Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 16 gru 2011, 18:38
I znowu atak :( cholera ile można...

Jadę samochodem , korki trasa za miastem , deszcz , ciemno... i milion myśli w stylu pomocy !! dojechałem do marketu budowlanego... i czuje że tracę oddech , normalnie nie mogę złapać :( wezwać pogotowie , a co jak coś serio wykryją :( a co jak dadzą zastrzyk :( staram się uspokoić .... atak chyba miną , ale pozostał ogromny strach lęk ... tylko przed czym ?? powiedzcie czy po ataku , po tym jak się dusicie etc. pozostaje , lęk , dziwne uczucie w klatce piersiowej , niepokój ?? uwsteczniam się :(
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 16 gru 2011, 19:10
Pozostaje. Uczucie takie, jakby w każdej chwili coś miało się stać, czekasz na najgorsze. Wiesz, w mojej głowie często rodzi się pytanie:,,Zachoruję na coś, umrę, bo dlaczego nie? inni chorują, codziennie słyszę o innej osobie, której coś jest". Boję się także o najbliższych. Chciałabym ich chronić cały czas, tak jakby moja obecność miała Im zapewnić ochronę... Ciężko jest tak żyć... Z tego co widzę u mnie ataki najczęściej występują w stanie błogiej relaksacji. Kiedy jest dobrze, kiedy mam spokój. Kiedy się na kimś wyżyję, jestem w szale, jest cisza. Nie wiem już, co jest gorsze:/ Nie potrafię jeszcze do końca panować nad swoimi atakami, ale staram się wtedy jak najbardziej odwrócić uwagę, zająć czymś ciało( bo myśli i tak krążą po jednej orbicie). Dzisiaj ubrałam z moim chorym maluszkiem choinkę, zrobiliśmy łańcuch z papieru:) I zapomniałam:)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwiazdka0911 17 gru 2011, 13:53
a u mnie jest raz lepiej raz gorzej.. sama juz nie wiem co mi tak na prawde jest.... wiecie co chyba ludzie majacy nerwice sa juz tak do niej przyzwyczajeni ze jak nie ma sie ataku to czlowiek mysli kiedy bedzie ten atak.. jak dobrze sie czuje to zaraz sobie mysle ze ciekawe kiedy mnie "zlapie" no i jak na zawolanie... a teraz jeszcze dochodzi fakt ze 25 grudnia wyjezdzam 12 godzin pociagiem i tydzien u rodziny w gorach tak sie boje tego ze tam bede sie zle czula albo umre albo nie wiadomo co jeszcze ze obawiam sie tego wyjazdu a tak chcialabym jechac...

wczesniej pisalam ze poznalam czlowieka ktory pomaga mi jak zyc z nerwica nie myslac o niej, a wiec chodzi o to zeby ja zaleczyc nie mysleniem o niej.... mozna powiedziec ze na mnie to prawie za kazdym razem dziala, nie potrafie tak tego opisac swoimi slowami jak ten czlowiek mi to opisal jezeli ktos chce moge podac jego numer gadu...
"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś."
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 gru 2011, 01:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez momi86 17 gru 2011, 14:17
Tak to właśnie jest z nerwicą, że jak jest dobrze, to człowiek chyba tak się dziwnie czuje, że jak to nicsię nie dzieje?
Ja też tak mam, szczególnie, jak leki zaczęłam brać. Przez jakiś czas byłam jak ogłupiała tym, że jakoś mi tak wesoło, że czegoś się mniej boję, tak jakbym coś na nowo odkrywała. A nerwica pcha się, bo tak, jak pisałam w moim poprzednim poście przez ostatnie dni rano miałam bardzo kiepski nastrój. Ale to było takie dziwne, bo z dnia na dzień było tego coraz mniej. Już dzisiaj np było dobrze, ale ciągle trochę prześladują mnie myśli, że kiedyś zwarjuję, że nie będę sobą, że się nie będę kontrolowała, że wpadnę w depresję i będę chciała popełnić samobójstwo. Oczywiście jeszcze nigdy się tak nie stało, ale ja się tego boję. No ale odpędzam te myśli, bo każdy może wpaźć w depresję czy zdrowy, czy z nerwicą, więc po co się zadręczać takimi myślami?
Czy wy też macie takie dylematy?
Dobrze, że jest forum, bo mogę się wygadać komuś, kto to rozumie, bo przechodzi to samo.
Najważniejsze jest nasze myślenie i praca nad sobą. Leki mają nam tylko pomagać w wyciszeniu ataków rzeróżnego rodzaju, ale nerwica będzie się starała i tak jakoś wepchać, więc dużo od nas zależy, czy jej na to pozwolimy czy nie.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia, bez ataków.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
09 lis 2011, 09:20

