Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kretka 12 wrz 2006, 16:02
Z tego co wiem, to w klasycznym napadzie paniki nie mdleje się, ponieważ tętno i ciśnienie sa wtedy za wysokie na omdlenie. Jednak zdarza się to, z tego co tu czytałam. Widzę dwa rozwiązania. Albo osoby, ktore mdleją jakoś wyjątkowo nietypowo reagują fizjologicznie na panikę, albo nie mają rzeczywistych napadów paniki, tylko stany do nich podobne. Przychylałabym się do pierwszej wersji- nietypowa reakcja organizmu. W większości przypadków to się nie zdarza i ja- choć tysiąc razy byłam przekonana, że zemdleje- nigdy w życiu mi się to nie przytrafiło... Ale potrafi nieźle nastraszyć, nie?...[/i]
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

a jak pokonać taki lęk?? :((

przez marcysia1975 13 wrz 2006, 12:05
witam ja w szczegołności dostaje lęków jak jestem sama w domu bez męza a on pracuje na zmiany , wczoraj to nawet do mamy nie mogłam dojsc tak mnie "bomba wzieła "a mama mieszka ulice dalej mało nie zemdalłam az mi szkoda tych moich dzieci juz, a najgorsze to jest jak mój mąz ma nocki niby zasypiam na godzine potem sie budze i wszystko mnie atakuje kiedys to chyba napewno umre . na poczatku siostra u mnie spała ale potem sie wkurzyła i nie przychodzi jakos sobie radziłam ale znowu choroba mi powraca i do nocek mojego męza zostało mi 2 tygodzie a ja juz przezywam , gula mi siedziw gardle i ciemno sie robi jak pomysle . Moze ktoś miał takie cos i udało mu sie ??
Pozdrawiam serdecznie wszystkich
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 08:26
Lokalizacja
dolnosląskie

Avatar użytkownika
przez I.K. 13 wrz 2006, 12:31
Witam :smile:
Chyba nikt nie zna recepty na ekspresowe pokonanie lęku,inaczej nie byłoby nas tutaj :(
Myślę jednak,że możemy próbowac je minimalizowac przede wszystkim autoperswazją.
Moja sytuacja jest trochę inna od twojej,nie mniej jednak też boję się wieczorów i samotnych nocy(a jest ich wiele).Zarówno ja jak i mój chłopak mieszkamy jeszcze z rodzicami i on tylko czasami zostaje.
Gdy jestem sama (tzn. niby rodzice są w pokoju obok,ale oboje są alkoholikami i raczej nie mogę na nich liczyc) często zaraz po położeniu się mam małe napady paniki,ale ostatnio zauważyłam,że im intensywniej przyglądam się temu,co się ze mną dzieje tym bardziej to się nasila i pojawia się coraz więcej dolegliwości :(
Jeśli nie bierzesz leków spróbuj chociaż tych ziołowych na uspokojenie,powtarzaj-nic mi nie jest,nic się nie dzieje strasznego,nie umrę,zaraz przejdzie,to "tylko" nerwica,żaden zawał ani nic podobnego. Wmawiaj to sobie aż uwierzysz ;)
Ja staram się nie skupiac na tym co boli,gdzie boli,ani jak boli.Nie ważne co to za potworne uczucie,dziwne i trudne do opisania,najważniejsze,że przejdzie :smile:
Może ktoś lepiej zorientowany w temacie doradzi ci jakieś metody relaksacyje,może troszkę pomogłaby aromaterapia,jakaś długa pachnąca kąpiel....
Trzymam kciuki i pozdrawiam

[ Dodano: Sro Wrz 13, 2006 12:36 pm ]
Witam :smile:
Chyba nikt nie zna recepty na ekspresowe pokonanie lęku,inaczej nie byłoby nas tutaj :(
Myślę jednak,że możemy próbowac je minimalizowac przede wszystkim autoperswazją.
Moja sytuacja jest trochę inna od twojej,nie mniej jednak też boję się wieczorów i samotnych nocy(a jest ich wiele).Zarówno ja jak i mój chłopak mieszkamy jeszcze z rodzicami i on tylko czasami zostaje.
Gdy jestem sama (tzn. niby rodzice są w pokoju obok,ale oboje są alkoholikami i raczej nie mogę na nich liczyc) często zaraz po położeniu się mam małe napady paniki,ale ostatnio zauważyłam,że im intensywniej przyglądam się temu,co się ze mną dzieje tym bardziej to się nasila i pojawia się coraz więcej dolegliwości :(
Jeśli nie bierzesz leków spróbuj chociaż tych ziołowych na uspokojenie,powtarzaj-nic mi nie jest,nic się nie dzieje strasznego,nie umrę,zaraz przejdzie,to "tylko" nerwica,żaden zawał ani nic podobnego. Wmawiaj to sobie aż uwierzysz ;)
Ja staram się nie skupiac na tym co boli,gdzie boli,ani jak boli.Nie ważne co to za potworne uczucie,dziwne i trudne do opisania,najważniejsze,że przejdzie :smile:
Może ktoś lepiej zorientowany w temacie doradzi ci jakieś metody relaksacyje,może troszkę pomogłaby aromaterapia,jakaś długa pachnąca kąpiel....
Trzymam kciuki i pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ka 13 wrz 2006, 19:23
hej :)

chyba najgorzej jest obudzic sie w srodku nocy i dostac ataku..

