Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 09 sty 2012, 21:09
to nie jest tak ze mnie boli glowa i przy tym mysle ze umre.... mnie bez bolu glowy tak sciska na srodku itp... a w nocy to sie boje zasnac... serio mam glupie mysli... a jak juz 'biore' sie za meza to mysle sobie a w du*e bedzie dobrze - i jest... ale w dzien dalej takie sciski, obrecz w okol glowy itp...

chocovanilla ja mialam IDENTYCZNIE!!! najlepiej to bym siedziala w domu! ale sobie mysle ze tak nie moze byc!! mam dopiero 23 lata a zapuscilam sie jak za przeproszeniem stara baba!! przestalam dbac o siebie, nic mi sie nie chcialo, doslownie zapuscilam sie strasznie! ale doszlam do wniosku ze jezeli ma cos mi byc to chcem korzystac z zycia ile sie wlezie i nie imprezuje jak jakas nastolatka, tyle ze spotykamy sie z przyjaciolmi bo strasznie ich zaniedbalismy przez nasza tragedie, zaczelam sie ubierac jak kobieta i zachowywac jak kobieta choc czasami miewam dni w ktorych nie ciesze sie zyciem, tak jak teraz gdy mam jakies sciski w glowie....

Thazek hahahha dobre to co napisales :D i zazdroszcze ze masz taka luzna prace :) pewnie w pracy 'zapominasz' o nerwicy :)
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 09 sty 2012, 21:53
gwiazdka0911 ja też teraz wzięłam się za siebie ale kontaktów z przyjaciółmi po 4 latach raczej już nie odbuduje... nawet nie mam z nimi żadnego kontaktu.. na szczęście maż ma jeszcze kolegów z którymi możemy wychodzić i wiem że tych kontaktów już nie możemy stracić ajjj wiem o co chodzi z tymi ściskami w głowie raz tak miałam i nie wspominam tego dobrze;/
My z mężem jakoś do tego się oddalamy od siebie.. Brakuje mi jego ciepła, żeby pogadał ze mną lub w jakikolwiek sposób pokazał że mu zależy a on codziennie wieczorem karze się przytulić i zasypia a ja głupia czekam nie wiadomo na co... jesteśmy młodzi a żyjemy ze sobą jak dziadkowie.. taka chora rutyna;/ dla mnie najważniejsze jest spędzić z nim czas pogadać a dla niego atrakcje parków rozrywki;/ ahh szkoda gadać;/ ale zazdroszczę innym parom że szok;/ a i dodam że rozmawiam z nim ciągle ale to jak grochem o ścianę:(
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 09 sty 2012, 22:25
Znalazłem ciekawą klasyfikację bólów głowy.http://www.punktzdrowia.pl/choroby-i-do ... bole-glowy
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 09 sty 2012, 22:35
chocovanilla napisał(a):gwiazdka0911 ja też teraz wzięłam się za siebie ale kontaktów z przyjaciółmi po 4 latach raczej już nie odbuduje... nawet nie mam z nimi żadnego kontaktu.. na szczęście maż ma jeszcze kolegów z którymi możemy wychodzić i wiem że tych kontaktów już nie możemy stracić ajjj wiem o co chodzi z tymi ściskami w głowie raz tak miałam i nie wspominam tego dobrze;/
My z mężem jakoś do tego się oddalamy od siebie.. Brakuje mi jego ciepła, żeby pogadał ze mną lub w jakikolwiek sposób pokazał że mu zależy a on codziennie wieczorem karze się przytulić i zasypia a ja głupia czekam nie wiadomo na co... jesteśmy młodzi a żyjemy ze sobą jak dziadkowie.. taka chora rutyna;/ dla mnie najważniejsze jest spędzić z nim czas pogadać a dla niego atrakcje parków rozrywki;/ ahh szkoda gadać;/ ale zazdroszczę innym parom że szok;/ a i dodam że rozmawiam z nim ciągle ale to jak grochem o ścianę:(


chocovanilla - ja w tej sytuacji poznałam prawdziwych przyjaciół, przy tej chorobie jak przy słynnym powiedzeniu " prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie ", ci co zostali i czekali i są nadal to przyjaciele, Ci o których ślad zaginął niech spadają na drzewo ;) ...

