Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 02 sty 2012, 15:11
Witajcie, Rina i Tomek082 - :)

Niestety, ale jeśli wasze objawy i ataki się nasilają, i nie wiecie dlaczego tak się dzieje, musicie skorzystać z psychoterapii, trzeba się dowiedzieć co powoduje wewnętrzny konflikt i nagromadzone emocje, leki ?....
ja nie brałam nigdy, ale każdy ma wybór, nie rozwiążą problemu,do tego niektórzy mają obsesję na skutki uboczne i nie wezmą bo się boją, ale one i tak nie wyleczą nerwicy, pomagają tylko w przetrwaniu tej " francy ", ale niestety nie ma innego sposobu na wyleczenie nerwicy, tylko psychoterapia ...

-- 02 sty 2012, 14:12 --

Tomek082 napisał(a):Nie chodzę wstydzę się.Nie długo wracam za granicę to jak bym teraz poszedł to tylko po receptę.

-- 02 sty 2012, 14:03 --

Wiem że wielu Mężczyzn właśnie z tego powodu nie chodzi na psychoterapie bo się po prostu boi jak ludzie go odbiorą.Fajnie jak by ministerstwo zdrowia wykorzystało wszechobecny internet.I zorganizowało by terapie grupowe na takim forum jak to np.


jak chodziłam na terapię była przewaga mężczyzn, więc myślę że się mylisz :D
a co do terapii przez internet, to nie ma chyba takiej szansy, nikt nie będzie widział co przeżywasz, twoich emocji, a to podstawa w terapii grupowej :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 02 sty 2012, 16:05
To mnie pocieszyłaś.Ale i tak się wstydzę pójść do lekarza po pomoc.Jak byłem za granicą ściągnąłem z internetu książkę na mp3 Paul Hauck - Depresja. Dlaczego powstaje i jak ją przezwyciężać.
No smutek i nerwica znowu się nasiliły.Ale jeszcze parę miesięcy temu posłuchałem tego nagrania i naprawdę były rezultaty.Pamiętam jak chodziłem na zakupy z taką lekką głową.No po prostu czułem się wspaniale.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 02 sty 2012, 18:03
Tomek082 napisał(a):To mnie pocieszyłaś.Ale i tak się wstydzę pójść do lekarza po pomoc.Jak byłem za granicą ściągnąłem z internetu książkę na mp3 Paul Hauck - Depresja. Dlaczego powstaje i jak ją przezwyciężać.
No smutek i nerwica znowu się nasiliły.Ale jeszcze parę miesięcy temu posłuchałem tego nagrania i naprawdę były rezultaty.Pamiętam jak chodziłem na zakupy z taką lekką głową.No po prostu czułem się wspaniale.


owszem, takie rzeczy pomagają, tak jak różne Treningi Relaksacyjne, medytacje, Yoga, itp., ale tylko pomagają w przetrwaniu nerwicy, mogą ją " uspać", " uciszyć " na jakiś czas, ale ona powróci wierz mi, te wszystkie " pomagacze " nie zliwkidują jej niestety, nie zlikwidują przyczyny jej powstania :cry:
nie rozumiem dlaczego się wstydzisz, coraz więcej ludzi korzysta z psychoterapeuty, ile masz lat? jeśli można zapytać? :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 02 sty 2012, 21:17
Mam 29lat,pewnie masz rację że to tylko takie doraźne ale jak mam zajęcie to jest trochę lepiej.Teraz niedawno do Polski zjechałem na święta i niedługo wracam do siebie.Teraz jak brakuje mi zajęcia plus do tego polska rzeczywistość dobija mnie-ja tu chyba nie pasuję.A jak to jest z Tobą jak sobie radzisz,czy znalazłaś przyczynę?
ps.ile masz lat? :smile:
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 02 sty 2012, 23:08
Ja choruję od 13 lat, mam 38 lat , w sumie jestem po kilku terapiach, i w ciągu tych 13stu lat 3 razy nerwica się ujawniała ale za każdym razem z innego powodu, za każdym razem po terapii przechodziło po jakimś czasie.......cóż u mnie powodem są aktualnie realia, życie weryfikuje u mnie nerwicę, 3 razy dostałam w dupę od losu i niestety dopóki nie zmienię swojej sytuacji życiowej nerwica i objawy będą ze mną , a na razie nie zmienię ponieważ jest to niemożliwe :cry:

zanim trafiałam na terapię za każdym razem byłam już w fatalnym stanie, w takim, że w pracy traciłam przytomność, miałam imitacje zawału, wylewu, udaru, schudłam 15 kg,......szpitale, pogotowia, itp.....nie mogłam w ogóle funkcjonować, ale jak już poznasz przyczynę , jest łatwiej, wiesz że to konflikt wewnętrzny, wiesz że to twoja podświadomość i świadomość się " kłócą " i jest łatwiej, nie powiem że lepiej , tylko łatwiej się z tym żyje, a pomagam sobie Treningami Relaksacyjnymi, no i co jakiś czas odwiedzam mojego terapeutę...