spróboj o tym nie myśleć a jak już dostaniesz ta swoja "bombe" to postaraj się uspokoić, "wmów" sobie ze to kolejna bombka :) i tak naprawdę to nic sie złego nie dzieje, że wszystko jest ok :) oddychaj głęboko, postaraj sie czymś zająć i myśl pozytywnie :)

pozdrawiam Cie gorąco i wiem ze uda Ci się opanowac kolejna bombkę :)
"my music.. set me free.."
Avatar użytkownika
ka
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 00:38
Lokalizacja
P.

przez limba 13 wrz 2006, 20:00
przede wszystkim nie nakręcać się.Coś typu - co się stanie jeśli.....Działa na nas morderczo.Bo z regóły nic się z nami nie stanie,ale po nakręceniu jesteśmy dosłownie jednym wielkim znerwicowanym kłębkiem.Ja parę lat temu doszłam do stanu,że bałam się wyjść nie przed blok(to było już daleko)ale do ubikacji.Teraz odprowadzam dziecko do przedszkola przez całe miasto,robię sama zakupki w bliskich sklepach(do marketów sama nie wejdę)a w obecności osoby towarzyszącej (nawet dziecko 6 letnie)nie mam na mieście lęków wogóle.W domu(mąż cały czas pracuje na nocki)nerwica moja nie istnieje. Wyszłam z tego na jakieś 90%,teraz marzę aby pójść do pracy,szukam coś bliziutko domciu!!!!Morał????Wygrałam z nerwicą!!!!!! :D Czemu???Bo nigdy nigdy nie dałam się jej pogrążyć,stłamsić.Walczyłam na ilę mogłam,czasem było ciężko,ale nigdy nierozczulałam się nad sobą,bo chyba to było najgorsze.Mam wspaniałą rodzinę, która na skinienie mojego palca leci mi ze śmieciami, na zakupy.Gdy było ze mną żle wykorzystywałam ich niemiłosiernie.Wiele razy moje dzieci patrzyły jak,,znerwicowana '' mamusia,,umiera''Histeryzowałam tak samo jak wielu z was.Ale któregoś dnia powiedziałam- Dość.Myślałam o sobie-Umrzesz????No to co ,wreszcie od ciebie psychicznej sobie oddychną.Nerwica pomału zaczęła odchodzić,zaczynam dostrzegać potrzeby dzieciaków,wspaniałego męża.No niestety nie tylko na mnie świat stoi.!!!!I wiecie co???Chyba właśnie wybrałam tą dobra , właściwą drogę!!! :D Już nie myślę o nerwicy, nie myślę o sobie i nie wsłuchuję się w siebie.Wolę posłuchać jak moja córeczka opowiada o koleżankach, a synek cieszy się czerwonym serduszkiem z przedszkola!!!!Wyszłam z choroby!!!!Nauczyłam się przez nią bardzo bardzo dużo!!!!Inaczej poprostu patrzę na świat :D
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

10 zasad działania które należy stosowac przy napadzie lęku

Avatar użytkownika
przez gabi82 13 wrz 2006, 20:27
Moja psycholog przygotowała dla mnie te 10 zasad, które stosuje przy napadzie lęku.

1. Należy pamiętac, ze lęki i wraz z nimi występujące objawy fizyczne sa nadmierną, ale normalną reakcją na stres.

2. Umiarkowane reakcje lękowe nie są szkodliwe dla zdrowia

3. Nie należy zwiększać lęku przez pracę wybujałej wyobraźni

4. Nie tracić poczucia rzeczywistości mimo nadchodzenia lęku, obserwowac co sie dzieje wokół nas

5. Nie uciekac, ale pozostac w danej sytuacji tak długo az lęk samoistnie zacznie ustepowac, a bedzie ustepowac napewno

6. Nalezy obserwowac jak zmniejsza sie jego nasilenie

7. Nie unikac sytuacji, w których moze wystapic lęk. Moze to byc trudne, ale tak nalezy postepowac

8. Nalezy wrecz świadomie narażac się na takie sytuacje i ćwiczyc opanowywanie lęku

9. Bądz dumna nawet z niewielkich sukcesów

10. W sytuacjach wywołujących lek zachowac cierpiwosc. Lek ustąpi samoistnie. Nawet najsilniejszy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

przez kretka 14 wrz 2006, 13:28
Łatwo jej mówić, nie?... Częśc tych zasad jak najbardziej wydaje mi się sensowna, ale np. to, żeby nie nakręcać lęku wybujałą wyobraźnią, jest dla mnie bez sensu... gdybym umiała to robić, to po prostu nie byłabym chora...
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Ania34 14 wrz 2006, 14:27
Uwazam tak samo jak ty kreteczko.Ja jak mam atak,czuje lek,i niewiem jak mocno bym sobie tlumaczyla to i tak nic nie daje,bo zaczyna mi skakac cisnienie,tetno,slabo.Nie wiem co bym nie robila to i tak nic nie pomaga.Ania34
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 09:27
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 14 wrz 2006, 14:46
kretka napisał(a):Łatwo jej mówić, nie?... Częśc tych zasad jak najbardziej wydaje mi się sensowna, ale np. to, żeby nie nakręcać lęku wybujałą wyobraźnią, jest dla mnie bez sensu... gdybym umiała to robić, to po prostu nie byłabym chora...