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 17 gru 2011, 15:35
Wiecie co , leżałem sobie z 2h nakręcając się jak mi zle,.... po czym wstałem i pokonałem samochodem kilka km , teraz czuję że lewa strona ciała jest jakaś dziwna... jakby zdrętwiała ale jednak nie , serce się tłucze , a przed cała sytuacja strasznie mi się ziewało ... raz za razem , czy to również oznaki ataku lękowego ?? jeszcze jak ziewam to strasznie mi drżą mięśnie klatki piersiowej... :( wykańcza mnie to , jestem słaby , ospały, bez weny do życia :(
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez momi86 17 gru 2011, 16:53
Szybki_g
Wiesz, ja w ciągu 2 lat trwania mojej nerwicy przekonała się o tym, że potrafi się ona odezwać pod różnymi postaciami. Takie drętwienie też przechodziłam. Jakiś czas temu budziłam się w nocy i jedna ręka mi drętwiała, ale też tak nie do końca. Co do ziewania, to nie potrafię tego jakoś zinterpretować, bo nigdy nie zastanawiałam się czy to objaw nerwicy, czy nie.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
09 lis 2011, 09:20

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 gru 2011, 17:26
Hieh, musiałam zażyć leki uspokajające serducho, bo znów wali szalenie. Dopóki nie przyłożyłam do niego ręki nawet tego nie czułam. Chyba czas zrobić jakieś badania, bo a nóż stanie w jakiejś chwili? Boję się cholernie;( Boję się zostawić moje maleństwo. Boję się op Niego...
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 17 gru 2011, 17:40
Magda88 napisał(a):Hieh, musiałam zażyć leki uspokajające serducho, bo znów wali szalenie. Dopóki nie przyłożyłam do niego ręki nawet tego nie czułam. Chyba czas zrobić jakieś badania, bo a nóż stanie w jakiejś chwili? Boję się cholernie;( Boję się zostawić moje maleństwo. Boję się op Niego...



Madziu :) może ja nie jestem najlepszą osobą do udzielania rad , bo sam się z tym borykam , powiedz jakie leki bierzesz na uspokojenie serducha ??

Ja w każdej chwili mam przeróżne myśli i ataki , jak nie cierpnące ( ale nie do końca ) ręce i nogi , to ból w klatce piersiowej ,albo szybkie bicie serca , chwilami jestem zlany cały potem , jak nie to, to oddech albo przyspiesza albo staje prawie w miejscu... to bezdech , cisnienie wysokie teraz np swędzi mnie tak głowa jakbym chciał ją otworzyć i podrapać się po niej( jestem cały zlany potem :why: )

wiesz jeśli masz ochotę wyszukaj sobie takiego użytkownika : gregory21

to moje posty z przed prawie 2 lat , sam do nich wracam i coraz bardziej widzę że mam te same objawy co wtedy... niestety nerwica atakuje nas mocno... dodatkowo sprzyja jej pogoda ( mało słońca )

