym, że nie mam chorego serca. ECHO z początku grudnia - wynik idealny, EKG - dwa razy robione, wszystko w porządku, morfologia zajebista. Czy ja mogę być chory fizycznie?
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 20 sty 2012, 23:29
nie masz chorego serca :-)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Teasy 21 sty 2012, 00:20
jakubkowa napisał(a):
Teasy napisał(a):Najgorszy dlatego że najbardziej uciążliwy, ponieważ tak jak z zawrotem głowy, bólem ręki czy niespokojną nogą sobie poradzisz sama, ale tachykardia już wymaga albo interwencji lekarza albo samokontroli na takim poziomie, którego długo długo jeszcze nie osiągnę.

Najgorszy możemy zastąpić słowem "najbardzej odczuwalnym".



najbardziej odczuwalnym dla Ciebie Teasy - to trzeba ująć, żeby blue valentine dobrze ciebie zrozumiała, bo dla każdego jest cos innego co mu bardziej lub mniej sprawia cierpienie, dla mnie np. najbardziej uciążliwy jest skok ciśnienia, połączony z drganiami mięśni koło serca, co następnie przechodzi w silny ścisk głowy, klatki piersiowej i zawroty głowy....

tak więc blue valentine - chyba teraz już wiesz o co chodzi ;) ?


Prawda, zgadza się. Dla mnie akurat to było najgorsze z możliwych przeżyć, wszystko inne w porównaniu z tym, to tak na prawdę pikuś.

I Tukaszwili, nie masz wady serca. :) Nic Ci nie będzie. Nikomu z nas nic nie będzie, tak długo jak będziemy to sobie powtarzać ;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 paź 2011, 08:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 21 sty 2012, 00:57
Teasy mam tak samo, czasami mam wrazenie ze serce przestalo mi bic na doslownie 3 sekundy brak oddechu a pozniej wszystko wraca do normy.... nie wiem czemu tak sie dzieje...

ale ja juz serio trace nadzieje ze jest to nerwica... 2 dnii byly spokojnie dzisiaj w sumie tak samo do wieczora gdy zaczelam malowac moja siostre na 100dniowke myslalam ze zemdleje bo jakos mi sie slabo robilo i mialam wrazenie ze zemdleje albo ze mi cos w glowie peknie bo tak jaks mnie sciskalo co jakis czas, pozniej mialam to przez jakis czas gdy jechaliśmy siostre odwiesc na impreze a pozniej gdy ogladalam jak tancza poloneza to czulam sie swietnie choc na poczatku myslalam ze zemdleje tam i tak jakby dwoiły mi się osoby ale to bylo przez chwilke, teraz siedzac przed komputerem wydaje mi sie ze zemdleje czasami trzesa mi sie rece i teraz czuje jakis dziwny niepokój ale moze to dlatego ze juz jest noc i boje sie jak bedzie z moim snem... przysieglam sobie ze jak tylko ten cholerny snieg zniknie robie dokladne badania...
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 21 sty 2012, 10:31
gwiazdka0911, a co ma śnieg do badań, że tak zapytam? :p
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do