a co do kontaktów z mężem, miałam takie same potrzeby jak Ty, zresztą chyba każda z nas je ma, do tego kilka innych doszło, i okazało się że był to mój powód nerwicy ( drugiego nawrotu nerwicy, a miałam trzy, teraz przechodzę trzeci ), a co do męża, to już jestem po rozwodzie ;)

ale to ot tak, akurat jedna z tych samych sytuacji jakie opisujesz, u mnie miały wpływ na nerwicę :D
brak porozumienia i kontaktu z mężem, samotność, kiedyś nawet mówiłam sobie że to przez nerwicę straciłam małżeństwo i męża, teraz wiem, że nerwica mi otworzyła oczy na moje małżeństwo i na moje potrzeby :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 09 sty 2012, 22:36
jakubkowa, raczej terapia otworzyła Ci oczy ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 09 sty 2012, 22:40
no tak też napisałam :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 09 sty 2012, 22:44
chocovanillaa moze On po prostu przyzwyczail sie do Ciebie tej osoby ktora siedziala by ciagle w domu, ktorej nic sie nie chce, wydaje mi sie ze sa tacy faceci ktorzy nie lubia rozmawiac, tylko niby kiwaja glowa a tak na prawde jednym uchem sluchaja a drugim wypuszczaja... moj maz tez czasami taki jest :) a moze tak po prostu spróbuj sie nim jakos zajac?? :) jakas fajna pizamka czule gesty, pieszczenie... kiedys nawet mielismy taki maly kryzys miedy soba i myslalam ze wezmę jego takim sposobem, olewalam go tzn zero czulosci, milych slow, rozmowa tylko "sluzbowa" ale tym nic nie zdzialalam bo tylko sie od siebie oddalilismy.... Nie radze Ci tak robic zainteresuj sie mezem, ale nie badz nachalna poczekaj az on sam bedzie chcial z toba rozmawiac, macie pol roczna coreczke mimo ze dziecko jest najpiekniejszym prezentem to czasami oddala od siebie rodzicow przez te nocne wstawanie czy tez marudzenie albo chocby kwestii tego 'ze znowu trzeba kupic mleko lub pieluchy', wiem ze moze dla mnie to latwe tak pisac bo nie mam dziecka a BARDZO CHCIALA BYM MIEĆ, ale dbajcie o swoja milosc bo nie ma nic gorszego niz stracic oparcie w najblizszej osobie...