Napisz coś o sobie , co z tym Twoim maleństwem , sama się nim opiekujesz ?? a może masz kogoś do pomocy ??
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 gru 2011, 18:22
Szybki_g
Czytając moje posty można wywnioskować,że mam nieźle patologiczną rodzinę z problemem alkoholowym...
Biorę Propranolol, jak na razie nic więcej.
Właściwie to tak, mojego maluszka wychowuję sama, gdyż moi rodzice nie są dla Niego żadnym autorytetem. Ale niestety na razie sytuacja zmusza mnie do mieszkania z Nimi...
U Ciebie już ok? Puściło troszkę?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 17 gru 2011, 18:28
Madziu , wybacz ale ostatnio nie skupiam się nad niczym poza swoimi objawami , chyba puściło.... teraz znowu sprawdzam ciśnienie co 5 min... a jak długo już bierzesz ten propranol ??masz go od psychiatry ??
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 gru 2011, 18:36
Tak, podczas pierwszej wizyty psychiatra mi go przepisał, biorę sporadycznie. Staram się wytrzymywać jakoś bez leków, choć moja psychoterapeutka twierdzi,że dobrze by było, gdybym jednak brała jakieś leki.
Cieszę się,że mam mojego maluszka bo opieka nad Nim każe mi trzymać się w pionie. Choć czasem, podczas ataku po prostu wyłączam się i jest mi wszystko obojętne...
Nie potrafisz choć trochę odwrócić od tego uwagi? Nie potrafisz zapomnieć? Po co mierzysz tak często ciśnienie? To tylko nakręca spiralkę strachu...
Czy masz kogoś, kto choć trochę Cię rozumie?
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szybki_g 17 gru 2011, 18:48
mam , choć większość uważa mnie za czubka... taki nasz los ,

Madziu - propranolol nie jest do stosowania doraznego a ciągłego , nie można tak brać sobie go kiedy się podoba , do takich uspokajaczy zaliczają się inne leki , myślę że powinnaś się udać do lekarza , jeśli nie chcesz tego brać niech Ci da coś słabego na dorazne uspokajanie ... ja dziś się czuje bardzo zle :( chyba pojadę do lekarza niech mi zrobią ekg :( dusi mnie coś :(

a jak ojciec Twojego Maluszka ?? wspiera Cię ??
Każdego dnia upadam, by na nowo powstać....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
15 lip 2011, 19:00
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 gru 2011, 19:04
Oj nie, nie, absolutnie! Mam nadzieję,że nie będę miała okazji go nigdy więcej oglądać... Jeśli Cię to uspokoi to jedź, zawsze to lepsze niż niepewność. Ja już przestałam ze szpitalami, od każdego lekarza słyszę to samo-że to ,,tylko" nerwica. Oj, gdyby oni tylko poczuli to ,,tylko::)
Mówisz,że do ciągłego stosowania? No w sumie na początku brałam 2razy dziennie, przez jakieś 2 ms i nie miałam żadnych problemów z sercem, teraz nie stosuję praktycznie w ogóle.
Wiesz, u mnie niewiele osób wie, że z tym walczę. Ci, którzy wiedzą albo nie widzą problemu, albo nie chcą go widzieć. Są też tacy, którzy pomagają... Nieliczne grono.
Napisz czy wszystko ok.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klaudia24 17 gru 2011, 19:05
witam wszystkich.Jestem nowa na forum.Moja przygoda z nerwica zaczeła sie rok temu po nagłej smierci mojej babci.tydzien po pogrzebie zaczełam odczówac dodatkowe skurcze i szybki puls.mialam zrobione ekg wszystko ok poza tachykardia.dostałam tabletki.miesiac póznie trafiłam do szpitala puls150 zawroty głowy.dostałam kroplówke i do domu.pozniej doszedł lek przed wyjsciem z domu.wyjscie na dyskoteke centrum handlowe to tragedia/ostatnio doszly zachwiania równowagi i silne zawroty.byłam u laryngologa ok nerolog ok tylko skierowanie na rtg odcinka szyjnego prawdopodobnie po ciazy i po ciagłym noszeniu dziecka.ostatnio jest tragicznie uczucie jakbym miała zaraz zemdlec mgła przed oczami juz nie wiem co robic...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
17 gru 2011, 18:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do