Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 19 sty 2012, 18:34
ja właśnie zaczynam się bać korzystania z komunikacji miejskiej, bo myślę, że dostanę ataku... dzisiaj jechałam autobusem i pewnym momencie zrobiło mi się ciepło, serce zaczęło szybciej bić. nie chcę robić teatru i chyba będę ograniczać wyjazdy.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 19 sty 2012, 18:47
blue valentine, jak ja świetnie znam ten problem :hide: ...przez wiele, wiele lat zmagam się z tym, choć były lata względnego spokoju..
Wiem, że trzeba osiągnąć wewnętrzną harmonię, by pozbyć się wszystkich obaw i lęków.
Mam nadzieję, że teraz, kiedy pracuję intensywnie nad sobą i ten problem uda mi się pokonać.../ :?: :?: /, niedługo będę miała okazję się przekonać.
Od ponad roku jestem w ogóle- prawie "zamknięta" w domu, robię więc co się da, by wrócić do "żywych"!!! Małymi kroczkami do celu...
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 19 sty 2012, 20:52
/cenzura/, złamałem zasadę, dostałem ataku paniki i wziąłem lorafen. A miałem ograniczać :( lęk był jednak zbyt silny...
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 19 sty 2012, 21:45
komunikacja miejska jest dla mnie najgorsza :/ zwłaszcza jak jeżdżę sama. obecnie na szczęście rzadko się to zdarza, zawsze jest ze mną mój narzeczony. nie zostawia mnie samej, bo zaraz mam atak. zostaję sama w co drugi weekend jak mam szkołę, ale wtedy do szkoły wiezie mnie kolega samochodem (chociaż boję się, że zwymiotuje mu do auta), w szkole są znajomi, po szkole znowu odwozi mnie kolega. w domu siedzę w internecie i rozmawiam z narzeczonym i jestem spokojniejsza. drugi dzień wygląda tak samo i wieczorem jesteśmy już razem i lęki są łagodniejsze już. czuję się spokojniejsza, że w razie gdy coś mi się stanie, nie będę sama. chociaż to trochę słaba opcja, żeby nie móc samodzielnie funkcjonować :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kingula116 19 sty 2012, 22:12
hej bylam u tego psychologa jak mi poradzilyscie bylam w srode wiec wcsoraj heheh narazie nic wiecej nie moge powiedziec pani zrobila ogolny wywiad czyli od czego sie to zaczelo jakiego rodzaju sa ataki itp powiedziala ze bedziemy dochodzic setna tej nerwicy z czego ona wychodzi czy jakos tak i powiedzialam ze jestem energiczna i gadula bo gadalam jak najeta ehhh hehe powiedziala tez ze wydaje jej sie ze troche za wczesnie zrezygnowalam z lekow ale powiedzialam jej ze mam brac doraznie jak by co!!takze jest ok no zobaczymy boje sie troche ze to nie pomoze na mnie ehh
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 kwi 2011, 16:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 19 sty 2012, 22:28
jasaw napisał(a):blue valentine
Od ponad roku jestem w ogóle- prawie "zamknięta" w domu, robię więc co się da, by wrócić do "żywych"!!! Małymi kroczkami do celu...


podziwiam Cie jasaw, ja miesiąc byłam w domu z lękami, i spieprzałam na terapię żeby szybko z tego wyjść, bo nie dałabym rady dłużej tylko w domu.....teraz leków nie mam, czasem objawówka, ale uważam że gdyby nie psychoterapia już by mnie chyba nie bylo bo bym ześwirowała z lękami jakbym miała być tylko w domu ;)

-- 19 sty 2012, 21:29 --

kingula116 napisał(a):hej bylam u tego psychologa jak mi poradzilyscie bylam w srode wiec wcsoraj heheh narazie nic wiecej nie moge powiedziec pani zrobila ogolny wywiad czyli od czego sie to zaczelo jakiego rodzaju sa ataki itp powiedziala ze bedziemy dochodzic setna tej nerwicy z czego ona wychodzi czy jakos tak i powiedzialam ze jestem energiczna i gadula bo gadalam jak najeta ehhh hehe powiedziala tez ze wydaje jej sie ze troche za wczesnie zrezygnowalam z lekow ale powiedzialam jej ze mam brac doraznie jak by co!!takze jest ok no zobaczymy boje sie troche ze to nie pomoze na mnie ehh