a ja sie czuje tak jak bym miala zaraz paść i nie wstać... znowu mnie ciągnie, rwie, pulsuje w glowie <ale nie boli mnie glowa>....
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jasaw 09 sty 2012, 23:44
Często zdarza się, że osoba, z którą żyjemy, nie jest w stanie pojąć tego, co się z nami dzieje, bo albo nie potrafi, albo jej się nie chce.
Ja, w swoim pierwszym małżeństwie, miałam właśnie taki problem. Mój pierwszy mąż niby próbował mi pomóc, ale przy okazji każdej kłótni wyrażał swoja prawdziwą opinię...jesteś jakaś dziwna, chyba psychiczna!!!! Kiedy usłyszałam to pierwszy raz, "lampka mi się zapaliła", wiedziałam już, z kim żyję pod jednym dachem. To był dla mnie szok, bowiem czemu miała służyć ta fałszywa pomoc???
Zostałam sama z problemem, chociaż jeszcze długo byliśmy małżeństwem, oczywiście ze względu na dzieci. Żyłam we własnym świecie, miałam swoich przyjaciół, którzy, tak naprawdę, też nie wiele mi mogli pomóc...wiedza na temat nerwicy, w owym okresie, nie była powszechna...
Spotkałam w pracy Przyjaciela, który miał podobne problemy nerwicowe i domowe.
Wspieraliśmy się....po 10 latach wzięliśmy ślub i już jesteśmy razem 13 lat...teraz wiem, jak siła przyjaźni i miłości może ocalić człowiekowi życie...
Teraz, od ponad roku, mam silny nawrót nerwicy, ale, w związku z korzystną sytuacją, mogę sama nad sobą pracować, przy wsparciu osoby, która rozumie, chce pomóc i wspierać mnie.
Tego wszystkim osamotnionym i cierpiącym z tego powodu życzę serdecznie :!: :!:
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 10 sty 2012, 10:31
jasaw - też przeżyłam podobne teksty - że powinnam się leczyć itp., tak jak pisałam wcześniej, nerwica przynajmniej pomogła poznać człowieka i spojrzeć na nieudane małżeństwo,tez pierwszy raz zachorowałam też 13 lat temu, jak nie było jeszcze tyle mediów i dostępnych informacji, tak jak piszesz było trudniej, nie ma wtedy koło ciebie przyjaciół, bo przecież zdrowi ludzie nie kumają o co chodzi,... i też teraz od ponad roku mam znowu nawrót :cry:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez RaFo 10 sty 2012, 11:04
Witam
Fajnie że jest takie forum - czytając je uspokajam się :)
Moja nerwica zaczęła się w 2004 roku - dostałem ataku - myślałem że mam zawał serca i wylądowałem w szpitalu - wracając od teściów coś mnie zakuło w klatce i się zaczęło ( wcześniej 4 - mc wcześniej zawału dostał mój szef ), żona była w ciąży marudziła o tym że u niej w pracy nie ciekawie i na szczęście prowadziła samochód - atak wyglądał tak że mnie całego sparaliżowało nie mogłem mówić tylko bełkotałem, szczypałem się bo nie czułem skóry - jak dojechaliśmy do szpitala puściło mi - zrobili mi wszystkie badania - po 2 godzinach zmierzyli ciśnienie miałem coś ok 200 ... wszystkie wyniki ok z wyjątkiem ciśnienia - powiedzieli mi że to nerwica i stres - poszedłem do kardiologa zapisał mi bisocard, przez 2 lata miałem schizy ( bałem się jeździć samochodem jak żona prowadziła - musiała się co 10 minut zatrzymywać bo zaczynał się paraliż, nie mogłem spać bo przy zasypianiu napędzałem się i miałem bezdech - nie mogłem złapać powietrza, w pracy chodziłem do wc i trzymałem się zlewu żeby nie zemdleć bo wciąż myślałem że dostanę za chwile zawału - po jakimś czasie przestałem brać bisocard bo ciśnienie miałem ok i lekarz stwierdził że niepotrzebnie biorę to świństwo - męczyłem się tak 2 lata zanim jakoś sobie przetłumaczyłem że to stres i nerwica. Teraz jest już ok co prawda co jakiś czas mam lęki i serce zaczyna mi kołatać jak szalone (szczególnie przed zaśnięciem jak włącza mi się myślenie). Najlepiej się czuję jak jestem na wakacjach - zero nerwicy - no chyba że się kończy urlop i czas wracać do domu to dzień przed wyjazdem znowu powraca nerwica .... dzisiaj miałem zawroty głowy (wieczorem nie mogłem zasnąć bo włączyło mi się myślenie co będzie, jak sobie moje dziecko sobie by poradziło gdybym umarł - kuźwa nie wiem skąd mi się biorą takie schematy ... ) po przeczytaniu forum zawroty minęły :)
