Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez cicha woda 29 wrz 2005, 22:06
Też mi się tak wydaje, jednak zauważyłam że raz po raz ludzie mdlejš w koœciołach. Jestem ciekawa czym to jest spowodowane i dlaczego akurat to się dzieje w koœciele? Czy wam też ataki najczęœciej zdarzajš się w koœciołach? U mnie właœnie tak jest i już prawie przestałam tam chodzić.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez Gość 29 wrz 2005, 22:38
Masz racje "Cicha Wodo" zawsze jesteœy o krok od omdlenia, ale tak naprawdę, to rzadko to nam się zdarza. Ja już umierałam i dusiłam się kilkadziesišt razy..............hmmm bujna wyobraŸnia:)))))
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 02 paź 2005, 00:15
Witam!!!
Muszę przyznać wam rację dziewczyny, mi też nigdy nie zdażyła się sytuacja w której bym zemdlał, nawet nic się do niej nie sprowadzało. Ale za to mam inny objaw zawsze gdy coœ mnie poddenerwuje robi mi się niedobrze i wydaje mi się że zwymiotuję. Ale to też nigdy nie nastšpiło, tak że myœlę (ale to jest tylko moje zdanie) że wszystkie te objawy( zemdlenie i inne) to tylko wymysły naszej psychiki. Moja bratowa też cierpi na nerwicę od 6 lat, ale praktycznie już z niej wyszła. Nie ma zadnych jej objawów na codzień, tylko w bardzo stresujšcych sytuacjach robi sie jej słabo (np. ostatnio chrzest mojej bratanicy, a jej córki). Ale ja nawet tego nie zauważyłem, mimo ze stałem obok niej. W bratowej mam poparcie i na poczatku mojej choroby, to ona mi powiedziała zebym sie nie bał omdlenia, bo jej nigdy sie to nie zdażyło choć czasami wydawało jej sie że mdleje....... :) :) :)
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Gość 06 paź 2005, 00:23
Ja ostatnio dostalam takiego ataku paniki ze moj chlopak musial przyjechac do mnie do pracy :( Nie moglam zlapac oddechu,wydawalo mi sie ze serce przestaje mi bic.mialam zawroty glowy-beznadzieja!A jak pomyslalam ze nie mam do kogo sie przytulic to zaraz wyslalam tuzin smsow do mojego faceta!Jak zadzwonil i poqwiedzial ze przyjedzie to troche mi przeszlo!W domu wypilam melise i bylo calkiem ok!!!Nie znosze byc sama !!!!Pozdrawiam!!!
Gość
Offline

przez MadziaSlodka 06 paź 2005, 00:29
to u gory to ja -zapomnialam sie zalogowac:)
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 20:33

Atak i koœciół:( HELP!!!

Avatar użytkownika
przez cicha woda 07 paź 2005, 12:25
Mój pierwszy atak który dobrze pamiętam miał miejsce w koœciele, nagle bez wyraŸnej przyczyny zrobiło mi sie słabo i musiałam usišœć. Przestałam chodzić do koœcioła. Po tym wydarzeniu ataki zaczęły mnie dopadać również w innych miejscach (autobus, supermarket...) Mój problem polega na tym, że całkiem niedługo czeka mnie ponowna wizyta w koœciele. Mój narzeczony będzie chrzestnym i wypadałoby abym też zjawiła się mszy. Strasznie się tego boję i już wyobrażam sobie jak mdleję i wszyscy znajomi na mnie patrzš i pytajš co się dzieje. Jestem przerażona tš wizjš i nie wiem co robić. Czy macie jakieœ wypróbowane sposoby jak sie pozbyć ataku w koœciele i w ogóle o tym nie mysleć? Co mi radzicie? Nie chciałabym szukać kolejnej wymówki aby tam nie iœć.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Olka 07 paź 2005, 12:34
Rady nie mam, ale powiem tylko tyle, że NIE WYOBRAŻAM SOBIE mojego slubu!!!!!!- dołuje mnie ta mysl ostatnio!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez cicha woda 07 paź 2005, 14:31
No własnie œlub:((( Idšc na zwykłš mszę zawsze mogę stanšć z tyłu i w razie czego w każdej chwili wyjœć. Ale œlub? Stoję z przodu, wszyscy na mnie patrzš... i jak w takiej sytuacji nie mysleć o ataku :(
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Olka 07 paź 2005, 15:22
Dodajmy jeszcze do tego tš przemowę do mikrofonu..........bombeczka, nie????:)))))))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez Gość 07 paź 2005, 20:03
Kilka tygodni temu podawałam do chrztu, nie wyobrażałam sobie jak to będzie podczas mszy. Dziecku się nie odmawia. I oczywiœcie nie odmówiłam. Kilka tygodni wczesniej "oswajałam"się z Koœciołem, po prostu zaczełam do niego uczęszczac, nie było łatwo i nadal nie jest. Podczas chrzcin było jednak bardzo dobrze, moja głowę zaprzatały inne mysli- co zrobic w danym momencie mszy, jak trzymac małego, na lęki po prostu nie było miejsca. Po kilku minutach mszy ustšpiły.
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 10 paź 2005, 16:25
Ja też zaczęłam oswajać się z kościołem, chodzę na mszę sama w

tygodniu kiedy nie ma dużo ludzi i jest ok, nie zdażył mi się atak podczas którego musiałam natychmiast usiąść czy wyjść z

kościoła. Jednak nie wyobrażam sobie tego chrztu. Mój chłopak będzie chrzestnym a więc dużo ludzi i pełno znajomych i jak tu

nie pomyśleć o ataku?
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez słomka22 11 paź 2005, 11:31
Strasznie mi przykro...mam to samo co Ty-czyli wszelkie

miejsca,w których jest"trochę"ludzi wywołują u mnie lęk,chęć wyjścia,ucieczki,paniki,mam wrażenie,że zemdleje..U Ciebie to są

raczej początkowe objawy..więc proponuje Ci jakieś łagodne uspokajacze np.Kalms,i raczej miejsce gdzieś z tyłu Kościoła..A po

chrzcinach-koniecznie do psychiatry!I pamiętaj-jeśli zaczniesz pielęgnować te lęki,powtarzać unikanie tych miejsc skończy się

tak jak w moim przypadku-zacznie Cię przerażać szkoła,bank,kurs językowy...nie pozwól,zeby do tego doszło!
słomka22
Offline

przez ata 15 paź 2005, 20:28
Moj maz cierpi na te nieciekawa pchorobe od 2 lat, na temat

kosciola itp. moge doradzic-sprobuj w mysli caly czas skupic sie na jakims temacie- powtarzanie slow piosenek itp.
ata
Offline

przez roxy_nat 16 paź 2005, 00:46
ja mam ataki wieczorami, a rano budze sie ze stresem (nie

zawsze na szczescie) po poludniu ejstem calkiem normalna, a wieczorem bum! tak raz na tydzien albo 2 tygodnie. najgorsze jest

wlansie to jak sie juza zacznie myslec, jak jest mi totalnie zle to po prostu rycze a przede wszystkim zapuszczam muzyke: ta

ktora kocham, ta ktora mnie uspokaja i skupiams ie na niej albo czytam stare pamietniki kiedy moje doly ograniczaly sie do

tego ze nie moglam pojsc na koncert ulubionego zespolu bo nie mieszkam w Anglii. przypomna mi to ze wteyd kiedy to pisalam

cierpialam tak samo,a minelo i nie wzbodza juz we nie negatywnych emocji. przywraca to wiare ze te fazy nerwicowe tez mina, i

pozostana jedynie wspomnieniem w pamietniku:)
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do