kingula - brawo, pierwszy kroczek zrobiony, zobaczysz będzie lepiej :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 19 sty 2012, 23:56
jakubkowa, moja sytuacja jest troszkę inna, niż Wasza, ludzi młodych.
Moje lęki mają podłoże nerwicowe, ale są nasilone przez zaburzenia hormonalne, ale o tym nie chcę się rozpisywać, bo to nic ciekawego.
Konsultowałam swój stan ze specjalistami różnymi,próbowano podawać mi leki różne,które w końcu odstawiłam, bo tylko pogarszały moje samopoczucie. Oczywiście mogę poprosić swoją p.doktor o skierowanie do psychologa, ale doszłyśmy obie do wniosku, że biorąc pod uwagę moje historie zdrowotne oraz aktualny stan psychiczny, a także to, że jestem na rencie, będę próbowała sama wyjść z tego...dodam, że w domu funkcjonuję normalnie, jak najbardziej. Nie mam okresów depresji, zniechęcenia itp...
Nie mogę powiedzieć, że w ogóle nie opuszczałam domu przez rok, bo starałam się, chociaż na krótko, na chwilę zażyć ruchu.
Mam w sobie ogromną wolę życia..i wierzę, że niedługo już to nastąpi.
Muszę dodać, że ponad 20 lat temu, w podobnej sytuacji, także nie uczęszczałam na terapię, wówczas nikt mnie nawet nie skierował,po ok. 2 miesiącach "wyszłam z tego o własnych siłach....

Ponadto dużo czytam, słucham, ćwiczę...pracuję nad problemem, bo jestem pewna, że każdy może znaleźć własny sposób, by osiągnąć spokój i równowagę wewnętrzną.

Oczywiście, gdyby sytuacja była nie do zniesienia - kierunek psychiatra i psycholog będzie poszukiwany przeze mnie.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 20 sty 2012, 10:45
jasaw - to tym bardziej podziwiam, ja choruję od 12stu lat, były okresy kiedy czułam się dobrze, miałam 3 nawroty, teraz jest trzeci, i przy każdym nawrocie korzystałam z psychoterapii bo bez niej nie dałabym rady w żaden sposób sama, dlatego podziwiam, ze sama z tym walczysz, ze masz siłę i wiarę , bo ja nie dałabym rady, mi dużo daje kontakt z ludźmi,dlatego za każdym razem miałam terapię grupową, indywidualna mi nie dawała nic, nie cierpię samotności, dlatego nie wyszłabym z tego bez pomocy... :(

teraz tylko mam zamiar iść na indywidualną na kilka spotkań, ale to tylko tak na podtrzymanie grupowej, profilaktycznie :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 20 sty 2012, 13:27
jejku kochani a mi znowu gorzej:( znowu taki niepokój i bezsens życia ajjjjj;/ pewnie nie ma tu nikogo kto mógłby polecić psychoterapie w lublinie??? na pewno nie ma :( cóż muszę coś poszukać bo zniszczę siebie i bliskich;/
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 20 sty 2012, 14:11
Szukaj, szukaj. Nie ma nic gorszego niszczenie bliskich przez swoją chorobę. Ja się zaczynam martwić o moją mamę ponieważ widzę jak ona martwi się o mnie. Poza tym muszę wam zadać pytanie, czy któreś z was miało problemy z odstawianiem jakiegoś leku? Jak sobie radziliście z tym? Dziś mamy już godzinę 13:09 wciąż nie wziąłem lorafenu i walczę. Miałem lekkie ataki lęku ale jakoś je zwalczyłem. I czy również macie takie stany, że nawet jak się wam nic nie dzieje to obawiacie się, że zaraz zacznie się atak? Bo ja dziś jadąc na uczelnie byłem w pełni "zdrowy" i tylko myśli mi krążyły oczywiście po tematyce nagłego zawału. Prawie na niczym innym nie potrafię się skupić, doszło do tego, że nie zamknąłem drzwi do domu jak wróciłem (a zamykam zawsze, bo mój pies lubi je sobie otworzyć i wyjść na klatkę) ponieważ uznałem, że jak będzie trzeba wezwać pogotowie to nie będę miał siły im otworzyć :|...
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 20 sty 2012, 14:23
Tukaszwili - tez miałam takie akcje, nie zamykałam drzwi z obawy że jak mi się coś stanie, to nikt się do mnie nie dostanie, a oczekiwanie na atak to objaw u każdego nerwicowca, także to też normalne ;)

-- 20 sty 2012, 13:24 --

chocovanilla napisał(a):jejku kochani a mi znowu gorzej:( znowu taki niepokój i bezsens życia ajjjjj;/ pewnie nie ma tu nikogo kto mógłby polecić psychoterapie w lublinie??? na pewno nie ma :( cóż muszę coś poszukać bo zniszczę siebie i bliskich;/


moje pierwsze małżeństwo zniszczyła właśnie moja nerwica :(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Teasy 20 sty 2012, 15:38
Witam!