także, zawsze jest jakiś powód, tylko trzeba dojść do tego jaki, bo inaczej nie da rady :cry: :cry:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 02 sty 2012, 23:53
Jak mieszkam za granicą to łatwiej jakoś się żyje.W Polsce to różnie bywa,ja akurat mieszkam/mieszkałem w takim mieście co jak jesteś z innej ulicy to już jest powód aby z nożami latać-no paranoja.I ludzie co nie lobią takich tematów są wytykani palcami odtrąceni od społeczeństwa(pewnie przesadzam ale tak to właśnie widzi dorastający dzieciak,nastolatek,a potem dorosły człowiek z bagażem niemiłych doświadczeń),bo tak się właśnie czułem.
Na terapie się jeszcze nie odważyłem pójść,mnie to już od bardzo wielu lat męczy i osłabia.Mam nadzieję że się przełamię i pójdę to tego Psychologa i niech powie w jakie za przeproszeniem gówno wdepnąłem.
Jeżeli to otoczenie wpływa na twoje samopoczucie,to radzę zmienić.
Jak to jest z tymi przyczynami,ile zajeło Tobie aby do tego dojść?
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 03 sty 2012, 12:45
Tomek082 napisał(a):Jak mieszkam za granicą to łatwiej jakoś się żyje.W Polsce to różnie bywa,ja akurat mieszkam/mieszkałem w takim mieście co jak jesteś z innej ulicy to już jest powód aby z nożami latać-no paranoja.I ludzie co nie lobią takich tematów są wytykani palcami odtrąceni od społeczeństwa(pewnie przesadzam ale tak to właśnie widzi dorastający dzieciak,nastolatek,a potem dorosły człowiek z bagażem niemiłych doświadczeń),bo tak się właśnie czułem.
Na terapie się jeszcze nie odważyłem pójść,mnie to już od bardzo wielu lat męczy i osłabia.Mam nadzieję że się przełamię i pójdę to tego Psychologa i niech powie w jakie za przeproszeniem gówno wdepnąłem.
Jeżeli to otoczenie wpływa na twoje samopoczucie,to radzę zmienić.
Jak to jest z tymi przyczynami,ile zajeło Tobie aby do tego dojść?


no niestety nie zawsze się da zmienić :(

życie, realia - nie da się :(
trzeba iść na terapię żeby się dowiedzieć, niektórzy oczywiście są tacy co sami sobie radzą, ale myślę, że to już tacy którzy przeszli psychoterapię i poznali mechanizmy działania swojej nerwicy, bez tego nie dasz rady.
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 03 sty 2012, 13:41
Chyba się w końcu wybiorę aby minie zbadał i zobaczę na czym stoję.I tak niedługo wracam do siebie za granicę to o prawdziwej trapi muszę zapomnieć,niech da mi chociaż wskazówki leki.Jak sie zmotywuję to przyłożę się do nauki języka i niech tam mi pomogą.
Dlaczego piszesz że nie możesz zmienić np.miejsca w którym mieszkasz,na pewno możesz.Znam kobiety co po czterdziestce co wcześniej zajmowały się domem,porobiły studia i teraz są ''szefami''.A co Ciebie interesuje?(studia ect.)
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 03 sty 2012, 17:16
kochani mam pytanie nie ukrywam że dla mnie bardzo ważne... Czy Wy macie takie głupie czarne mysli o życiu, o przemijaniu, nawet na tle religijnym?? czy to dalej nerwica u mnie?? leków przed jakimiś chorobami raczej nie mam ale przed takimi odległymi rzeczami jak koniec swiata itp... i drugie to jaki jest Cieżki stan nerwicy wiem ze to indywidualna sprawa ale jak zazwyczaj funkcjonuje normalnie tylko mam gorsze chwile kiedy te mysli nie daja spokoju to czy jest ze mna zle??