Dobrze powiedziane, a raczej dobrze napisane.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

przez Beacia16 14 wrz 2006, 16:47
Cześc,jestem nowa.I tak naprawde nie wiem czy mam nerwice ale wszystko na nią wskazuje.Tak naprawdę to zemdlałam tylko raz.Była to jednak sytuacja gdzie bylam bardzo przemęczona i wyczerpana psychicznie. :| Też miałam robione badania na padaczke ale nic nie wykazało.Pożniej też miałam coś takiego,ale raczej nie mdlałm.Zawsze mi sie tak tylko wydawało.Robiło mi sie raczej słabo,nogi z waty. :? Były to zwykłe sytuacje,np.w szkole gdy musiałam odpowiadac czy też najzwyczajniej w swiecie zetrzec tablice.Jestem zazwyczaj w takich sytuacjach przerazona.Nie wiem co mam robic i od razu co mi sie nasuwa to zemdlec i natychmiast upadam.Nie jest to całkowita utrata przytomności.Poprostu w strachu jestem tak sparalizowana że nie mogę sie ruszyc i wtedy upadam.Czy to jest nerwica? :?: :?: Prosze o pomoc.Trwa to juz dosc długo i mam dośc chodzenia po szpitalch skoro i tak nic mi nie daja. :oops:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 16:11

Avatar użytkownika
przez gabi82 14 wrz 2006, 16:54
Ja tez do konca nie zgadzam sie z tymi zasadami. Chyba bede musiała zmienic psychologa, bo Pani do której chodze nie jest w stanie zrozumiec ze np. boje sie przyjechac do niej na wizyte autobusem. Powiedzała mi dzis ze nasza terapia staneła w miejscu i ona nie jest w stanie mi bardziej pomóc. Kaze mi swiadomie wchodzic w sytuacje w których czuje lek tylko jak to zrobic gdy lek paralizuje? Łatwo jest komus powiedziec kto nie doswiadczył na sobie leku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez peace-b 14 wrz 2006, 17:46
gabi82 napisał(a):3. Nie należy zwiększać lęku przez pracę wybujałej wyobraźni


Łatwo jej mówić. A co nam pozostaje jak nie wybujała wyobraźnia w razie napadu lęku z którym nie możemy sobie poradzić?

gabi82 napisał(a):5. Nie uciekac, ale pozostac w danej sytuacji tak długo az lęk samoistnie zacznie ustepowac, a bedzie ustepowac napewno

6. Nalezy obserwowac jak zmniejsza sie jego nasilenie


Jeżeli nasza wyobraźnia zacznie pracować to już nie ma ucieczki. A jeśli nie będziemy nic robic tylko pozostaniemy w sytuacji to lęk nie ustapi lecz będzie się nasilał i nas zniszczy psychicznie.

gabi82 napisał(a):7. Nie unikac sytuacji, w których moze wystapic lęk. Moze to byc trudne, ale tak nalezy postepowac


Jeżeli mogę uniknąć sytuacji w których wiem że dostanę napadu lęku to nie widze powodu aby na siłę się w nie pchać i rujnować sobie zdrowie.


Jakieś bardzo książkowe i filozoficzne te rady Twojej pani psycholog - szkoda że (jak myślę) dla wielu nerwicowców są całkowicie nieprzydatne do praktycznego stosowania w realiach :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 14 wrz 2006, 18:14
Może to być nerwica, ale my niewiele tu pomożemy. Skorzystaj z pomocy psychiatry i psychologa, naprawdę warto:-) Tylko bądź cierpliwa, z nerwicy nie można się wyleczyć w tydzień, jak z grypy... POWODZENIA!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez rybkamonika 14 wrz 2006, 18:24
moja pani psycholog też swojego czasu nie chciała zrozumieć, ze boję się przyjechac do niej nsama autobusem i 2 razy odwołałam sesje, bo akurat nikt mnie nie mógł zawieść. I tez mi kazała na siłę chodzić. I też myślałam, ze nic nie rozumie, ale miała rację. Im dłużej siedzi się w domu i boi wyjść, tym dłużej nakręca się strach i tym potem trudniej. Jak się raz zmusiłam, żeby pojechac, to już potem było coraz łatwiej. A kilka dni wcześniej wydawało mi się, ze do śmietnika pod blokiem sama nie dojdę. To kwestia opanowania myśli, wszystko naprawdę można pod warunkiem, że sie w to uwierzy. Ale wiem, że uwierzyc w coś pozytywnego strasznie trudno.
Monia
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:06
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do