Więc trzymajcie się nerwuski z tym da się jakoś żyć ;)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 sty 2012, 10:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 10 sty 2012, 12:04
Zazdroszczę wam co macie wsparcie drugiej osoby.Ja nie mam szczęścia w miłości,ale co tu się dziwić przecież chory jestem ;).
Obym się szybko się wyleczył bo nie chce być sam.Mam pytanie,jaki typ nerwicy macie,ja mam tą natręctw.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 10 sty 2012, 12:10
Tomek082, A kto powiedział,że mając nerwicę nie można mieć drugiej połówki? ;)
też miałem takie myślenie a teraz jestem szczęśliwy w związku.
Po prostu sam sobie to wmawiasz zamiast wziąć się do roboty i wyruszyć na "poszukiwania" :mrgreen:
ja mam Nerwicę z lekkimi atakami lęku do tego emetofobię. :twisted:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 10 sty 2012, 12:36
RaFo napisał(a):Witam
Fajnie że jest takie forum - czytając je uspokajam się :)
Moja nerwica zaczęła się w 2004 roku - dostałem ataku - myślałem że mam zawał serca i wylądowałem w szpitalu - wracając od teściów coś mnie zakuło w klatce i się zaczęło ( wcześniej 4 - mc wcześniej zawału dostał mój szef ), żona była w ciąży marudziła o tym że u niej w pracy nie ciekawie i na szczęście prowadziła samochód - atak wyglądał tak że mnie całego sparaliżowało nie mogłem mówić tylko bełkotałem, szczypałem się bo nie czułem skóry - jak dojechaliśmy do szpitala puściło mi - zrobili mi wszystkie badania - po 2 godzinach zmierzyli ciśnienie miałem coś ok 200 ... wszystkie wyniki ok z wyjątkiem ciśnienia - powiedzieli mi że to nerwica i stres - poszedłem do kardiologa zapisał mi bisocard, przez 2 lata miałem schizy ( bałem się jeździć samochodem jak żona prowadziła - musiała się co 10 minut zatrzymywać bo zaczynał się paraliż, nie mogłem spać bo przy zasypianiu napędzałem się i miałem bezdech - nie mogłem złapać powietrza, w pracy chodziłem do wc i trzymałem się zlewu żeby nie zemdleć bo wciąż myślałem że dostanę za chwile zawału - po jakimś czasie przestałem brać bisocard bo ciśnienie miałem ok i lekarz stwierdził że niepotrzebnie biorę to świństwo - męczyłem się tak 2 lata zanim jakoś sobie przetłumaczyłem że to stres i nerwica. Teraz jest już ok co prawda co jakiś czas mam lęki i serce zaczyna mi kołatać jak szalone (szczególnie przed zaśnięciem jak włącza mi się myślenie). Najlepiej się czuję jak jestem na wakacjach - zero nerwicy - no chyba że się kończy urlop i czas wracać do domu to dzień przed wyjazdem znowu powraca nerwica .... dzisiaj miałem zawroty głowy (wieczorem nie mogłem zasnąć bo włączyło mi się myślenie co będzie, jak sobie moje dziecko sobie by poradziło gdybym umarł - kuźwa nie wiem skąd mi się biorą takie schematy ... ) po przeczytaniu forum zawroty minęły :)
Więc trzymajcie się nerwuski z tym da się jakoś żyć ;)



Witaj Rafo - aż się mi pytanie nasuwa od razu - nie trafiłeś dotąd do żadnego psychoterapeuty? na żadną terapię ? :shock:

Ps:)masz typowe objawy i lęki nerwicy, ja też miałam podobne lęki no i było to związane z zarabianiem, utrzymaniem się, i pracą :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kaka1 10 sty 2012, 12:41
Tomek082 napisał(a):Zazdroszczę wam co macie wsparcie drugiej osoby.Ja nie mam szczęścia w miłości,ale co tu się dziwić przecież chory jestem ;).
Obym się szybko się wyleczył bo nie chce być sam.Mam pytanie,jaki typ nerwicy macie,ja mam tą natręctw.



Tomek rozumie Cię w 100% bo też jestem sama - dzieci nie liczę bo i tak o niczym nie wiedzą .
Mój chyba największy problem zwiazany jest z tym, że jestem sama własnie a nie chcę być już sama.
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
28 paź 2011, 13:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do