Na marginesie przyszły mi te witaminy o ktorych pisałam na razie bralam 2 dni zobaczymy jakie beda rezultaty:)
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mightman 03 sty 2012, 18:12
Spoko ja mam czarne myśli non stop ;) np. dzisiaj złapałem się na tym że po basenie byłem z dziewczyną zjeść obiedzik w restauracji i miałem czarną myśl że to mój ostatni posiłek w życiu bo umrę. :why:
Offline
Posty
734
Dołączył(a)
20 lis 2011, 18:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sm@kosz 03 sty 2012, 18:38
Ja czasami mam takie dziwne mysli, jak w pracy bedac u jakiejs osoby w mieszkaniu nagle trace kontole nad soba i zabijam jakas babcie. Tak jak bym widzial scenariusz morderstwa :) I ta osoba nie koniecznie musi mnie czyms zdenerwowac.. Od tak sobie te mysli przychodza.
Hehe.. Wyobrazcie sobie, ze rozmawiacie normalnie z jakas osoba, a zupelnie sie nie spodziewacie, ze w myslach tamtego osobnika przed chwila przeleciala mysl jak was: krepuje, dusi itp. W sumie mnie tskie cos bardziej niepokoi, niz mysl, ze ja padne sam. Przynajmniej teraz. Ale na szczescie takie czarne mysli o innych osobach zdazyly mi sie tylko kilka razy :)

Odnosnie atakow, to ja juz przywyklem do zawalow i wylewow. Aczkolwiek przed udaniem sie do lekarza po proszki mialem je bardzo czesto. Jest jedno nieprzyjemne wrazenie dla mnie. Problemy z pamiecia i pokaz slajdow.

Sytuacja. Wyobrazcie sobie, ze wstajecie rano, wylaczacie budzik idziecie na poranna toalete. Ubieracie sie i schodzicie do kuchni. Wyciagacie z lodowki szynke, z chlebaka chleb i kroicie.

Ja czasami taka historie mam bardzo streszczona. Budze sie (...) i nagle stoje przed krajalnica z szynka nie wiedzac co wczesniej robilem, jezeli sie nie skupie i nie przypomne sobie tego. Czasami jest to tak intensywnie odczuwane, ze nie wiadomo co robic, gdy sie tak skacze po klatkach z filmu. I to dzieje sie w czasie rzeczywistym, sek po sek...

Mialem cos podobnego 6-7 lat temu jak mialem przygode z MJ. Rzucilem to szybko, ale siegajac pamiecia, to jak sie wowczas upalilem i wkrecilem sobie sam zla faze to wiekszosc wczesniejszych objawow mialem takie jak teraz. Te problemy z pamiecia nie zdarzaja sie czesto. Czasami po prostu jestem mniej z koncentrowany, a zyjac w ciaglym biegu.. Latajac z pkt a do b ... d ... e nagle jestem w pkt f i wczesniejsze zdarzenia sa dla mnie obce.

Dzisiaj mialem taka dosc duza luke w pamieci. Nie wiem czy bylo to spowodowane tym, ze spalem 3-4 godz. I rano zarzucilem smieszna dawke 0.25 afobamu. W kazdym razie poszedlem do lekarza, bo musialem ewakuowac sie z pracy i powiedzial mi, ze wplynal na to brak snu, niesprzyjajacy biorytm, a to, ze wzialem 0.25 benzo to tylko troche oslabilo atak, bez niego byloby gozej. No nic jeszcze musze czekac... az antydepresanty zaczna dzialac, bo pozniej wpadne glebiej w bagno z benzo. W sumie zdecydowanie bardziej wole to samopoczucie, ktore daja mi leki niz te meki i wegetacja z nerwami jakie przechodzilem przed pojsciem do lekarza. Na terapii jeszcze nie bylem... Jeszcze. Biore taka opcje pod uwage, ale narazie nie ma czasu.
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Martin E. 03 sty 2012, 19:27
U mnie występuje dość bogaty "arsenał" objawów. Najpoważniejszy z nich to kołatanie serca, czyli puls w okolicach 120-150 uderzeń na minutę. W momentach, które wcale by na to nie wskazywały, w chwilach raczej bezstresowych i nie po wysiłku fizycznym. Nagle po prostu serce zaczyna bić jak szalone i trudno złapać głęboki wdech. Kiedyś przytrafiało mi się to często i poszedłem do lekarza. Zrobiono mi EKG i prześwietlono klatkę, ale niby nic nie znaleziono. O nerwicy wtedy lekarz raczej nie wspominał... Ostatnio natomiast raczej mnie to omijało, ale nieźle przestraszyło mnie kilka dni temu kiedy to stan utrzymywał się chyba ponad godzinę i bałem się, że odpłynę. Zazwyczaj wyczuwam moment kiedy się zaczyna i uspokajam się przez przykucnięcie z kolanami przy klatce, pomaga też szklanka wody.