Trochę mnie już tutaj nie było, głównie z racji tego że choroba zamiast progresować to regresowała. Niedługo minie rok jak się bawię w kotka i myszkę z moją psychiką.
Nadal nie sięgnąłem do leków, co, bez obrazy, uważam za osobisty sukces. W okresie przed i poświątecznym czułem się tak, jakbym nigdy nie zachorował, nawet ani jednego ukłucia w sercu, powyższonego tętna, czy zawrotu głowy. No i niestety ostatnio znowu powróciło, o tyle z zaskoczenia bo miałem zupełnie inne symptomy.
Zawsze jak miałem atak, to występowały problemy z sercem, zawrotami głowy, drgawkami i tzw. Syndromem niespokojnej nogi (cały czas góra dół góra dół), od czasu do czasu też problem z jelitami. A teraz z kolei, przy ataku paniki czy większym niepokoju zaczęły mi się dziać inne rzeczy. Bóle mięśniowe, a dokładniej sztywniejący kark i odcinek szyjny, uczucie presji na klatce piersiowej w okolicach mostka, ciągle piekące i przekrwione oczy, większe problemy z zasypianiem niż we wcześniejszym okresie, losowe przeskoki serca, które są moim zdaniem najgorsze, np. idę z pracy na piechotę, czuję swojego rodzaju ‘uderzenie’ w okolicach serca, na ułamek sekundy brakuje mi tchu, po czym wszystko jest super… ciężko, naprawdę bardzo ciężko mi było odrzucić myśl że to mozę być coś innego niż nerwica… no i to co mnie zdziwiło najbardziej to podatność na takie jednodniowe choroby, tj. znikąd katar zatokowy, bóle płucne i samopoczucie jak przy ostrej grypie. No i nie wspomnę o standardowej hipochondrii, zadręczaniu się myślami itp…
Nieciekawe jest to głównie dlatego, że ledwo nauczyłem się w miarę panować nad starymi objawami, to już mi się pojawiły nowe…

Chciałbym iść na terapię, ale problem polega głównie na tym że nie mam na to pieniędzy, sytuacja materialna jest dość krucha u mnie, więc lekarz póki co nie wchodzi w rachubę… a szkoda, bo nie ukrywam że bardzo by mi się przydał.

No i też niestety bardzo mi się udziela humor mojej kobiety. Czas sesji to nie jest najszczęśliwszy czas w życiu studentki… i niestety pada złość trochę na mnie.

Mam nadzieję że ktoś ma tak jak ja, szczególnie z sercem i mostkiem, strasznie męczące to jest.

Chyba że faktycznie coś mi jest? Już sam nie wiem, odkąd pamiętam, wszystkie badania, ekg, krew miałem albo książkową, albo delikatny odchył od normy co jest całkowicie normalne. Badań nie miałem już trochę czasu w sumie….
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 paź 2011, 08:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 20 sty 2012, 15:42
a kiedy ostatni raz robiłeś badania? lepiej zrób jeszcze raz EKG czy ECHO serca. choć w przypadku nerwicy i tak będzie niezbędna wizyta u psychiatry czy psychologa. sam mam wzorowe badania a i tak wciąż moje serce robi jakieś jaja, typu mocniej uderza, przypływ adrenaliny, takie jakby zamieranie. to normalne. choć moja głowa twierdzi, że to ukryta wada serca.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Teasy 20 sty 2012, 15:52
Ostatnie badania miałem bodajże pod koniec maja 2011. Wtedy trafiłem do szpitala z tachykardią, to zrobili mi kompleks badań. Oczywiście zaraz po badaniach czułem się tak dobrze że poszedłem zapalić i biegałem z venflonem w lewym przedramieniu.

Właśnie te jaja są najgorsze, a na następne EKG czy echo to będę miał prawdopodobnie robione kiedy znowu trafię do szpitala. Czy takie badania w ogóle gdziekolwiek są bezpłatne?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 paź 2011, 08:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 13 gości

Przeskocz do