Bardzo często mam też ataki paniki, czyli momenty gdzie czuję się oderwany od rzeczywistości, nie mogę zachować spokoju i słabo rozumiem co się do mnie mówi. Mam ochotę po prostu wybiec gdzieś gdzie będę sam. Często towarzyszy temu silne zaczerwienienie twarzy.

Z objawów typowo fizycznych to poza tym duszności (robiono mi też kiedyś spirometrię), od czasu do czasu bóle w klatce piersiowej, drganie mięśni. Kiedyś częściej teraz dużo rzadziej - problemy żołądkowe.

Wszystko to mimo, że staram zdrowo się odżywiać, raczej się wysypiam, nie przepracowuję się i nawet od czasu do czasu uprawiam sport. Łykam regularnie magnez.

Psychicznie to niemal słowo w słowo to co możemy znaleźć w temacie o tym czym jest nerwica lękowa. Notoryczne napięcie, zmęczenie, brak umiejętności cieszenia się chwilą. Zasypianie kilka godzin.

I fakt, zawsze byłem "spokojnym", "wrażliwym", "strachliwym" dzieckiem. A wszelkie przejawy buntu były tłumione przez ojca despotę, który notorycznie się wydzierał, naśmiewał, groził, a czasami posuwał się do przemocy fizycznej. W duchu śmieję się dzisiaj ironicznie gdy ten sam ojciec zarzuca mi dzisiaj bierność i brak pewności siebie nie wiążąc tego ze swoim wychowaniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 gru 2011, 22:45

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tomek082 03 sty 2012, 22:15
Hej chocovanilla
O przemijaniu może nie, po prostu jest ci smutno i pragniesz normalnego życia jak ja.Mnie nerwica a możne coś innego meczy już długi czas i właśnie przez to czasami zastanawiam sie nad straconym czasem.No ale ważne aby pójść po pomoc i po prostu sobie pomóc.I tak właśnie zrobię.
Co do tych denerwujących myśli,to ja często wpadam w taki maraton myśli-że coś zle zrobiłem,powiedziałem.I drocze ten temat aż mnie to całkowicie zmęczy że w końcu nawet nie mam chęci aby dobry film zobaczyć.Jest tego więcej,myslę to jest tak że nasz wyobraźnia jest przez coś podkręcana.Terapia i siła woli nam pomoże wyjść z tego czegoś
Pozdrawiam i głowa do góry :D
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
02 sty 2012, 13:14

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sm@kosz 03 sty 2012, 22:36
Martin E., u mnie od kołatanie serca wszystko się zaczęło. Wpłynęły na to dwa czynniki. Piwo + kawa w pracy. Również jak u Ciebie pojawiały się w różnych sytuacjach i jak za pstryknięciem palców. Pierwszy taki atak trwał u mnie chyba 4 godziny. Oczywiście myśli o zawale, wylewie itp. Pikanterii dodawał za pierwszym razem fakt, że spotkało mnie to w pracy, w budynku wielorodzinnym. Kobieta zaczęła biegać po sąsiadach mierzyli puls I jak usłyszałem "o ja p*****le, ale wysoki" i zaczęły rozmawiać o chorobach serca itp. to tylko mnie uspokoiły :mrgreen: i wgl inne akcje solidarności mieszkańców oraz pracowników z firmy. Karetka nie przyjechała, bo dyspozytorka pytała jak długo spożywam alkohol. Nie chcąc zbynio szczerze odpowiadać na to pytanie powiedziałem, że na pogotowie podjadę samochodem.

A później, z dnia na dzień to istna puszka pandory. Strach przed strachem, że będę miał kolejny atak. Alkohol, który piłem b.często czyt. codziennie wieczorem "do snu", na następny dzień tylko potęgował te doznania. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem do lekarza. Przepisał leki i czekam, aż jeden z nich zacznie działać asekurując się benzo. Co jakiś czas mam gorsze dni, ale wiem, że bez terapii , czyli znalezienia przyczyny raczej nie ma większych szans z tego wyjść. No nic... kiedyś pewnie pójdę.
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do